• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

bk1970  napisał(a): 

> lek.med. Jolanta Jaskowska z Wojewódzkiej Poradni Chorób Zakaźnych w Bydgoszczy
>  - omijać szerokim łukiem !!!!
> Wcześniej opisywałam moje powody "przeniesienia się" z Gdańska do Bydgoszczy, p
> isałam również, że jestem zdziwiona tym, że trzeci raz muszę położyć się na odd
> ział celem uzupełnienia badań pomimo, że właściwie mam pełen komplet. Zresztą W
> y, bardziej doświadczeni w tym temacie, też potwierdziliście, ze mam wszystko c
> o jest potrzebne do zakwalifikowania do leczenia p/wirusowego. Ale skoro dostał
> am skierowanie, miałam wyznaczony termin przyjęcia, pomyślałam sobie - może w t
> ym ośrodku mają takie procedury ? może chcą swoich badań ? może tak trzeba skor
> o chcę podjąć leczenie właśnie tam? Spakowałam się na 3-dniowy pobyt (tak mnie 
> poinformowano, że tyle będzie to trwało), zorganizowałam dojazd i o 8 rano staw
> iłam się na izbie przyjęć szpitala w Bydgoszczy. A tu...............po przejści
> u procedury przyjęcia trafiłam na badanie lekarskie a pani doktor się pyta : a 
> pani to właściwie to po co tu przyjechała skoro posiada pani wszystkie badania 
> niezbędne do kwalifikacji do leczenia?? Lekarz w poradni powinien wpisać panią 
> na listę oczekujących na leczenie a nie wysyłać do szpitala! Ręce mi opadły.  U
> dałam się do poradni do kierującej mnie lek. Jaskowskiej w celu wyjaśnienia cał
> ej sytuacji a szanowna pani lekarz zrobiła tylko zdziwione oczy, rozłożyła ręce
>  i stwierdziła, że co ona ma zrobić!!!!! Szok - naraziła mnie na niepotrzebne c
> zekanie (2,5 mies), koszty dojazdu, stratę czasu. Na moje pytanie : i co teraz 
> dalej mam robić ?  - zeszła do rejestracji i zapisała mnie na wizytę za miesiąc
>  do innego lekarza !!! W niesamowicie chamski sposób zapytała mnie przy wszystk
> ich czekających w długiej kolejce pacjentach czy pasuje mi taki termin, a ponie
> waż nie odpowiedziałam od razu (stałam jak słup soli zdezorientowana tym wszyst
> kim co mnie spotkało, z całym majdanem, z którym przyjechałam do szpitala) jesz
> cze raz jeszcze głośniej zapytała mnie czy pasuje mi taki termin, tak jakby rob
> iła mi niesamowicie wielką łaskę i przysługę umawiając mnie tak szybko a ja jes
> zcze wydziwiam, gdy inni czekają w kolejce!
> Wróciłam do szpitala aby otrzymać na piśmie odmowę przyjęcia. Spotkałam się tam
>  z niezwykle życzliwym personelem. Pani doktor i pielęgniarki z izby przyjęć w 
> porównaniu z personelem z poradni to dosłownie anioły ! Powiedziałam im, że roz
> ważam rezygnację z leczenia, ponieważ mam już dość tej paranoi, która mnie spot
> yka. Dzięki rozmowie z nimi stwierdziłam, że może nie odpuszczę, jednak po przy
> jeździe do domu nie mam już takiej pewności.
> ps. czekając na transport (syn, który mnie odwoził do szpitala był już  prawie 
> w połowie drogi powrotnej, wiec musiał się wrócić) miałam okazję porozmawiać so
> bie z innymi pacjentami poradni (musiałam tam czekać bo nie miałam gdzie się po
> dziać) i dowiedziałam się, że nie jestem jedyną pacjentką "załatwioną" w ten sp
> osób przez szanowną panią lekarz.
> Z całej tej historii, którą od jakiegoś czasu Wam opisuję wynika, że mam niesam
> owitego pecha - może to jakiś znak żeby dać sobie spokój z tym leczeniem ?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się