Dodaj do ulubionych

Poszukiwani wolontariusze

15.09.04, 19:29
Witam, nazywam się Agata Korcz. Jestem studentką, która została
wolontariuszem pomagajacym w sprawnym wprowadzeniu w zycie projektu: Rok
Polski w Niemczech. Celem jest zmienienie stereotypu panującego w Niemczech o
Polakach, nawiazanie współpracy. Jesli jesteście studentami, lub macie głowy
pełne pomysłów i dusze wypełnioną chęcia do działania napiszcie pod mój adres
umówcie sie na spotkanie, wyjasnie i szerzej przedstawię temat. Pozdrawiam
agus1984@interia.pl Czekam na odzew
Obserwuj wątek
      • nefri1 Re: Poszukiwani wolontariusze 20.09.04, 11:59
        dlaczego podchodzisz z takim pesymizmem do wszystkiego? nie dziwię sie teraz,
        ze rzeczywiście ciężko jest, ale juz udało sie zorganizowac z wydziałem edukacji
        (jestem w trakcie szukania sponsorów) równiez wystawa prac konkursowych i
        fotografi promujących roztocze jest w trakcie przygotowań. Moze mi się nie uda.
        Jak wszyscy ludzie będą podchodzic z takim nastawieniem jak Twoje, to masz
        rację, to jest niemożliwe do wykonania!!! Czekam tylko na październik i na
        rozpoczęcie działania samorządu wszy, być może uda sie z ich pomocą
        zorganizowac przedstawienie typowego wesela polskiego. Ale co Cię to obchodzi,
        najłatwiej jest siedziec i pisać komuś że i tak mu się nie UDA. Radze
        zastanowic sie nad soba. Taka mała rada.
        Pozdrawiam
    • miet.b Re: Poszukiwani wolontariusze 17.09.04, 07:00
      Agato najlepszymi osobami do tego są Polacy przebywający okresowo w Niemczech,
      czytaj pracujący. W zasadzie od ich zachowania zależy nasz wizerunek. Zwłaszcza
      od zachowania po pracy. Jeśli ktoś pracował wie już jakimi ambasadorami Polski
      są te osoby. Masz dopiero 20 lat więc jeszcze nie byłaś. Więc, czy wolnotariat
      ma polegać na przebywaniu w skupiskach Polaków i organizowanie im tam czasu
      wolnego. Czyli aby nie upijali się, nie bluźnili, nie kradli (prawie cały
      dekalog). A może organizowanie szkoleń przed wyjazdem? Przepraszam Cię Agatko,
      ale ciemno to widzę.
      Projekt Rok Polski w Niemczech -jest w zasadzie realizowany od 14 czy 15 lat.
      Dopóki będzie różnica materialna między krajami, doputy ludzie będą tam jeździć
      w celach zarobkowych. W dniach wolnych od pracy nie widzę masowo Polaka
      zwiedzającego ich kulturę i historię.
      Ale może ja to tylko tak ciemno widzę.
      Pozdrawiam
      • nefri1 Re: Poszukiwani wolontariusze 20.09.04, 12:02
        nie chodzi o polaków tam pracujacych. Chodzi o poszerzenie wiedzy Przeciętnego
        Niemca na temat Polaki. Moga mieć rzeczywiście złe zdanie o Polakach, przez
        działanie często niestety negatywne obywateli polskich. Znajomośc pozytywnej
        strony Niemiec zamyka się w kręgu profesorów i szczebla wyższego administracji.
        Na poczatku to tzreba zmienić. Dziękuję
        Pozdrawiam
        Agata
        • artekb1 Re: Poszukiwani wolontariusze 20.09.04, 15:26
          Podczas weekendu pochlonolem jednym tchem ksiazke Krzysztofa Wojciechowskiego
          pt:"Polen Knigge" natchniony oczywiscie Twoim apelem:-)
          Ksiazka traktuje o naszych "polskich manierach i dobrych zwyczajach" i jest
          czyms w rodzaju poradnika dla przyszlych biznesmenow,ktorzy w Polsce zechca
          robic interesy.
          Naklad rozszedl sie w Niemczech w oka mgnieniu szczegolnie ze Osrodek Kuöltury
          Polskiej natychmiast wycofal ja z obiegu.
          MSZ mocno skrytykowal autora i zarzadal od autora przepisania tej ksiazki ale
