• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

amfenix  napisała: 

> Mąż poprosił mnie dwa tygodnie temu o rozmowę.Od rozprawy pojednawczej i 
> krótkiej awantury z pogróżkami, która po niej nastąpiła nie pisnął na temet 
> rozwodu ani słówka.Spotkaliśmy się.Przez chwilę myślałam że może chce wrócić, 
> O ja naiwna!!!!Przyszedł poprosić o ugodę.Czyli moją zgodę na rozwód bez 
> orzekania o winie.Najpierw standardowo mnie postraszył że w przeciwnym 
> wypadku skończy się to wyciąganiem brudów?!Jakich nie powiedział.Zignorowałam 
> to.Spytałam się co proponuje.Wyjaśnił mi że szkoda pieniędzy na adwokatów, bo 
> to krwiożercy bla bla bla i ani jego ani mnie na nich nie stać (no mnie na 
> pewno), jego też nie bo właśnie zamówił bardzo drogą kuchnię do nowego domu 
> hihi (wiem od sprzedawcy).POtem zaproponował mi że przepisze na naszego syna 
> mieszkanie w którym aktualnie mieszkamy a które jak wiecie jest jego odrębną 
> własnością z zastrzeżeniem że obciąży je służebnością na swoją rzecz.To 
> znaczy w skrócie że syn nigdy bez jego zgody nie będzie mógł mieszkania 
> sprzedać a on zawsze będzie mógł się do tego mieszkania sprowadzić.Spytałam 
> się czy jest stuprocentowo przekonany że nie chce do nas wrócić.Stwierdził,że 
> nie zamierza bo jest w nowym związku bardzo szczęśliwy.Po namyśle zgodziłam 
> się na przepisanie mieszkania ale bez służebności i na alimenty w wysokości 
> 500 zł(Takie płaci dobrowolnie)Zaczęliśmy załatwiać papiery.Wrócił któregoś 
> dnia i stwierdził że muszę spłacić zadłużenie czynszowe w spółdzielni bo nie 
> chcą mu wydać papierów że ma prawo do lokalu.Zawahałam się bo kwota 
> niebagatelna 6 500 zł.NIe płaciłam specjalnie gdyż znajomy prawnik uprzedzał 
> że po spłacie mogą mi sprzedać to mieszkanie.Spotkałam się z mężem 
> ponownie.Podjechał limuzyną mamusi i zaczał mi skamleć że jest niemal 
> ubezwłasnowolniony,że teściowie nie wiedzą że się układamy,że wszystko jest 
> na nich,że jest od nich zależny, że mu płacą 1000zł za harówę od świtu do 
> nocy, że szuka innej pracy, że nie może płacić mi więcej, ani do niczego się 
> dokładać bo nie smie ich prosić o podwyżkę, bo przestaną go utrzymywać i 
> wykańczać mu dom a to dopierom stan surowy??!!!I że mimo wszystko dla dobra 
> dziecka chce się ze mną przyjaźnić!!!
> I wiecie że ja głupia mu uwierzyłam?!
> Rodzice wzięli pożyczkę, ja wyczyściłam konto i spłaciłam spółdzielnię,ba 
> nawet ubezpieczyłam to mieszkanie.Zamówiłam termin u notariusza.Dopilnowałam 
> w spółdzielni żeby wszystkie papiery do przepisania były poprawne i na czas.
> Ustaliłam że razem z naszymi prawnikami w ramach porady prawnej spiszemy moją 
> odpowiedż na pozew w której zgadzam sie na rozwód i po akcie notarialnym 
> podpisany dokument złożę w jego obecności w sądzie.
>  No i w poniedziałek rano dostałam takiego kopa w dupę za przeproszeniem ,że 
> jeszcze nie mogę się podnieść.Mój mąż z kompletem dokumentów w ręku 
> stwierdził,że właśnie się rozmyślił,że na sprawę jedzie z adwokatem i 
> rodzicami,że jeśli nie pójdę na ugodę to mnie zniszczą,udowodnią mi takie 
> rzeczy, że nawet mi sie nie śni więc dla dobra swojego i dziecka mam przystać 
> na ich warunki.Oniemiałam i rozbeczałam się.Dorzucił jeszcze,że jeśli będę 
> szumieć to sprzedadzą mieszkanie.I że to nie jego zła wola, tylko teściów a 
> on musi robić to co chcą bo ma zbyt dużo do stracenia!!!!!!!!!!!
> Zdołałam wydusić z siebie tylko -spotkamy się w sądzie i odjechałam.Dziś dwie 
> godziny temu miała się odbyć nasza druga i ostatnia rozprawa.NIe 
> pojechałam,Leżę chora.Wczoraj lekarz chciał mnie położyć na oddziale 
> psychiatrycznym bo bał się że sobie coś zrobię.Przez cały tydzień 
> otrzymywałam telefony z pogróżkami.Zastraszyli moich świadkÓW.Przedwczoraj 
> cały wieczór mąż jeżdził za mną samochodem,próbował zmusic do zmiany 
> decyzji.Powiedział że wystawili mieszkanie na sprzedaż i przeprowadzają mnie 
> do mieszkania zastępczego dla rodzin patologicznych za miastem( Wychodek na 
> piętrze i piece kaflowe)Że to moja wina bo jestem uparta i sama krzywdzę 
> własne dziecko.Mam się zgodzić na rozwód a po zakończeniu oni przepiszą to 
> mieszkanie.O ile wszystko pójdzie po ich myśli.
> Świat chyba zwariował.Brak mi słów.

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się