• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

tramwaj1  napisała: 

> ciąg alszy po powrocie z działki. Narazie wstawię 4 rozdziały:
> 
> Rozdział 12
> Spisek antyzwiązkowy – noc zero.
> 12.01. Godz. 18.30.
> J
> ane przyszła do Amersu, bo dręczyło ją jeszcze kilka pytań odnośnie Cynthi i &#
> 8222;tego wszystkiego” jak to w myślach nazwała. Drzwi otworzył jej pan R
> . Jane weszła do środka i zapytała:
> - jest Amersu?
> - jest na dole – odparł tata Amsi i powrócił do przeglądania dokumentów r
> ozwalonych na stole. 
> Jane zeszła na dół. Na ostatnim stopniu stanęła jak wryta. W sali trwał zacięty
>  pojedynek. Amersu i pani R. walczyły czymś pomiędzy mieczem, a dużym nożem - o
>  ile nożem można nazwać cos, co ma pół metra długości - Jednakże od miecza i no
> ża różniło je to, że ostrza broni były zakrzywione.
> Amersu wielokrotnie opowiadała jej o tych ćwiczebnych pojedynkach, jednakże dop
> iero teraz Jane miała okazję zobaczyć je na własne oczy. Gdy Jane przyjrzała si
> ę uważniej zauważyła, że Amsi używa dwóch takich samych ostrzy.
> Jane oparła się o ścianę i obserwowała walkę. Czasem do jej uszu docierały rady
> , które pani R. dawała córce. Po dwudziestu minutach Amersu zarządziła przerwę.
>  Dopiero teraz zauważyła Jane.
> - No i jak ci się podobało – zapytała.
> - to było raczej dziwne – stwierdziła Jane.
> - Amsi musi jeszcze popracować nad stylem – dodała pani R.
> - nie chodzi mi o styl, tylko tak jakoś ogólnie. 
> - nie cierpię rozmów o stylu - przerwała Amsi - dziś jest noc zero. Trzeba się 
> przygotować.
> ᵴᵴᵴ
> Trwały ostateczne przygotowania do planu pozbycia się Anki. Rolę Rosjanina miał
> a zagrać Jane, która jak się ku wielkiemu zdziwieniu Amersu, władała biegle: oc
> zywiście Polskim i Angielskim, a do tego Rosyjskim, Włoskim, Hiszpańskim, Franc
> uskim, Niemieckim, Arabskim, Suahili i znała podstawy Chińskiego. Amersu pożycz
> yła jej jedną ze swoich skórzanych kurtek. Sama również jedną założyła. Dodatko
> wo włożyła Jane na nos ciemne okulary. Niestety kurtka Amersu była za mała na K
> ubę, a większego rozmiaru nie było, to też trzeba było użyć materiału zastępcze
> go, w postaci kurtki ortalionowej. Teraz, gdy Jane już znała tajemnicę Amersu, 
> dziewczyna przestała się ukrywać z tym co robi po szkole. Okazało się, że opróc
> z walki na mieczo-noże, Amsi ćwiczy także strzelanie z dwóch pistoletów. Tak wi
> ęc za replikę broni posłużyły owe pistolety, oczywiście nienaładowane.
> Gdy Jane zapytała, o pozwolenie na posiadanie broni Amsi odparła, że nie uwierz
> y, że ktoś pójdzie na policję i powie: pannie komendancie, w domy państwa Rozie
>  jest broń, która nie jest znana ludzkiej technologii. 
> To nie jest zwykła broń, pocisk jest wyciągany z lufy, przez elektromagnes, a n
> ie jak w wypadku broni palnej wypychany. Ta broń ma większy zasięg, celność i c
> iszej działa – wytłumaczyła jej Amsi.
> Czarne BMW, czyli służbowy samochód taty Amersu, tak jak i czarną furgonetkę, m
