• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

dc22  napisała: 

> Zastanawialam sie czy napisac tego maila ale w sumie dzial podroze ma sluzyc 
> rowniez temu zeby omijac miejsca nieprzyjazne... 
> Wiec napisze a jak Adamin uzna ze "przekroczylam granice obrony koniecznej" to 
> trudno  
> 
> Wyjechalismy na majowy weekend pelni zapalu i nadziei na mile spedzony czas. 
> ogladajac strone www gospodarstwa w ktorym mielismy zamieszkac - bylismy 
> zachwyceni. Kontak mailowy z wlascicielem rowniez nie pozostawial cienia 
> watpliwosci ze bedzie super.. 
> 
> trudno o wieksza pomylke... 
> 
> dojechalismy. teren dookola zupelnie inny niz na www ale coz. zamiast 
> zagajnika - piaszczysta patelnia z rozkopanymi wadolami.. 
> na lancuchu szarpiacy sie owczarek, drugi w kojcu.. wlasciciel wyszedl - 
> przywital sie, po czym powiedzial "ooo.... to z pieskiem bedzie problem". 
> poszedl zamknac owczarka z lancucha do kojca i kazal nam wypuscic psiaka z 
> auta. Nasz psiak jak to psiak - zobaczyla czlowieka -pobiegla sie przywitac. 
> Tamte psy dostaly amoku a wlasciciel wydarl sie zebysmy zabierali psa... 
> spojrzelismy po sobie, no coz. nastepnie przyjechali znajomi wlasciciela i 
> czekalismy az skonczy konwersacje, stojac w pelnym sloncu, na zakurzonym 
> parkingu przy samochodzie. 
> skonczyl. poszlismy zobaczyc pokoj.. i wszystko byloby pieknie gdyby nie to ze 
> do pokoju wiodly schody po ktorych ja balam sie wejsc. strome, okropnie krete i
>  
> bez zabezpieczenia. Psica zaparla sie lapami, co wlasciciel skwitowal rzeniem |
> (niewatpliwie byl to smiech ) ze bedzie sie bala i bedziemy ja nosic... 
> no nic. 
> weszlismy do pokoju. choc smierdzialo jak piorun wilgocia (nic to, przeciez sie
>  
> wywietrzy, nie jestesmy wymuskanymi laleczkami) pokoj byl calkiem fajny choc 
> mial wspolny balkon z sasiadami a w oknie ani skrawka firanki czy zaslonki... 
> wyjrzelismy przez okno (widok na zakurzony parking i miotajace sie po kojcu 
> psy) i stwierdzilismy ze pojdziemy na spacer... wyszlismy, znow cwiczac Bogu 
> ducha winna psice po diabelskich schodach.. Obok domu byl maly staw, zapytalam 
> czy nie bedzie problemu jak pies tam wskoczy. bedzie. wlasnie (wlasnie!) 
> wysypali pol beki wapna bo im sie woda zakwasila.. jezusie, przeciesz nie po to
>  
> wyjechalam z wawy zeby psa caly czas na smyczy trzymac a jak wytlumaczyc 
> retrieverowi ze woda jest "fuj"... 
> 
> a wszystko w atmosferze nieprzyjaznej, usilowalam zagadywac a zamiast tego 
> slyszalam miakowate eeeeee tam.... matko jedyna - nie wytrzymalabym tam chwili 
> dluzej. nasz piesmiotal sie na smyczy, wlasciciel smial sie, psy w kojcu 
> dostawaly szalu... i ten wszedobylski kurz...podjelismy decyzje ze wyjezdzamy. 
> Jak zareagowalibyscie slyszac ze goscie ktorzy dopiero co przyjechali - 
> rezygnuja? ja choc zapytalabym "dlaczego".... tu jednak padlo "zaliczki nie 
> zwracamy", odwrocenie sie na piecie i pojscie w tak zwana dluga.... 
> 
> po 15 minutach juz nas tam nie bylo, jechalismy w sina dal i dzieki Bogu ze 
> zdobylismy sie na asertywnosc. trafilismy w cudne miejsce nad brzegiem jeziora.
> .
> 
> a teraz szczegoly: 
> - mialam info od wlasciciela ze piesek to nie problem, ze spokojnie moze 
> przyjechac 
> - zadnej informacji o schodach (choc mialam taka np, od pensjonatu na helu ze 
> moze byc problem dla psa z wejsciem) wiec co za klopot poinformowac w czym 
> rzecz 
> - burkliwosc, nieprzyjaznosc nieslychana, zwazywszy ze mieli na nas zarobic 
> 
> a dodam ze naprawde wiele do szczescia nam nie potrzeba i ciesza nas nawer 
> drobiazgi... 
> 
> a gospodarstwo nazywa sie "ekoturystyka w puszczy rominckiej" 
> www.puszczaromincka.org.pl 
> 
> jedziecie na wlasna odpowiedzialnosc....

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com