• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

esscort  napisał: 

> pencroff napisał: 
> Co bowiem pocznie, jeśli przyjdą oni na jakieś jego przedwyborcze zebranie? 
> założywszy, że w ogóle do jakiegoś dojdzie? 
> 
> Zgadzam się, że stając do wyborów trzeba byc przygotowanym na użeranie się. Ale
>  
> myślę, że zupełnie inaczej wygląda użeranie się z żywym człowiekiem, który musi
>  
> stanąć twarzą w twarz z osobą nękaną (oraz z publicznością), przedstawić się i 
> stawiać pytania, zarzuty czy co tam się chce. To spotyka się od razu z 
> odpowiedzią, wyjaśnieniem itp.
> Tymczasem na forum relacja jest nierówna: z jednej strony jest ktoś prawdziwy 
> (kandydat), a  z drugiej jakieś wirtualne nicki, pod którymi może kryć się np. 
> kontrkandydat do urzędu lub jakiś jego kundelek (uważajacy się za pitbula). 
> Jako anonimowy nick można pleść najróżniejsze bzdury (co zresztą tutaj jest 
> często stosowane), oszkalować kogoś, a potem zniknąć, nie brać za nic 
> odpowiedzialności. Nie wiadomo, kto pytał i po co. Zauważ, że jest to stały 
> chwyt takiej edomy, baj-mota, linuxa  i spółki. Obrzucaja błotem, a gdy 
> spotykają się z kontrargumentami, znikają na jakis czas. Potem wracają i 
> zaczynają od nowa. A błoto "wisi" w internecie. Poza tym - jak pisałem - 
> podczas spotkania w realu jest dialog, w ktorym biorą udział wszyscy zebrani. W
>  
> internecie ktoś wpadnie na chwilę, przeczyta jakąś wypowiedź, coś napisze (lub 
> nie) i poleci dalej. Być może nigdy nie wróci, by przeczytać dyskusję na temat 
> tej wypowiedzi, na podstawie której wyrobił sobie jakąś opinię. 
> Dlatego nie dziwię się, że kandydaci nie palą się do włażenia w to bagno. No 
> ale to ich decyzja. Być może przyjdzie czas, gdy spotkamy tutaj Sokołowskiego-
> kandydata (w co wątpię)

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się