• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

tramwaj1  napisała: 

> Rozdział 9
> Bal
> 03.01. Godz. 17.20 dom Amersu
> W
> reszcie nadszedł upragniony dzień balu noworocznego. Dlaczego bal noworoczny mi
> ał się odbyć dopiero trzeciego stycznia? Tego nie wiedział nikt. 
> Jane i Amersu kończyły przygotowywać się do balu. Amersu tradycyjnie ubrana był
> a w czarną tunikę, jedna tą, którą miała na sobie, trzymała na specjalne okazje
> . Dekolt i mankiety wyszyte były cekinami – również czarnymi. Dziewczyna 
> założyła swoje ulubione muszkieterki. Na twarzy miała mocny ciemny makijaż, w t
> ym czarne usta. Amsi zaplotła włosy w dwa warkocze i spięła z tyłu w misterną k
> onstrukcję, przywodzącą na myśl fryzurę Księżniczki Leii z „Imperium kont
> ratakuje”      
> Jane natomiast była jej niemal dokładnym przeciwieństwem. Miała na sobie białą 
> tunikę, również obszytą cekinami, w tych samych miejscach co Amsi. Ponieważ nie
>  miała białych muszkieterek, założyła białe kozaki. Makijaż miała delikatny, a 
> usta delikatnie różowe. Włosy rozpuściła, tyko grzywkę podpięła spinką – 
> także białą. Na koniec przyjaciółki narzuciły na siebie materiałowe peleryny z 
> kapturem. Amsi włożyła czarną pelerynę z szarym futerkiem na kapturze i bokami 
> obszytymi takim samym futrem. Jane odpowiednio białą, również z szarym futerkie
> m.
> Dziewczyny stanęły koło siebie, a Amersu zrobiła zdjęcie telefonem. Złapały swo
> je torebki – białą i czarną – i popędziły na bal. W drodze Amersu n
> arzekała, że znowu będzie musiała prowadzić bal i nie będzie mogła się normalni
> e bawić.
> - Znowu dyrektorka ci kazała – zapytała Jane.
> - Nie kazała, ale nikt tego poza mną nie umie robić, bo zawsze ja prowadzę taki
> e uroczystości.
> Przed szkołą czekał już Word. Wziął Jane pod rękę i wspólnie poszli w kierunku 
> szkoły. Jane pomachała na odchodne i uśmiechnęła się promiennie. Amersu popędzi
> ła w kierunku zaplecza technicznego, by sprecyzować przebieg imprezy z resztą o
> rganizatorów.
> ᵴᵴᵴ
> Gdy Jane weszła do sali gimnastycznej, jej usta wypowiedziały bezgłośnie coś w 
> rodzaju: o ja cię.
> Sala była pięknie przystrojona, wszelkiego rodzaju girlandami z białej krepiny,
>  lampionami, sztucznym śniegiem i watą. Pod ścianą stały cztery długie stoły na
> kryte białym obrusem i zastawione różnymi smakołykami. Stały tam na przykład: k
> osze z owocami, cukierki, chipsy, żelki, lizaki, ciasta i ciasteczka, słodkie b
> ułki, a także kilkadziesiąt butli Coli i tyle samo soków. 
> - i jak wam się podoba – zapytała Amsi, niespodziewanie materializując si
> ę obok Jane i Worda – było z tym sporo pracy, ale po waszych minach widać
> , że było warto.
> - no – Word pokiwał głową – super dekorację. A jaka będzie muzyka?
> - więc, początkowo będzie muzyka z płyt, ale potem urządzimy tak zwaną wolną sc
> enę. Każdy kto będzie chciał, będzie mógł zaśpiewać – wyjaśniła Amsi.
> - to mnie od razu wpisz na listę. W prawdzie nie mam żadnego podkładu, ale może
>  jakoś to wyjdzie – stwierdziła Jane.
> - ty nie masz podkładu – Amsi uśmiechnęła się jak ktoś, kto właśnie stwie
> rdził, że jest jedyną rozsądną osobą na świecie – ale ja mam. Mam ze sobą
>  party mix Amersu.(Party mix Amersu to zbiór ponad stu ulubionych piosenek Amsi
