• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

fiat_lux  napisał: 

> niezla czapa
> 
> www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=153
> Będą sobie podrzynać gardła
> Włodzimierz Cimoszewicz - Dlaczego odszedł z polityki? Co ma do powiedzenia
> swoim wyborcom? Co myśli o Polsce Kaczyńskiego? Czy wierzy w lewicę? Czy wróci?
> – po 100 dniach milczenia Włodzimierz Cimoszewicz odkrywa twarz.
> Rozmawia Robert Walenciak
> 
> Naprawdę spodziewał się pan eleganckiej kampanii wyborczej? Polityka jest bruta
> lna.
> – Ależ z tym bym sobie poradził! Tyle że brutalność przekroczyła wszelkie
> granice w momencie, kiedy zaatakowano moją rodzinę, zaatakowano moją córkę. Gdy
> mogłem w niektórych tygodnikach przeczytać o perspektywie więzienia dla rodziny
> Cimoszewicza, rodziny przestępczej, mafijnej, piorącej brudne pieniądze. Czym
> sobie zasłużyli córka i mój zięć, żeby ich bezkarnie i kłamliwie określać jako
> przestępców? Te artykuły to był zwykły bandytyzm! I przeciwko temu bandytyzmowi
> ,
> poza głosami pojedynczych osób, kilku moich przyjaciół z Białegostoku, Jolanty
> Kwaśniewskiej, nikt nie protestował! Media, świat polityki, duża część
> społeczeństwa zachowywali się jak gapie. Przyglądający się wypadkowi, kraksie n
> a
> drodze.
> 
> Pana kraksie...
> – Nie chodziło o mnie. Chodziło o to, że w polskim życiu publicznym przek
> roczono
> kolejną granicę deprawacji obyczaju politycznego. Co mogłem zrobić, żeby
> powstrzymać ataki? Żeby ochronić swoją rodzinę? Która zapłaciła w ciągu 16 lat
> najwyższą cenę tego, że zajmowałem się działalnością publiczną, bo ja dla tej
> rodziny, dla żony, dla dzieci, nie miałem czasu. Gdybym nie zaprotestował,
> oznaczałoby to, że kładę uszy po sobie.
> 
> Nie chodziło o protest, tylko o cierpliwe wyjaśnianie.
> – Wszystkie wyjaśnienia, jakich udzielałem, tak naprawdę nikogo nie
> interesowały! Zarzuty zostały sformułowane – karygodne, nieprawdziwe R
> 11; i
> wirowały w powietrzu.
> 
> Nie chciał pan być szeryfem i strzelać do nich?
> – W moim rewolwerze nie było kul. Te kule, w takim przypadku, to zachowan
> ie
> społeczeństwa, mediów. Nie może być tak, jak w westernie „W samo południe
> ” –
> całe miasteczko przygląda się, czy samotny szeryf da sobie radę. Moja rezygnacj
> a
> była krzykiem protestu! Nawiasem mówiąc, nie można zapominać, że ten atak był
> skuteczny. W lipcu miałem 40% poparcia. A we wrześniu już tylko 15-17%.
> 
> A gdyby pan zacisnął zęby i nie rezygnował, trwał do końca?
> – No i?
> 
> Dostałby pan w pierwszej turze 15-17%.
> – I na czym polegałaby wyższość tego scenariusza?
> 
> Że te 15-17% ludzi miałoby swego generała do końca.
> – Miałem świadomość, że moja decyzja będzie dotkliwa, rozczarowująca dla 
> wielu
> osób. Tylko proszę porównać pewne wartości – w tym przypadku chodziło o k
> omfort
> psychiczny grupy rodaków. Że będą mieli na kogo głosować. A na drugiej szali
> leżały wartości zarówno w wymiarze publicznym, jak i osobistym, rodzinnym,
> nieomal najwyższe.
> DLACZEGO LUDZIE TAK ŁATWO UWIERZYLI?
> 
> To nie była sprawa komfortu psychicznego wyborców. Na pana ludzie chcieli
> głosować, bo reprezentował pan pewien system wartości, pewną wizję Polski.
> – Załóżmy, że do pierwszej tury bym nie rezygnował, więc te 15-17% ludzi 
> w dniu
> głosowania miałoby komfort psychiczny, że byłoby na kogo oddać głos. 10 godzin
> później wszyscy byśmy wiedzieli, że te głosy i tak niczego nie dały. W tamtym
> momencie żadne wydarzenie pokazujące, że to ja mówiłem prawdę, nie miało siły
> zmiany nastawienia opinii publicznej. Przecież pojawiła się informacja, że
> prokuratura będzie stawiała zarzuty głównemu świadkowi oskarżenia wobec mnie...
> 
> ...czyli pani Jaruckiej...
