Dodaj do ulubionych

Czy Niemcy sa skapi?

30.08.06, 10:11
Nie macie wrazenia, ze Niemcy sa skapi? Zwlaszcza jak chodzi o obdarowywanie
sie nawzajem.


--
Make love, not war :)
Edytor zaawansowany
  • mary_an 30.08.06, 10:39
    Sa okropni!!!!!! Na urodziny robi zrzute 20 osob po 1 euro i kupuja komus
    butelke alkoholu. Moja kuzynka na 18 urodziny dostala od kolezanki kauczuk
    (taka pileczka za 50 centow).
    A najgorsze jest jedzenie - "sezon na" - jest sezon na szparagi, to sie
    wpiernicza od rana do wieczora szparagi, az do odruchu wymiotnego. A potem jest
    sezon na truskawki, kiedy sa tanie i sie tylko to je. Jak czasami sobie kupie
    truskawki drozej poza sezonem to moi Niemcy patrza na mnie jak na kosmitke.
    No i inna sprawa - jechanie godzine do supermarketu na drugim koncu miasta, bo
    tam makaron jest tanszy. Moi Niemcy potrafia naprawde godzine i wiecej
    zmarnowac, zeby kupic tanszy jogurt.
  • caysee 30.08.06, 11:07
    mary, wlasnie mam podobne doswiadczenia :)

    Tak pytam, bo bylam ostatnio na duzym Polterabend, ktory znajomy meza z pracy
    urzadzal z narzeczona na tydzien przed slubem. Poniewaz slub odbywa sie dosc
    daleko, wiekszosc znajomych z pracy zadeklarowalo, ze przyjda tylko na ten
    Polterabend. Impreza byla zorganizowana calkiem fajnie i z dosyc duzym nakladem
    srodkow ze strony pary mlodej i wszyscy wiedzieli o tym na wstepie. Wiedzieli,
    ze specjalnie wynajmuja wielkie namioty, stoly, przygotowuja sporo jedzenia i
    duzo alkoholu. Impreza byla na 60-70 osob, wiec poniesli naprawde spore koszty.

    No wiec ta grupa znajomych z pracy mojego K. zadecydowala ze z okazji slubu i
    tego Polterabend obdaruja ich prezentem. Zlozyli sie po 5 Euro :> Kurcze, po
    tyle to ja sie skladalam jak mialam nascie lat czy tam bylam studentka w Polsce
    i szlam do kolezanki na urodziny wyprawiane w domu, a to sa ludzie, ktorzy
    zarabiaja w okolicach 10 euro netto na godzine i ktorzy co 2-3 dni chodza do
    knajp i wydaja tam po 30 euro jednego wieczoru. Dlatego wydaje mi sie, ze
    prezent za 5 euro jest dosc nieadekwatny, zwlaszcza ze wiekszosc przychodzila
    jeszcze z osoba towarzyszaca i naprawde korzystala z dobr oferowanych przez
    organizatorow (piwo, Bratwurst, piwo i piwo;). My dokupilismy jeszcze maly
    prezent od siebie, bo glupio nam bylo, ale inni nie wpadli na ten pomysl.


    --
    Make love, not war :)
  • rotkaeppchen1 12.06.13, 17:13
    Hmmm, skad bierzecie tych Niemcow? Akurat wszyscy, ktorych ja znam sa albo "normalni", czyli przecietni, raz tak, raz tak albo wrecz rozrzutni, czasem wrecz marnotrawni, wywalaja jedzenie, bo data waznosci przekroczona o jeden dzien, itd...
    --
    Byloby fajnie, jakby wypalilo:
    forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
    forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html
  • fan.club 13.06.13, 15:46
    Zapytaj Lunatyka.
  • magnusg 30.08.06, 10:50
    Zaraz sie na ciebie rzuca, ze nie wolno uogolniac:))
    Byl tu juz kiedys dawno, dawno temu watek idacy w podobnym kierunku.Chodzilo o
    to, ze niektorzy Niemcy zapraszajac kobiete na randke n.p. do restauracji
    pozniej placa rachunek tylko za siebie, ale za nia juz nie.

    A czy sa skapi w podarunkach dla osob bliskich, to szczerze mowiac nawet
    zbytnio nie wiem.
    Nie dopytuje sie znajomych Niemcow, jak czesto swoim babom kupuja kwiatki czy
    inne upominki.Kobiety pewnie o takich rzeczach plotkuja.Faceci jakos nie:)
  • julchen33 30.08.06, 10:56
    oj, nie powiedzialabym. Moja tesciowa np. ma gest. Zawsze dostajemy od niej
    prezenty, wcale nie tanie, czesto zaprasza nas do kawiarni, restauracji, jak
    jestesmy gdzies razem; inna sprawa, to jej gust - lubi kicz :((
    Teraz sie przeprowadzamy i na nowe mieszkanie tez zaproponowala nam kupno
    czesci mebli, a nie zarabia wcale duzo, musi ekstra wziac kredyt na te meble.
    A od mojej mamy np. nie dostalismy nic. Tylko chwali sie (moja mama) ile ma juz
    na ksiazeczce oszczednosciowej. Ale to juz inna historia.
  • fufu_ffm 30.08.06, 13:42
    Tak, tak - Niemcy ogolnie maja weza w kieszeni - nie da sie ukryc.
    Sa oczywiscie wyjatki od reguly ale malo.

    Moj bardzo dobry znajomy Niemiec jak musial raz pozyczyc pieniadze od rodzicow
    to im procent placil. Na 6 miesiecy.

    Czasmi jak ludzi zaprosze na dinner party do domu to wszyscy obcokrajowcy
    (Anglicy, Amerkanie, Rosjanie czy Polacy) przychodza z butelka wina albo z
    kwiatami albo z jakims ciastem - cos w tym stylu. Natomiast Niemcom zazwyczaj
    nie wpada to do glowy. Choc tak jak mowie sa wyjatki - mam tendecje zeby sie z
    tymi wyjatkami zaprzyjazniac :-)

    Tez bylam ostatnio na polter abend, gdzie para mloda zaprosila ludzi do knajpy
    na jedzenie, szampana etc. Byllismy jedynymi goscmi ktorzy przyniesli cos ze
    soba dla nich oprocz staraje poreclany do rozwalenia - no comment.

    Bylam tez ostatnio na weselu i z kosciola do hotelu na impreze(jakies 10 minut
    drogi na piechote) wzial nas do samochodu jeden z gosci (kuzyn pana mlodego)
    ktory jest bardzo bogatym czlowiekiem - dostal fortune w spadku a nastepnie ja
    jeszcze pomnozyl bo pracuje w investycjach i jest w tym dobry. Cala droge
    (ktora trwala jakies raptem 5 minut) labiedzil, ze parking jest taki drogi w
    tym hotelu - w tym czasie prowadzac samochod za kolo 100 tysicy euro. Faktem
    jest ze hotel byl 5 gwiazdkowy i parking kosztowal cos 22 euro za dobe.

    Facet ma moze 45 lat, jego jedyny kuzyn sie wlasnie ohajtal gdzie on byl
    swiadkiem a ten nic nie ma do powiedzenia zaraz po tym tylko labiedzic ile ten
    parking kosztuje. I tak cala droge bez przerwy - bral nawet pod uwage zeby
    pojechac gdzies dalej i poszukac koniecznie parkingu za darmo. W taki dzien -
    lepiej sie spoznic niz pare (jak dla niego)groszy wydac.
    Niesmaczne.

    Czesto tez obserwuje ze brak ludziom zwyklego gestu - jak prezent to byle
    najtanszy. Totalny odjazd.

