Wszędzie trąbią, że rodząca ma prawo do informacji na każdym etapie porodu a w moim wypadku nie informowano mnie o niczym. Sama musiałam się dopytywać jakie leki mi podają i co aktualnie się ze mną dzieje.
Kompletny brak współpracy między lekarzem a położnymi. Położna twierdzi, że będzie cc (zanikajęce tętno płodu) natomiast lekarz zapytany co dalej twierdzi że nie jest wróżką. W konsekwencji poród siłami natury z użyciem próżnociągu położniczego czego jak się później dowiedziałam w innych szpitalach od dawna nie stosuje.
Plusem było tylko to że poród był szybki, co chyba zaskoczyło samego lekarza, który przy przyjęciu kazał zabrać mojemu mężowi wszystkie rzeczy dla maluszka spowrotem do domu bo do porodu jeszcze daleko a tymczasem urodziłam po 4 godzinach pobytu w szpitalu zahaczając jeszcze o oddział patologii ciąży.
Polecam szkołę rodzenia, szczególnie zajęcia z oddychania. Mnie bardzo pomogły.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.