• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

jinlun  napisał: 

> Taaaa, to była rzeczywiście pielgrzymka. Kwiecień 2008, zimno jak diabli, rano 
> siąpił drobny deszczyk a ja z moją małżowinką mieliśmy pojechać pierwszy raz (!
> ) naszym jelonkiem razem w taaaką podróż (220km w jedną stronę ;) ). Nigdy nie 
> zapomnimy tej jazdy. Kolega motocyklista, który miał z nami jechać odradzał nam
>  to usilnie mówiąc że nie dość że się rozchorujemy to jeszcze jest ślisko i nie
> zbyt bezpiecznie na jazdę na motorkach. Ja już byłem sceptycznie nastawiony gdy
>  Kasia stwierdziła że te "drobne trudności" nie mogą nam przeszkodzić w rozpocz
> ęciu tego sezonu i to na Jasnej Górze - trzeba poświęcić motocykl więc jedziemy
> . Nie zapomnę tej jazdy we dwoje obładowani maskotkami dla dzieci z domów dziec
> ka i termosem z gorącą herbatą. Ja co kilometr patrzyłem na główkę ramy czy prz
> ypadkiem nie pęka jak to wszyscy twierdzili i słuchałem najdrobniejszych niewła
> ściwych odgłosów pracy jelonka. Do Częstochowy przejechaliśmy non-stop bez zatr
> zymywania się jednym ciurkiem (bo a nuż jak się zatrzymamy to już nie pojedzie 
>  ;) ...). Moja żona zniosła to bardzo dzielnie chociaż (pomimo naprawdę ciepłyc
> h ubrań - skór) zmarzła niemiłosiernie - ja również. Ze względu na pogodę nie b
> yło takich tłumów motocyklistów jak w latach następnych i dzięki temu mogliśmy 
> się z motorkiem ustawić na błoniach blisko ołtarza. 
> 
> [img]https://lh5.googleusercontent.com/-3SSLZFAjN_Q/SI29OLkzyqI/AAAAAAAAFJk/NtU
> pg5L3A-c/s640/kasia_zlot.jpg[/img]
> 
> [img]https://lh5.googleusercontent.com/-mKVdtvZZJ3Y/SI29PQgW-GI/AAAAAAAAFJk/suK
> AW9FiOMA/s512/ja_zlot.jpg[/img]
> 
> Dzięki temu że byliśmy blisko to ksiądz jadący w wózku bocznym ruska pokropił n
> as i nasze moto sowicie wodą święconą. No - teraz to nie straszna nam żadna dro
> ga.  :) . Wracaliśmy w dobrych humorach. W połowie drogi zatrzymaliśmy się w pr
> zydrożnym barze na małe co nieco i aby rozgrzać się herbatą. Spotkaliśmy tam in
> nych motocyklistów z którym ucieliśmy sobie miłą pogawędkę. Wróciliśmy do domu 
> cali i zdrowi i najlepszy numer to był ten że praktycznie w ogóle nie padało an
> i jak jechaliśmy do Częstochowy ani w powrotnej drodze. 
> Po tej wyprawie wiedzieliśmy że jeśli Bóg pozwoli to co roku będziemy jechać do
>  Częstochowy na motocyklowe rozpoczęcie sezonu. 
> Jak do tej pory udaje nam się to zrealizować....

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się