• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: PIOTR  napisał(a): 

> Nieoficjalnie drogowcy tłumaczą, że kiedy Unia sypnęła pieniędzmi i zaczęła 
> domagać się, byśmy wzięli się za robotę, to w pośpiechu łapano wszystkie 
> zalegające w szafach projekty przebudów, których wcześniej ze względu na brak 
> funduszy nie realizowano. I stąd ta przypadkowość prowadzonych prac.
> Budżet unijny kończy się w 2006 r. Co będzie w kolejnym, nie wiadomo. Wszyscy 
> liczą, że znajdą się w nim zapisy przyznające nam nowe fundusze na polskie 
> drogi. Musimy wywiązać się przecież z ciążących na nas zobowiązań akcesyjnych. 
> Dotyczy to zwłaszcza wzmocnienia sieci dróg krajowych, tak by spełniały unijną 
> normę wytrzymałości 11,5 t/oś. Na wielu odcinkach oznacza to konieczność budowy
>  
> nowej drogi od zera. Unia gotowa jest też wspierać inne projekty drogowe, w tym
>  
> szczególnie europejskie korytarze transportowe. Co zaskakujące, mniejsze 
> zainteresowanie wykazuje szlakami z zachodu na wschód, a większe trasą A1, 
> która ma stanowić element integrujący północną Europę z Bałkanami. Z podobnych 
> przyczyn na szczególne wsparcie może liczyć Via Baltica do państw nadbałtyckich
> .
> 
> Przez lata żyliśmy w przekonaniu, że marny stan polskich dróg to wyłącznie 
> skutek skromnych możliwości finansowych naszego państwa. Dziś widać, że nie 
> tylko. Największym problemem jest doraźna polityka. Sprawę dróg rozgrywają 
> kolejne rządy, partie i poszczególni politycy. Trwają nieustanne targi, by R
> 22;tu 
> wybudować”, choć nie ma takiej potrzeby, a „tam nie budować”,
>  choć byłoby 
> warto. Drogowcy prezentując plany często wyjaśniają: bo poseł X jest ze 
> Szczecina, a minister Y z Łodzi, a tamten z kolei z Gdańska. Każdy polityk ma w
>  
> dziedzinie dróg własne pomysły, bo drogą można wyborców kusić i straszyć.
> 
> Wciąż brakuje jasnej i logicznej koncepcji: co budować, gdzie i w jakiej 
> kolejności. Wciąż też nie rozstrzygnięto sprawy podstawowej: jak ma wyglądać 
> system pobierania opłat za korzystanie z dróg? Czy ma to być podatek, czy myto 
> pobierane za przejazd konkretną trasą. Warto też się zastanowić nad nowymi 
> elektronicznymi formami poboru opłat wchodzącymi do użycia w Europie 
> Zachodniej, a także raz jeszcze na spokojnie przemyśleć wcześniej wyśmianą 
> koncepcję winiet.
> 
> Po wejściu do Unii przed Polską staje szansa nadrobienia wieloletnich 
> zaległości. Istnieje jednak poważne niebezpieczeństwo, że szansy tej właściwie 
> nie wykorzystamy. Dlatego potrzebna jest nowa, wielka publiczna debata o 
> przyszłości polskich dróg. Inaczej jeszcze przez całe lata będą prowadzić 
> donikąd.
> 
> 
> 
> 
> 

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się