          tak jak im sie podoba:-)
          Zreszta wiekszosc czytelnikow w Polsce byla oburzona:-)
          Wystosowana nota do wydawcy i Pana Wojciechowskiego nic nie pomogla - bo jego
          zdaniem to co napisal jest niestety prawda.
          Gwoli informacji Pan Wojciechowski jest dzienikarzem w jednej ze Szecinskich
          gazet a mieszka we Franfurkcie nad Odra. W przeszlosci zyskal sobie wielu
          sympatykow czytelnikow wydajac ksiazke pt:"Moi kochani Niemcy".
          Znany jest tez jako szef Collegium Polonicum przy Uniwersytecie Adama
          Mickiewicza w Poznaniu.
          Z pewnoscia poznalas go juz przeszlosci.Zaslynal z trafnych wypowiedzi podczas
          roznych "talkshow" przy okazji wstepowania Polski do EU.
          Zycze przyjemnej lektury:-)
          • zbytulek Re: Poszukiwani wolontariusze 20.09.04, 16:58
            hehehe,
            czasami ludziom trzeba podstawic lusterko do nosa,bo sami tego nie potrafia
            uczynic.
            Niestety ludzie tego nie lubia wola wlasny wydumany obraz.
            Przeciez Polska to nic innego jak CEPELIA i wszystko jest cacy.
            Jak Niemcy zobacza oryginalne wesele roztoczanskie to ze szczesia narobia w
            majtki.
            Gotowi zapomniec swoje skradzione auta i natychmiast zmienia przyslowie:...
            "Jeszcze nie ukradzione a juz w Polsce" na dowcip, ze Polacy nie
            potrzebuja Viagry bo wszystko co stoi dluzej niz 15 minut jest kradzione.
            • pandor Re: Poszukiwani wolontariusze 21.09.04, 09:22
              No tak, ale ta panienka wyobraza sobie ze zlapala pana boga za nogi i takie
              dobre rady do nie nie docieraja:-)
              Mnie zaskakuje to ze gownymi sponsorami mamy byc my podatnicy.
              Bo w efekcie koncowym tak jest to my placimy za te durne pomysly.
              Bo ktos sie chce przejechac na darmowa wycieczke.
              Przepraszam ale z tym mi sie to kojarzy.
              Owszem Wydzial Kultury moze wyasygnowac jakas kwote na stroje dla zespolu
              tanecznego albo powiedziec ze w ten sposob stara sie kultywowac tradycje ludowe.
              Ale tak naprawde to nalezy sobie postawic pytanie komu to naprawde wszystko
              jest potrzebne?!?
              Chyba ze zlodziejom samochodow. Scenariusz bylby taki: My bedziemy glosno
              przytupywali i spiewali szla dzieweczka do laseczka - Niemycy beda sie kolysali
              popijajc polska wodke a zlodzieje w tym czasie beda kradli wszystkie beemwice i
              mercy.
              • nefri1 Re: Poszukiwani wolontariusze 21.09.04, 17:15
                powiem ci tyle, że ta panienka ma dość robienia czegokolwiek, po przeczytaniu
                kolejnej wiedomości postanowiłam rzucic swój wolontariat, tak dla Ciebie na
                marginesie całkiem bezpłatny i dobrowolny. Martw sie dalej o swoje płacone
                podatki to chyba jedyna rzecz jaka potrafimy. Nie wiem któ mi polecił to forum.
                Jest beznadziejne, choć..... zreszta szkoda mówić
            • nefri1 Re: Poszukiwani wolontariusze 21.09.04, 17:11
              nikt nie zaprzecza że Polska a szczególnie wschodnie krańce Polski to skansen.
              Ciekawe jest to co piszesz. A masz może jakiś pomysł, który moznabyłoby
              wykorzystać i który według Ciebie choc niektórym Niemcom zmieniłby zdanie o
              Polakach. Będe wdzieczna......
        • hardmuth Re: Poszukiwani wolontariusze 21.09.04, 11:09
          nefri1 napisała:

