Re: obiad u niemieckich teściów
naprawde nie wiedzialas, ze sie w De nie swietuje az tak
intensywnie wigilii?
Owszem, wiedzialam :-) Jednak ta ostatnia wieczerza zaskoczyla nawet
te czesc mojej niemieckiej rodziny. Zaskoczeni bylismy tym bardziej,
ze zaproponowalismy wczesniej, iz kazdy przyniesie cos ze soba, zeby
tesciowa wlasnie "caly grudzien stac w kuchni nie musiala". Pomocy
odmowila.
u mnie w domu tez nikt nie nudzil caly miesiac, co bedzie na
wigilie, nie
> uprawialismy obzarstwa, nie bylo 12 potraw, a gora 7, o 22 bylo
pozmywane i pie
> s
> wyprowadzony. nie, nie urodzilam sie w Niemczech
No to dokladnie tak samo jak u mnie w domu rodzinnym. Mama tez
bynajmniej nie sterczala w kuchni godzinami, wspolnie pieklysmy
pierniki, lepilysmy uszka przy dobrek kawie i koniaczku. I byla
pyszny kolacja, nie nie 12-sto daniowa. Kazdy sie jednak na te
kolacje - inna niz zazwyczaj (bo takich zwyklych kolacji jest 364 w
roku) bardzo cieszyl. I ja zapamietalam wlasnie te atmosfere. Nigdy
nie bylo obrazstwa, mama starala sie jednak przyrzadzic cos
szczegolnego a nie "odwalic" latwizne.
Skoro zapraszam gosci to zakladam, ze jest to chwila wyjatkowa i na
te wyjatkowa chwile serwuje odpowiednie danie. Co dziwne, moim
dzieciakom urodzonym w Niemczech i mojemu niemieckiemu malzonkowi
bardziej jednak podobaja sie swieta spedzane w Polsce. I chce, zeby
taka swiateczna atmosfere i jej wyjatkowosc zapamietaly tez moje
dzieci. Na hamburgera mozna wyskoczyc w kazdy inny dzien.
Niekoniecznie musi to byc Wigilia Bozego Narodzenia.