    W wielu Niemieckich domach sie w zimie zwyczajnie marznie bo nawet dla goscia
    szkoda im ogrzewanie podwyzszyc. A na wschodzie Niemiec to juz kompletna
    poraznka - swiatla wylaczaja w kazdym pokoju nawet jak do niego za 5 minut
    wracasz), drzwi do kazdego pokoju tez pozamykane bo tak za ogrzewanie sie mniej
    placi, ogrzewanie jest na minimum (bo sie mozna cieplo ubrac) itd.
    Jakbym tak miala zyc to bym sie wykonczyla...

    A wogole co robicie jak ktos do was przychodzi i przynosi butelke wina? Ja
    zazwyczaj ja otwieram i czestuje goscia. Natomiast juz kilka razy w Niemieckich
    domach spotkalam sie z tym ze przynioslam ze soba dobre wino wyszukane w jakies
    dobriej winiarni a gospodarz je schowal i w zamian serwowal juz otwarte wino
    typu Aldi albo cos w tym styly i to nadodatek juz dobrze odstane bo otwarte
    poprzedniego dnia. Makabra.
  • schwarzerkater 30.08.06, 14:02
    Zgodze sie z Wami, ale niewiem czy to wynika ze skapstwa czy z mentalnosci. Moj
    maz wobec mnie byl zawsze hojny, ale jesli juz chodzilo o innych to jego
    rozrzutnosc sie konczyla. Na urodziny czy inne okazje kupilby jakies tanie
    badziewie, z ktorym ja bym sie wstydzila pojsc. Nie mowie o wydatkach rzedu
    parusete euro, ale prezent za piec euro i(do tego kupiony w euroshopie) to juz
    przesada. Kiedy szlismy na parapetowe (chyba tak to sie nazywa), albo do
    przyjaciol, ktorzy zostali swiezo upieczonymi rodzicami, to tez sie zdziwil, ze
    chce cos kupic. Moj maz z reguly nie jest skapy, ale twierdzi, ze moze w Polsce
    sa takie obyczaje ale nie tutaj. Odkad jestem z nim, wyraznie zmienil swoje
    nastawienie, jednak na poczatku musze przyznac, niezle musialam mu nagadac.
  • ggigus 30.08.06, 14:27
    sensu, bo w czasie drogi wino sie "zburzylo", moze smakowac korkiem.
    Znajomy Niemiec zachowuje sie w pelni ok.
    --
    gipsyradio.com/portal.htm
    www.prince-online.com/
  • businessangel 30.08.06, 23:10
    .
  • caysee 30.08.06, 18:49
    Z tym winem, to nie wiem jak wlasciwie sie powinno postepowac zgodnie z s-v, ale
    ja tam tez odkladam wino otrzymane w prezencie na inna okazje, gdyz mam takie
    wrazenie, ze jakbym je otworzyla przy gosciach, znaczyloby to, ze nie
    przygotowalam wlasnego i musze sie ratowac prezentem.

    --
    Make love, not war :)
  • ggigus 30.08.06, 18:52
    savoir-vivre, a wino jako ciecz
    bo takie przyniesione nie smakuje po prostu
    niestety, w Polsce wino jest jako trunek malo popularne, stad takie problemy ze
    zrozumieniem gestu znajomego
    --
    gipsyradio.com/portal.htm
    www.prince-online.com/
  • fufu_ffm 31.08.06, 09:43

    Caysee -

    W sumie masz racje. Nie popatrzylam na to z tej strony.

    Denerwowalo mnie tylko, ze czesto serwowane byly wina po prostu
    fatalne...jakies kompletnie kwasoty z komicznym bukietem w najlepszym
    wypadku...a sama natomiast wkladam duzo uwagi w wybor i znalezienie wina ktore
    ze soba przynosze.

    w przyszlosci przerzucam sie na biale :-)

  • marijohanna 30.08.06, 14:35
    No wlasnie. To chyba wynika z ich mentalnosci. Moja tesciowa i maz tez maja
    gest, ale nie w stosunku do wszystkich. Ale ogolnie zgodze sie z kazdym slowem,
    ktore napisaliscie. Moj m. nauczyl sie, ze gdy goscie przyjda do nas, to trzeba
    ich nakarmic. Nie zaluje im niczego i z duma opowiada, ze w Polsce goscinnosc
    jest pisana przez duze „G“;)
    Ale nie powiem wam kiedy ostatnio bylam u jakiejs niemeickiej rodziny (za
    wyjatkiem rodziny meza) na jakiejs kolacyjce. Nazrec sie na krzywke to i owszem,
    ale gorzej z rewanzem. Choc nie licze nigdy na jakis rewanz, bo jestem goscinna,
    ale niektorzy maja tendecje do wykorzystywania naszych staropolskich nawykow.
    Takie sa moje doswiadczenia.

    --
    Musze odstawic trunek z la manchy, niedzwiedzie widze tanczace z amorkami, a do
    tego swiece i kaganki, czary mary jakies;) /by soledag/
    ♥♥♥♥♥
  • marijohanna 30.08.06, 14:37
    nie wiem czy to jest normalne, czy tylko ja mam jakiegos pecha, ale do nerwicy
    doprowadza mi opowiadanie przy stole znajomych niemcow ile sie "napracowalo"
    przy zrobieniu mizerii i w niektorych przypadkach dochodza jeszcze westchnienia
    o drogich ogorkach. masakra.


    --
    Musze odstawic trunek z la manchy, niedzwiedzie widze tanczace z amorkami, a do
    tego swiece i kaganki, czary mary jakies;) /by soledag/
    ♥♥♥♥♥
  • sabba 30.08.06, 14:40
    nie wiem czy sa skapi, czasem tak sie wydaje. z ta zrzutka na prezent tez sie
    oburzalam, w pracy na urodziny dla kogos zrzucaja sie ludzie ok 2 Euro, wydawalo
    mi sie to strasznie malo ale jak sobie policze ile sie daje na urodziny to taka
    20to osobowa zaloga i urodzin rozrzucone po calym roku moglyby niezle szarpnac
    kieszen (moja przykladowa, nie mowie o tych co maja stale duze etaty..)
    co do rodziny to nie moge powiedziec ze skapia. znajomi to roznie, dziwie sie do
    tej pory ze czasem jak zapraszaja na urodziny to mowia zeby nic nie przynosic no
    ale jak tak mozna przyjsc z pustymi rekami, dla mnie to nie do pomyslenia, no
    ale wqidze ze faktycznie potem nikt nic nie przynosci i jest ok. ja tak nie
    umiem, musze chocby szampana przyniesc:)
    --
    Szable w dlon!
  • niki1162 30.08.06, 15:31
    Skapstwo nie zalezy od narodowosci, ale od czlowieka. Jak jade do tesciow-
    Niemcow, to stol sie ugina i ciagle donosza i polewaja trunki. Znajomi Niemcy
    robia grille bez okazji i stawiaja skrzynki piwa za darmo i zarcie za darmo.
    Az glupio nie przyniesc chociaz salaty lub jakiegos prezentu. Kolega Niemiec z
    Hamburga robi imprezy urodzinowe swoje i zony, u niego w lecie stoi zastawiony
    bufet i napoje, mozna sie czestowac do woli. Zona ma urodziny w styczniu,
    zaprasza wybrane grono, ca. 8-10 osob, do dobrego chinczyka i zamawia Peking-
    Ente-Menü dla wszystkich, do tego napoje, ile kto "wychla" . Moze i sa skapcy,
    ale ja takich nie spotkalam, z jednym wyjatkiem. Moja niedoszla tesciowa,
    mamusia narzeczonego, ktorego rzucilam,dzieki Bogu 3 tyg. przed slubem,
    zapraszala na obiadki, po czym serwowala ukochanemu synusiowi fure zarcia, a
    mnie jeden kartofelek i troche mieska. Jak synus pozarl swoja porcje
    (a mial 1,98 m wzrostu i pozrec mogl wiele), pytala mnie, czy sie najadlam, bo
    jak nie, to nie ma problemu, ona moze doobierac ziemniaki i dogotowac! Hahaha.
    Nadmieniam, ze wtedy wazylam 55 kg przy 1,70 m wzrostu i nie robilam zadnej
    diety.

