> Ja się z paranoją spotkałem kiedy mi za granicą (Europa wsch.)
> wjechano do bagażnika. Nie udało mi się dostrzec, żeby tamtejsi
> ubezpieczyciele z którymi musiałem się borykać, sami ustalali, co
> obowiązuje, i to bez oglądania się na Brukselę.
Pisałem o Polsce, która jest w EU, a nie o nieokreślonej "Europie wschodniej". W
Polsce zielona karta nie obowiązuje, obowiązuje za to dowód ubezpieczenia.
Pisanie, że "trzeba mieć zieloną kartę" to albo zbyt duży skrót myślowy, albo
niewiedza.
> I stąd zalecenie na stronie ministerstwa, które wyraźnie powołuje
> się na takie, a nie inne dośwaidczenia
No i właśnie o takiej paranoi pisałem. Od kiedy to w kontynentalnej Europie
"doświadczenia" są wykładnią prawa?
> (erfahrungsgemäß die Abwicklung im Schadensfall erheblich
> erleichtert).
Pardon me, sir?
> Coś mi się wydaje, że z paranoją spotykasz się raczej często, co
> nie?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.