          >Chodzi o poszerzenie wiedzy Przeciętnego
          > Niemca na temat Polaki.

          Przepraszam ale co mnie obchodzi edukacja przecietnego Niemca i jego mniemanie
          na temat Polski i Polakow.
          Odwrotnie tez.
          Ci przy granicy mieszkajacy moga na ten temat pewnie wiecej powiedziec.

          Wiedza Polakow o Niemczech ogranicza sie auto-zlomu,foto-radarow,roboty na
          czarno i gdzie co mozna drozej sprzedac /gaz,benzyna art.sopzywcze/.
          Odwrotnie tez jakim autem nalezy jechac do Polski zeby ukradli.
          Gdzie mozna spedzic wakacje taniej.
          W jakich miejscowosciach mozna sie zabawic z atrakcyjnymi prostytutkami.
          Moim zdaniem wiedza jest wystarczajaca u obywateli obu krajow i nie ma potrzeby
          jej poglebiania;-)

      • ksfiona Re: Poszukiwani wolontariusze 21.09.04, 11:04
        pozwolę się wtrącić...to jest oczywiscie stereotyp,i skrzywione spojrzenie,a
        wcale nie jest tak,w Niemczech Polacy cieszą się także dobrą
        opinią,pracowitością,czasami powstaja też długoletnie przyjażnie i
        kontakty.Wszystko oczywiscie zalezy do ludzi.Więcej problemów mają Niemcy z
        innymi "Auslendami",Kurdami,Cyganami itd,to im muszą tam często zapewniać
        opiekę socjalną,a Polacy jezeli przyjezdzają tam to w celu pracy i z reguły
        takiej której nie chce wykonywać zaden taki Kurd,czy Cygan...nie mówiąc już o
        Niemcach
        • miniu3 Re: Poszukiwani wolontariusze 21.09.04, 12:54
          Fajnie,
          ta pani napisala apel pt:"No to zrobmy cos", a tu nie tylko burza ale
          gradobicie.
          Jej chodzilo prawdopodobnie o to by podsunac jej jakies ciekawe pomysly do
          projektu.Co mozna zrobic dla Niemcow a tym samy dla Polski czy regionu.
          Pomyslow nie ma dlaczego?
          Ba nam sie juz przejadly "pociagi przyjazni" i "miasta partnerskie"!
            • haesek Poszukiwani wolontariusze 22.09.04, 08:23

              oj, sami wystawiacie o sobie opinię takimi postami.
              rozumiem że nie każdy ma ochotę pracować na rzecz innych ludzi (lub idei) ale
              do cholery po co zniechęcać zapaleńców, którzy w coś wierzą?
              potwierdza to moją obserwację którą zamieściłem w lipcu w poście na forum
              Społeczeństwo obywatelskie:
              "Spontaniczny ruch obywatelski na
              zamojszczyźnie nie istnieje i to jest fakt. Nie wymaga on pięniedzy lecz
              zaangażowania i poprostu chęci zrobienia czegoś dla dobra wspólnego (z czasem
              wsiąka się w pozarządówkę a sukcesy przychodzą same). Oczywiście wolontariat
              nie jest dla każdego, ale nikomu jeszcze nie spadła z tego powodu korona z
              głowy. Poza tym doświadczenie oraz kontakty jakie nabywa się podczas pracy są
              nie do przecenienia...."

              niestety w tym regionie panuje mentalność psa ogrodnika - sam się nie udzielę a
              i jeszcze komuś dosram...i wkońcu poczuję się
              • haesek Poszukiwani wolontariusze - a w zamościu kpina. 22.09.04, 08:36
                ....poczuje się k.... DOWARTOŚCIOWANY
                tak kochani - stąd się bierze wasza postawa krytykanctwa wszem i wobec - z
                waszej prowincjonalnej mentalności, zaściankowości i małości. czujecie się
                poprostu gorsi i za wszelką cenę probujecie wszelkimi możliwymi chwytami temu
                zaprzczeczyć. a kiedy w waszym polu widzenia pojawia się osoba nie przystająca
                mentalnością do waszego poziomu - jedyną obroną pozostaje atak - po co wysilać
                umysł aby zrozumieć postawy innych osób, przecież lepiej im wpierdolić! nasz
                świat musi być na tyle nieskomplikowany abyśmy mogli w całosci objąć go naszym
                nieskomplikowanym rozumem.
                no i dlatego moim zdaniem nie różnicie się od zwykłych kiboli-zadymiarzy.
                - to tyle mam wam dziś do powiedzenia.

                czekam na wasze tolerancyjne odpowiedzi. jeśli uważacie się za takich
                wichrzycieli i buntowników co to na forum nie chcą tylko opowiadac o dupie
                marynie to liczę na twórczą dyskusję.
                hubert
                • users1 Re: Poszukiwani wolontariusze - a w zamościu kpin 22.09.04, 09:28
                  Cieszę się Hubercie że zaczynasz otwierać oczy i podzielasz moje zdanie które
                  na tym forum pozwolałam sobie od czasu do czasu wyrażać, piszac o tej
                  zaściankowości i zapyziałości - dziś niestety co raz żadziej bo kojarzy mi sie
                  to co raz bardziej z wiatrakami. Życzę wytrwałości w dązeniu do celu.
                  Pozdrawiam
                  W.2
                      • haesek Re: Poszukiwani wolontariusze - a w zamościu kpin 22.09.04, 10:20
                        usersie:
                        z górnego "c" przeszedłem do "b-mol" gdyż ostatnio podcięto mi 2 razy skrzydła
                        a i to co robie obecnie nie wrózy szczęśliwego finału.
                        z zasady wierzę w ludzi i ich dobroć.
                        staram się ich pobudzać do działania...ale ja sam piszesz krowy nie przekonasz
                        że nie jest ogierem.
                        najlepszym lekiem na niepowodzenia i zwątpienie jest sukces.
                        czekam na niego...