    Ale o sknerach moglabym duzo pisac, tylko, ze sa to sknery z Polski i sa moimi
    rodzicami,niezyjaca juz mama i tatus, ktorzy chorobliwa oszczednoscia
    i naprawde o wiele wiekszym sknerstwem niz w postach na tym watku , z emerytury
    1000 Pln dali mi, corce na "zachodzie" , 50000 € "bar", cobym miala dla dzieci.

    Oni tez wylaczali swiatlo w kazdym pokoju,zalewali torebke herbaty po dwa
    razy, krzyczeli "koncz!!!!", gdy rozmawialam przez telefon dluzej niz 5 min. i
    uzywali wode odlewana z gotowania ziemniakow do mycia naczyn.
  • annajustyna 30.08.06, 15:19
    Z okazji slubu dostalam w pracy Gutschein na 20 EUR, wypadalo mniej niz 1 euro
    na osobe...A jak ktos wpracy mial 50. urodziny, to przymusowo trzeba bylo sie
    zrzucac po 5-10 EUR;)))).
    --
    Krystyna_z_gazowni
    Forum analizy wszelakiej;)
  • marijohanna 30.08.06, 15:24
    ... dodam, ze podoba mi sie:

    - zwyczaj pieknego pakowania prezentow. albo pomyslowe "opakowania" pieniedzy.

    - na slub dostalismy mnostwo kartek od ludzi z calej wsi z wkladka pieniezna
    (conajmniej 10 DM). w mojej okolicy to normalne, ze gdy ktos na wsi sie chajta
    lub obchodzi okragle urodziny to wysyla sie mu kartke z kasa, mimo, ze ani zadna
    rodzina ani przyjaciele.

    --
    Musze odstawic trunek z la manchy, niedzwiedzie widze tanczace z amorkami, a do
    tego swiece i kaganki, czary mary jakies;) /by soledag/
    ♥♥♥♥♥
  • annajustyna 30.08.06, 15:36
    Nie, po prostu przy 50-ce jest taki niepisany przymus, a tutaj nie
    bylo...Szczerze powiedziawszy, bardziej by mnie ucieszyly szczere zyczenia, a
    nie takie wymuszone 1 EUR...
    --
    Krystyna_z_gazowni
    Forum analizy wszelakiej;)
  • annajustyna 30.08.06, 15:21
    ale dlaczego mama tej pani (mieszkajac w Niemczech) nie dala jej tych 600 zl???
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3582781.html
    I jeszcze jedno: zauwazyliscie, ze przelicznikiem dla wielu Niemcow sa wakacje?
    to drogo, bo za to moglibysmy poleciec na Majorke np...
    --
    Krystyna_z_gazowni
    Forum analizy wszelakiej;)
  • annajustyna 30.08.06, 15:35
    A.
    --
    Krystyna_z_gazowni
    Forum analizy wszelakiej;)
  • sooya 30.08.06, 15:24
    toc to ich dewiza zyciowa hahahaha ;)
    choc.... nie wszystkich :)
    nie ma co kazdego Niemca pakowac do jednej szuflady :)
    owszem, oszczednosc maja juz we krwi,
    co z czasem u niektorych "nieuwaznych"(nie trzymajacych reki na pulsie),
    nieswiadomie przeradza sie w najwyzklejsze skapstwo
    a wtedy juz jest za pozno hahahhaha

  • annajustyna 30.08.06, 15:40
    Wiadomo, ze nie mozna. Sa tacy i tacy Niemcy. To jest watek o stereotypach...
    --
    Krystyna_z_gazowni
    Forum analizy wszelakiej;)
  • annajustyna 30.08.06, 15:41
    Moje obserwacje sa takie, ze oszczedni to Niemcy (zwlaszcza mlode pokolenie) nie
    s awcale, a wcale...Przy pierwszej wyplacie leca czesto po kredyt na samochod,
    a te nieszczesne wakacje sa wazniejsze niz Altersvorsorge...
    --
    Krystyna_z_gazowni
    Forum analizy wszelakiej;)
  • sooya 30.08.06, 18:36
    "Oft verbirgt sich der Geiz unter dem Namen der Sparsamkeit,
    die Verschwendung unter dem Namen der Freizügigkeit".
    (Papst Gregor I.)
  • fufu_ffm 30.08.06, 16:13

    Do szuflady nie ma co pakowac to fakt bo ludzie sa rozni ale...:-)

    Doskonale wiem co marihuana ma na mysli - jak juz mnie ktos zaprosi a potem
    opowiada ile to kosztowalo to mam ochote na miejscu zwrocic...

    Raz myslalam ze trafilam na takich goscinnych Niemcow bo przygotowali duzo
    ciast i tortow na tzw. kafe und Kuchen. A potem rozmawiam z ta dziewczyna a ona
    mi mowi jakby nigdy nic ze te jej wujek ja wnerwial na imprezie bo zjadl piec
    kawalkow torta...
    Ja bym na taki pomysl nie wpadla zeby liczyc ile moi goscie kawalkow tortow
    zjedza czy ile kieliszkow wina wypija. Odlot...
    Inna sprawa, ze tez nie rzucam sie u kogos na jedzenie jakbym w zyciu nie
    widziala co na przyklad na Niemieckich imprezach jest nagminne - jak jest cos
    za "free" to ma dla nich nieodparty urok.

    Sama zachodze w glowe z czego to wynika.

    Choc musze powiedziec ze we FFM duzo spotykam bardzo "normalnych" Niemcow.
    Natomiast Wschodnich Niemiec nie cierpie...tam goscinnosci to trzeba bylo ze
    swieca szukac. Kolegi tato ze Wschodu zalatwia wszytkie rozmowy ponizej 3 minut
    zeby przypadkiem wiecej nie zaplacic - a powodzi mu sie calkiem dobrze. Wogole
    cala rodzina do kolegi prawie nigdy nie dzwoni bo "drogo".

    Druga kolezanka (tez mieszka w FFM) ma meza ktory pochodzi z Sachsen. Jak tam w
    odwiedziny jada to po podrozy jej tesciowe kroja zawsze okreslona ilosc chleba
    na kolacje i jak ona jest glodna to mowia, ze "ewentualnie moga dokroic".
    Mezowi musi laska cieple skarpetki pakowac w zimie zeby sie tam nie przeziebil
    w domu.

    Nieraz jak opowiadam ze bylam tu czy tam jak na przyklad w Tiger Palast w FFM i
    ze sie dobrze bawilam to widze w znajomych Niemcach doslownie wewnetrzna walke
    mysli na czole - poszedlby z checia ale kurcze strach siegnac do kieszeni bo
    tam glebowisko wezy...

    Niemcy oszczedzaja tez na wodzie, na kawie, na herbacie, na energii, na
    telefonie - rany, co to za zycie...

    Co oni owgole z ta kasa chca robic? Bo nie widze zeby im to radosc zycia
    powiekszalo czy jego jakosc.