> ) myślę, że znajdziesz tam coś dla siebie.
> - dzięki ci wielkie Amsi.
> - nie ma za co. Pendrive z muzyką wchodzi w skład podstawowego wyposarzenia, za
> raz po lince z kotwiczką, rolce foli aluminiowej i gazie łzawiącym.
> - Co – wykrzyknęli jednocześnie Jane i Word, ale Amersu już odeszła konty
> nuować przygotowania.
> ᵴᵴᵴ
> Bal trwał w najlepsze. Na parkiecie tańczyło mnóstwo par i samotnych osób. Uczn
> iowie zdążyli już wypić większość coli i soków. Na talerzach zostały tylko smęt
> ne resztki słodyczy. Word i Jane wywijali na parkiecie do „Telephone̶
> 1; Lady Gagi. Amersu oparła się zmęczona o ścianę, korzystając z ostatnich minu
> t wytchnienia przed „wolną sceną”. W ręku trzymała butelkę kefiru, 
> którą przyniosła specjalnie, aby nie musieć się przedzierać przez tańczących do
>  stoły, z każdym razem, gdy skończy się jej picie. Chłopak, który zastępował ją
>  chwilowo przy mikrofonie zapowiedział, że już z chwilę każdy będzie mógł zaśpi
> ewać dla publiczności. 
> No to koniec wakacji – pomyślała Amsi, niechętnie zakręcając butelkę z ni
> edopitym kefirem i podchodząc do stojącego mikrofonu.
> - witamy serdecznie na pierwszej szkolnej edycji „ja też mogę wyć na scen
> ie” – powiedziała Amersu do mikrofonu – A tak już na poważnie
> , to zapraszam do zgłaszania swojej kandydatury – dziewczyna rozejrzała s
> ię po sali. Nie było chętnych do śpiewania, a Jane gdzieś wyszła - Dla najlepsz
> ych czekają nagrody – dodała z nadzieją, że to coś zmieni.
> - Ja się zgłaszam – usłyszała głos Jane, przedzierającej się przez tłum. 
> Amsi odetchnęła z ulgą. 
> - Zapraszamy! Zapraszamy na scenę – wołała Amersu. Jane wtarabaniła się n
> a scenę.
> - wybrałam kilka piosenek, z tej twojej listy. Jeżeli masz tu jakiś komputer, t
> o pokaż go.
> Amersu wskazała na laptopa, stojącego w rogu sceny. 
> - macie tu rzutnik – zabrzmiało kolejne pytanie Jane.
> Amersu westchnęła, ale podeszła do panelu sterowania na ścianie i wcisnęła odpo
> wiednie guziki. Ze ściany wysunęła się półeczka z rzutnikiem.
> - dzięki – mruknęła Jane, po czym wetknęła pendriva do gniazda w laptopie
>  – wykorzystam wizualizację z Windows Media Player.
> - dobra, rób co chcesz, tylko szybko – ponaglała Amersu.
> - ok. ok. – uspokoiła ją Jane i przyspieszyła tępo klikania. Wybrał kilka
>  piosenek i włączyła pauzę – jak skończę zapowiadać, wciśniesz play.
> - pospiesz się – mruknęła pod nosem Amsi.
> Jane wstała, odgarnęła z twarzy włosy i podeszła do mikrofonu.
> - witajcie – zawołała – nazywam się Jane Croft i chciałabym zaśpiew
> ać wam kilka piosenek. Pierwsza to „Born this way” Lady Gagi –
> ; przez widownię przebiegł pomruk aprobaty. Jane dała znak, by Amersu włączała.
>  Gdy Jane zaczęła śpiewać, cała widownia zamarła, wsłuchując się w piękny śpiew
> . Gdy Jane skończyła, na widowni rozległ się ogłuszający aplauz. Uczniowie skan
> dowali jej imię i domagali się kolejnych piosenek w jej wykonaniu. 
> Amersu przypomniała sobie o planie. Poleciła chłopakowi, który ją zastępował, ż
> eby dalej sam prowadził imprezę. Dziewczyna narzuciła na siebie pelerynę i wysz
> ła tylnymi drzwiami prowadzącymi na boisko. Potem szybkim krokiem poszła w stro
> nę swojego domu.

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się