• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

  • Podglad

Odpowiadasz na:

Gość portalu: Piotr Badura  napisał(a): 

> Szanowny Panie MIeszańcze
> W jakiś tam sposób wywołał mnie Pan swym postem, bo użył Pan w nim mojego
> nazwiska. Nie mogłem od razu zareagować, bo akurat zamykałem kolejne wydanie
> "Beczki". Dziś mam już małą chwilę czasu, więc spieszę z pomocą.
> Napisał Pan, że "pokwitowanie odbioru prawa jazdy jest o wiele istotniejszą
> poszlaką, gdyż była to przysługa ze strony milicji. Mimo to, ta poszlaka nie ma
> wartości dowodu".
> Trafnie zauważa Pan, że "pokwitowanie odbioru prawa jazdy" "nie ma wartości
> dowodu". Moim zdaniem nie za bardzo ma ono nawet charakter poszlaki.
> Zwracałem już na tym forum uwagę na intrygującą wypowiedź gen. Kiszczaka:
> forum.gazeta.pl/forum/w,65,84065330,84584173,Prof_Friszke_zaskoczony_A_nasze_madrale_.html
> W wypowiedzi tej gen. Kiszczak dał wyraźnie do zrozumienia, że już w 1983 władz
> e
> PRL prowadziły celowe działania, które nie były jeszcze dostatecznie
> zaawansowane, by nastąpiło zbliżenie Polska-USA ("nie dojrzały ku temu
> warunki"). Moim prywatnym zdaniem działania te były prowadzone już w latach 60.
> z poparciem Moskwy, ale bez poparcia Gomułki i było to jednym z powodów, dla
> których Gomułka musiał ustąpić miejsca Gierkowi.
> Działania służb specjalnych po 1983 nakierowane były na zabezpieczenie ich
> interesów po zmianie ustroju. Wskazywał na to np. Leszek Moczulski, który
> twierdził, że w ramach tej akcji spreparowano już w połowie lat 80. akta, mając
> e
> pomóc służbom specjalnym III RP w "kompromitowaniu" go. Nie wiem, czy było tak,
> jak twierdzi Moczulski, ale łatwiej mi uwierzyć w to, że służby specjalne PRL
> sfabrykowały na niego kwity, niż w to, że był on agentem służb specjalnych PRL.
> W końcówce PRL miały miejsce masowe werbunki TW, których celem nie było wcale
> pozyskanie TW, ale pozyskanie kwitu, którym można by grać w nowej
> rzeczywistości. Jeśli ktoś wzbraniał się przed podpisaniem deklaracji TW, to
> można było przynajmniej mu "pomóc", by dowód tej "pomocy" posłużył później do g
> ry.
> Jerzemu w 1987 zatrzymano prawo jazdy, bo prowadził pod wpływem. Zaproponowano
> mu, że dostanie je bez żadnych konsekwencji, ale musi podpisać deklarację o
> współpracy. Odmówił. Dwa dni później zaczepił go na ulicy Antek, który okazał
> się kuzynem kolegi Jerzego. Antek powiedział Jerzemu, że dowiedział się o jego
> sprawie i o tym, że odmówił on współpracy. Powiedział mu, że dobrze zrobił, bo
> służby to bagno, o czym on sam najlepiej wie, bo niestety związał się z nimi
> przed laty. Powiedział mu też, że jako koledze kuzyna, załatwi mu tę sprawę, bo
> coś tam jeszcze może załatwić. Dwa dni później Antek przyszedł do Jerzego do
> domu z prawem jazdy. Jerzy pokwitował i było po sprawie.
> Jerzy opowiadał mi tę historię jako argument, że w służbach pracowali też bardz
> o
> przyzwoici ludzie. Myślę, że był w błędzie. Jerzy pracuje dziś jako kierowca w
> jakiejś firmie. Z punktu widzenia obecnych służb jest on osobą bez znaczenia.
> Jeśliby jednak coś znaczył, to zjawiłby się zapewne u niego ktoś z kopią jego
> pokwitowania odebrania prawa jazdy i domagał się współpracy. Gdyby Jerzy odmówi
> ł
> to jego akta ze sfingowanymi meldunkami o rzekomej współpracy i "niezbitym
> dowodem" w postaci pokwitowania za prawo jazdy trafiłyby do IPN, a jakiemuś
> współpracującemu ze służbami "historykowi" polecono by nagłośnić sprawę. 
> Przypuszczam, że po 1989 działali i działają nadal na Opolszczyźnie dawni agenc
> i
> SB. I w PRL, i w III RP zajmowali się oni poważnymi sprawami, a nie głupstwami.
> I jakoś o tych agentach cicho.
> Szanowny Panie MIeszańcze
> Od 1 kwietnia 1993 zaczęła się ukazywać na Opolszczyźnie "Nowa Trybuna Opolska"
> .
> Jej wydawcą była spółka "Pro Media". Wcześniej ukazywała się "Trybuna Opolska",
> której wydawcą była spółka "Opolpress". Główny (oficjalny) twórca "NTO" stanął
> przed sądem za wykończenie "TO" (działanie na szkodę spółki). Dostał pół roku w
> zawieszeniu. W mojej ocenie mieliśmy do czynienia ze sprawą dużo poważniejszą,
> bo z kradzieżą gazety. Sąd rozpatrywał to tak, jakby "TO" upadła, a "NTO" była
> zupełnie inną gazetą. Gdyby sąd przyjął, że chodziło cały czas o tę samą gazetę
> ,
> to mielibyśmy do czynienia z kradzieżą mienia znacznej wielkości, wyrok byłby
> dużo surowszy, no i ukradzione trzeba by było oddać. Czy wierzy Pan, że całą tę
> sprawę można było rozegrać bez udziału służb?
> Na Opolszczyźnie mamy do dziś do czynienia z różnymi sytuacjami, w których
> chodzi o miliony, a podejrzewać trzeba udział agentów służb specjalnych, którzy
> byli agentami już w PRL. I nikt jakoś tego nie tropi. Tropi się ludzi, których
> współpraca była co najmniej wątpliwa, a nawet jak czasem z rzadka była
> niewątpliwa, to z kolei była błaha. Dlatego to wszystko wydaje mi się podejrzan
> e.
> Pozdrawiam serdecznie
> Piotr Badura

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się