    Wogole, w DE mam wrazenie ze wiekszosc ma taka filofie zycia: "z czego jeszcze
    moge zrezygnowac zeby mniej wydac". Natomiast mi osobiscie znacznie lepiej
    podchodzi filofia "jakby tu jeszcze wiecej zarobic zebym nie musiala z niczego
    zrezygnowac". Dlatego pewnie mnie to skerstwo tak drazni - roznice
    mentalnosci :-)
  • ggigus 30.08.06, 16:18
    i to ciagle
    znasz jedna osobe z Saksonii i mowisz o calosci, o wszystkich Sakonczykach
    to mnie wpienia w druga strone, bo ktos zna jedna Polke, ktora cos tam i
    twierdzi, ze ja tez tak
    ale dopoki sami nie odrzucimy naszych stereotypow, nie mozemy tego oczekiwac od
    innych
    spedzilam ostanio tydzien w dosc pop. miejscowosci turystycznej na poludniu
    Europy w kraju, w ktorego jezyku w miare moge sie dogadac
    polowa ludzi w tym miescie miala wyraz twarzy: Cudzoziemcze, zostaw mi swoja
    forse i splywaj, a polowa byla mila, gadala ze mna, choc jezyk mi sie lamal.
    no i?? czy to mnie upowaznia do wnioskow o wszystkich, 4 mlnach mieszkancow tego
    kraju?
    nie
    --
    gipsyradio.com/portal.htm
    www.prince-online.com/
  • fufu_ffm 30.08.06, 17:09

    Gigus -

    Tak sie sklada ze znam bardzo duzo ludzi z Sachsen i Sachsen Anhalt.
    Bliskie mi osoby maja tam tez duzo krewnych, ktorych tez dobrze znam.
    I niestety (bo to nie sa moje ulubione okolice) zdarzalo mi sie tam spedzic
    wiecej czasu niz bym sobie tego zyczyla. A moja opinia opiera sie na moich
    personalnych doswiadczeniach z wieloma ludzmi.

    Podalam jako przyklad akurat jedna osobe ale znam takich wiele. Zeszta pisalam
    o tym ze sa wszedzie wyjatki. Ja akurat nie mialam tego szczescia zeby je w
    East Germany spotkac.

    Dlatego napisalam o przykladzie konkretnego Sachsonczyka a nie wszystkich
    Sachsonczykow. Gdzie dokladnie wyczytalas ze pisze o wszystkich Sachsonczykasz?

    Mimo ze sa na pewno i mili ludzi we Wschodnich Niemczech i ze jest tam piekna
    przyroda to by mnie tam wolami nie zaciagnal. Ale to kwestia personalnych
    preferencji.

    Zreszta, jezeli masz super doswiadczenia ze szczodrymi ludzmi z Sachsonii czy
    Brandeburga czy Sachsen Anhalt to je opisz i zbalansuj te wypowiedzi
    przykladami Twoich osobistych dobrych doswiadczen. Ja takich nie mialam to
    moglam napisac tylko o stronie medalu ktora ja widzialam.

  • ggigus 30.08.06, 17:16
    i ja tez, gdybym znala 100 szczodrych Saksonczykow, tylko o nich bym myslala
    pociesze cie, ze tez kiedys myslalam schematami, dopok nie zostalam
    skonfrontowana ze stereotypami Polki ( i tak jest czesto do dzis), ktore rzadko
    odpowiadaja mojej naturze

    PS: Mam nadzieje, ze przeczytalas moj post o winie.
    Znawcy, (tzw.) sa zdania, ze wino nalezy pic odstane, wiec Twoj znajomy Cie
    honoruje.
    To sa trudnosci w komunikacji miedzykulturowej w zakresie "winnym".
    --
    gipsyradio.com/portal.htm
    www.prince-online.com/
  • fufu_ffm 30.08.06, 20:23
    Gigus -

    Radze poczytaj "biblie" Parkera na temat wina. A jezeli Parket jest za gruby to
    sa dobre ksiazki na temat wina czerownego, jego serwowania a takze
    przechowywania.

    Rzadko ktore wino czerowne wymaga tego zeby je "dekantowac" wiecej niz 15
    minut. Wino otwarte poprzedniego dnia jest zazwczaj zbyt "oxygenated" zeby
    wogole moglo smakowac.

    Wino nie bedzie smakowac jak korek przez to ze go przeniesiesz z jednego
    miejsca w drugie - nie bedzie nawet jak korek smakowac jezeli by go porzadnie
    wytrzasniesnac (choc trzesenia czerownym winem bym nie polecala...)

    Moze jak wino przechowujesz jakies 20 lat to cos sie tam na dnie
    troszeczke "nazbiera" - i wtedy lepiej zeby "wina do gory nogami" nie odwracac
    no ale nie sadze, ze duzo ludzi z butelka dobrego, 20 letniego Burgunda za 600
    euro na kawa do znajomych sie wybiera :-)


    Naprawde dobre czerowne wino - i polecam na przyklad Chateau Mouton De
    Rothschild (1986 szczegolnie dobry - i wmoim jak dotad nic sie na dnie nie
    osadzilo...hehehe) - nic sie nie stanie nawet jak do "bottoms up" odwrocisz. A
    juz na pewno nie bedzie jak "korek" smakowac - musialabys w tej butelce kilka
    korkow moczyc w tym winie przez pare lat zeby takiego smaku nabralo...

    Kupuje czerwone wina skrzynkami i lageruje co poniektore obiecujace czerwone
    wina zakupione "enprimeur" wiec mimo ze Twoj post przeczytalam to mi sie nie
    chcialo odpowiadac bo bylo dla mnie ewidentnie ze czerwone wino nie nalezy do
    Twojej expertyzy.

  • ggigus 30.08.06, 21:03
    i dlatego pisalam o tzw. znawcach, ale wszyscy znani mi pijacy wino twierdza
    zgodnie, ze wino musi sie odstac min. pare godzin
    bardzo mi milo, ze tak epatujsz rocznikami i nazwami, ale to niestety, nie jest
    specjalnie interesujaca mnie dziedzina


    --
    gipsyradio.com/portal.htm
    www.prince-online.com/
  • fufu_ffm 31.08.06, 09:21

    To widac...

    Wedlug Twojej teori (czy tez Twoich znajomych "znawcow wina") to kazde wino
    smakowaloby by korkiem bo kazde jest przechowywane w ten sposb (jezeli jest to
    wlasciwie zrobione) ze "lezy" i wino w butelce powinno dotykac korka caly czas
    w ten sposob zeby zakrywalo go w mniej wiecej 2/3.

    Czasem (aczkolwiek bardzo rzadko) zdarza sie ciekawe wino ktore smakuje lepiej
    jak go 3 godziny dekantujesz. Ale to sa bardzo rzadkie wyjatki.

    Zreszta - whatever. To jest watek o skapstwie a nie o degustacji wina.
  • ggigus 31.08.06, 21:27
    wiec niczego nie widac.
    niestety
    ale ty tez malo sie znasz, skor nie potrafisz odczytac gestu znajomego - ma on
    jeszcze jeden aspekt - to on gotowal/kupil jedzenie i wie, jakie wino lepiej pasuje.
    ale to dla znawcy wina doprawdy banalna prawda, trzeba tylko nim byc
    --
    gipsyradio.com/portal.htm
    www.prince-online.com/
  • cosiminka26 08.06.13, 20:46
    Mieszkam w niemczech od 7 lat, czy niemcy so skompi to ciezko powiedziec, w restauracji ktorej pracowam , jako jedyna bylam polka, i jako jedyna planowalam prezenty i zbiurki pieniezne dla osob ktore pracowaly w restauracji i co :D mojego sie nie doczekalam, czy to swiadczy o skapstwie nie wiem, wiem ze niemcy sa oszczedni, mieszkam w Niemczech zachodnich, nie wiem dlaczego moje wszystkie kolezani ktore sa niemkami , po umyciu naczyn ich nie opukuja tylko wycieraja sucha scierka, zeby wody nie marnowac. Z tym alkocholem to troche prawda, ad czasu do czasu spotykam sie z kolezankami na kieliszek wina musujacego lub likieru , ja kupuje takie ktore smakuja i sa markowe, jak ide z kolezanka do sklepu to ona bierze te z niskiej polki, a jak jej cos drozszego zaproponuje np. za 6 € to patrzy z przerazeniem, a moze to ja rozrzutna jestem.

