• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

tonika80  napisała: 

> Po raz 3 w ciagu ostatnich 10 miesięcy trafiłam z moim Młodym do 
> szpitala na zapalenie płuc. Nie miał kataru, lekko pokasływał no i 
> oczywiście wysoka gorączka... Położyli nas na 4 osobowej sali, 
> wiadomo, warunki szpitalne, dla mnie niestety nie pierwszyzna, nie 
> marudziłam bo wiadomo jak jest. Koszmar zaczął sie wieczorem kiedy 
> do naszej sali przydzielono małą dziewczynkę z zapaleniem oskrzeli i 
> jej kaszląco-psikająco-churchlającą mamę chorą na zapalenie płuc! 
> Zatkało mnie!!! Chora mama ulokowała się tuż przy łóżeczku mojego 
> synka, niby w maseczce ale podczas smarkania w chusteczkę, karmienia 
> małej czy ataku kaszlu maseczka szła w odstawkę :-/
> Na wszelkie sugestie, zeby jednak zamiast siedzieć przy łóżeczku 
> poszła się przespać w hotelu dla matek (piętro wyżej) słyszeliśmy 
> tylko, że ona nie zostawi dziecka bo karmi i to nie podlega 
> dyskusji. Była arogancka i uważała sie za niewiadomo jak 
> skrzywdzoną, że w ogóle śmiemy (grzecznie) mieć jakiekolwiek 
> wątpliwości!
> Wezwana lekarka stwierdziła, że nic nie mogą zrobić bo mama karmi i 
> nie mogą jej wyprosić z oddziału a pójść  z dzieckiem piętro wyżej 
> do tego hotelu nie można bo byłoby to opuszczenie oddziału. I że 
> przecież wszystkie dzeci są tu chore na zap. płuc wiec nikt nikogo 
> wiecej już nie zarazi...Na moja odpowiedź, że przecież mój synek 
> może mieć zap. płuc na innym tle(np.wirusowe) niż kaszląca i 
> smarkajaca na niego pani (np.bakteryjne) i że dodatkowe nadkażenie 
> bakteryjne w jego przypadku może stanowić zagrożenie życia lekarka 
> tylko rozłożyła ręce, że nic nie może zrobić!!! Sama karmię (już 
> drugie), wszystko rozumiem, troske o dziecko, nerwy itd...itp... bo 
> niestety nieraz sama to przechodziłam , ale to już była przesada!!!
> Przez całą noc kaszlała i smarkała DOSŁOWNIE nad głową mojego dziecka
> (nie pofatygowała sie, żeby chociaż wyjść na korytarz!!!) a ja 
> beczałam w poduszkę z bezsilności i strachu o moje dziecko. Na 
> szczęście następnego dnia przenieśli nas na inny oddział bo 
> przyplatał się jeszcze rotawirus... nie mam pretensji do szpitala -
> no mają takie a nie inne przepisy. Mam żal jedynie do tej kobiety bo 
> można było inaczej rozwiązać tę sytuacje przy odrobineie dobrej woli 
> a nie na zasadzie "karmię to wszystko mi wolno". Koszmar...

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się