• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

pijaw  napisał: 

> Słońce wspinało się z mozołem coraz wyżej w swym ogromnym upale przeklinając 
> tego, kto wymyślił reakcje termojądrowe jako sposób na istnienie gwiazd. Tuż 
> nad drzewami przystanęło by złapać oddech i spojrzałoby pod nogi gdyby tylko je
>  
> miało. Z braku nóg musiało zadowolić się spojrzeniem w bliżej nieokreśloną 
> bliższą dal. Widok ruin zajazdu i losy niedobitków wieczornej jatki zaparły mu 
> dech w bąblach wodoru gnanych ku powierzchni rozpalonego cielska. Południe 
> widząc słoneczny postój nad lasem stwierdziło,ze jescze z godzinke w takim 
> razie może pospać i wen sposób słoneczny ranek zawładnął doliną na czas 
> wystarczający do opowiedzenia kolejnej historii.
> 
> Gdy tylko promienie słoneczne zaczęły ciekawsko przygrzewać w opończę 
> Alchemika, ten zrzucił ją jednym ruchem ramion. Obudzona nagłym szarpnieciem 
> opończa zaskrzeczała obrażona, odbiła się od ziemi i unosząc się zaczęła 
> zataczać kręgi nad wędrowcami w poszukiwaniu padliny, którą mogłaby się 
> pożywić. Rumor ten wybił ze snu Cordonę. Wyprostowała się w siodle, nastawiła 
> wybitą przez rumor szczękę i ziewnęła potężnie płosząc wciąż zagniewaną 
> opończę. Rozejrzała się wokół powoli, ujrzała Alchemika i natychmiast wróciła 
> pamięć ostatnich godzin w zajeździe. To znaczy ostatnich przed utratą 
> przytomności.
> Ponieważ półelfy nie rozpatrują tego co minęło, bo zbyt je pochłaniają 
> możliwości tego co będzie, Cordona poprawiła suknię i spojrzałą z 
> zainteresowaniem przed siebie na drogę.
> 
> - Daleko jescze do La?
> 
> Alchemik wytrącony ze swoich myśli spojrzał na nią spode łba. Szybko jednak się
>  
> opanował i przywdział na twarz ironiczny uśmiech.
> 
> - Witam Panią, jakże się spało? Czy aby nie za twarde łoże? Głodnaś Pani?
> 
> Tym razem Cordona popatrzyła spode łba.
> 
> - Na mózg Ci padło? Wyciągnąłeś mnie nieprzytomną, więc jestem Ci bardzo 
> wdzięczna, ale zadałam konkretne pytanie. Po obranym kierunku mniemam, że 
> zmierzamy do krainy La. Bardzo miło bo mam tam ciotkę Cremonę. Kiedy będziemy 
> na miejscu?
> 
> Alchemik westchnął. Z Półelfkami było gorzej niż z ludzkimi rozwydrzonymi 
> księżniczkami. Musiał to jakoś odreagować. Sięgnął w juki i wyciągnął 
> pochrapującego nizioła Huba. Potrząsnął nim, a potem rzucił o drzewo. Nizioł 
> zabełkotał, wstał, otrzepał się i hyłkiem ruszył w kierunku widocznej na 
> horyzoncie termitiery. Z termitiery dochodził odległy dźwięk kuchennego gongu. 
> Jeśli się pospieszy, załapie się może na resztki z obiadu.
> Alchemik popatrzył za nim ponuro, następnie spojrzał kątem oka na zawisłe w 
> powietrzu pytanie, odchrząknął i stwierdził:
> 
> - Jeśli słońce się nie ruszy jeszcze przez godzinę to na kolację w sam raz. A 
> jeśli się ocknie, to przenocujemy w osadzie dębów Kukara dziesięć mil od 
> granicy.
> 
> - Byłeś kiedyś w La? To podobno przepiękna, śpiewająca kraina...
> 
> - Byłem. Ale do twojej wiadomości: nazwa La nie pochodzi od nut. Właściwie jest
>  
> to L.A. Nazwa pochodzi od Lewitujących A-monitów - pierwotnych mieszkańców tej 
> krainy.
> 
> - A-monitów? Co to za stworzenia?
> 
> - To skorupiaki unoszące się nad ziemią dzięki tchawkom wypełnionym wodorem. 
> Porozumiewają się za pomocą monitów wyświetlanych na monitorach wyrastających 
> powyżej otworu gębowego. wszystkie wyrazy monitów zaczynają się na "A". Stąd 
> nazwa: A-monity.
> 
> - No to świetnie... Moja ciotka jest telewizyjnym ślimakiem z tendencją do 
> samozapłonu...
> 
> - Nikt nie jest doskonały.
> 
> To rzekłszy Alchemik popędził wierzchowca.
> 
> C.D.N.

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się