ja rodziłam w kwietniu 2010 r. :) m
ój poród to był cyrk( w pozytywnym słowa znaczeniu) a zaczeło sie od męża który sie nie spodziewał bo do terminu miałam 2 tyg. (słowami: to już??? oj weź nie ściemniaj) no i sie zaczeło gdyby nie małe znajomości to tez bym siedziała nad biurkiem pielegniarki i uzupełniała moje dane przez godzine, bo chodziłam do lekarza z poza szpitala...no ale i tak przez jakieś 35 minut tańczyłam coś podobnego do kankana na izbie bo jeszcze trzeba było sie przebrać a to jeszcze mierzenie warzenie itp.
po przejściu na porodówkę (niosąc torbę na spółkę z położną(a ciężka jak cholera)) przebrano mnie podłączono do KTG i tak sobie leżałam parenaście mnut:D
nie dość ze był piątek to jeszcze wieczorem i była sama położna i pielegniarka to jeszcze dołączyła do mnie salowa:D:D a taka śmieszna że zapomniałam na chwilę że rodzę!
naprawde polecam ten szpital i wcale nie jest tak źle jak inni mówią... trzeba byc tez dobrze nastawionym bo jak sie bedzie z nimi tak niemiło gadac to i oni dadza w kosc.... pozdrawiam wszystkie mamy i położne w szpitalu w ZMC:)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.