• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: specjalista  napisał(a): 

> No to panie ATK opiszmy moją pracę w DKS.
> Kiedy mnie pan zatrudnił bo potrzebował specjalisty do seryjnego wysyłania faks
> ów bezpośrednio z komputera oraz maili potraktowałem to jak wyzwanie. Oczywiści
> e wyzwaniem nie była bzdurna korespondencja seryjna, z którą ani pan ani nikt z
>  osób które to powinny robić sobie nie mógł poradzić, a uporządkowanie sieci in
> formatycznej DKS. Mimo że od początku puszył się pan, że jest znawcą komputerów
> , to z przykrością stwierdziłem, że pański poziom znajomości oprogramowania jes
> t delikatnie mówiąc amatorski. Niemniej oczekiwał pan "kadzenia" sobie na każdy
> m kroku. Jak pan zapewne zauważył moja opinia na ten temat była jasno wypowiedz
> iana i myślę, że z tego powodu nie cieszyłem się pańskim bezgranicznym zaufanie
> m. A może powód był zupełnie inny? Otóż pewnej nocy w pierwszym tygodniu pracy,
>  kiedy porządkowałem sieć poprosił mnie pan na pogawedkę "przyjacielską" do swo
> jego gabinetu. Powinienem to odczytać jako zaszczyt bo dostać się do pana nawet
>  pracownikom graniczyło z cudem, jeśli się nie było zapisanym na wizytę tydzień
>  wcześniej. A i to nie gwarantowało dostąpienia zaszczytu rozmowy. Pański wybuj
> ały narcyzm nie pozwalał na dopuszczenie plebsu zbyt blisko. Wróćmy do zaszczyt
> u jakiego dostąpiłem. Poczęstował mnie pan kieliszkiem czerwonego wina (pijałem
>  lepsze) z dość dużej butelki wyjętej z szafy i zaczął pan opowiadać, jak to do
> tychczasowi pracownicy "komuchy" utrudniają kierowanie Domem Kultury, że niektó
> rzy z nich są z pewnością byłymi pracownikami bezpieki... itp. Mam przypomnieć 
> o której koleżance sie pan tak wypowiedział, kiedy stwierdzilem, że jako jedyna
>  w DKS siadając do komputera wie co robi? Czemu miała służyć ta rozmowa? Stworz
> eniu dwóch przeciwstawnych obozów wśród pracowników? To chyba najlepiej charakt
> eryzuje pana oraz pańskie nieprofesjonalne metody kierowania zespołem. A może m
> am przypomnieć jak wpadł pan do "serwerowni" (czyli ciemnego i niewentylowanego
>  kąta w magazynie obrazów) i krzycząc oraz plując na wszystie strony złapał mys
> z machając nią po pulpicie serwera nie zdając sobie sprawy jakie może to mieć k
> onsekwencje dla systemu? No cóż... chciał pan pokazać że coś potrafi tyle tylko
> , że system był nie ten, bo o linuxie wiedział pan tylko ze jest coś takiego :)
>  Czy to dziwne ze zrezygnowalem z pracy z takim przełożonym furiatem? Ale fajni
> e było gdy chwalił się pan stroną WWW którą stworzyłem dla DKS prawda? Mimo że 
> nie było to w zakresie moich obowiązków, a o zrobienie której prosił pan w maju
>  2004 roku. Przecież nawet nie było etatu dla administratora sieci i zaszeregow
> ano mnie jako "operatora komputera" czyli "maszynistkę". Kiedy po wypowiedzeniu
>  umowy o pracę w DKS upomniałem się o rozliczenie wykonanej strony WWW usłyszał
> em że jest pan "współtworcą" tej strony. To żenujące!!! Przecież nie wiedzial p
> an jak użyć haseł do serwerów które zostawiłem w wypowiedzeniu. I chce pan aspi
> rować do miana twórcy strony WWW? Do dziś nie spełnił pan żądania umieszczenia 
> mojego nazwiska jako autora strony, ale z uporem maniaka żądał pan umieszczenia
>  wpisu "Dyrektor: Andrzej Tadeusz Kijowski" na pierwszej stronie i to konieczni
> e z linkiem do swojej prywatnej strony. (taki sam tekst widnieje na wszystkich 
> plakatach DKS na wyraźne żądanie pana ATK!!!) To jest poszanowanie praw autorsk
> ich? Jeszcze trochę i zacznie pan wydawać płyty Jana Pietrzaka jako swoje - tyl
> ko dlatego że występuje on w DKS!!! Trochę pokory panie ATK. Uważam, że mianowa
> nie pana na to stanowisko było delikatnie to ujmując nieprzemyślane. Być może, 
> że ma pan swoje wizje i być może, że są one w jakiś sposób potrzebne i wartości
> owe. Nie mnie to oceniać. Jednak myślę, że nie to jest najważniejsze aby lansow
> ać pańskie projekty za wszelką cenę. To nie jest monodram panie ATK. Chcąc - a 
> raczej nie chcąc - pracuje pan w zespole. Trzeba więc umieć rozmawiać ze współp
> racownikami. Tak ze WSPÓŁPRACOWNIKAMI a nie poddanymi. To nie jest prywatny fol
> wark pana ATK jak ktoś słusznie zauważył. To jest DOM KULTURY i KULTURY należy 
> wymagać przede wszystkim od kierującego Nim. I nie mówię tylko o kulturze osobi
> stej, bo jak każdemu może i panu jej brakować. Śmiem twierdzić, że z pewnością 
> brakuje!!! Nie chodzi też tylko o utrzymywanie porządku w gabinecie. No właśnie
> ... Polecam wszystkim o silnych nerwach, odpornych na brud i smród, obejrzenie 
> gabinetu pana dyrektora rano, kiedy tak przez niego wyśmiewana sprzątaczka wcho
> dzi tam żeby posprzątać. Wielu z nas uczestniczyło choć raz w życiu w całonocny
> ch libacjach, ale pomieszczenia po nich wyglądały z pewnością lepiej. To jest K
> ULTURA? To jest szanowanie pracowników??? Niech pan się przyjży własnemu wygląd
> owi zanim pan zacznie obrażać pracowników, którzy wyglądają schludniej od pana.
>  TROCHE POKORY PANIE KIJOWSKI!!! PROSZĘ!!!
> 
> ps. Wiem ze tytuł "Pan" należy grzecznościowo pisać z dużej litery, ale TYLKO g
> rzecznościowo. Pamiętam też o pańskich urodzinach w lipcu, ale... zapadły mi w 
> pamięci dlatego, że rok temu szukałem na pańskie polecenie palmtopa, który na u
> rodziny chciał pan sobie kupić od DKS-u. Być może potrzebny był do pracy.. jak 
> też "wypasiony" komputer (służbowy), który pan w koncu ma, a którego możliwości
>  nie jest w stanie wykorzystać. Biedna POLSKA KULTURA :(

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się