                        co do dużych miast - jak wszędzie jest masa osłów ale zawsze znajdzie się tam
                        grupa zapaleńców (powiedzmy na 300 tys miasto 20 osób?) kt. ma już tę siłę że
                        jest w stanie coś robić konstruktywnego. w małym mieście (60 tys.) także znajdą
                        się takie osoby, ale w proporcji 3-4, max. 5 ciu. ich zapał zwykle rozbija się
                        o mur niezrozumienia...
                        jest jeszcze kwestia mentalności decydentów - w dużych ośrodkach są wypracowane
                        mechanizmy współpracy sektora samorządowego z pozarządowym (Kraków, Poznań, a 3-
                        miasto jako wzór, Wawa jeszcze jako przykład antywzoru). wiem co mówię bo
                        pracowałem w Krakowie z tymi ośrodkami.
                        hubert
                        • users1 Re: Poszukiwani wolontariusze - a w zamościu kpin 22.09.04, 11:39
                          haesek napisał:

                          > z górnego "c" przeszedłem do "b-mol" gdyż ostatnio podcięto mi 2 razy
                          skrzydła
                          > a i to co robie obecnie nie wrózy szczęśliwego finału.
                          > z zasady wierzę w ludzi i ich dobroć.

                          Jakbym widział sie w lustrze, tyle ze nieco odmłodzonego :))).
                          Widzisz Hubercie, rzecz w tym że dawno już wyrosłem z działalności na
                          rzecz....., choć przyznam że to gdzieś tam we mnie w środku jednak drzemie.
                          Ostatnio zostałem obudzony, przekonany, choć nie było to łatwe, poprostu
                          podjąłem sie pewnych działań. Przykrym jednak był fakt że po bardzo krótkim
                          czasie obudziłem sie z ręka w nocniku a poczuciem że ktoś mnie zawiódł i
                          poprostu oszukał.

                          > najlepszym lekiem na niepowodzenia i zwątpienie jest sukces.
                          > czekam na niego...

                          Życzę Ci szczerze i z całego serca abyś go osiagnął, choć jak wiesz statystyki
                          przytoczone przez Ciebie nie wróżą nic dobrego...


                          > co do dużych miast - jak wszędzie jest masa osłów ale zawsze znajdzie się tam
                          > grupa zapaleńców (powiedzmy na 300 tys miasto 20 osób?) kt. ma już tę siłę
                          że
                          > jest w stanie coś robić konstruktywnego. w małym mieście (60 tys.) także
                          znajdą
                          >
                          > się takie osoby, ale w proporcji 3-4, max. 5 ciu. ich zapał zwykle rozbija
                          się
                          > o mur niezrozumienia...
                          W zupełności sie z Tobą w tym momencie zgadzam, chodzi tu właśnie o wspomnianą
                          wcześniej zaściankowość, i zapyziałośc w tym przypadku kresów wschodnich,
                          Polski B, a może juz Z. Jak widzisz nawet tu na forum, gdzie stąd jeszcze długa
                          droga do realnego działania, są osoby które za cel obrały sobie destrukcję
                          (zaraz mi sie dostanie), tak poprostu, na zasadzie samodowartościowania się,
                          tak jak dowartościowuję się oszołom malujacy po świeżo pomalowanej ścianie, jak
                          dowartościowuje sie inny oszołom w parku wrzucajacy śmietniki do wody, łamiący
                          ławki i wielu innych, których niestety nie brakuje, a którzy swym postepowaniem
                          neguja wszystko co jest normalne, a ta właśnie negacja jest dla nich normą,
                          stylem, sposobem na życie. W tym środowisku człowiek który coś próbuje robić,
                          działać, jest postrzegany jak dziwak, obłąkaniec, któremu sie pomieszało i nie
                          odróżnia gdzie tył gdzie przód.

