• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

Gość portalu: WERT  napisał(a): 

> Psychologowie przestrzegają: Pozwalanie dzieciom na sięganie po 
> reklamowane smakołyki kiedy chcą prowadzi do uzależnienia, wypacza 
> zmysł smaku, buduje postawę biernego, bezkrytycznego konsumenta 
> podatnego na manipulację. Jak dawać odpór agresywnej reklamie 
> skierowanej do najmłodszych, presji rówieśników i modzie na 
> kolorowo opakowane jedzenie?
> A że dawać odpór trzeba, przekonują również lekarze. Alarmują, że 
> jeśli nie zadbamy o zdrowe żywienie dzieci, w przyszłości staniemy 
> przed problemem chorób cywilizacyjnych i postępującej degeneracji 
> mózgu, a co za tym idzie – trudności w uczeniu się. 
> Te problemy zresztą już się ujawniają: przybywa dzieci agresywnych, 
> z ADHD, depresją. Skutki złego odżywiania widać gołym okiem – 
> dzieci tyją, szybciej się męczą, częściej chorują. Coraz bardziej 
> otwarcie mówi się o tym, że słodycze i przekąski oferowane dzisiaj 
> przez producentów często są po prostu trujące. Ciągle za mało 
> słychać o tym, że owe produkty niszczą również mózgi dzieci. 
> Mózg, nazywany przez lekarzy chciwym organem, wykorzystuje niemal 
> jedną trzecią pompowanej przez serce krwi do otrzymywania 
> odpowiedniej ilości tlenu i substancji odżywczych niezbędnych do 
> prawidłowego funkcjonowania. Pozbawiony tych substancji nie pracuje 
> tak dobrze, jak powinien, przez co zaburzona zostaje zdolność 
> uczenia się. Dlatego dzieciom potrzebna jest prawidłowo 
> zbilansowana dieta, czyli taka, która będzie gwarantować 
> dostarczenie w ciągu dnia organizmowi energii i wszystkich 
> potrzebnych składników pokarmowych w odpowiedniej ilości. 
> Słodka pułapka 
> Jednym z głównych winowajców złego funkcjonowania mózgu jest 
> cukier. Dzieci sięgają po słodkości jak po podstawowe źródło 
> napędu. Na śniadanie słodkie płatki śniadaniowe, w szkole gazowane 
> napoje, batoniki, cukierki, ciastka, ewentualnie drożdżówka. 
> Zapewnia to dziecku „cukrowy szczyt”, czyli tzw. powera 
> objawiającego się hiperaktywnością. Power jednak znika równie 
> szybko, jak się pojawił. I wtedy mózg domaga się kolejnej dawki 
> cukru, więc dziecko sięga po kolejnego batonika – dostarczyciela 
> pustych kalorii. Ma do wyboru poczucie zmęczenia i apatii albo 
> uzupełnienie zapasu słodkiego paliwa i kolejny energetyczny szczyt. 
> U dzieci w nadmiarze spożywających cukier dochodzi do niedoboru 
> witamin i minerałów. Badania przeprowadzone przez Brytyjską 
> Fundację Żywienia wykazały, że 50 procent dzieci cierpi na niedobór 
> witaminy A, a 75 procent – cynku, czyli dwóch bardzo ważnych 
> składników odżywczych. Z kolei wieloletnie badania przeprowadzone 
> na uniwersytecie Południowej Kalifornii dowiodły, że jeśli przez 
> pierwsze trzy lata życia dieta pozbawiona jest  niezbędnych 
> minerałów, ośmiolatki są bardziej skłonne do irytacji i agresji, 
> dzieci w wieku lat 11 – do oszukiwania, a w wieku lat 17 do 
> kradzieży i znęcania się nad innymi. Badania nad dziećmi z ADHD i 
> dysleksją wielokrotnie wskazywały na niedobory minerałów i witamin. 
> Istnieją dowody, że prawidłowe odżywianie poprawia warunki rozwoju 
> i leczy jego zaburzenia. 
> Większość rodziców doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Skoro 
> jednak im samym trudno jest się oprzeć pokusie sięgania po „coś 
> słodkiego”, to cóż dopiero mówić o wyegzekwowaniu od dziecka 
> jedzenia zdrowych produktów. 
> Smaczne, bo z reklamy 
> Psychologowie biją na alarm: współczesne dzieci są uzależnione od 
> niezdrowego jedzenia. Argumentują, że mocno przyprawione 
> i „udoskonalone” chemicznie potrawy działają w sposób zbliżony do 
> narkotyków. Zmieniają nastrój i wpływają na związki chemiczne i 
> neuroprzekaźniki w naszym mózgu w podobny sposób jak alkohol, 