    Nie powiem, ze nie lubie niemcow, bo mam takie dwie fajne kolezanki, ale czasami smutno jest sluchac wyzutow, ze niemcy jako pansto wszystkim pomagaja, a im nikt nie pomaga, i ze ta unia europejska nie sprawdza sie w przypadku niemiec, niemcy czuja sie wykorzystani przez inne panstwa ..... i bac tu polka i sie wypowiedz.

    Czasami tez czulam sie tu , jakbym byla nikim, niemcy duzo wykorzystuja, a jak patrze tutaj na niektorych polakow, to tak niemcowi potrafia wejs w.... ze az przykro patrzec, mowi sie o polakach , ze sa pracowici, to nie prawda, prawda jest to, ze ze strachu przed utrata pracy zrobia wszystko, a niemcy to wykorzystuja..... to takie moje spostrzezenia, takrze zeby sie tu utrzymac trzeba byc dobrym potulnym pieskiem, ktory na karzdym kroku mowi komplementy.........smutne.

  • cosiminka26 09.06.13, 04:24
    Mieszkam w niemczech od 7 lat, czy niemcy so skompi to ciezko powiedziec, w restauracji ktorej pracowam , jako jedyna bylam polka, i jako jedyna planowalam prezenty i zbiurki pieniezne dla osob ktore pracowaly w restauracji i co :D mojego sie nie doczekalam, czy to swiadczy o skapstwie nie wiem, wiem ze niemcy sa oszczedni, mieszkam w Niemczech zachodnich, nie wiem dlaczego moje wszystkie kolezani ktore sa niemkami , po umyciu naczyn ich nie opukuja tylko wycieraja sucha scierka, zeby wody nie marnowac. Z tym alkocholem to troche prawda, ad czasu do czasu spotykam sie z kolezankami na kieliszek wina musujacego lub likieru , ja kupuje takie ktore smakuja i sa markowe, jak ide z kolezanka do sklepu to ona bierze te z niskiej polki, a jak jej cos drozszego zaproponuje np. za 6 € to patrzy z przerazeniem, a moze to ja rozrzutna jestem.

    Nie powiem, ze nie lubie niemcow, bo mam takie dwie fajne kolezanki, ale czasami smutno jest sluchac wyzutow, ze niemcy jako pansto wszystkim pomagaja, a im nikt nie pomaga, i ze ta unia europejska nie sprawdza sie w przypadku niemiec, niemcy czuja sie wykorzystani przez inne panstwa ..... i bac tu polka i sie wypowiedz.

    Czasami tez czulam sie tu , jakbym byla nikim, niemcy duzo wykorzystuja, a jak patrze tutaj na niektorych polakow, to tak niemcowi potrafia wejs w.... ze az przykro patrzec, mowi sie o polakach , ze sa pracowici, to nie prawda, prawda jest to, ze ze strachu przed utrata pracy zrobia wszystko, a niemcy to wykorzystuja..... to takie moje spostrzezenia, takrze zeby sie tu utrzymac trzeba byc dobrym potulnym pieskiem, ktory na karzdym kroku mowi komplementy.........smutne.
  • gszesznica 30.08.06, 16:17
    mezczyzni nie sa zbyt wylewni i rozrzutni w stosunku do wlasnych kobiet,
    ograniczyja sie do takich snobistycznych prezentow..np..to co zona sasiada mma..
    to kupia..
    ale sporadycznie..
    Niemki zas dla mezczyzn sa bardzo hojne..
    --
    Ach, Moi Mili, ach Moi Mili!
  • fufu_ffm 30.08.06, 17:13

    Hmm, akurat pod tym wzgledem ja nie moge narzekac :-)
  • sabba 30.08.06, 19:14
    wlasnie sobie przypomnialam przypadek, nie wiem czy to skapstwo moze tak, corka
    mojej tesciowej opowiada jak to kupowala prezent dla niej czyli swojej mamy.
    kupila jej taki kalendarz co sie wkleja tam samemu zdjecia, no wiecie taki
    pusty. nie powiem zeby cena ich byla zabojacza ale sa rozne, ze zwyklego
    papieru, z kredowego itp. no wiec ona opowiada swojej matce ze ten drozszy z
    kredowego to byl jej za drogi i nie chciala na niego tyle ( !!!) kasy wydawac
    dlatego kupila ten tanszy no ale przeciez tez jest bardzo ladny no nie???
    wszytsko rozumiem itd ale zeby mowic to osobie obdarowanej????:))) straszny
    nietakt moim zdaniem. cos w stylu - nie wydam na ciebie piec eruo wiecej bo mi
    tyle nie jestes dla mnie warta ...
    --
    Szable w dlon!
  • fufu_ffm 30.08.06, 20:34

    Mam jeszcze lepszy przyklad...

    Kolega (Niemiec w Berlinie) dostal na urodziny podwojny CD od dobrego kumpla
    (tez Niemca) , rozpakowal go i okazalo sie ze w CD jest tylko CD2.
    Jego kumpel zatrzymal dla siebie CD1...

    I co mnie najbardziej zastanawia, ze to jest kumpel bez problemow finansowych.
    Rozumiem jak ktos po prostu nie ma kasy, ale w tej sytuacji???
  • magnusg 30.08.06, 20:53
    CD1 dostanie na nastepne urodziny, jak darczyncy sie plytka juz oslucha:))))
    Tak czasami mysle, ze o absurdach w Niemczech mozna by nakrecic niezla
    komedie.Cos w rodzaju "Misia":))Tyle, ze nie o PRL-u,tylko o Deutschlandzie:)
  • ggigus 30.08.06, 21:18
    od lat mozna kopiowac plytki (kazdy przecietny komp to potrafi), wiec nie trzeba
    czekac na osluchanie sie darczyncy
    --
    gipsyradio.com/portal.htm
    www.prince-online.com/
  • magnusg 31.08.06, 11:33
    Ale jak darczynca nie da, to nie ma co kopiowac.:))
  • ggigus 30.08.06, 21:06
    dajacy podwojne CD, zatrzymuja jedna plyte dla siebie?
    pytam, bo nie wiem, jak mam Twoje liczne przyklady zrozumiec
    --
    gipsyradio.com/portal.htm
    www.prince-online.com/
  • caysee 30.08.06, 21:27
    > pytam, bo nie wiem, jak mam Twoje liczne przyklady zrozumiec

    Jak to jak? Ja sie spytalam o to czy Niemcy sa skapi podajac swoj przyklad, a
    inni dorzucaja swoje :) Co ty taka czepliwa dzisiaj? :))


    --
    Make love, not war :)
  • ggigus 30.08.06, 21:35
    odpowiedz, czy jak jeden Niemiec okazal skapstow, to czy cala reszta ma tak samo
    to jak ze zlodziejami samochodow - zalozmy watek: Polacy kradna samochody. I
    zapytam sie, jak jeden "dowcipny" znajomy meza, jak mnie poznal: Ile samochodow
    juz ukradlas?
    stereotypy sa zabojcze
    --
    gipsyradio.com/portal.htm
    www.prince-online.com/
  • fufu_ffm 31.08.06, 09:37

    A co tu jest do rozumienia? To byl przyklad na skapstwo.
    A po definicje przykladu referuje Cie do slownika.