                          > jest jeszcze kwestia mentalności decydentów
                          Jakoś tak sie paskudnie składa, ale to chyba ślad dzisiejszych czasów, że jakoś
                          trudno dziś o tych decydentów, nawet jeśli już taki sie znajdzie, po krótkim
                          czasie zapomina nawet o celu jaki sam sobie wyznaczał, gdy decydentem nie był.
                          Pozrd.
                          W.2





                          - w dużych ośrodkach są




                          wypracowane
                          >
                          > mechanizmy współpracy sektora samorządowego z pozarządowym (Kraków, Poznań, a
                          3
                          > -
                          > miasto jako wzór, Wawa jeszcze jako przykład antywzoru). wiem co mówię bo
                          > pracowałem w Krakowie z tymi ośrodkami.
                • mokad No właśnie... 22.09.04, 12:54
                  ... i tutaj nic dodać nic ująć. Racja w 100%.
                  A Wy Wyluzujcie mali zakompleksieni ludzie - krzyczcie ale w słusznej sprawie!
                  Hubercie nie poddawaj się bo jestem niemal moim idolem!
                    • arwen.a Coś tu się nie zgadza 22.09.04, 18:54
                      Hubert w którymś wątku przypomniał teorię Maslowa...
                      Tylko zawsze mi się wydawało, że po osiągnieciu potrzeb podstawowych każdy dąży
                      by osiągać te wyższego rzędu. A tu Andzia stwierdza, że jej wystarczają te
                      najnizsze.
                      Albo pan Maslow nie objął badaniami wystarcząco dużej próby badanych i stąd
                      błąd w teori (!) albo ja jestem tak tępa i nic z tego nie rozumiem.
                  • mokad Oj! 22.09.04, 19:56
                    mały błąd literowy się wkradł
                    Hubercie miało być że "jesteś" niemal moim idolem
                    :))
                    Hihi ale wyszło...
                    • ubott.1 Re: Oj! 23.09.04, 04:04
                      Czytam tak Wasze wypowiedzi i chyba czegos nie rozumiem. Z jednej strony widac
                      zapal do zmiany czegos a z drugiej przy jakis kilku wypowiedziach krytykujacych
                      te dzialania zaraz sie poddajecie. Gdzie jest pewnosc siebie w tym co macie
                      wlasnie chec zrobic. Czy "poklask" potrzebny jest od wszystkich, a krytykujace
                      wpisy tych co im wszystko jedno jak beda zyc az tak przeszkadza ? Czy nie
                      uwazacie, ze czasu trzeba na wszystko i cierpliwosci. A jak tu napisane juz
                      bylo sukcesy same przyjdą nawet te najmniejsze. Ktore tez powinny cieszyc bo i
                      ich tez by nie moglo byc. "Zadymiaczy", ludzi, ktorzy chca sie dowartosciowac
                      krytykujac innych dzialania wszedzie mozna spotkac ? Tylko po co sie nimi
                      przejmowac ? Czy wierzac w swoj cel, przekonania nie nalezy robic dalej swoje
                      chocby to było nawet pod górę. Raz mowicie,że wiara przenosi góry ale
                      zaraz "to i tak sie nie uda". Ja uwazam, ze pomysl nefri jest dobry i jesli
                      nie przejmie sie tym dolowaniem zadymiaczy znajdzie pomysly na swoja
                      dzialalnosc. Mi tez nie jest obojetne jak mowia o Polakach inni i przy swoich
                      kontaktach z obcokrajowcami staram sie by mieli o nas dobre zdanie. I mimo, ze
                      jest to zmudna praca by pewne stereotypy o nas odmienic w ludzkich umyslach to
                      dlugotrwała i trudna praca to im wczesniej ja zaczniemy to wczesniej zaowocuje.
                      Wiecej wiec optymizmu zycze i wiary we wlasne sily.
                      • zbytulek Re: Oj! 23.09.04, 08:52
                        Obsmiac sie mozna:-D
                        Jesli dobrze poczytacie swoje posty to zobaczycie ze jestescie przekrojem
                        spoleczenstwa.Wprawdzie brak tu sprzataczek,rencistow i kombatantow ale reszta
                        przynajmiej jesli chodzi o mentalnosc to sie miesci.
                        Nic z tego nie rozumie?
                        Dlaczego zmieniac zdanie o Polakach?
                        Mamy na sile udowadniac wszystkim ze tacy nie jestesmy mimo ze jestesmy?
                        Dlaczego klamac?
                        Przeciez jestesmy paskudnym/parszywym narodem jesli chodzi o charaktery.
                        Brak jakiejkolwiek konsekwencji w tym co mowimy,robimy.
                        Wszystko zalatwiamy na gebe,czesto dzieki znajomosciom i ukladzikom dodajmy
                        nepotyzm,hipokryzje,zaklamanie,dulszczyzne,swietojebliwosc,zlodziejstwo...jednym
                        slowem korek,worek i rozporek.
                        No niech mi ktos powie ze jest inaczej.
                        Gombrowicz gdyby wstal z grobu nawet by sie nie zdziwil.
                        Bo od jego czasow nic w Polsce sie nie zmienilo - ze wszystkiego robimy
                        karykature...
                        • nefri1 co konia obchodzi 23.09.04, 12:38
                          tak sie wszystko zgadza, może właśnie to należałoby w śmieszny sposób
                          przedstawić, pokazać, że umiemy się śmiac ze swoich wad. Kabaret prezentujący
                          polskie cechy charakteru, czyli scenariusz napisany po obejrzeniu kolejnego
                          odcinka Kiepskiego:) Polecam film, stary ale dobitnie przedstawiający polska
                          mentalność, który polecałam koordynatorowi projektu, aczkolwiek został uznany
                          za antyk, ale według mnie jest cudowny i rozkoszny: "Co konia obchodzi" gorąco
                          polecam
                          pozdrawiam
                          Agata
    • miet.b Na zmianę steorotypu Polaka trzeba wielu pokoleń 23.09.04, 13:47
      zbylut stwierdził, że na forum mamy pewien przekrój Polaka. Właśnie więc
      podejdźmy do tego z punktu widzenia histori, aby pokazać Niemcom jacy byliśmy i
      co się u nas zmieniło, oraz dać Agacie oraz moze mam pomysł od czego należałoby
      zacząć. Podaje może jeszcze nie najważniejsze fakty, uwazam, że na ten temat
      należałoby na początek napisać książkę i dać do przeczytania Niemcom, na razie
      po angielsku, bo po niemiecku jeszcze na tym forum się nikt nie chwalił.

