malvvvinka napisała:
> cholery można dostać, wyliczone kartofle, każdy siedzi i cały
> obiad "oh, leker, leker, gut, ah, oh, mmm" a ja patrzę na talerz,
> standard, jakieś podgrzane kupione gotowe mięso, ziemniaki z wody
> i "sałatka" z puszki przerzucona do dużej miski...
...czyli światowy standard. Wybacz, ale jak się zmienia miejsce zamieszkania, to
chyba trzeba oczekiwać różnic w kulturze? Dotyczy to również przeprowadzek w
Polsce.
Nie od dzisiaj wiadomo, że Niemcy nie stoją jedzeniem czy kreatywnością, czego
więc oczekiwałaś?
> więcej misek,
> salaterek, talerzy, serwetek, świeczek i perdół jak jedzenia.
No i dobrze. W żadnym wypadku nie chcę być złośliwy, ale oficjalny obiad nie
jest od objadania się.
> Obiad u polskich teściów: kawał mięcha sprawiony i upieczony,
> pierogi, ciasta, kluski, zupy, sałatki, wszystko świeże, zrobione
> przez panią domu, nawet nie wiadomo kiedy,
Ciesz się, że w Niemczech mieszkasz, bo mam wrażenie, że Niemcy czasami się
bardziej z ksenofobią kryją niż niektórzy Polacy.
> stół się zapada pod ciężarem żarcia,
Znowu regionalizmy. U nas się tak nie robi, bo to obżarstwo.
Mam tylko jeszcze pytanie: co przyniosłaś na zaproszony obiad, ciasto czy mięso?
--
LMB
Motto Polaków: "Marudzę, więc jestem".