• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

nat  napisał(a): 

> skoki w boki, weekendowe, jak zapewnia, wcale nie częste. Ja zdradziłam raz, i 
> postanowiłam odejść. Natomiast jego zachowanie tłumaczy, on sam, tym, że był za
> gubiony. Wcale się nie dziwię, jak można nie być zagubionym, decydując się na o
> dejśćie od żony i dzieci po 3 miesiącach znajomości z kobietą, w tym przypadku 
> tą kobietą jestem ja. Nie byłam do końca przekonana o słuszności jego decyzji a
> le wiele razy prosił mnie abym mu pomogła stamtą wyjść, iż naprawdę uwierzyłam 
> w to, że jest tam tak źle, że gorzej być nie może. A jednak nie raz usłyszałam 
> ogrom gorzkich słów na swój temat. O tym jak bardzo go nie zauważam. Nie okłamy
> wałam go przez ten czas w żadnej kwestii. Byla sytuacja, że zaraz po jego powro
> cie z pamiętnych wakacji pojawił się w moim otoczeniu gościu, który w pewnym st
> opniu był dla mnie okazją do odegrania się na moim ukochanym, za tą szczerość a
> le przecież nie można karać za to, że ktoś jest szczery, i wzięłam sprawę w swo
> je ręce i zakończyłam znajomość po czasie, jednak nie dopuściłam się zdrady. I 
> o to miałam także awanturę. Miałam także o to, że mojego przyjaciela traktowała
> m, może i lepiej, niż ukochanego, ale nie robiłam tego świadomie. Po prostu nab
> rałam do niego obrzydzenia, za to co zrobił nad morzem z żoną i za to, że powie
> dział mi o tym dopiero po wprowadzeniu się ponownym do mnie. Obrzydził mi tym s
> amym jakikolwiek stosunek do siebie. Nie potrafiłam się podczas zbliżeń wyluzow
> ać, usunąć z siebie poczucia winy, że zostawił rodzinę, do której poczuł zew po
> wrócić, ale ta margaryna go ścięła z nóg. Może to wszystko śmiesznie się czyta 
> ale to jest dramat, mój osobisty dramat, bo jestem z mężczyzną bardzo wymagając
> ym i chyba nie spełniam żadnego z jego wymagań a mimo wszystko czuję, że zrobił
> am wszystko z całych sił aby przekonać się, że jest warty mnie. Ja jestem bardz
> o wyrozumiałym człowiekiem, mam ogromną cierpliwość, której Jemu brak. Staram s
> ię być najlepsza jaka potrafię ale ciągle słyszę, że coś robię nie tak, czy nie
>  pracuję nad czymś, nad swoim charakterem. Gdzie on nie pracuje nad swoim także
>  zbyt mocno, bo wciąż próbuje narzucić mi tok myślenia i rozumowania związku ja
> ki on posiada, gdyż wg niego to jest jedynie słuszny i właściwy. Jak mam zaufać
>  ponownie człowiekowi, który zdradzał swoją żonę, w przeszłości także swoje dzi
> ewczyny(zapisując to w kalendarzu, odznaczając jak jakieś zadania), człowiekowi
> , który ma większą niż ja potrzebę seksu( co sobie wyjaśniliśmy, że nasze potrz
> eby znacznie się różnią, i sposoby zaspokajania także). Nie wiem już po tych ki
> lku latach kim jestem i czego pragnę bo pragnę inaczej niż on. BO robię spontan
> iczne rzeczy, których on nie akceptuje. Bo nie pamiętam szczególnych szczegółów
>  naszych rozmów, tak samo jak innych(może mam głowę zaprzątniętą tymi wszystkim
> i źle zrobionymi krokami wciągu dnia i skrzętnie wypunktowanymi prze niego na b
> ieżąco). NIE WIEM. kurwa nie wiem. Mam już naprawdę dość siebie przez bycie z n
> im, bo nie mogę być sobą. Jestem blokowana i czuję przed sobą ścianę każdego dn
> ia, ścianę której przeskoczenie jest dla mnie niemożliwe z powodu jego i mojego
>  charakteru. Jestem lwicą żyjącą ze skorpionem. A raczej próbującą żyć i dać ży
> ć jemu. Ale on mnie zatruł jadem, na który nie mam antidotum. Nie jestem zupełn
> ie bez winy, bo mam paskudny charakter i skupiam się czasem bardziej na tym co 
> sprawia iż jestem sobą a mnie na tym co i kto jest przy mnie. Gdybym mogła opow
> iedzieć o wszystkim może i zostałabym uznana za wariatkę, moja rodzina widzi na
>  mojej twarzy smutek zamiast szczęścia, a na jego twarzy pojawiły się zmarszczk
> i, o których istnieniu na zdjęciach sprzed 3-4 lat nie ma śladu, chwil które na
> s budują jest mało, a mimo to nie mogę i nie potrafię odejść. Wkurwia mnie nies
> amowicie. Nienawiść jest dla mnie uczuciem, które z zasady odrzucam, ale jego n
> ienawidzę czasem bardzo. Za tą zazdrość jaką mnie obdarza i jak ją okazuje. Nie
>  wiem co mam robić. On ucieka w alkohol a ja chyba uciekam gdzie pieprz rośnie.
>  Dzieci i jego rodzice to aspekt bardzo pozytywny, który mnie powstrzymuje prze
> d odejściem, natomiast uczucia do Niego są tak wymieszane i wstrząśnięte, że je
> stem jak bomba. tylko ktoś upierdolił lont przy samej dupie swoimi szczypcami. 
> no i chuj mnie strzela. Chyba nie potrzebuje porady, bardziej wygadania się, ty
> lko komu nie mówię o tym co się dzieje, to doradza tzw spierdol. A ja kocham go
>  tylko chyba jeszcze wciąż za mało mu ufam, aby oddać mu się tak jak na początk
> u, bo boję się. I boję się go realnie, bo nie raz w kłótniach za moje ranienie 
> go swoim postępowaniem dostawałam fizyczny wpierdol. Czy to psychiczne czy nie?
>  Czy to strach przed prześladowaniem? Czy strach przed utratą tak silnego bodźc
> a jakim jest jego uczucie pałane do mnie?

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się