• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

Gość portalu: domektomek  napisał(a): 

> Urodziłem się i wychowałem na Żoliborzu.Mój dziadek był przed wojną 
> jednym z założycieli Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej,a po 
> wojnie cała rodzina w czynie społecznym sadziła drzewa i krzewy na 
> terenie WSM-u.I pewnie dlatego jestem uczulony na wszelkiego rodzaju 
> dewastacje w mojej dzielnicy.Pamiętam jeszcze czasy gdy mieszkańcy 
> WSM-u tworzyli małą społeczność.Dozorca latem chodził wieczorami pod 
> oknami,pukając miotłą przypominał o ich zamykaniu na noc.Pilnował by 
> nie deptać trawników a w skrajnych sytuacjach mógł nałożyć za ich 
> deptanie mandat.Ogrodnicy WSM-u dbali o zieleń na terenach pomiędzy 
> koloniami. Każdy członek naszej społeczności był moralnie 
> odpowiedzialny za własne otoczenie.Pijana hołota siedząca na ławkach 
> to był ewenement.
> Dziś jest innaczej.Nie ta kultura, nie to wychowanie. Byle menel 
> zrywa kwitnący bez w parku,aby sprzedać go w wiadomym celu, a 
> dziennikarz / który powinien krzewić  poczucie kultury i estetyki 
> wśród czytelników / nawołuje, co tu ukrywać do dewastacji zieleni.
> Daleko nam do kultury Szwajcarów,którzy owszem spuszczają swoje psy 
> ze smyczy,ale osobiście sprzątają po nich nieczystości. Można to 
> tłumaczyć państwem restrykcyjnym, ale bez pewnych restrykcji ogółu  
> społeczeństwa się nie wychowa.W Szwajcarii sąsiad donosi na sąsiada 
> gdy widzi że tamten śmieci,ale robi to dlatego,że śmiecący odstaje 
> od norm społecznych i moralnych panujących w tym kraju.
> Przed wojną każda z kolonii WSM-u posiadała zamkniętą bramę.We 
> współczesnych osiedlach powraca się do tego rozwiązania i nikt nie 
> ma o to pretensji.
> Szanowny Panie Redaktorze.Z opowiadań starszych wiem że przed wojną 
> wstęp do Parku Żeromskiego mieli tylko mieszkańcy dzielnicy a park 
> był zamykany na noc.Widać istniały ku temu jakieś powody.
> Na koniec coś co pozornie nie wiąże się z tematem.
> Do gabinetu lekarskiego wchodzi pacjent w czapce na głowie.Lekarz:
> - Czy mógłby Pan zdjąć czapkę?
> Pacjent:
> - A po co?
> Istotnie.Z punktu widzenia tego Pana nie miało to istotnego 
> znaczenia. 

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się