> Wydaje mi się, że autorce wątku chodziło mniej o różnice w
> jadłospisach, bardziej o wymuszoną, teatralną egzaltację gości na
> niemieckim obiedzie. Tę wymuszoność ma podkreślać
> skromne/niewyszukane zastawienie stołu.
.
no chociaż jeden rozumie, że nie chodzi mi o NIEMCY źli - POLACY
dobrzy. Pies drapał i Niemców i Polaków. Chodzi mi o niemiecki
teatrzyk ę ą a dokładniej ä ö do parówek i ziemniaka. Ja jakiś czas
dostosowując się do "kultury", w któej przyszło mi żyć chwaliłam te
paróki jak całe stado baranów, ale ostatnio powiedziałam dość!!
Zjadłam, powiedziałam dziękuję i finito. Się gospodyni napracowała,
śmiechu warte.
.
Jak po pracy wieczorem z bólem głowy mam siłę zrobic jedynie
przysłowiową jajecznice, to mi mąż nie dziękuje jak idiota za
przygotowanie pysznej obiadokolacji. Za wdychanie przewietrzonego
powietrza w domu też mi nie dziękuje i nie pierd...oli, że
zajebiście przewietrzyłam mieszkanie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.