• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: basiorra  napisał(a): 

> hmmm.., podzielę się zatem moimi obserwacjami ze Śląska. Ja osobiście nie znosz
> ę, gdy:
> 
> 1/ Młody gość (gimnazjum/liceum tak na oko) siedzi w autobusie na podwójnym sie
> dzeniu i tak rozwala swoje nogi, że druga osoba nie może usiąść. Kiedy już usią
> dzie, kolesiowi bardzo ciężko jest nogi swoje złączyć, dalej trzyma je rozkracz
> one, po to chyba, by sprawdzić wytrzymałość osoby dzielącej z nim miejsce. Wraż
> enia estetyczne osoby stojącej naprzeciwko są... sami zresztą potraficie sobie 
> wyobrazić. W tej pozycji obowiązkowe jest trzymanie obu rąk w kieszeniach. 
> 
> 2/ Na przystanku stoi koleś i dziewczyna (przedział wiekowy jak wyżej). Koleś w
> yraźnie struga mena przed laską, opowiada, jaki to on k... jest zaje...y. Pręży
>  się tam i wygina. Przyjeżdża środek komunikacji miejskiej, koleś jest pierwszy
>  do wsiadania. Wskakuje żwawo jak młody jeleń, zwala się na siedzenie i spędza 
> tak całą, czasem 30-minutową podróż, dalej rozmawiając z laską, która oczywiści
> e stoi. Bo kolesiowi nie wpada do głowy, że możnaby jej ustąpić miejsce. 
> 
> 3/ Wsiada babcia. Często, jeśli autobus/tramwaj jest zatłoczony, przypada mi mi
> ejsce w pobliżu drzwi. Środek kom. miejskiej rusza, nast. przystanek to przysta
> nek babci. Co robi babcia? Kiedy tylko t/b ruszy, babcia wstaje, żeby na pewno 
> wysiąść na kolejnym przystanku, który jest za 500 metrów, a po drodze są 2 ostr
> e zakręty i światła... Plus gwałtowne hamowanie przed samym przystankiem. Kiedy
>  jestem akurat przy drzwiach, takie babcie napierają na mnie, jakby chciały, że
> bym przez te drzwi przeniknęła. Ale nie tylko babcie w tym przypadku, uściślijm
> y. To przypadek 50% pasażerów, niezależnie od wieku. Po co zatem siadać?... 
> 
> 4/ Wysiadanie na długo przed przystankiem to temat rzeka właściwie. Dorzucam je
> szcze jeden przypadek. Siedzę sobie na podwójnym siedzeniu od zewnątrz, zbliżam
> y się do przystanku (tzn. jest jeszcze jakieś 100m), pani obok rusza do wysiada
> nia. Mówię, że ja też wysiadam. Ona na to - aha, i dalej się pcha... A jest to,
>  dodajmy, węzłowy przystanek, na którym wysiadają te studentki, co obok nas sto
> ją i są ma drodze do drzwi... Ja je znam, bo sama studiuję... 
> 
> 5/ Jechałam kilka miesięcy temu z kolegą z roku. Zajęć niewiele, wolny jeden dz
> ień w tygodniu, wydział jakiś taki w miarę bezstresowy (2 rok neofilologii prze
> d zmianami). Kolega student mieszka w akademiku, troche z niego musiał dojeżdża
> ć, ale to chyba jedyny uciążliwy moment jego dnia, poza zmaganiami z gramatyką 
> praktyczną. Prowadził dość rozrywkowe i przyjemne życie. To tyle wyjaśnień sytu
> acji. Podjeżdża tramwaj, wsiada do niego trochę ludu, kolega oczywiscie rusza p
> ierwszy do wagonu i stara się zająć nam wolne miejsca. Ja na to, że dziękuję, b
> o jest dużo starszych osób, w dodatku z zakupami (znałam tę trasę dobrze, jeźdz
> iłam tą linią codziennie i znałam nawet niektórych ludzi). I zaczęło się... kol
> ega zaczął opowiadać, że w Szwajcarii jak chciał ustąpić miejsca, to się starsz
> y pan/pani obruszyła, że co sobie Ci staruszkowie i panie z zakupami wyobrażają
> , że on ma ustępować miejsca... Mówię mu, że odkąd mieszkam z moim chłopakiem i
>  w repertuarze codziennych obowiązków mam zajmowanie się domem, rozumiem te pan
> ie, co właśnie wracają z jednego etatu na drugi, domowy. I wcale nie muszą robi
> ć zakupów tygodniowych, jak to ktoś im zarzucał w którymś z postów. Komu czasem
>  zabraknie ziemniaków w domu, a ma rodzinę 4-osobową, ten wie, jak mogą wygląda
> ć zwykłe zakupy. Kolega na to, że on też mieszka sam, nie gotuje mu mama itp. O
> k, ale robił to tylko dla siebie, a nie miał jeszcze rodziny na głowie. Kolega 
> poczuł się wielce obrażony, że takim osobom to niby trzeba cześć oddać czy co. 
> 
> A tu właśnie nie to o chodzi, tylko żeby wczuć się w ich sytuację. Zabrakło teg
> o koledze i brakuje tak większej części naszego społeczeństwa. 
> Dlatego może zamiast frustrować się, pomyślmy w takich kategoriach o naszych ws
> półtowarzyszach podróży, czy to o osobach starszych, źle czujących się, czy o k
> obietach w ciąży... Ja staram się tak robić, oszczędzając nerwy sobie i innym. 
> Jest to kwestia empatii, wyczucia, kultury, wychowania... Szkoda, że nam jako o
> gółowi bardzo tego brakuje.
> Jak sobie coś przypomnę z takich cukiereczków, to dopiszę. Pozdrawiam z Katowic
> ,
> 
> Basia

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się