Czytając korespondencje Mariusza Zawadzkiego z Waszyngtonu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że redaktor nie zdaje relacji lecz oferuje swoją własną opinię. Zatem jest felietonistą a nie dziennikarzem. Majac to na uwadze bedę ujawniał to co Zawadzki przemilcza i to czego niedopowiada.