tak na marginesie to mi się wydawało, że takie wesele to jest po to, żeby się
spotkać, pogadać, pośmiać, pośpiewać, a nie po żeby się najeść i żeby liczyć ile
udek na stół dają.
ważniejsza liczna kurczaków od atmosfery...
po co te wesela? sztuczne, na pokaz i drętwe i wszystko, żeby na
zdjęciach/filmach ładnie wyglądało.
a potem połowa małżeństw i tak się rozpada
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.