6 wyników w czasie 145 ms
Sortowanie wyników: wg trafności wg daty

Re: Kulinarne dziwactwa PRL-u

blasze węglowej kuchni. Sosy z kurek albo prawdziwków to było coś fantastycznego, gęste i przepyszne. Ciotka, jak to na wschodzie kraju, piekła w chlebowym piecu drożdżowe wielkie pierogi z rozmaitym nadzieniem. W dniach pieczenia robiła także podpłomyki - pojęcia nie mam jak, to były płaskie przepyszne

Re: Kulinarne dziwactwa PRL-u

Gdy komuna padła, miałam lat 4, więc niewiele pamiętam. Ale wiecie, co mi utkwiło? Puste masarnie. Pamiętam, jak długo po '89 ze zdziwieniem patrzyłam na szynki, mięsa i inne cuda- których było w sklepach pod dostatkiem. Gdzieś miałam zakodowane, że tego wcześniej nie było. A jeśli chodzi o