• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

Gość portalu: rita  napisał(a): 

> No i moja para się zjawiła, jak zwykle uśmiechnięta i radosna i ja też i prosto
>  
> poszlismy do Tacco na Poselskiej, bo jak Inka mówiła, beinga głodziła trzy dni 
> czekając na wspólny objad, a ja też nie jadłam by mieć apetyt. Po drodze 
> szmatka gadka, że oso nam zazdrości i trzeba jego męki ułagodzić.
> Weszliśmy do Tacco (mieliśmy iść do Wierzynka, ale tak myślę, że tam byśmy 
> musieli trzymać klasę, a tu przy naszych charakterkach trudno będzie) i szukamy
>  
> miejsca, zaszliśmy do podziemi, by zająć pamiętne miejsce z wizyty ak, czyli 
> duży osobny okrągły stół, ale patrzymy zajęte, poszlismy do salki gdzie 
> mieściły się pięć stołów, jeden był wolny na rogu, więc jego zasiedliliśmy.
> Kelnereczka zaraz doszła z kartami i przyszła po zamówienie. Więc słuchaj 
> wogóle się nie znam na tych potrawach meksykańskich, szczególnie w tych nazwach
>  
> i zaczełam tłumaczyć jej z pamięci co sobie życzymy - zaczeliśmy od przystawki 
> czyli tacco z serem i piwem coroną, pózniej buritto i enczilaczos. Kiedy tak 
> kelnerka przyjmowała zamówienie, zapytałam się czwartej wirtualnej osoby co 
> sobie życzycz - oso ?, może być piwko , a burino będzie ci smakować ?
> Wie pani co , prosze podać jeszcze jedną coronę i burino dla tego pana - 
> kelnerka patrzy na nas jak na wariatów, tymbardziej, że inka i being też 
> zaczeli przxytakiwać, że oso zje napewno. Kelnerka przyjeła zmówienie, jeszcze 
> raz sprawdzając czy dobrze przyjeła. I wyobraż sobie dobrze przyjeła 
> zamówienie ,ponieważ rozkładając sztućce rozłożyła dla niewidzialnego też. Jacy
>  
> bylismy uradowni, jedliśmy bez opamiętania, żadne takie trzymanie klasy, 
> popijalismy coronę z butelki, bo tak się ją pije z kawałkiem cytryny, którą 
> palcem trzeba wcisnąć do środka.
> SZła sobie dość głośna muzyczka i rozmawiać trzeba bylo głośno, patrzyłam na 
> inne stoliki, kto siedzi , czy przypadkiem jakiś znajomych nie ma, ale nie 
> wszyscy byli zajęci sobą i też rozmawiali. Itak płynął nam bajecznie czas, inka
>  
> jest gaduła, opowiadała wiele rzeczy, byli w Wielicze, opowiadali i wogóle 
> rozmawa toczyła się na różne tematy. Póżniej zarządziłam pojedyncze wyjście do 
> łazienki, poszedł pierwszy being, jak wrócił poszłam ja (zapłacić), pózniej 
> Inka. Ale naprawdę rozmawiało się wyśmienicie i nawet nie zauważyłam , że 
> muzyka ucichła i nasze rozmowy były słyszalne w całej okolicy.
> Wreszczie trzeba było zrobić jakąś zbiórkę i rzuciłam hasełko , może się 
> skończymy biesiadowanie , trzeba już iść, a being mówi, może poczekamy na 
> rachunek, a ja mówię , w tym lokalu się nie płaci i wstaję z miejsca aby sie 
> ubrać, na co inka  - no coś ty zwariowała, jak się nie płaci - więc ja 
> przekonuję - to jest jedyny miejsce w Krakowie gdzie się nie płaci, chodżmy 
> już - mówię. Oni patrzą na mnie zdziwieni i being nie wytrzymał , mówi popatrz 
> jak wszyscy ludzie na ciebie patrzą ? - odwracam sie za siebie i co widzę ? - 
> ludzi wpatrzonych we mnie, wszyscy co do jednego wlepiają we mnie wzrok, na 
> sali zaległa cisza, poczułam się jak na scenie gdzie wystawiają sztuke Mistrza 
> i Małgorzatę. Byłam ogromnie zdziwiona - jak można było się tak na mnie 
> patrzeć, ludzie to nawet odchylili głowę by mnie zobaczyć jak im ktoś 
> zasłaniał - przeżyłam szok widząc poważne i napięte ich twarze. Nie wiedziałam 
> co począć, ale dumnie odpowiedziałam Ince i beingowi - wychodzimy, zaufajci mi 
> i spokojnie wyszlismy. Inka i being mieli serca w grdłach, widziałam to po 
> nich - odpowiedzieli tylko - no to prowadż Rita i bez słowa opuścilismy lokal, 
> a już na Poselskiej wybychneliśmy śmiechem parskającym. Bułhakow , Mistrz , 
> Małgorzata i Bahemot byli by nas dumni. O taksówce już nie będę opowiadać, w 
> każdym razie taksówkarz też się nie żle zabawił z nami, mimo, ze nigdy nie był 
> w Olsztynie, obiecał, że kiedyś się tam wybierze.
> A mój horoskop na Karnawał jest:
> "Nie dość, że w karnawale rozum często zostawiasz w domu, to jeszcze Diabeł 
> przy każdej okazji będzie podsuwał pokusy z piekła rodem" - nic dodać , nic 
> ująć, trzeba będzie na mnie uważać.

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się