    Jak ktos mowi: "ten czerwony samochod jest na przyklad wygodny" to tez
    wyciagasz taki wniosek ze ktos powiedzial "wszyskie czerwone samochody sa
    wygodne"?

    Zamiast sie czepiac kazdej wypowiedzi i je usilnie interpretowac w taki sposob
    jaki Tobie pasuje to badz rzeczowa i podaj swoje wlasne przyklady na skapstwo
    badz szcodrosc Niemcow - bo to jest tematem tego watku.


  • ggigus 31.08.06, 21:28
    masz klopoty z czytaniem?
    pytam o to, co ma skapstwo jednego czlowieka, powiedzmy Niemca do skapstwa
    calego narodu
    kradniesz samochody i komputery? bo sa polskie bandy, tym sie zajmujace i idac
    tropem twojej logiki - jeden za wszytkich, powinnac byc zlodziejka

    --
    gipsyradio.com/portal.htm
    www.prince-online.com/
  • caysee 30.08.06, 21:37
    Z CD moj maz mial podobna sytuacje pare lat temu. Jego najlepszy przyjaciel (w
    polowie Amerykanin, ale wychowany w DE) puscil mu raz plytke z muzyka podczas
    muzyki. Byl to jakis jazz czy cos w tym stylu, a maz sluchal wtedy Marilin
    Manson, Smashing pumpkins itp. brzmienia. Kumpel zapytal, czy mu sie podoba ta
    plytka, na co K. odparl zgodnie z prawda, ze nie bo to absolutnie nie jego kierunek.

    Dwa tygodnie pozniej dostal te plytke na urodziny ;))

    --
    Make love, not war :)
  • dunia77 30.08.06, 22:37
    Mysle, ze sa normalni, a Polacy przesadzaja.
    Akurat ten aspekt zycia w Niemczech bardzo mi sie podoba.
  • businessangel 30.08.06, 23:08
    Obdarowywanie się pierdołami to egoizm, bo liczymy na rewanż.
    Niemcy udzielają prywatnie najwięcej ze wszystkich narodów pomocy ludziom
    potrzebującym na świecie, ofiarom klęsk żywiołowych itp. Państwo niemieckie,
    mimo zadłużenia budżetowego, również jest zawsze w pierwszym szeregu, jeżeli
    chodzi o pomoc. Pomoc dla krajów rozwijających się, prywatne fundacje,
    są "einmalig und nicht vergleichbar".
    Istnieje szacunek dla pieniądza uzyskanego poprzez pracę i dlatego nie wyrzuca
    się go "w błoto".
    Przypomnijmy sobie koniec lat 70, początek 80. Bundespost zwolniła z opłat
    paczki z pomocą do Polski. Dystrybucja w Polsce nie radziła sobie z tym
    zalewem. Do dzisiaj z każdego miasta, wsi wyruszają transporty do miast
    partnerskich w krajach b. ZSRR, do Rumunii itd. Ile zebrano dla ofiar trzesięń
    ziemi, tsunami...

    Zapomnieliście w tym wątku o tych sprawach :-)))
  • garfield35 30.08.06, 23:44
    Ty to jesteś skąpa w wypowiedziach... :-)))))))
    --
    fressen, ficken, faulenzen, fernsehen....und fluchen
  • marijohanna 31.08.06, 10:40
    przeciez to jest watek o stereotypach. na stereotypy pracuje dana narodowosc
    sama. nawet mialam podobny watek zakladac. bylam przez weekend w polnocnej
    polsce i od granicy w glab, jakiec 20 km, ciagnely sie tylko burdele i
    zlomowiska samochodow.
    bylam z delegacja niemiecka i patrzylam na nasz piekny kraj nagle innym
    spojrzeniem;) widzialam doskonale jakie reakcje to w nich wzbudza. na pewno
    potwierdzenie, jakie glebokich reportazy, z RTL i RTL2 o Polsce </koniec ironii>.


    --
    Musze odstawic trunek z la manchy, niedzwiedzie widze tanczace z amorkami, a do
    tego swiece i kaganki, czary mary jakies;) /by soledag/
    ♥♥♥♥♥
  • hamburgerka 03.09.06, 14:14
    j.w.
  • polaola 11.09.06, 15:44
    bardzo skapego Niemca, inni moi niemieccy znajomi nie sa skapi. Lubia wychodzic
    do knajpek, uzadzac spontaniczne imprezy itd.
    Znam tez skapych Polakow ktorzy beda po calym miescie jezdzic aby kupic cos o
    jedno euro taniej niz w sklepie za rogiem albo trudnia sie paserstwem
    (kupowaniem od zlodziei - bo taniej).
    Ktos tu napisal ze Niemcy umawiaja sie z kobietami w restauracji i nie placa za
    ich zamowienia. Trzeba umiec rozroznic czy zostalo sie zaproszaonym na dajmy na
    to kolacje czy lokal jest to tylko miejscem w ktorym sie umawiamy a potem kazdy
    placi za siebie. Ja osobiscie nie lubie aby ktos regulowal moje wydatki i niby
    dlaczego facet ma zywsze placic ???
  • step44 18.09.06, 14:47
    No to i ja doloze pare przykladow na temat skapstwa Niemcow.
    20 lat temu jezdzilem kilkakrotnie na winobranie do Niemiec w okolice Landau,
    Karlsruhe.
    Pare razy sie zdarzylo, ze nas Winzer zaprosil do swojego domu na kawe.
    Moj szwagier i ja lubimy pic bardzo slodka kawe i w dodatku z mlekiem.
    Jak gospodarze widzieli, ze cukrujemy - ja 2-3 a szwagier 4 lyzeczki cukru - to
    nam niby zartem powiedzieli, ze tak duzo sie nie daje!!

    Nastepnego razu sytuacja sie powtorzyla wraz z tymi samymi uwagami plus uwagi
    dotyczacych cukrzycy i innych chorob.

    Efekt byl taki, ze szwagier kupil w pobliskin sklepie kilogramowa torebke cukru
    i tak tam do nich jeszcze pare razy poszlismy. Myslelismy, ze bedzie jakis
    komentarz ze strony Winzera odnosnie przynoszonego przez nas cukru. Ale nie!
    Widocznie byli juz zadowoleni, ze "straty" sa znacznie mniejsze.

    Ci sami gospodarze odwiedzili mojego szwagra w Polsce. Uzgodniona wczesniej
    ilosc dni odwiedzin wynosila od 2 do 3 dni. Niemiaszkom tak zasmakowalo polskie
    jedzonko, ze zostali 9 dni! Widocznie nie slyszeli polskiego przyslowia "Ryba i
    gosc smierdza juz na trzeci dzien"

    Niemcy nie znaja tez polskich powiedzonek typu:
    "ZASTAW SIE A POSTAW SIE", albo "GOSC W DOM, BOG W DOM"

    Dwa lata pozniej - mieszkajac juz w Niemczech - wraz z moja zona i corka
    odwiedzilem tego Winzera i jego zone. Poniewaz nie bylem pewny, ze ich naprawde
    odwiedzimy nie pisalem, ani nie telefonowalem do nich wczesniej.
    Zdazylismy tylko zarezerwowac w sasiednim miescie hotel i tak prawie "z marszu"
    bez uprzedzenia odwiedzilismy tych starych znajomych.
    Oczywiscie sie bardzo nasza niespodziewana wizyta ucieszyli, poprosili do
    pokoju, nalali do kieliszkow "ichniego" wina i rozmawialismy o starych dobrych
    czasach.
    Corka, juz glodna po prawie 4 godzinnej podrozy autem siegala bez przerwy do
    talezyka z malymi wafelkami, ktore byly na stole.

    Co powiedziala by Polka w podobnej sytuacji?