> nikotyna czy kokaina. Od jedzenia przetworzonej żywności można się 
> uzależnić, oczywiście w stopniu słabszym niż od znanych używek, ale 
> jednak. Psychologowie podkreślają to, co rodzice sami obserwują: 
> dzieci są szczęśliwe, pijąc wodę i mleko, dopóki nie zaczniemy 
> podsuwać im napojów gazowanych. Tak samo jak są szczęśliwe, jedząc 
> świeżą, zdrową żywność: warzywa, owoce, kanapki z razowego pieczywa 
> przygotowane w domu, dopóki nie zapoznamy ich ze smakiem 
> niezdrowych produktów: hamburgerów, batonów, które orędownicy 
> zdrowego żywienia nazywają śmieciami. Uniknięcie jedzenia „śmieci” 
> nie jest jednak wcale takie proste. Nawet jeśli rodzice ograniczają 
> cukier, sól i tłuszcze, dzieci w wieku szkolnym porównują swój styl 
> życia z tym, jaki wiodą rówieśnicy, i domagają się kupowania takich 
> samych „smakołyków”, jakie dostają i jedzą ich koledzy. A rodzice 
> często ulegają presji. 
> Dochodzi do tego jeszcze agresywny marketing promujący fast foody i 
> słodycze. To za jego sprawą już małe dzieci przywiązują wagę do 
> marki produktu. Wraz z odkryciem na początku lat 90., że już 
> dwulatki potrafią rozpoznawać konkretne marki, rozpoczęła się 
> wzmożona batalia o zdobycie serc i umysłów małoletnich konsumentów. 
> Reklamy adresowane do najmłodszych nawiązują do popularnych 
> programów telewizyjnych i filmów, co wzbudza w dzieciach uczucie 
> swojskości, a nawet sympatii. Przekonuje także, że użytkownik 
> danego produktu jest kimś naprawdę cool. Wszyscy jesteśmy 
> nieustannie manipulowani przez reklamę. Większość dorosłych ma 
> jednak dość rozsądku, aby ją rozpoznać, a potem podjąć racjonalną 
> decyzję. Z dziećmi jest inaczej. Im młodsze, tym trudniej 
> odróżniają obraz w telewizji od rzeczywistości. Z badań wynika, że 
> dopiero od 12-latka można oczekiwać krytycznego rozumienia 
> przesłania reklamowego. Rozmawiajmy zatem z dziećmi na temat 
> różnych trików reklamowych, wyjaśniajmy im, że celem reklam jest 
> sprzedaż danych produktów i bogacenie się producenta. Przekonujmy, 
> że nasza miłość nie jest tożsama z kupowaniem tego, czego dziecko 
> sobie zażyczy. 
> Mądrzy rodzice nie oddają reklamodawcom odpowiedzialności za to, co 
> jedzą ich pociechy. Wiedzą, że prawo do decydowania o tym należy do 
> nich. Nie oznacza to jednak zmuszania maluchów do jedzenia zdrowych 
> dań. Oznacza natomiast całkowitą zmianę filozofii dotyczącej 
> rodzinnej polityki żywieniowej. Psychologowie nazywają tę 
> zmianę „detoksykacją” posiłków. 
> Czas opamiętania 
> Okazuje się, że można dziecko „zaprogramować” tak, że będzie 
> chciało jeść zdrowe potrawy. Trzeba tylko je konsekwentnie, od 
> początku, do tego przyzwyczajać. I na przykład podawać do picia 
> wodę mineralną zamiast słodzonych napojów. Zamiast cukierków, 
> batoników, kupnych herbatników zaproponować owoce, kostkę 
> czekolady, kawałek domowego ciasta albo latem – porcję mlecznych 
> lodów. Nie tylko zaspokoją chęć na słodycze, ale też dostarczą 
> wartościowych składników. Trzeba też pilnować, aby w diecie dziecka 
> znalazły się zarówno niezbędne witaminy, mikroelementy, jak i kwasy 
> tłuszczowe omega-3 (olej rybny) i omega-6 (oleje roślinne, 
> orzechy). Pamiętajmy, że dzieci nas naśladują. Jeśli sami mamy 
> rozsądny stosunek do jedzenia – one też nie będą opychały się byle 
> czym. 
> A tak na marginesie – wychowanie dziecka to świetna okazja do 
> uporządkowania własnych nawyków żywieniowych. Nie trzymajmy więc w 
> domu paczkowanych przekąsek, bo kuszą. Miejmy natomiast pod ręką 
> to, co pyszne i zdrowe – marchewki, jabłka, orzechy, rodzynki. 
> Starszym dzieciom tłumaczmy: im produkt jest bardziej przetworzony, 
> tym większe prawdopodobieństwo, że będzie zawierał szkodliwe 
> składniki. Im dłuższa lista składnik

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się