> ieli już na miejscu. Amersu skończyła przesypywać mąkę do małych foliowych tore
> beczek, po czym wręczyła je Jane.
> - Schowaj je do kieszeni, ale jak ci się wysypią to…-mruknęła Amsi i równ
> ież nałożyła ciemne okulary.
> Zarówno plastikowe kajdanki, jak i krótkofalówkę, a właściwie Walkie Talkie , p
> ożyczyli od Maćka. 
> - Jesteście gotowi? - Zapytał Kuba – jak tak to ruszajmy. Dla porządku, w
> y jesteście grupa A – wskazał na Jane i panią R. – A my jesteśmy gr
> upą B.
> - dlaczego my musimy być B? – Zapytała Amsi.
> - dla porządku. I przestań narzekać. 
> Cała piątka: pani i pan R., Kuba, Jane i Amersu, zeszli do garażu i wsiedli do 
> samochodów. Mama Amersu i Jane, wsiadły do furgonetki, a cała reszta do BMW. Zg
> odnie z planem, pani R. miała wysadzić Jane na starym parkingu, a samej jeździć
>  dookoła samochodem i czekać na wezwanie przez krótkofalówkę. Pani R. wyjechała
>  pierwsza, a zaraz za nią jej mąż. 
> Pani R. skręciła w lewo, a pan R. w prawo. Dwie przecznice dalej Amsi zobaczyła
>  jak Karol i Anka wsiadają do samochodu. Grupa B obserwowała ich uważnie. 
> Gdy w końcu wsiedli do samochodu. Zgodnie z planem, prowadziła Anka. Pan R. pow
> oli ruszył z nimi, utrzymując pięćdziesięciometrowy odstęp. Karol miał przekona
> ć swoją dziewczynę, by na chwilę zatrzymali się na starym parkingu. Udało się. 
> Samochód przed nimi skręcił w bok. Pan R. zatrzymał samochód za załomem domu i 
> otworzył okno. Grupa B patrzyła jak Karol podchodzi do Jane, ta wręcza mu worec
> zki z mąką, mówi po rosyjsku, by uważał, bo coraz częściej zdarzają się wpadki.
>  Po tych słowach Jane oddaliła się, a Karol wrócił do samochodu. W tym momencie
>  drogę zajechało im czarne BMW, a ze środka wyskoczyli Amersu i Kuba. 
> Kuba wyciągnął Karola z samochodu i rzucił na ziemię.
>  Amersu wyciągnęła broń i zaczęła krzyczeć, że jeżeli się ruszy to strzela. W t
> ym czasie z samochodu wysiadła Anka.
>  Kuba podniósł Karola i rzucił na maskę samochodu. Wyjął mu z kieszeni torebki 
> z mąką, ponownie rzucił go na maskę, po czym skuł go plastikowymi kajdankami. A
> mersu wezwała przez krótkofalówkę swoją mamę.
>  W tym czasie Kuba zaczął tłumaczyć Ance, że właśnie złapali europejskiego boss
> a handlu narkotykami, który zostanie osądzony, a następnie osadzony w więzieniu
>  o zaostrzonym rygorze.
>  Anka zaczęła krzyczeć na Karola, że z nimi koniec, że jak on mógł ją tak oszuk
> iwać, a na koniec wypaliła mu z liścia w twarz. Na parking wjechała furgonetka.
>  Pani R., która zdążyła już zgarnąć Jane, otworzyła drzwi. 
> Kuba i Amersu wprowadzili tam Karola, a Kuba zatrzasnął drzwi. Amsi poprosiła j
> eszcze Ankę, by zapomniała o Karolu. Gdy ta powiedziała, że nic go już z nim ni
> e łączy, Amsi kiwnęła głową i wskoczyła do BMW.
>  Wszyscy śmiali się przez całą drogę do domu, gdzie wyprawili małe, ale huczne 
> przyjęcie, ciesząc się z odzyskania dawnego Karola.
> 
> 

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się