      Jak zauważył Mickiewicz, ze dawniej tak jak i dziś bez przerwy dyskutujemy i
      wciąż coś uchwalamy, przy tym kłócimy się, ujawniamy arogancję, nie słuchamy
      uważnie argumentów innych, przekrzykujemy się wzajemnie, przesadzamy w
      wypowiedziach. Duch sejmików panuje nad nami.
      Stefan Żeromski w Placówce wypowiedzią Ślimaka stwierdził, jak bardzo chłop
      Polski ustępuje przedsiębiorczości Niemcom, którzy w każdej sytuacji
      zachowują "systematyczność i porządek". Ślimak natomiast zwleka z realizacją
      waznych zadań, kończy się zwykle na zamiarach i pociesza się, że jakoś to się
      wszystko ułoży.
      Jeszcze wcześniej w połowie XVIw. opisał Rej Polaka. ..."zbytek, opilstwo
      sprośne, a ożralstwo. Albowiem, gdy juz sobie tych tortów napieką, nasmaźą... a
      po ziemi się jak bydło walają, lejąc sobie w gardło. A będzie drugi trzykroć z
      onym gardłem za węgłem, a jeszcze dobrze sobie gęgy nie utrze, a już woła:
      Nalej drugą! Owa tylko blują, aby pili a pija zasię, aby znowu blwali(...) A
      jakież to zdrowie ma być, mój miły bracie, jaki rozum, jakie baczenie? Ano we
      łbie miesza zawżdy, jako w browarze".
      W pewnym liście z 1876 roku Cypriam Kamil Norwid w złośliwy, ale i dość
      symptomatyczny sposób skomentował "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza: "ulubiony
      i słynny poemat narodowy polski, w którym jedyną i poważną figurą jest kto?...
      Żyd (Jankiel). Zresztą: awanturniki, facecjoniści, gawędziarze, pasibrzuchy,
      którzy jedzą, piją, grzyby zbierają i czekają, aż Francuzi przyjdą i zrobią im
      ojczyznę...Kobiet w tym arcytworze narodowym dwie: jedna metresa petersburska,
      druga - panienka pensjonarka, i wyrostek bez profilu wyrobionego". A przecież
      Soplicowo - jak wiemy z lektury - to "centrum Ojczyzny! Tam się człowiek napije
      nadysze Ojczyzny!"
      Ciekawy felieton na temat naszego podejścia do pracy napisał Bolesław Prus, w
      którym porównał pracę przedstawicieli 3 narodów: Niemców, Francuzów i Polaków.
      Każda grupa miała wznieść odrębny budynek. Niemcy i Francuzi szybko wybrali
      sobie kierowników i przystąpili do dzieła. Natomiast Polacy pobili się i
      rozbiegli, gdyż wszyscy chcieli być dyrektorami. Dopiero głód zmusił ich do
      pracy, ale wtedy budynek Francuski i niemiecki miał fundamenty. W miesiąc
      później, gmach budowany przez Francuzów jaśniał pięknością, Niemców imponował
      siłą i niezgrabnością, a Polski ledwie zaczęty począł się rozwalać. Pracujący
      bowiem, straciwszy chęć do roboty, wymyślali dyrektorom".
      W Emancypatkach Prus słowami ojca Madzi tłumaczy, że niezaradność życiowa to
      dowód, iż jest dobrą Polką i tłumaczy córce: "My, widzisz, Polacy, zawsze
      robimy projekta nie zgromadziwszy środków, a nawet nie pytając: czy w ogóle
      nasze środki wystarczą? No i tak nam się wiedzie w życiu".
      Przedwojenny pracownik Ministerstwa sztuki i kultury Emil Zegadłowicz pisał jak
      funkcjonuje ministerstwo. Otóż zdaniem pisarza ministerstwo
      było "niespotykanym, wspaniałym bałaganem. Zajmowało się organizowaniem
      dezorganizacji i dezorganizacją wszelkiej samoorganizacji "ze skutkiem
      przeważnie dodatnim". Jak to wyglądało. Trzeba było „solidnie” popracować raz
      na kwartał. „Szereg pozycji należało po prostu wyssać z palca, inne nadmuchać i
      podszyć wiatrem, inne ubarwić na rumiano, hożo i dziarsko, byle z życiem”.
      Odwiedzający Polskę cudzoziemcy zaskoczeni są licznymi przejawami niedbalstwa i
      niechlujstwa. Uderzają ich niedokończone i opuszczone roboty, rozkopane ulice,
      zdewastowane urządzenia; irytują przypadki złej organizacji, braku dyscypliny i
      obowiązku. W XVII w. Krzysztof Opaliński pisał: ”Polacy w niczym nie są