> – ...o posługiwanie się fałszywym dokumentem i składanie fałszywych zezna
> ń. Ale
> to na nikim nie zrobiło wrażenia! Powiem otwarcie: gdyby duża część mediów
> zachowała się rzetelnie, na takiej zasadzie – proszę bardzo, ekspertyzy
> prokuratorskie stwierdziły, że główny świadek oskarżenia składa fałszywe
> zeznania, posługuje się fałszywymi dokumentami, więc od tej pory domagamy się
> pilnego wyjaśnienia, kto za tym stoi, kto ponosi za to odpowiedzialność
> polityczną. Gdyby w ten sposób postawiono sprawę, to owszem, byłaby szansa walk
> i
> o poparcie społeczne. Ale tego nie było! Byłem na konferencjach prasowych,
> widziałem zachowania dziennikarzy. Ich nie interesowały informacje korzystne dl
> a
> mnie. Nie chcę do tych spraw wracać, natomiast myślę, że cały czas pozostają
> aktualne pytania – zarówno do pana Tuska, jak i panów Kaczyńskich –
>  o ich
> współodpowiedzialność za to wszystko, co się wydarzyło.
> 
> Oni umywają ręce.
> – Oni umywają ręce konsekwentnie. Ci ludzie odgrywają dziś pierwszoplanow
> e role
> w państwie, a mają ciężki grzech na sumieniu – wobec państwa, wobec reguł
>  życia
> publicznego. Osiągnęli to, co osiągnęli, w sposób ewidentnie nieuczciwy.
> 
> Więc co pan tym 15% powie? Odszedłem i...?
> – Chciałbym wierzyć, że moi sympatycy składają się z ludzi rozumnie
> podchodzących do problemów państwa, polityki. I nie mylą przyczyn ze skutkami.
> Niech więc zastanowią się, w stosunku do kogo powinni kierować swoje
> rozczarowanie, krytykę, niech nie mylą sprawcy i ofiary. Niech sobie przypomną,
> na podstawie czego formułowano oskarżenia. Jak stworzono atmosferę dwuznacznośc
> i
> wokół mojej osoby. Co z tego pozostało? Co?
> 
> Nic, ale nie o to przecież chodzi. Wtedy chodziło o to, żeby utrącić pana jako
> kandydata...
> – Niech więc teraz każdy w swoim sumieniu sobie odpowie: ulegał temu nast
> rojowi
> czy nie ulegał? W lipcu 40% było gotowe na mnie głosować. W ciągu paru miesięcy
> ponad połowa ubyła, bo uwierzyli całkowicie kłamliwym zarzutom. Niech się
> zastanowią, dlaczego tak się stało, dlaczego tak łatwo potrafili przyjąć
> kłamliwe zarzuty w stosunku do kogoś, kto przez 16 lat w tysiącu różnych
> sytuacji dowodził, że jest człowiekiem uczciwym? Dlaczego tak łatwo to poszło?
> 
> Dlaczego?
> – To jest też obiektywny problem naszego życia publicznego. Nie liczy się
> życiorys, nie liczą się fakty, liczy się kłamliwy atak! Jesteśmy często oburzen
> i
> na to, kto w Polsce zajmuje się polityką, jacy to są ludzie, jak nisko upadły
> standardy moralne. Tymczasem sami nie potrafimy odróżniać ziarna od plew. A
> skoro nie potrafimy, będziemy za to płacili cenę. Masz, obywatelu, prawo
> wybrania – to wybrałeś.
> NARÓD SAM NAKŁADA SOBIE KAGANIEC
> 
> Czyli wygrała Polska Kaczyńskich, a Polska Cimoszewicza, wartości, które pan
> reprezentował, odchodzi do głębokiej defensywy...
> – Dzisiaj tak rzeczywiście jest. Różnica między moją Polską a ich dotyczy
> zarówno spojrzenia na własny kraj, jak i na jego otoczenie. Ja nie uważam
> ostatnich 16 lat za czas klęski, tylko za czas sukcesu. Nie uważam, że
> przestępczość jest w tej chwili w Polsce wyjątkowym zagrożeniem, ośmielam się
> twierdzić, że jest mniej więcej na takim samym poziomie jak w wielu innych,
> całkiem normalnych krajach. I że problem przestępczości jest instrumentalnie
> wykorzystywany do straszenia obywateli, żeby ci obywatele dali sobie nałożyć
> kaganiec. Jestem tym politykiem, który po raz pierwszy podniósł w Polsce proble
> m
> korupcji życia publicznego. Pozwalam sobie to przypomnieć po to, żeby mniej
> dwuznacznie wyglądało moje stwierdzenie, że problem korupcji jest wyolbrzymiany
> .
> To, co się w tej ch

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się