• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

skoluba2000  napisał: 

> Czytam powyższy artykuł i... oczy przecieram z niedowierzaniem!!!
> 
> Czy naprawdę publicznie i otwarcie GW przyznaje, że to co gdzie indziej jest no
> rmalne u nas jest nienormalne i odwrotnie?
> 
> Od lat trąbi się na prawo i lewo o nieefektywności dyrektorskich konkursów w in
> stytucjach kulturalnych w Polsce. Ale główny zarzut jest tak naprawdę jeden - k
> onkursy ustawiane są pod konkretnych kandydatów, co z miejsca odbiera chęć star
> towania ludziom zdolnym, kompetentnym, którzy jednak nie należą do "układu". Pr
> zykłady takich konkursów były już i w Szczecinie, kiedy dziwnym trafem warunki 
> odpowiadały życiorysom takich kandydatów jak Oryl (Filharmonia), któremu trzeba
>  było znaleźć posadę po przegranym procesie o dymisję jego poprzednika w Wydzia
> le Kultury lub Kunc (Opera), któremu trzeba było się odwdzięczyć za polityczne 
> poparcie w wyborach prezydenta Szczecina. Efekty potem są takie jakie są - na s
> tanowiska dostają się różnego rodzaju szalikowcy, miernoty, aparatczycy, któryc
> h jedyną zasługą jest to, że potrafili sobie wydreptać dróżkę do lokalnego urzę
> du i lansować się w lokalnych środowiskach. Człowiek zdolny, spoza układu, mógł
>  przepaść na drobnym nawet uchybieniu formalnym (np. o jeden miesiąc był za kró
> tko dyrektorem, lub nie był nigdy dyrektorem, bo dotychczas prowadził działalno
> ść niezależną). Zdarzało się nawet, że tego typu taktyka ponosiła spektakularną
>  klęskę, kiedy np. kilka lat temu na stanowisko dyrektora Filharmonii Krakowski
> ej niemal mianowano Adama Klocka ze sfałszowanym życiorysem, jednocześnie perfi
> dnie oczerniając w mediach innych kandydatów. Niestety polscy lokalni urzędnicy
>  rzadko mają okazję jeździć po świecie i zdobywać kontakty wśród tych najlepszy
> ch, dlatego przeważnie zwiększało to szansę miejscowym hochsztaplerom, którzy p
> otrafili zamydlić oczy swoimi rzekomymi sukcesami.
> 
> Konkurs w Filharmonii Szczecińskiej w tym kontekście to jak powiew świeżego pow
> ietrza. Jego warunki wcale nie wykluczają rozmów z potencjalnymi interesującymi
>  kandydatami (a jeśli rzeczywiście takowe są to to, że nie trąbi się o nich w m
> ediach można tylko zaliczyć na plus urzędu), a jednocześnie dają szansę na to, 
> że może zgłosić się kandydat nowy, o niekoniecznie stereotypowym życiorysie.
> 
> Zacznijmy wreszcie taką otwartość doceniać zamiast ją potępiać. Czas trochę prz
> ewietrzyć ten szczeciński zamknięty grajdołek.
> 
> Jednocześnie chciałbym nawiązać do konkursu na dyrektora Opery. Generalnie lubi
> ę GW i przeżyłem szok, kiedy zobaczyłem, że publikuje jego artykuły. Jak można 
> w trakcie trwania konkursu robić taką bezczelny lans jednemu kandydatowi? Mam j
> ednak nadzieję, że te artykuły bardziej mu zaszkodzą niż pomogą. Były po prostu
>  na ŻENUJĄCYM POZIOMIE!!! Puste wodolejstwo. Jakieś porównania do Bilbao, które
>  w szczecińskiej GW już nowością nie są, dużo ogólników, a absolutnie ZERO wizj
> i! Przyznawanie się tylko do "sukcesu" Traviaty, która zasługą Różańskiego abso
> lutnie nie była - to nie on sprowadził tę produkcję do Szczecina. Ale za to nic
>  na temat tego jak opera powinna działać w takich obszarach jak: edukacja muzyc
> zna, rozwój repertuarowy, rozwój zespołu, rozwój współpracy transgranicznej czy
>  wreszcie konsekwetne olewania faktu, że OnZ nie jest instytucją miejską, ale i
> nstytucją WOJEWÓDZKĄ? Ciągle brak wizji jak instytucja ta miałaby ułatwiać dost
> ęp do sztuki mieszkańcom Świnoujscia, Stargardu czy Połczyna Zdroju. A to przec
> ież tylko wierzchołek góry lodowej!
> 
> Cóż, widać, że OnZ raczej pozostanie instytucją zaściankową, może filharmonia j
> ednak będzie miała szansę na więcej?
> 
> Trzymam kciuki.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się