      porządni, tylko w samym nieporządku: ten statecznie trzymają i w nim się
      kochają”.
      Znamy stare powiedzonka typu: „Musi to na Rusi, a w Polsce jak kto chce!”
      Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”, oraz współczesne – „Wszyscy mamy
      takie same żołądki”, czy „Róbta co chceta”,
      Polski naród też racował nad niszczeniem jednostek wybitnych. C K Norwid
      twierdził, ze jesteśmy jednym w całej Europie narodem, który tak źle traktuje
      osoby wyróżniające się pod względem intelektualnym czy moralnym. O każdym
      wielkim Polaku, jemu współczesnym, słyszał od innych rodaków, że to „wariat”
      albo „półgłówek”. Podobnie B Prus narzekał w 1891 r., że żaden z naszych
      wynalazków nie tylko nie doznawał poparcia od swoich, ale bardzo często
      spotykał się z lekceważeniem, jeżeli nie zawiścią. Lada skrzypek wędrowny, lada
      międzynarodowy awanturnik literacki znajdował u nas przyjęcie, jakiego nie
      powstydziliby się bohaterowie. Ale niejeden nawet genialny człowiek, byle nasz,
      musiał kołatać o uznanie do drzwi cudzych albo umierał zapomniany”.
      Melchior Wańkowicz głosił, że w Polsce panuje "bezinteresowna zawiść" - tutaj
      szewc zazdrości kanonikowi, że został prałatem. Jest to choroba szczególnie
      grasująca u nas niby mucha tse-tse w kraju afrykańskim. Kiedyś jeszcze przed
      wojną w Polsce Anglik chciał coś załatwić, a Polak zgryźliwie: „czegóż wam się
      zachciało...”. Zamiast przejawić dobrą wolę to: „Nie ma tak dobrze” albo „Boby
      każdy tak chciał”
      Jakiż w tym wszystkim jest absurd. Polacy lubią się wzajemnie obmawiać i rzadko
      słyszymy, aby dobrze mówiono o nieobecnych. Jak na naród uchodzący w świecie za
      bardzo religijny, obserwuje się straszliwy.....
      Brak miłości bliźniego.
      Teraz jak mocno wierzący byli nasi rodacy. Sięgnijmy do naszej chluby „Pana
      Tadeusza” IV księga, jak spędzano 7 dzień tygodnia.
      „Po rannej mszy z kaplicy, że była niedziela,
      Zabawić się i wypić przyszli do Jankiela.
      Przed każdym już szumiała siwą wódką czarka,
      Ponad wszystkimi z butlą biegała szynkarka.
      Udział w religijnych nabożeństwach i praktyki zewnętrzne więcej u nas znaczą
      niż dobre uczynki. To nic, ze ma diabła pod skórą, najważniejsze, iż modliło
      się pod figurą.
      „Polska szlachta w XVII w. uznawała jedną pracę, to jest rozwalić Turka na dwie
      połowy od łba do kułbaki; oprócz tego umieliśmy się gorąco modlić i gorąco
      bawić” (Epigoni M. Srokowskiego).
      Kiedy w XVI w kraje Europy Zachodniej ruszyły drogą postępu w kierunku
      kapitalizmu i pozbywały się resztek poddaństwa, Polska zaczęła się rozwijać w
      kierunku wstecznym. Zapanowano wtórne poddaństwo, kształtował się i rozwijał
      negatywny stosunek do pracy. „Nienawiść do pracy zrodziła u chłopa
      pańszczyźnianego próżniactwo i skłonność do partaczenia roboty, aby ją zbyć
      (...). Nie do dobrego jadła tęsknił najmocniej, nie do wygód, których nie znał,
      nie do kultury, o której nic nie wiedział, lecz do słodkiej bezczynności”, tak
      pisał ówczesny badacz Jan Borkowski. Gdy na Zachodzie inicjatywę przyjmowali
      ludzie przedsiębiorczy, pracowici, oszczędni i zdyscyplinowani, w Polsce
      dominowały wśród szlachty dążenia do wygodnictwa i próżniarstwa, a u chłopa
      tęsknota do nieróbstwa.
      W XIX w wskrzeszano u nas marzenia Rzeczypospolitej szlacheckiej, która
      fałszywie przedstawiano jako polską Arkadię, czyli idyllę pańsko-chłopską, gdy
      tymczasem Zachód budował dzieło i podstawy obecnej potęgi cywilizacyjnej.
      Polacy jeszcze przed powstaniem listopadowym liczyli na cud modląc się do
      obrazów: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Ojczyznę wolną, wolność racz nam
      zwrócić, Panie”.

