• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

szprota1  napisała: 

> eyemakk  napisał: 
> 
> > szprota1  napisała: 
> > 
> > > Zajazd „Pod Zaśmierdłym Siodłem” prowadził ponury, małomó
> wny A
> > lchemik.  
> >  Odznaczał się żywą niechęcią do innych przypraw niż majeranek, chorobliwą
>  
> >  chudością, na widok której wszystkie elfki popadały w nieuleczalną anorek
> sję 
> i
> >  niewytłumaczalnym uporem w kwestii czystej pościeli. Jednym słowem, wzbud
> zał 
> > zaufanie i otuchę w sercach wędrowców.
> > 
> > ... jak każdy alchemik, alchemik próbował przemienić coś w złoto. Był jedn
> ak 
> > filozofem i w trakcie głębokich przemyśleń doszedł do wniosku, że wszyscy 
> > próbuja osiagnąć złoto z ołowiu, to on spróbuje z czegoś innego (na całe 
> > szczęście, gdyby babrał sie jednoczesnie w ołowiu i jedzeniu dla gości 
> zajazdu,
> >  
> > tym ostatnim nie wyszłoby na zdrowie). Do produkcji złota postanowił użyć 
> tego 
> > co miał pod dostatkiem, a więc resztek potraw ze stołów oraz tych, co upad
> ły 
> na
> >  
> > ziemię (elfy i część ludzi gardziły czymś co upadło na podłogę, lecz np. o
> rki 
> > czy hobgobliny zżerały to ze smakiem).
> > 
> > Żył więc sobie Alchemik w spokoju i próbował stworzyć złoto z jedzenia jed
> nak 
> > nie udawało mu się. Próbował też uzyskać niejaki "kamień fizjologiczny", 
> > również na opak wszystkim alchemikom. Uznał bowiem, że jako filozof, kamie
> ni 
> > filozoficznych to on ma pod dostatkiem.
> > 
> > Pewnego dnia jednak życie Alchemika się odmieniło. Do zajazdu zajechały na
>  
> > konikach dwie smukłe i piękne kobiety. Wyglądały jak elfki, a jednak nie d
> o 
> > końca. Były od nich większe i nieco bardziej przypominały ludzi...
> > 
> > Stajenny, mały i nieznosny nizioł Hub, wyszedł po konie. Alchemik, jako 
> > gospodarz, równiez wyszedl ze swojej pracowni. Od jakiegoś czasu nie miał 
> gości
> > ,
> > pracował więc nad zamianą ziemniaka w buraka (wg jego teorii był to wazny 
> etap 
> > na drodze osiągnięcia złota).
> > 
> > Alchemika przeszedł dreszcz, a potem kolejny ijeszcze jeden. Już kiedyś 
> > odwiedziła go półelfka i wiedział, co sie potem stało. Ale ona była tylko 
> przez
> >  
> > chwile, poza tym była z drużyną ludzi. A te dwie były same. I były 
> dwie...Były w podróży od wielu dni. Nie rozmawiały ze sobą ani o jej celu, ani 
> o tym, co może je spotkać na szlaku. Nie musiały. Były telepatkami.
> Teraz jednak cel został osiągnięty.
> Szybko dostrzegły, że wzbudzają zainteresowanie. Zwłaszcza Cordona. W miejscu 
> takim jak to ustala się pewien fizyczny typ, smukły, wychudzony, zdradzający 
> wieczne napięcie, na którym ciemnobure łachmany włóczęgów i jaskrawa czerwień 
> sztucznego jedwabiu miały obowiązek wyglądać malowni-czo i dekadencko (inna 
> rzecz, że szaty nie zawsze miały poczucie obowiązku i czasami zamiast 
> malowniczości fundowały właścicielom żulerskość i nie-chlujność). Obiecująco 
> pulchna sylwetka Cordony i gołębi błękit luźnej, wy-godnej szaty robiły na 
> reszcie gości zajazdu takie wrażenie, jak kaczka po pekińsku na osobniku 
> skazanym na dietę warzywno-owocową. Cordona nie wyglądała na osobę nękaną 
> niemal wyłącznie strachem i tęsknotą. Jeśli ko-jarzyła się z jakimś uczuciem, 
> to był to przesyt, jaki następuje po zjedzeniu zbyt dużej ilości chałwy z 
> bakaliami w polewie czekoladowej wzbogaconej ajerkoniakiem i bitą śmietaną. 
> Była zatem podręcznikowym przykładem oso-by niepogodzonej ze swoją prozaiczną 
> cielesnością. Dunhillka była dużo bar-dziej niepozorna i niemal wtapiała się w 
> tło.
> Nie musiały długo czekać, żeby odebrać sygnały napięcia i wrogości od stro-ny 
> sąsiedniego stolika. Siedziały przy nim dwie osoby: człowiek, z ubioru wnosząc 
> –
>  mag, z zachowania zaś – niespełniony prekognita; oraz coś, co przypomina
> ło 
> skrzyżowanie elfa, niziołka i przeoryszy klasztoru urszulanek. Obydwu 
> najwyraźniej nieobca była Moc, na co mogły wskazywać lewitujące ponad stolikiem
>  
> kufle z czymś, co w menu nosiło nazwę „piwo”, a w tutej-szym żargon
> ie – „mocz 
> wieloryba”.
>  
> 
> > 
> > 
> > 
> > c.d.n.?

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się