    Jak dlugo jechaliscie? Z pewmnoscia jestescie glodni - ja szybko przygotuje
    herbate i zrobie pare zakasek.
    Zaznaczam, ze mysmy tam nie pojechali aby sie najesc, ale poto aby sie z nimi
    po paru latach niewidzenia znowu zobaczyc.

    Najbardziej niesmaczne jest zazeranie sie na jakis oficjalnych przyjeciach,
    gdzie daja za darmo, egal was!!!
    Jest nawet powiedzonko tutaj w Niemczech: OSZCZEDNOSCI MOZNA SIE TYLKO OD
    BOGATYCH NAUCZYC!

    Moj znajomy, koscielny powiedzial kiedys, ze najmniejsze skladki pieniezne
    znajduje po pogrzebie jakiegos bankiera. Sama lepsza smietanka, bogaci ludzie w
    ilosci 20 -30 osob a w skarbonce 3,50 Euro!
    A my pozostaniemy zawsze soba - wiekszosc wie co mam na mysli.

    Pozdrawiam Step44
  • fan.club1 18.09.06, 18:32
    Twoje obsmarowywanie "Niemaszków" najwięcej mówi o Tobie samym?
  • step44 18.09.06, 22:00
    Hallo fan.club1

    Nie wydaje mi sie, ze to co pisalem mozna zakwalifikowac - tak jak Ty to
    nazwales do - "obsmarowywania", cytuje Twoje zdanie:

    >A nie wydaje ci się, drogi stepciu, że...
    > Twoje obsmarowywanie "Niemaszków" najwięcej mówi o Tobie samym?

    Dla mnie ten wyraz ma bardzo negatywne znaczenie bo zwiazane z oczernianiem,
    falszem, nieprawda i wyolbrzymianiem pojedynczych, tendencyjnie wybranych
    przypadkow, faktow.

    A wiec ja - drogi przyjacielu - nie mialem takiej tendencji i zamiaru.
    Ja sie juz tutaj na dobrze zaaklimatyzowalem ale zawsze zostane soba -
    widocznie nie doczytales tego mojego ostatniego zdania - lub nie rozumiesz co
    mialem na mysli!?! Ja nie mam tych typowych "przywar" co rodowici Niemcy -
    jestesmy otwarci, goscinni i jak sie nam wydaje lepiej wychowani - ale to juz
    jest material na jeszcze obszerniejszy watek niz "skapstwo Niemcow".

    Ja po prostu przypadkowo natknalem sie na ten temat "Czy Niemcy sa skapi?" i
    chcialem dodac i swoje spostrzezenia - a mam ich "cala furmanke" - mam zamiar
    za jakies 3-4 lata wydac na ten temat ksiazke. Sam wyraz "Niemiaszki" jest
    bardzo niewinny i ani cienia w nim zjadliwosci czy pogardy - to jest zreszta
    moje osobiste, subiektywne odczucie.

    Wiem, ze wyraz "Polaken" w ustach Niemca juz brzmi troche inaczej, jest jakby
    bardziej negatywne i uszczypliwe.
    Piszesz fan.club1 z Polski czy mieszkasz tez tutaj i poczules sie troche
    urazony?

    Zycze wiecej luzu i umiejetnosci czytania pomiedzy wierszami
    Lacze pozdrowienia
    Step44

  • alesko 18.09.06, 23:26
    sa, sa ,sa, a juz ci z NRW pobijaja rekordy
    tam nauczylam sie ze normalny chleb z piekarni to luksus a szynka to bardzo
    ekskluzywna wedlina:))) moj ex stwierdzil ze on jest tradycyjnie "oszczednie"
    wychowany i bedziemy za wszystko placic oddzielnie, potem tak sie do tego
    przyzwyczailam, ze z kolezankami w lublinie chcialam sie rozliczac co do grosza
    za taxi....popukaly sie w glowe i powiedzialy ze zupelnie mi odbilo:)
    ale absolutny killer to poznany w münster szwajcar ktory tlumaczyl mi ze
    studenci w szwajacarii (tak tak to ten bogaty kraj na poludnie od niemiec) nie
    jedza wedliny....bo jest za droga na kieszen studenta, pozostaja im tylko
    sery:))))))nie moglam zachowac powagi, kurcze jakbym wiedziala ze jest tam tak
    zle to zamiast zobrowki przywiozlabym mu troche szynki staropolskiej:))))))
    najlepsze jest jednak to ze moj chlopak jest identyczny a urodzony na drugim
    koncu polski,zawsze wychwala münster i mowi ze tam czul sie naprawde dobrze,
    nie musial udawac, ze nie jest skapy, bo wszyscy tacy byli:)))) mysle ze
    niektorzy maja to po prostu w genach (na szczescie nie jego mamy, ktora jest
    bardzo szczodra), wlasnie dzis wpadl na pomysl abym ladowala swoja komorke
    w...pracy, oczywiscie ja sie z tego podsmiewuje, ale on wciela ten pomysl w
    zycie:))))
    ja zawsze cos kupuje jak ide na impreze, on otwiera oczy zdziwiony ze "musze
    zawsze cos ze soba targac"
    nie wspomne juz o prezentach, dlugo trzeba go namawiac:)
    no ale dla rownowagi ja mam lekka reke i "nieodparty" urok wiec za duzo nie
    naoszczedza:)))
    pozdr
    ps podczas mojego ostatniego pobytu w PL zauwazylam ze swobodnie przychodzi mi
    mowienie slow "to jest za drogie" itp w Pl to jednak jest temat "tabu", lepiej
    nie mowic nic niz sugerowac ze jest sie oszczednym
  • fan.club1 19.09.06, 01:40
    Ci nie świeci?
  • step44 19.09.06, 07:58
    ......... i tym oto zdaniem przekresliles mozliwosc dalszej ze mna dyskusji.

    Jestes fan.club1 zadnym dla mnie partnerem do dyskusji.
    Istnieje wolnosc slowa i pogladow - ale nic nie upowaznia Cie do obrazania
    innych na tym forum.

    Ludzie tutaj wyrazaja swoje poglady, wymieniaja w sposob kulturalny swoje
    spostrzezenia a Ty tu z jakas "doopa" z ktorej "slonce swieci" wyjezdzasz!!
    Wstydzilbys sie chlopie! Ty nie zdajesz sobie nawet sprawy jak bardzo sie tutaj
    dyskwalifikujesz a w najlepszym wypadku osmieszasz. Albo "po pijaku" te slowa
    pisales - ale to Cie tez nie usprawiedliwia.
    Jedno jest pewne - odeszla mi ochota na jakiekolwiek dyskusje z Toba!
    Pokazales swoje NIVEAU i sam sie zdyskwalifikowales do najnizszego poziomu!

    Jest dobrze miec IQ i kulture osobista na wysokim poziomie. Jesli to nie idzie
    w parze to odstaje sie od normalnosci i efekty sa potem widoczne - o czym wyzej.
    Step44
  • fan.club1 19.09.06, 08:50
    gratulieren...
  • step44 20.09.06, 07:31
    fan.club1 - ich bin nicht eingebildet - wie Du behauptest.
    Ich bin ein ganz normaler Mensch!
    Du kannst sogar eine zweite Chance bekommen! Was sagst Du dazu?
    Step44

    PS za gratulacje dziekuje, jesli byly szczere (osobiscie mam watpliwosci! :-)))
  • fan.club1 20.09.06, 09:45
    1. Kawa w cukrze.
    Gospodarz Wam uprzejmie powiedział, że taka ilość cukru jest po prostu
    niezdrowa. Cukru Wam jednak nie odmówił i cukiernicy ze stołu nie sprzątnął.
    Gdzie tu jest skąpstwo? Skąpstwa nie ma, ale jest wasze chamstwo z torebką
    cukru zabraną w kolejne odwiedziny.

