• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: Nowak  napisał(a): 

> Jako nałogowy rowerzysta, proponuję przegląd „Jak to jest na świecie̶
> 1;.
> 
> W Londynie absolutnie nie wolno wnosić roweru do autobusów (chyba że jest złożony), a i tak na wprowadzenie jednośladu trzeba uzyskać zgodę kierowcy (tiny.pl/hdvtq). 
> 
> W Nowym Jorku (a mnóstwo tam bicykli) ichnie MPK mówi rowerom serdeczne, bezwarunkowe „nara!” (tiny.pl/hdvtx). Tutaj wyjątkiem jest metro, ale rowerzysta ryzykuje publicznym linczem. 
> 
> Podobnego rodzaju stanowcze „Zgłupiałeś, rowerzysto?!”, mówią w Sztokholmie (tiny.pl/hdvt4), słowami: „Bicycles are generally not allowed on the SL services”.
> 
> W Berlinie jest przyjemnie, ale tam też upomina się rowerzystów, że ich pojazd 
> niebezpieczny, że trzeba znaleźć dedykowany wagon i jeszcze trzeba mieć zgodę p
> ersonelu... To wszystko w przypadku transportu szynowego, bo do autobusów rower
> y mają wstęp tylko nocą (tiny.pl/hdvtm). 
> 
> Masokrytyczni pełne nadziei oczy mogliby zwrócić w stronę San Francisco – miasta zarowerowanego do ostatniej szprychy, gdzie na ulicach cykliści mają więcej swobód niż kierowcy (wygląda to trochę tak, jakby jezdnia była wyznaczoną częścią ścieżki rowerowej, a nie odwrotnie). Ale w tym San Francisco – cios prosto w plecy: „You are not permitted to bring bicycles on board” (tiny.pl/hdvt1 – fuck!). Oczywiście, można skorzystać z bagażnika (bike rack) i przewieźć rower – ale taki bagażnik jest na zewnątrz. :-] 
> 
> Identyczne reguły obowiązują w Milwuakee (eyecandy dla tych, którzy zastanawiaj
> ą się, jak powinno wyglądać przewożenie rowerów „w autobusie”: www.
> youtube.com/watch?v=QFmJBUvrlcc).
> 
> Doceniam nadpobudliwą erudycję, efekciarstwo i zbędną ironię, ale list p. Bryka
> lskiego wygląda jak wyrzut kogoś, kto w nieprzyjemniej sytuacji stracił refleks
>  i spóźnił się z wymyśleniem riposty...
> 
> W Łodzi i tak jest dosyć liberalnie (w znaczeniu: dziko-kapitalnie, bo nie ma przepisów, a opłata równa się opłacie za duży bagaż – o ile się ją w ogóle kasuje...). Niemniej, w realiach łódzkiego MPK rowerzysta z rowerem jest upierdliwy (i to nawet delikatnie powiedziane). Po drugie – niebezpieczeństwo wpychania jednośladu do publicznego transportu jest może i śmieszne (nie dla współpasażerów co prawda...), ale powszechnie podkreślane (MTA np. – tiny.pl/hdvtw). Po trzecie – rower w autobusie jest sporym utrudnieniem, a ze strony właściciela – szczytem egoizmu.

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się