-
chad i samotność , czy da się żyć samemu z tą chorobą ? nie mieć nikogo , żadnego wsparcia itd
-
Od zawsze uwielbiałam bycie w komunie i samotność. Pół na pół. Nie wyobrażałam sobie jednak samotnego, w rozumieniu bez stałego faceta, życia. Od dość dawna jestem sama. I z zaniepokojeniem obserwuję jak mi z tym dobrze. Tylko w wyjątkowych chwilach brak partnera mi doskwiera ( o rymnęło się) . Oto znów pojawił się blisko mnie ktoś w miarę ogarnięty a ja wpadam w popłoch. Trochę bym chciała, ale bardziej, nie. Chyba nie jest to zdrowym objawem.
-
Witajcie, mam 29 lat, chorowałem od czwartego roku życia . Już sześć lat nie mam ataku i jestem z tego powodu szczęśliwy ale pozostał mi lęk przed kobietami. Dziewczyny same zwracają na mnie uwagę , zagadują a mnie to wręcz paraliżuje. Czuję się jak napiętnowany. Poradzcie , mogę coś z tym zrobić , czy sobie odpuścić?
-
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,10415203,Uciekajac_przed_samotnoscia.html
-
nie mam praktycznie żadnych znajomych, kończy mi się urlop, który spędziłam właściwie w samotności, w pracy kontaktuję się z niewieloma osobami, nic mnie nie czeka, w dodatku ktoś mi robi na złość, chociaż właściwie wina jest może moja, siedzę w domu, słucham muzyki - punkrocka, to raczej nie pomaga, szafka pełna antydepresantów, dwa miesiące temu przerwałam za zgodą lekarza, zacząć je znowu brać?
-
Witam wszystkich bardzo serdecznie. Mam 22lata od 2 lat lecze sie na padaczke i usiłuje sie oswoic z ta choraba. Mam problemy ze znalezieniem swojego miejsca w zyciu. Czuje jagby ta choroba zamknela mi wszystkie mozliwosci. Dwukrotnie odmówiono mi pozwolenia na podjecie pracy, teraz odbywam staz ktory niebawem sie skonczy i co dalej... Chciałbym z kims znajdujacym sie w podobnej sytuacji nawiazac kontakt wymienic sie myslami i moze otrzymac jakies wsparcie lub podpowiedz na zycie. Wyautowalem...
-
Hej, piszę do Was, choć pewno wszyscy na majówce, a ja zdycham z nudów przyduszona zapalonym namnażaniem się drobnoustrojów w moich i tak zwężonych złogami nikotynowymi oskrzelach. Ale- nie z powodu przejściowej niedomogi piszę. Uświadomiła mi ona- że w nowym miejscu zamieszkania czuję się JUŻ nieco samotna. Mój chłop jest typem, który doskonale obywa się bez kontaktów towarzyskich, ja -wręcz przeciwnie. No i teraz mam problemik, który pewno wyda się Wam absurdalny lub dziecinny. Otóż... nie ...
-
Jak wychodzę z domu to zostawiam sobie światło w kuchni, żeby mi się wydawało że Ktosik na mnie czeka. Z okazji rocznicy moich narodzin, która przypada drugiego, życzę Wam Wszystkim, zeby Was nigdy nie dotknęła samotność. Bo ona jest jak śmierć
-
"Taki jest jednak zawsze pierwszy odruch beznadziejności: wiara, że w samotności cierpienie zahartuje się i wysublimuje jak w ogniu oczyszczającym. Mało ludzi potrafi naprawdę znieść samotność, ale wielu marzy o niej jak o ostatniej ucieczce. Podobnie jak myśl o samobójstwie, myśl o samotności bywa najczęściej jedyną formą protestu, na jaką nas stać, gdy wszystko zawiodło, a śmierć ma w sobie jeszcze ciągle więcej grozy niż uroku."
-
Wpadłam w doła, niby mam fajną rodzinę, pytają się o mnie, troszczą.
A ja...czasami mam tego dość, czuję się z tym podle..Znajomi, niby
chcę się z nimi spotkać, wyjść gdzieś ale proszę Boga, żeby nie
zadzwonii, bo chcę być w domu. Nawet nie czytam, Boże co się ze mną
dzieje,,,
-
A ja szukam dziewczyny na wspólne życie.Dziewczyny,która nie boi się
schizofrenii lub która też ma kłopoty z psychiką.Nikt mnie nie rozumie,nie mam
kolegów,a rodzice nie są wieczni.Nie chodzi mi o opiekunkę,lecz
przyjaciela.Cała moja młodość od studiów to choroba.Owszem,pracuję biorę leki
i kto mnie nie zna nie wie,że jestem chory,ale nie chcę poznawać kogoś i na
początku oszukiwać,że wszystko jest w porządku,a potem przyznawać się do
oszustwa.Czy mam szansę?
