• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: Dawid Brykalski  napisał(a): 

> [b]Zamieszczam, gdyż sprawa wydaje się "rozwojowa".[/b]
> 
> 
> Szanowny Panie,
> 
> Bardzo dziękuję za tak obfitą korespondencję oraz zaangażowanie w sprawę.
> Przeprosiny przyjęte, zresztą wcale ich nie oczekiwałem: nie Pan jest tu winien
> , a i obaj nie jesteśmy chłopcami z podstawówki.
> 
> Jednak mój niepokój budzi postawa rzeczonego kierowcy. Jak to zaprzeczył? Przec
> ież ja go rozpoznam, a i świadek również.
> 
> Bardziej jednak zależy mi na sprawie ogólnej.
> Uważam za absurd, że w łódzkim MPK ma zastosowanie prawo sprzed 20 lat. Idąc ty
> m tropem można, by zacząć stosować literę prawa np. z XVI wieku. Powszechne wte
> dy były: dyby, pręgierz, gąsior i kłoda.
> 
> Tak zatłoczone miasto jak Warszawa pozwala przewozić rowerzystom rowery w swoic
> h autobusach i tramwajach. (Za darmo).
> Operatorzy kolejowi zachęcają mnie i innych rowerzystów byśmy jeździli ich skła
> dami. Łódzkie MPK jest więc daleko w tyle.
> 
> Pisze Pan, że nie można wozić w autobusach innych środków transportu. Proszę za
> tem to wyraźnie sformułować w regulaminie.
> W innym bowiem wypadku łatwo uznać, że wózki (nadal wozi się nimi dzieci) oraz 
> psy (doskonały środek transportu na kręgu polarnym) również nie powinny być woż
> one.
> 
> Nie zabiegam o możliwość przewozu rowery MPK, zabiegam o zmianę Państwa postawy
> . Nawet jeśli już nie nowoczesną (przykład Warszawy, Gdańska, PKP) to chociaż k
> onsekwentną (zapis w regulaminie: rowerów przewozić nie wolno!)
> 
> I na sam koniec chciałbym się podzielić z Panem inną historią.
> 
> Zmuszony okolicznościami znów musiałem "podwieźć" rower. Tym razem tramwajem. S
> pytałem motorniczego: "czy mogę?". "Nie ma sprawy" odparł i nie robił mi wstręt
> ów tudzież problemów.
> Stanąłem z rowerem z tyłu wagonu, przez cały czas jazdy dokładałem starań, by n
> ikogo nie ubrudzić czy zaczepić odzież. Jestem gotów zeznawać przed każdym sąde
> m - nie stworzyłem żadnego zagrożenia.
> 
> Dopiero przy wysiadaniu pojawił się problem w postaci dość otyłej jejmości, któ
> ra tarasowała drzwi. Nie zważała, że drzwi służą do wsiadania i wysiadania, a n
> ie tarasowania, ale ludzie teraz tak mają. Jednak i ten problem udało mi się po
> konać, dzięki szkoleniu z asertywności.
> 
> Wysiadłem i grzecznie podziękowałem motorniczemu za uprzejmość. Odpowiedział mi
>  uśmiechem i wyciągniętym kciukiem a'la piloci myśliwców z filmu "Top Gun".
> 
> Czyli jednak jak się chce - da się.
> 
> Czego i Panu życzę.
> 
> Pozdrawiam
> Dawid Brykalski

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się