• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

beznadziejnyfacet  napisał: 

> Witam.
> Na wstępie napiszę coś o sobie. Mam 37 lat, jesteśmy ze sobą już 19 lat, a małż
> eństwem 14.
> Mamy dwoje dzieci w wieku 14 i 12 lat. Od początku naszego małżeństwa wziąłem c
> iężar utrzymania domu na siebie. żona zajmowała się domem. Gdy dzieci podrosły 
> zaproponowałem że może powinna znaleźć sobie jakąś pracę, skończyło się awantur
> ą i argumentami że dzieci jeszcze za małe że nie damy rady. Jestem ugodowym czł
> owiekiem,(może nawet pantoflem) machnąłem ręką. Czasem wracałem do tego tematu,
>  ale zawsze kończyło się awanturą. żona prowadziła dom (trzymała kasę,ja byłem 
> od roboty, jakoś dajemy radę z jednej pensji).Od pewnego czasu zaczęło mi to je
> dnak bardzo przeszkadzać. Denerwuje mnie fakt że marnuje swój wolny czas na lat
> anie na ploty,seriale w tv.
> Staram się tłumaczyć że dzieci już duże, żeby pomyślała o emeryturze (ma 33 lat
> a żadnej pracy na koncie). Bez echa, powiedziała mi że ona żyje dniem dzisiejsz
> ym, żebym nie martwił się na zapas co ona będzie w życiu robić. A ja mam już do
> ść, czuję że w tym związku  już się wypalam( wzbiera we mnie złość że ja znowu 
> do roboty a ona się wyleguje w łóżku). Patrze na inne małżeństwa gdzie obydwoje
>  pracują i dzielą wspólnie wszystkie obowiązki.Dają radę. Czy postępuję słuszni
> e?Przecież na starość nie utrzymamy się oboje z jednej emerytury. A jej to nie 
> przekonuje.
> Sam już nie wiem co robić. Mam do niej żal, że wszystko na mojej głowie, że ja 
> muszę kombinować skąd wytrzasnąć więcej pieniędzy żeby starczyło do pierwszego.
> Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji?

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się