• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

r.maszkowski  napisał: 

> > Podobnież grupa sześciolatków jest podzielona na dwie grupy i do każdej
> grupy
> > przyporządkowany jest jeden wychowawca? To dlaczego wczoraj była tylko Pa
> ni z
> > pierwszej grupy( i Pani prowadząca zajęcia z książką )? - tego komletnie
> nie
> > rozumiem. To w końcu jest jedna wychowawczyni do całej grupy?
> 
> To taka fikcja żeby udawać, że grupy są dwa razy mniejsze. Pani w szatni
> ostatnio rozdaje kalendarzyki ze zdjęciami dzieci i wychowawczyni, ale tylko
> jednej (mi sie trafiła akurat ta, która ma rzadko zajęcia z moim dzieckiem) i
> tylko połowy grupy. Można jednak poprosić też o kalendarzyk z druga
> połową. W
> prasie ukazały się informacje o bodaj 10-15-osobowych grupach w tym
> przedszkolu. Tak małe to może były tam wiele lat temu. Chociaż cieszę, że
> moje
> dziecko jest w grupie 20-kilkuosobowej, a nie w tej 40-osobowej. 20+ dzieci to
> jeszcze umiarkowany tłok, ale to udawanie, że jest ich połowa jest dziwaczne.
> 
> > Tak samo nie podobało mi się, to że Pani nie potrafiła odpowiedzieć na
> jakie
> > zajęcia chodzi moje dziecko. Była odp. - na pewno chodzi, ale niestety li
> sty
> > ni e miała ( żeby potwierdzić na 100% ). tak samo sprawa z angielskim. Ja
> > wiem że to są jeszcze maluchy, że zdążą się nauczyć ale to po co było
> > mówione, że każde dziecko ma angielski 5 X w tygodniu. A jak się okazuję
> > codziennie chodzą ale inne grupki. Co Wy o tym wszystkim sa dzicie?
> 
> Nasz problem, a ich szczęście, że z dziecka w tym wieku trudno jest
> wyciągnąć
> dokładne informacje o zajęciach. Co jakiś czas dowiaduję się, że znowu nie
> było
> zajęć, które miały być danego dnia albo, że dziecko było na zajęciach,
> na które
> miało nie chodzić. Poprawiło się z zajęciami komputerowymi - te zajęcia
> były za
> częste i bywały marnowane na gry, ale ostatnio również coś pisali. Nadal,
> jak
> od lat, rysunki na zajęciach plastycznych są wykonywane częściowo przez
> prowadzącą zajęcia (rzeczywiście, bardzo ładnie maluje) albo dzieci z innych
> grup. Zostaliśmy zachęceni do kupna cymbałek, ale przez kilka lat dziecko
> miało
> do poćwiczenia dwie krótkie melodie. Trochę mało jak na przedszkole, które
> udaje muzyczne. Oczywiście wiemy, że za tę cenę można trochę się starać,
> a
> trochę trzeba udawać, ale myślę, że propocje są za mocno przechylone w
> stronę
> udawania. Piosenki - zdarzają się nowe i bardzo mi się podobało, że dziecko
> śpiewa w domu m.in. pieśń legionów (korciło mnie żeby nauczyć wszystkich
> zwrotek...), ale niektóre piosenki są ćwiczone za każdym razem, przez
> wszystkie
> lata, do wszystkich występów i bardzo już obrzydły. Oszczędność gryzie na
> każdym kroku. Pięciolatki w poprzednim roku szkolnym nie mogły się
> zapisywać na
> basen z coraz to innych powodów. W tym roku, już w ramach 6-latków, sytuacja
> się unormowała i zajęcia były bardziej regularne, ale niedługo potem
> okazało
> się, że prawo do basenu mają prawie wyłącznie 5-latki. Moje dziecko może
> by się
> czasem załapało, ale oczywiście się zniechęciło i nawet już nie chce
> próbować.
> Bardzo dobry sposób wychowywania na zniechęconych do wszystkiego obywateli.
> 
> Jakieś dzikie korowody z grupami. Któregoś dnia na początku zeszłego roku
> szkolnego zostaliśmy poinformowani, że dziecko jest zapisane do grupy o rok
> starszej. O co chodzi? Nad wiek rozwinięty? Być może. Ale nikt nie proponował
> przeniesienia. Pewnie powodem było przepełnienie którejś z grup. Chyba
> wyrażalismy zdziwienie, po paru dniach dziecko wróciło do swojej grupy.
> Podobnie w tym roku. Dyrektorka otworzyła nowe przedszkole i znowu - okazało
> się, zupełnie nagle, że dziecko ma jeździć parę kilometrów dalej.
> Oczywiście
> wyśmieliśmy szatniarkę, która była zmuszana do forsowania tej decyzji. Potem
> jeden z rodziców dowiedział się, że żądał przeniesienia dzieci innych
> rodziców
> do tamtego przedszkola. Rodzice tych dzieci, poinformowani o tym przez
> dyrektorkę byli bardzo zdziwieni, a potem, razem z tym, co rzekomo stawiał
> takie żądania, śmieliśmy się z tych urzędowych plotek...
> 
> Jakieś 2-3 lata temu w przedszkolu pojawiła się katechetka. Nie trzeba było
> długo czekać na powieszenie przez nią infomacji o spotkaniu dla dzieci
> organizowanym przez... Radio Maryja. Tylko, że powieszona infomacja nie
> podawała, kto organizuje spotkanie. Pytałem się i wiem, że działalność
> polityczna tego rodzaju nie jest popierana przez dyrektorkę, ale później w
> szatni pojawił się kalendarz... "Naszego Dziennika". Wisiał dość krótko,
> może
> był to znowu oddolny sabotaż i dyrekcja zdjęła.
> 
> Mogliśmy starać się o przeniesienie, ale to bardzo bardzo trudna decyzja.
> Chociaż sam jakoś przeżyłem trzy przedszkola, bo nie dostawałem miejsca w
> tych
> samych. Moja mama twierdzi, że powodem była jej niewystarczająco pokorna
> postawa w stosunku do ówczesnych komunistycznych władz. Może dlatego teraz mam
> ciężki charakter.
> 
> W sumie - da się przeżyć, ale raczej nie polecam, chociaż nie wiem do końca
> co
> sądzić, bo nie znamy sytuacji w innych przedszkolach. Zostaliśmy zmuszeni do
> szukania przedszkola przez sytuację. Żona szukała pracy, a takim ludziom nie
> przysługuje luksus przedszkola samorządowego. Właśnie w związku z tym, że
> tylko
> ja pracowałem, a zarabiałem mniej niż teraz, był to wtedy dla nas pewien
> wysiłek finansowy i nie stać nas było na lepsze. Pewnie mogliśmy się jakoś
> wcisnąć nawet od razu, a pewnie nawet łatwiej w następnym roku, kiedy już
> oboje
> pracowaliśmy, do samorządowego - tylko czy tam byłoby lepiej?

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się