• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

pijaw  napisał: 

> Wtem ciszę przerwał głośny jęk otwieranych kopniakiem odrzwi zajazdu i do 
> środka wparowało ze śpiewem na tej części twarzy, gdzie ludzie i elfy mają 
> usta, pół tuzina hemogoblinów. Dźwięki prastarej pieśni podróżnej flisaków z 
> EERevanijja "Płynie gówno potokiem, patrzy brązowym okiem" zawisły w połowie 
> 147 zwrotki i zastąpił ją ryk radości na widok dobrze zaopatrzonego baru. 
> Pięciu przybyszy natychmiast skondensowało się i rzuciło ku ladzie wyciągając 
> łapy po wywar gnojny z kminkiem zwany w starym hemogoblińskim buule-yak czyli 
> muszą ambrozją. Szósty Goblin Czerwony (bo taka jest nazwa właściwa tego 
> gatunku odkryta w szesnastym roku 153 kalendarza Dariusza*) zatrzymał swą 
> masywną dwudziestocalową postać na środku sali, zadarł głowę i rozejrzał się 
> powoli po twarzach obecnych. Naraz z pomiędzy zakamarków jego górnej części 
> tułowia wychynął długi rząd zpróchniałych brązowych kłów symbolizujący uśmiech.
> 
> ((((*Dariusz jest plemieniem drukarzy z północnej częsci gór Czci Onki (nazwa 
> regionalna. Pełna nazwa brzwmi: Góry Usypane Ku Czci Bogini Onki). Sztukę 
> opracowywania kalendarzy zwanych potocznie dariuszami opanowali do perfekcji. 
> Jedynym problemem pozostaje to, że każde nowe pokolenie układa swój własny 
> kalendarz, lepszy i dokładniejszy od poprzedniego, uprzednio paląc wszystkie 
> nieaktualne w jego mniemaniu egzemplarze.))))
> 
> - och, co za spotkanie! Mistrz Velnany de Troll! widzę na twej wspaniałej siwej
>  
> brodzie bojowe warkocze! Jeśli tylko potrzebujesz wsparcia...
> 
> CHLAST!
> Odgłos owartej dłoni uderzającej w przybliżeniu w mejsce gdzie powinna 
> znajdować się twarz hemogoblina rozbrzmiał donośnie jak pierd lodowego trolla.
> Rozbryzgły się lewitujące kufle, a ich uwolniona zawartość z dzikim 
> piskiem "aaiiiiiiiich!" błyskawicznie skryła się w mrocznych przestrzeniach 
> powały. Dachówki zerwały się przerażone i dołączyły do bezładnych kluczy 
> wszelkiego ptactwa i hebli które w panice umykały we wszystkich kierunkach.
> 
> - NIGDY WIĘCEJ NIE ZAGLĄDAJ MI POD SUKIENKĘ PRZESYMPATYCZNY AKWIZYTORZE!!!
> 
> Wszyscy obecni skamienieli (grupa poetycka myszoskoczków, która akurat trzymała
>  
> wzniesione szklanice do toastu, skamieniała na dobre i do dziś pełni funkcję 
> gustownych i niepowtarzalnych świeczników), a wolno latające heble zawisły 
> zaskoczone w powietrzu i w tej chwili nieuwagi pochwycili je wędrowni stolarze.
>  
> Dreszcz przebiegł po ciele Alchemika. nie słyszał on tego przekleństwa od czasu
>  
> upadku królestwa Rud, gdy po wojnie wywołanej taką obelgą zniknął z powierzchni
>  
> Morza Środkowego cały kontynent, a cywilizowane kraje surowo zakazały jej 
> wymawiania. Zmyć tę najgorszą ze wszystkich znanych obelgę mogła jedynie bardzo
>  
> powolna i bolesna śmierć wypowiadającego i całej jego rodziny do 30 pokoleń 
> naprzód i wstecz. Hemoglobiny zza baru chwyciły swe bojowe grzebienie i tarcze 
> piłowe i jednym skokiem uformowały szyk bojowy za który w osiemnastym roku 1296
>  
> kalendarza Dariusza otrzymały nagrodę główną na CCXXII Wszechświatowych 
> Mistrzostwach Akrobatów w kategorii "to niemożliwe". Tarcze piłowe jęknęły i z 
> miejsca zaczęły obracać się z niewiarygodną szybkością, jaką może jedynie 
> zapewnić przerażony chomik młyński w kołowrotku, nad którym porusza się groźnie
>  
> głowa węża wielkanocnego kierowana umiejętnie za pomocą systemu dźwigni przez 
> zręcznego chochlika z prastarego rodu Battery. W przeciwnym rogu sali uniosły 
> się tułowia dwóch dwudziestostopowych polielfów. Uklękli oni zgarniając przy 
> tym swymi spiczastymi uszami całe pokolenia opalonych owadów które na miejsce 
> swego ostatniego spoczynku wybrały wiszący u powały olbrzymi żyrandol zrobiony 
> z koła fortuny i 500 świec typu "Saturn 5". W ułamku sekundy polielfy wyplątały
