• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

tramwaj1  napisała: 

>  Odrazu wstawię trzeci rozdział, bo akurat mam go pod ręką:
> 
> Rozdział 3
> Spotkanie związkowe
> 15.11. Godz. 15.30 przed szkołą
> 
> 
>  N
> o i on wtedy mówi: „posłuchaj głosu serca” – Jane z zapałem o
> powiadała o niedawno widzianym filmie – właściwie to trochę mi się już zn
> udził ten tekst o sercu.
> - Mi też – odparła Amersu – ja na przykład nie słucham głosu serca,
>  ani wątroby, ani żadnego innego ważnego organu. No może poza żołądkiem i rozum
> em, a mój żołądek mi mówi, że czas coś zjeść.
> - Wiesz, że ilość jedzenia, którą pochłaniasz mnie przeraża – zapytała Ja
> ne.
> - Wiem – stwierdziła Amsi – nie ciebie pierwszą i nie ostatnią. Był
> am kiedyś u dietetyka i on mi zrobił badania. Miałam zapisywać co zjadłam. Po t
> ygodniu przyszłam do niego. Akurat byli praktykanci. Doktor przeczytał na głos 
> nazwy tego co jem codziennie. Praktykanci się lekko przerazili ilością tego jed
> zenia. Pan doktor natomiast wpisał w rozpoznaniu: ”nie mam pojęcia co jej
>  jest, ma niewiarygodnie szybki metabolizm. Nie przysyłajcie mi takich przy stu
> dentach. „
> - Serio ci tak napisał? – Zapytała z niedowierzaniem Jane.
> - Może nie dokładnie tak, ale chodzi tu o sens.
> Dziewczyny zaczęły się śmiać. Wtem do Amsi podszedł jakiś wysoki blondyn.
> - Robimy dzisiaj spotkanie. Mogłabyś załatwić lokal – zapytał i wlepił wz
> rok w Jane, jak ciele w malowane wrota.
> - Word, tyle razy wam mówiłam, jak chcecie lokal to macie się do mnie zgłosić t
> ydzień przed. Jasne?
> - Jasne – odparł chłopak – pamiętałem o tym i miałem lokal załatwio
> ny, ale Baca złapał grypę i nie ma szans, żeby zrobić u niego.
> - Dobra, niech wam będzie. Ale to ostatni raz. A i każdy mi wisi po pół litra k
> efiru – Amersu pokręciła głową.
> - A może być…- próbował zapytać jeszcze o coś.
> - Nie, nie może być maślanka. Zapamiętaj to wreszcie: kefir i maślanka to dwie 
> różne rzeczy. Kefir jest smaczny, maślanka nie. Swoją drogą nie możecie zrobić 
> spotkania u kogoś innego?
> - Nie ma szans. Pytałem Motora, ale powiedział, że ma szlaban, po tym jak dosta
> ł dwóję ze sprawdzianu. Mi matka nie pozwoli, bo i tak kręci nosem, jak ktoś pr
> zychodzi. Stefek, Krupnik i Lewy nie mają warunków, a Tuptas ma kwarantannę, bo
>  kantował w zakładach.
> - No to rzeczywiście muszę was przyjąć. Macie być najwcześniej na 17.00. Muszę 
> salę przygotować.  Krupnik ma przynieść film, a Lewy popcorn i colę. Na dzisiej
> szym zebraniu trzeba też wybrać nowego prezesa, bo Stonodze ojczym zabronił prz
> ychodzić.  
> - Kupa roboty – stwierdził chłopak – dobra idę powiedzieć reszcie, 
> że mamy lokal – odwrócił się i odszedł, a Jane spojrzała pytająco na Amer
> su.
> - Co to było – zapytała.
> - To było ustalanie spotkania związkowego – odparła Amsi.
> - Co to za „spotkanie związkowe”?
> - Spotkanie klubu Still. Spotykamy się raz w tygodniu.
> - A co robicie w tym klubie i dlaczego nazywa się Still – dociekała Jane.
> - Nazywa się Still od pierwszych liter ksywek założycieli: Stonogi, Tuptasa, Ig
> ły(który zmienił szkołę i tylko czasem przychodzi, Lupy( to brat Igły. Też zmie
> nił szkołę, ale on zupełnie przestał przychodzić) i Lewego. Teraz do klubu nale
> żą: Tuptas, Igła, Motor, Word, Stefek, Lewy, Baca, Krupnik i ja. Na spotkaniach
>  oglądamy filmy, gramy w karty i czasem urządzamy sobie małe nieobowiązkowe zap
> asy. Też mogłabyś należeć.  To kosztuje dychę miesięcznie, na popcorn, cole, wy
> pożyczanie filmów. Jeżeli nie lubisz się bić, to nie musisz. Pierwszy miesiąc j
> est za darmo. Jeżeli ci się spodoba możesz zostać, jak nie to trudno. Na spotka
> nia mamy klubowe bluzki, ale na razie możesz się ubrać jak chcesz. To co, wpadn
> iesz?
> - Mogę spróbować.
> - Jane, jeszcze jedno…- Amsi podrapała się zmieszana po głowie - miałam u
> mowę z Bacą, że przy następnym spotkaniu mi pomoże, ale jak słyszałaś ma grypę 
> i czy w takim razie ty mogłabyś mi pomóc?
> - Nie ma problemu – uśmiechnęła się Jane.
> - Dzięki. Lepiej już chodźmy, bo mamy tylko półtorej godziny do spotkania. 
> 

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się