-
Znajomy zapija ,mówi ze nie radzi sobie z samotnością.Wiem że ma wielu
znajomych w AA i jest lubiany więc czy to jest rodzaj użalania się nad sobą
czy może sposób aby dalej pić?
-
Samotność i pustka- zwłaszcza rano. Nikogo, kto rozumie i
zainteresuje się.Chętnie odpłaciła bym tym samym.
Mam bardzo dobrego męża, ale ten jest wtedy w pracy; syn w szkole.
-
przyszła nowa pani.
na koniec ją zapytano jak się z nami czuje.
- Okropnie, strasznie - powiedziała i się rozpłakała.
- Cały czas mam wrażenie, że wszyscy na mnie patrzą
i myślą jaka jestem.
- Ale myślą dobrze czy źle ? - spytał pan jeden.
- Nie wiem - zachlipała pani - Nawet, gdy wejdę do tramwaju, to
wiem, że oceniają. Dlatego wolę iść nawet kawał drogi pieszo, niż
jechać.
wszyscy zaczęli przekonywać, że nikt nie patrzy i nikt nie ocenia.
/co nie było prawdą, bo nowym się ...
-
Smutno mi.
Nie chce mi się już szukać nikogo, jestem sama...Mam 34 lata i to
mnie dognębia. Chciałabym coś zmienić, znaleźć kogoś, z kim byłoby
mi dobrze...
A nie potrafię z nikim być.
Zresztą kto chciałby być z kaleką emocjonalną???
Nie dostałam się na terapię grupową w tym roku i tylko czuję, jak
czas mi ucieka. Chciałabym się wyprostować na tyle, aby móc utworzyć
normalny związek.
Smutno mi i czuję się samotna.
Już niedługo nie będę mogła mieć dzieci
-
Czy czujecie się samotni? Ja tak się czuję cały czas, nie ważne, czy
mam manie, czy depresję (w depresjii chyba tylko mama jest pomocna,
cześciowo...)Reszta jest samotnościa w naszej inności...
-
leczę się ponad rok. Mam teraz okazję poznać interesującego
mężczyznę za którym wypatruję oczy już bardzo długo. Ze względu na
chorobę, dziwną dietę, połykanie tony lekarstw wydam mu się
dziwaczną hipochondryczką. Co byście zrobili na moi miejscu? Czekali
do końca leczenia i dopiero pozwolili się poznać przez wspólną
znajomą czy ryzykować już teraz?
-
te całe, w nieskończoność wyciągające się bezsenne noce, wielce
nasilają uczucie samotności. wokół taka cisza, która się przebija
nawet przez gadulstwo włączonego telewizora. świat śpi, a ty leżysz,
jak baranica i te myśli straszliwe - stuk, stuk, stuk - na śmierć
człowieka zastukotać chcą.
-
Witam wszystkich na forum pisze pierwszy raz chociaż czytam regularnie. Nie choruje na chad choruje osoba z którą przyszło mi żyć i chcę powiedzieć że dla mnie to straszna choroba nie tylko dla chorego ale dla jego najbliższych. Czasami strasznie przeraża mnie to jak bardzo muszę być samotna w związku z drugim człowiekiem który potrzebuje mnie każdego dnia. Czasem jest lepiej czasem gorzej ale nasze życie ciągle krąży wokół jego choroby. W tym wszystkim nie ma miejsca na moje gorsze dni które...
-
moje problemy z jedzeniem trwają już od ok 8 lat. zaczęło się niewinnie:
chciałą troszkę schudnąć poprzez sport i ograniczenie słodyczy....potem była
anoreksja, następnie bulimia, i znów anoreksja...a teraz bulimia. W sumie 8
lat cierpień i walki ze sobą. Wcześniej miałąm wielką motywację aby próbować
przynajmniej żyć normalnie, uczyłam się, uprawiałam sporty...itp.Niestety
coraz częściej myślę sobie,że to nie ma sensu...że właściwie to po co się
starać??? Niedawno o bulimii powie...