• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

tramwaj1  napisała: 

> Rozdział 11
> Międzyświat.
> 03.01. Godz. 21.15 dom Amersu.
> 
> M
> oje pierwsze pytanie brzmi – Amsi, Jane i pani R. siedziały na fotelach w
>  salonie – dlaczego masz ogon – Jane musiała kilkakrotnie dotknąć o
> gona Amersu, by uwierzyć, że jest prawdziwy.
> - to pytanie jest nierozerwalnie złączone z pytaniami: dlaczego mam czarne usta
>  i paznokcie, oraz dlaczego mam pionowe źrenice, a tęczówki zmieniają kolor.
> - no dobrze, więc niech będzie to pytanie zbiorowe – zgodziła się Jane.
> - mam to wszystko, bo jestem tylko w połowie człowiekiem, właściwie to nawet w 
> mniej niż połowie. Jestem Cynthianką.
> - Kim – zdziwiła się Jane.
> - Cynthianką – powtórzyła Amsi – tak samo jak moja mama – pan
> i R. kiwnęła głową.
> - no dobrze, ale co w takim razie robisz tutaj?
> - to wymaga dość dużego wyjaśnienia. W moim świecie trwa teraz wojna.
> - i postanowiłaś się tu ukryć – przerwała jej Jane – a jak tu przes
> złaś ze swojego świata? Przez jakąś magiczna bramę?
> - poczekaj, zaraz do tego dojdziemy. Żebyś to zrozumiała, muszę ci opowiedzieć 
> legendę, a przynajmniej jej część. Postaraj się nie przerywać. Mój świat został
>  stworzony wiele tysięcy lat temu. Jakieś dwadzieścia siedem. Stworzyła go Najw
> yższa Rada. Miał on być schronieniem dla wszystkich istot, które będą potrzebow
> ały azylu. Są tam istoty wielu ras. Pieczę nad tym światem sprawowała Najwyższa
>  Rada. Każdy jej członek, miał jeden potężny kryształ, którym mógł wspierać ten
>  świat. Nie do końca wiadomo ile było tych kryształów, ale mamy pewność, że był
> o ich co najmniej sześć: woda, ogień, ziemia, powietrze, kryształ, który ma wła
> dzę nad światem metafizycznym i ostatni, pozwalający się przenosić miedzy świat
> ami. Nie wiadomo co dokładnie się stało z Najwyższą Radą, ale została ona znisz
> czona, a kryształy rozniosły się po całym Międzyświecie.
> - Międzyświecie – zdziwiła się Jane – dlaczego między? No i czy to 
> jest planeta, no bo przecież jakiś kształt musi mieć ten świat, prawda?
> - Ten świat jest płaski. A „między” dlatego, że nie należy on do ża
> dnej konkretnej galaktyki. Ale proszę nie przerywaj. Więc kryształy rozniosły s
> ię po całym świecie.
>      Piętnaście lat temu pewien stwór zwany Tendenem, wpadł na trop jednego z k
> ryształów. Tego, który przenosi między światami. Tenden zapragnął władzy nad ca
> łym wszechświatem, zaczynając od Międzyświata. Zaatakował więc inne kraje. Wywi
> ązała się trzyletnia wojna, która zakończyła się zwycięstwem Unii Północnej i k
> lęską Tendena. Uprzedzając twoje pytanie Jane, Unia Północna to unia krajów zna
> jdujących się po środku świata. Ponieważ początkowo należały do niej kraje lezą
> ce na północ d centrum, nazwaną ją Unią Północną. Ale wracając do meritum, Tend
> en jednak nie zginął, jak się wszystkim wydawało, w katastrofie. Przeżył i rok 
> temu postanowił zaatakować ponownie, ze wzmożoną siłą. Odnośnie kryształu, któr
> ego szukał; to moja ciocia wykradła mu go i przekazała mojej mamie. Tutaj zwrac
> am się do mamy z prośbą o dokończenie tej historii.
> - więc po tym jak wojska Tendena zorientowały się, że kryształ ktoś ukradł, zac
> zęły mnie ścigać. Ja podświadomie użyłam kryształu i przeniosłam się tutaj. Tu 
> też poznałam tatę Amersu, więc po wojnie, pomimo, że miałam taką możliwość, nie
>  wróciłam. Teraz gdy Tenden zaatakował ponownie, władza uznała, że najbezpieczn
> iej będzie, jeżeli Amersu tu zostanie wraz z kryształem.
> - Ale dlaczego? – Zapytała Jane.
> - Ponieważ tylko kryształ może otworzyć przejście. Jeżeli zbliży się do siebie 
> wszystkie kryształy, ich moc się powiększa. Gdyby Tenden zdobył wszystkie, byłb
> y niepokonany. Bez możliwości przenoszenia się między światami, jego wpływy ogr
> aniczyłyby się tyko do Międzyświata i inne światy byłyby bezpieczne.
> - Trochę to pokręcone – powiedziała Jane – czegoś tu jeszcze nie ro
> zumiem….
> - Czego?
> - dlaczego ty masz włosy czarne jak węgiel, a twoja mama ma jaśniejsze?
> - Bo we mnie odezwały się geny moich przodków, dzikich Cynthian.
> -Dzikich? – Jane spojrzała pytająco na Amsi.
> - Cynthianie dzielą się na dwa podgatunki: Cynthianie i Dzicy Cynthianie. Ci ni
> e dzicy, żyją w złożonych społecznościach, a ich stopień zaawansowania technicz
> nego jest dużo wyższy niż ten na ziemi. Natomiast dzicy, żyją w dżungli, używaj
> ą łuków itp. No i mają ogony. Część dzikich wychodzi z lasów i żyje normalnie, 
> jak na przykład mój pradziadek, który był z tych dzikich, a moja prababka nie. 
> Po nim odziedziczyłam duża ilość harvestu we krwi. Harvest to taki odpowiednik 
> ludzkiej melaniny. 
> - A w Międzyświecie są ludzie? – Zapytała Jane.     
> - Są – odparła pani R. – właśnie dlatego Amersu mogła się urodzić, 
> bo wiedzieliśmy z mężem, że taka mieszanka genetyczna nie jest szkodliwa. Jedna
> kże było wiadomo, że taki dziecko będzie miało dużo harvestu. Ludzie z Międzyśw
> iata, różnią się trochę od tych z Ziemi. W końcu nie mieli ze sobą styczności p
> rzez wiele tysięcy lat. Amersu ma więc we krwi maksymalną ilość harvestu. Stąd 
> czarne usta.
> - dlaczego uznano, że pani będzie najlepsza do chronienia kryształu?
> - bo jestem czarownicą – odparła poważnie pani R.
> - i ja też będę, jak tylko skończę trzynaście lat.
> - jak to czarownicą – wykrzyknęła Jane.
> - nie taką z baśni – zaśmiała się Amsi – czarownice to starożytny z
> akon, żyjący w odosobnieniu. Jego członkinie są czarownicami-wojowniczkami, ale
>  raczej nie wtrącają się do konfliktów Unii Północnej. 
> -wiesz, jakoś niezbyt ci wierzę – stwierdziła Jane.
> - to nie wierz – Amsi wzruszyła ramionami – tylko potem nie wzywaj 
> policji do tajemniczo zaginionej dziewczyny.
> - udowodnij mi, że to wszystko to prawda – zażądała Jane.

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się