>  
> wszystkie swe odnóża ze sterty kufli i szklanic i naciągnęły błyskawicznie 
> wszyskie 16 skrzydlatych łuków z ości kabałamarnicy obrzyna**. W powietrzu 
> zawisło napięcie nie do wytrzymania. I ponieważ nie wytrzymało, opusciło salę w
>  
> postaci widowiskowego wyładowania atmosferycznego, które powaliło przy okazji 
> pielgrzymkę Dębów Kukara, które spieszyły na doroczny festiwal cza-czy "La 
> Kukara cza" do krainy La.
> 
> ((((** Kabałamarnica Obrzyna powstaje z fusów lawowych używanych do wróżenia 
> przez Obrzyna Olbrzymiego - tajemniczą istotę zamieszkującą martwą wulkaniczną 
> wyspę Rev-voll-verr na Morzu Środkowym. O samym Obrzynie niewiele wiadomo. Mag 
> Roob Nicnie podczas swych wielu podróży w głąb wyobraźni i odmienne stany 
> świadomości zanotował tylko, że jest to istota o kształcie blizej 
> nieokreślonym, której jedyną strawą są ogromne ilości naparu z lawy  
> wypływajęcej w pobliżu jego pieczary. Powoduje ona różowe zabarwienie na 
> cielsku Obrzyna. Dlatego też czynność pochłaniania naparu - jakże odmienną od 
> ogólnie przyjętego spożywania pokarmu, jeśli wierzyć magowi Roobowi - późniejsi
>  
> skrybi nazwali wróżeniem.))))
> 
> Gnom, bo tak zwał się spoliczkowany hemogoblin, wciągnął z pasją woń napastnika
>  
> w swe nozdrza zaciskając równocześnie sękatą ośmiopalczastą dłoń na 
> automatycznym depilatorze - najbardziej śmiercionośnje broni ręcznej jaka 
> powstała w kuźniach hemogoblinów (zaciśnięcie pięści powoduje szarpnięcie pętli
>  
> na czułkach czterdziestu chochlikowych osiłków z rodu Battery, które szybko 
> pedałując wprawiają w ruch posuwisto-zwrotno-obrotowy czterdzieści 
> dziesięciocalowych noży przypominających do złudzenia piły łańcuchowe. Broń 
> przeznaczona jedynie dla herosów o nadgoblinowych siłach, zważywszy, że średnia
>  
> wielkość hemogoblina to około szesnaście cali). niezwykła woń przedarła się 
> przez wiekowe pokłady flegmy i zaczęła drażnić dogorywajace resztki zszarzałych
>  
> od kurzu komórek pod czaszką Gnoma. Przez pokłady brudu przedarła się iskra 
> pamieci, która wychamowała unoszony depilator. Druga dłoń wyciągnęła z 
> przepastnych otchłani zbroi dwa wypolerowane kryształy górskie przywiązane 
> stalową nicią do szczypiec od węgla, które zacisnęła na nozdrzach hemogoblina.
> 
> - CORDONA?? To TY??
> 
> iskra pamięci wywołała pod czaszką pożar w zapuszczonej krainie zdominowanej 
> przez kurz i brud. To z kolei wywołało burze wspomnień u Gnoma. Jak wicher 
> wróciły rozkoszne miesiące spędzone na statku trędowatych, który, wygnany ze 
> wszystkich portów świata, błąkał się po Morzu Środkowym do czasu, aż wymarła 
> cała załoga i zostali tylko oni: Gnom i Cordona, połączeni miłosny musciskiem 
> od początku podróży trwali nierozerwalnie dopóki ich koja nie rozleciała się 
> wraz z okrętem, gdy ten uderzył w rafę u brzegów EERevanijja. Cordona z 
> rumieńcem wspominała potem, że koja uderzenie przetrwała, a pękła dopiero pod 
> wpływem miłosnego spełnienia jej gorącego, choć niskiego kochanka.
> 
> - Przez wzgląd na dawne czasy i mą wielką miłośc do Ciebie wybaczę Ci obelgę, 
> lecz muszę również dbac o swój honor. Od tej pory bedziesz zmuszona podróżować 
> samotnie, co pewnie będzie dla Ciebie dotkliwą stratą.
> 
> To mówiąc wyrzucił do przodu dłoń uzbrojoną w depilator i ugodził nim w pierś 
> Dunhillkę.
> 
> - Zginęła szybko i prawie bezbolesnie...
> 
> Rzekł przepraszająco, ale bez przekonania patrząc na porozrywane szczątki tego 
> co jescze przed chwilą było piekną półelfką.
> Potężny wstrząs targnął ławami, gdy ciało omdlałej Cordony bezwładnie osunęło 
> się na podłogę.
> 
> -AAAARRGHHHHH!!!!!
> 
> Wrzasnęły polielfy i puściły cięciwy. Świst strzał zgasił świece na stołach i 
> żyrandolu, ale ciemnóść nie trwała dł

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się