• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: Elzbieta  napisał: 

> O co toczy się gra?
> Warto przeczytać 
> 
> O co toczy się gra? 
> Adam Wielomski 
> Mniej więcej za jakiś miesiąc Irak przestanie istnieć, Saddam Husajn nie będzie
>  
> już żył, lub też dostanie się w łapy Amerykanów, którzy wytoczą mu proces w 
> najlepszym stalinowskim stylu, taki sam jaki jakieś samozwańcze narody 
> zjednoczone wytoczyły byłemu suwerenowi Jugosławii. Należę do tych nielicznych 
> ludzi, którzy od samego początku udzielali poparcia Saddamowi Husajnowi - nie 
> ze względu na jakąś sympatię dla dyktatora Iraku, bo raczej sympatycznym to on 
> się nie wydaje, ale ze względu na pewne zasady. Polityka Stanów Zjednoczonych 
> budzi mój wstręt. 
> 
> Jednym z zasadniczych powodów rzekomej wyższości demokracji nad formami 
> autorytarnymi jest podobno pokojowy charakter demokracji, przeciwstawiony 
> militarystycznym autorytaryzmom. Pokojowy? To chyba żart. Stany Zjednoczone 
> uczestniczyły w ostatnich latach w tylu wojnach, najechały tyle suwerennych 
> państw, że trudno je nazwać państwem pokojowym. Wymienię tylko te, które 
> pamiętam: inwazje na Haiti, Grenadę, Irak, Serbię, Afganistan, Somalię, Panamę.
>  
> Amerykańskie siły okupacyjne - zwane eufemistycznie "pokojowymi" - gnębią lub 
> gnębiły wiele narodów świata. A wszystko to w imię demokracji i obrony praw 
> człowieka. I właśnie to ideologiczne uzasadnienie powoduje mój głęboki sprzeciw
>  
> wobec amerykańskiego imperializmu. Ameryka nie broni żadnych praw człowieka. 
> Wszystkie "pokojowe" wojny Stanów Zjednoczonych mają cele polityczne i 
> gospodarcze. Poprzez kolejne wojny rząd amerykański nakręca koniunkturę 
> gospodarczą, dzięki zakupom broni. Wojna z Afganistanem, bliska z Irakiem i 
> kolejna zapowiadana - z Koreą - nieprzypadkowo zbiegają się z recesją. Wall 
> Street znalazła sposób na wychodzenie z recesji poprzez koniunkturę wojenną. 
> Ameryka cierpi na znaczną nadprodukcję i musi zwiększać chłonność rynku przez 
> wojny zaczepne - pewnym paradoksem jest, że zjawisko to po raz pierwszy opisał 
> bodaj Włodzimierz Lenin, wprowadzając pojęcie "imperializmu jako najwyższego 
> stadium kapitalizmu". 
> 
> W wojnie z Irakiem nie chodzi przecież o żadne prawa człowieka, czy 
> rozpowszechnianie broni masowego rażenia, bo najwięcej broni tego typu w tym 
> rejonie posiada Izrael - mający nie mniej wojowniczych przywódców co Irak. 
> Telewizja podała ostatnio, że Amerykanie planują, zaraz na początku wojny, 
> zrzucić komandosów w celu "zabezpieczenia irackich szybów naftowych przed 
> podpaleniem przez Irakijczyków". Ciekawe dlaczego Amerykanie tak martwią się o 
> te szyby naftowe? Czyżby to był powód wojny? Czy też powodem tym jest groźba 
> wyprodukowania bomby atomowej, która mogłaby spaść na Jerozolimę? 
> Prawdopodobnie obydwie te przyczyny się łączą, dowodząc zarazem rzeczywistych 
> intencji Amerykanów. I nie miałbym nic przeciwko tej wojnie, gdyby prezydent 
> George Bush powiedział: "Irak należy do obcego i wrogiego nam świata 
> islamskiego. Cywilizacja zachodnia musi bronić swoich interesów politycznych i 
> ekonomicznych. Nasza racja stanu wymaga zniszczenia Iraku i zaprowadzenia tam 
> naszego porządku". Gdyby tak zostało to powiedziane, to stwierdziłbym, że są to
>  
> słowa zasługujące na szacunek. Bush byłby wtedy nowym wcieleniem Ludwika 
> Świętego, który rozpoczął wojnę w celu rozszerzenia obszaru dominacji 
> cywilizacji zachodniej nad wschodnimi barbarzyńcami; byłby jak Juliusz Cezar 
> podbijający Gallów, aby zanieść im zasady klasycznej cywilizacji i kultury. Co 
> jednak słyszymy? Bajdurzenie o wojnie pomiędzy światem demokracji a "osią zła" 
> państw rządzonych przez dyktatorów, gdzie nie są przestrzegane prawa człowieka!
>  
> Ohyda! Jak po 11 września można powtarzać ideologiczne mrzonki Francisa 
> Fukuyamy? Jako członek cywilizacji zachodniej, oczywiście poparłbym krucjatę 
> przeciwko światu obcego nam islamu. Ale jako autorytarysta i antydemokrata...? 
> Co mam uczynić, gdy słyszę o krucjacie demokratycznego mocarstwa, które niczym 
> protestancki kaznodzieja naucza o prawach człowieka, na państwo, któremu obce 
> są nihilistyczne wzorce liberalnej demokracji? Oczywiście popieram Saddama 
> Husajna - tylko za to, że nie jest demokratą i nie przestrzega praw człowieka. 
> 
> Popieram Irak, mimo że nie należy on do naszego świata cywilizacyjnego, podczas
>  
> gdy Stany Zjednoczone w jakiś tam sposób przynależą (choć są na peryferiach 
> katolickiej wizji porządku). Już widać jak będzie wyglądała ta wojna: na 
> amerykańskich bombach, które spadną na Bagdad, na irackie szpitale i szkoły, 
> będą narysowane białe gołąbki pokoju - Stany Zjednoczone walczą przecież nie 
> przeciwko Irakowi, ale "przeciwko wojnie" i irackim zbrojeniom. Agresja 
> amerykańska nie będzie klasyczną wojną, lecz "pokojową interwencją" w obronie 
> praw człowieka, demokracji i pokoju. Prawdopodobnie Prezydent Bush nawet nie 
> wypowie Irakowi wojny, gdyż to nie będzie wojna, a jedynie akcja policyjna w 
> obronie pokoju, wolności i tolerancji. Jak się słyszy taki cynizm, to jak można
>  
> nie sympatyzować z Irakiem? To, co niepokoi, to fakt, że w tej demoliberalnej 
> krucjacie przeciwko "osi zła" wezmą udział także nasi żołnierze. Czyżby Leszek 
> Miller liczył na jakieś pola naftowe w Iraku? Śmiechu warte. 
> 
> Adam Wielomski 
> 
> *******************************************************************************
> *
> 
> Wczoraj York University w Toronto - Kanada - objal strajk.
> 
> 45 tysiecy studentow opowiedzialo sie przeciwko wojnie z Irakiem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się