• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

l.george.l  napisał: 

> Miałem w liceum nauczycielkę matematyki, która rozpoczynała lekcje nie z dzwonk
> iem, lecz wg swojego zegarka, a że jej zegarek chodził o minutę wcześniej niż w
> oźnego, to ona czekała na uczniów w klasie i mierzyła srogim wzrokiem każdego, 
> kto wchodził po dzwonku. Miałem na studiach wykładowcę, który nie uznawał kwadr
> ansa akademickiego i wyrzucał z sali na zbity pysk każdego, kto tej zasady nie 
> rozumiał i usiłował wejść na wykład po godzinie zero. Kiedy więc moje dziecko ż
> aliło mi się, że nauczyciele notorycznie spóźniają się na lekcje, poruszyłem tę
>  sprawę na wywiadówce. Myślałem, że mnie wychowawczyni wzrokiem zabije. Co pan 
> sobie myśli - usłyszałem. Jak ja mam rozpocząć punktualnie lekcję, skoro mam dy
> żur na korytarzu, zejść z niego nie mogę, bo odpowiadam za bezpieczeństwo dziec
> i podczas przerwy i dopiero po dzwonku mogę iść po dziennik, a jeszcze mi się h
> erbata między lekcjami należy. Warto więc zadać sobie pytanie, ile z tych 18 et
> atowych godzin nauczyciel rzeczywiście spędza prowadząc w klasie zajęcia, a ile
>  czasu umyka na chodzenie po dziennik, picie herbaty, papierosy, ploty, itp.
> 

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się