      Poprzednik nefri1 Kazimierz Dąbrowski jeszcze przed wojną też poszukiwał
      • miet.b Dokończenie: Na zmianę steorotypu... 23.09.04, 13:57
        Nie wiedziałem, że posty mają swoja pojemność, ale czego człowiek całezycie się
        czegoś uczy

        Poprzednik nefri1 Kazimierz Dąbrowski jeszcze przed wojną też poszukiwał
        skutecznej recepty na zmianę wizerunku Polaków: „na neutralizację tych naszych
        wad, jak rubaszność, ordynarność, warcholstwo, rozbijactwo i snobizm, a
        równocześnie popierać cechy jak ograniczenie związane z wyższym poziomem
        rozwoju, jak wrażliwość, wizjonerstwo i dążność do ideałów”.

        My raczej musimy pójść droga Hiszpanów, nie Niemców i brać od nich
        doświadczenia. Mieli podobny charakter, słynęli z wielkiej dumy, szaleńczej
        odwagi, adoracji kobiet i fanatycznej religijności, a równocześnie pogardzali
        pracą i odznaczali się niezaradnością życiową. Silniejsze jednak u nich okazały
        się prawa ekonomiczne, w którym musiał ulec ten naród żołnierzy i awanturników
        politycznych. Błędne rycerstwo u nich w obecnych warunkach byłoby śmieszne i
        niemożliwe.
        Chciałbym więc, aby i u nas inna gospodarka w innych czasach ukształtowała nowe
        poglądy i nawyki.
              • miet.b Re: Ja nie krytykuję 23.09.04, 17:10
                Jeśli brak tajemniczości, brak i miłości na dłużej, chyba, że interesuje Ciebie
                znajomość na krótko. Prosto z mostu to ja staram sie załatwiać w urzedach.
                • artekb1 Re: Ja nie krytykuję 24.09.04, 09:35
                  No prosze ale sobie tu gruchaja!

                  Przepraszam ze sie wtrace ale doszedlem do wniosku ze obojetnie pod jakim
                  tematem napisze to nie ma znaczenia. Czy to bedzie stacja paliw czy magile na
                  jedno wychodzi OSTATNIO.

                  M,
                  napisal,ze w urzedach to mozna prosto z mostu.
                  Moim zdaniem w zadnym urzedzie nie ma nikt powodu do narzekania na zla obsuge.
                  A szczegolnie klient nie ma patentu na nietaktowne zachowanie.
                  To o czym ty piszesz to jest grubianstwo,prostactwo i chamstwo prawie biblijne
                  w przenosni zachowanie ludzi ktorzy postepuja calkowicie wbrew dobrym obyczajom.
                  Mam pytanie czym zasluguje urzednik na takie traktowanie?

                  Ps.Na temat uczuc nie bede sie dzisiaj wypowiadal bo piatek!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka