> Babcia mojego niemieckiego eksa na Wigilie robila parowki, taki folklor...
Znowu, nic aż tak szokującego w tym nie widzę, bo jest "kiszka" i kiszka. Mój
dziadek, rocznik 1914, wcinał parówki *codziennie*. Jak nie było na śniadanie
parówy z musztardą z Pegaza, to pewnie była niedziela.
Szanowniu forumowicze, różnimy się tak samo, jak różnią się Niemcy (ludzie).
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.