    2. Głodne dziecko po podróży.
    Jeszcze się dobrze nie ulokowałeś w hotelu, a już polazłeś nieproszony i nie
    zapowiedziany w tzw. odwiedziny. Głodne dziecko nie było w tym momencie żadnym
    problemem, czas gospodarzy również problemem nie był. Polazłeś na krzywy ryj i
    głodziłeś dziecko przez bite 4 godziny. Gdzie jest napisane, że dowolnie
    wybrany "Niemaszek" ma alimentować Twoje dziecko?

    Dziękuję za pouczenie o związkach IQ i kultury osobistej, ale po tym głodowym
    numerze i Niemaszkach trudno mi uwierzyć, że sam na to wpadłeś. Może żona Ci
    powiedziała, że masz jakieś IQ?

    Ja Tobie również życzę więcej luzu, szczególnie na kawie u Niemca. Swoje szanse
    zachowaj dla siebie samego - będą potrzebne!

    W sumie Twój post nie był o rzekomym skąpstwie, lecz zwykłym donosem
    na "Niemaszków", czyli obsmarowywaniem. Ja tam wolę numery o podzielonej
    podójnej CD - to jest dopiero śmieszne!

    Einbildung macht doch stark, gell!


    Zycze wiecej luzu i umiejetnosci czytania pomiedzy wierszami
  • step44 20.09.06, 13:01
    Zaskoczyles mnie fan.club1 tak szybka (wczesna)odpowiedzia.
    Albo masz urlop, albo pracujesz na zmiany, albo tez jestes na "Harz4"?
    Ja tez na paczatku tutejszego pobytu bylem bezrobotny i doskonale wiem jak to
    jest. Czlowiek byl bliski zalamania sie, wszystko i wszyscy go denerwowali.
    Czlowiek stawal sie zlosliwy. Rozumiem Cie wiec doskonale.
    Ale wracajac do Twoich uwag.

    fan.club1 napisał:

    > 1. Kawa w cukrze.
    > Gospodarz Wam uprzejmie powiedział, że taka ilość cukru jest po prostu
    > niezdrowa. Cukru Wam jednak nie odmówił i cukiernicy ze stołu nie sprzątnął.
    > Gdzie tu jest skąpstwo? Skąpstwa nie ma, ale jest wasze chamstwo z torebką
    > cukru zabraną w kolejne odwiedziny.
    =========================
    To nie bylo tak. Jak sie nie zna tamtejszej atmosfery to nie mozna takich
    wyciagac wnioskow. Mysmy byli z tymi mlodymi (30 lat) bardzo ze soba
    zaprzyjaznieni, per DU, sklonni robic zawsze i o kazdej porze kawaly.
    Nie moze tu byc mowy o "chamstwie" z naszej strony - jak to niezrecznie nazwales

    > 2. Głodne dziecko po podróży.
    > Jeszcze się dobrze nie ulokowałeś w hotelu, a już polazłeś nieproszony i nie
    > zapowiedziany w tzw. odwiedziny. Głodne dziecko nie było w tym momencie
    żadnym
    > problemem, czas gospodarzy również problemem nie był. Polazłeś na krzywy ryj
    i
    > głodziłeś dziecko przez bite 4 godziny. Gdzie jest napisane, że dowolnie
    > wybrany "Niemaszek" ma alimentować Twoje dziecko?
    ====================================
    Zapomnialem napisac, ze juz bylo troche pozno (19 - 20) i nie chcielismy tych
    odwiedzin jeszcze bardziej opozniac jakas kolacja w hotelu. Mysmy nie byli
    glodni - a dziecka zapomnielismy sie po prostu zapytac czy glodne. A wiec nie
    poszlismy do nich - jak to brzydko nazwales "na krzywy ryj". Nie moglem sie
    doczekac spotkania z dawniejszym "chlebodawca", z ktorym spedzilismy tyle
    wspanialych chwil podczas winobrania.

    > Dziękuję za pouczenie o związkach IQ i kultury osobistej, ale po tym głodowym
    > numerze i Niemaszkach trudno mi uwierzyć, że sam na to wpadłeś. Może żona Ci
    > powiedziała, że masz jakieś IQ?
    ===========================

    Po co tyle jadu i zlosliwosci? IQ mam - i to wcale niezle. Moglibysmy sie
    zmierzyc i nasze IQ zmierzyc. Zreszta nie ma sensu.
    Wynik jest z gory do przewidzenia!
    Wielkosc IQ jest odwrotnie proporcjonalna do wspolczynnika zlosliwosci :-)))

    Step44
  • fan.club1 20.09.06, 15:21
    w to goowno coraz bardziej. Mało, że polazłeś do kogoś na krzywy ryj, bez
    zapowiedzi i o świętej wieczorowej porze, to jeszcze tam siedziałeś do północy
    z głodnym dzieckiem???

    I przestań wreszcie pieprzyć o jakimś IQ.
  • step44 20.09.06, 18:28
    A jednak mnie przeczucie nie mylilo - niepotrzebnie sie wdawalem z Toba w
    jakies dyskusje i przekonywania.
    Czy naprawde bylo tak trudno zrozumiec, ze jadac do dobrych znajomych, ktorych
    razem ze szwagrem przez 9 dni w Polsce goscilismy mozna bylo oczekiwac od nich
    pytania: "A moze jednak cos zjecie, bo widze, ze ta mala jest glodna?"

    Byc moze brakowalo tam jeszcze innych, dodatkowych informacji ulatwiajacych
    wczucie sie w sytuacje (np. ze kupilismy dla pani domu elegancka bomboniere a
    dla gospodarza polska "Wyborowa" - ktora zreszta zaraz schowal do barku :-)))

    Na tym koncze z Toba dyskusje - ktora od samego poczatku skazana byla na
    niepowodzenie. A przyczyny sa znane - zbyt bardzo sie roznimy.
    Ty poza tym nie znasz takich pojec jak szacunek i respekt, kultura osobista,
    oglada i dobre wychowanie. Takim Cie odebralem na podstawie Twoich kasliwych
    wypowiedzi.....

    Zycze powodzenia
    Step44
  • fan.club1 20.09.06, 19:41
    Na początku naszej dyskusji zadałem Ci jedno pytanie. Odpowiedzi nie otrzymałem
    mimo dłuższej wymiany postów. Nie odniosłŁeś się także do odpowiedzi na Twoją
    ostatnią szansę dla mnie.
    Zamiast odpowiedzi - lub innego jasnego odniesienia - otrzymałem spory wykład
    na temat Twojej kultury i Twojego IQ, a także na temat respektu, szczacunku,
    etcvetera, etcetera...

    Swoją drogą: ciekaw byłbym, jak Twoje wizyty odebrał gospodarz - może on
    rozstrzygnął by ten spór?
  • gadupa 09.06.13, 01:12
    Nawet ni gadaj z nim, licho wie jakie badziewie w tym dupku siedzi. hehe
  • viktualia 20.09.06, 16:04
    Aby należycie się najeść, pewien skąpy człowiek zjadł wiśnie razem z pestkami.
    W nocy na jego głowie z pestek wyrosło drzewko, które wkrótce stało się
    miejscem spotkań innych ludzi a w jego koronie zamieszkały ptaki. Przez swoje
    skąpstwo mężczyzna nabawił się wielu kłopotów.

    no..pokazcie mi chociaz jednego jemiaszka z drzewem na glowie!
    pa
  • mei3 08.06.13, 23:51
    caysee napisała:

    > Nie macie wrazenia, ze Niemcy sa skapi? Zwlaszcza jak chodzi o obdarowywanie
    > sie nawzajem.

    bardzo skapi i to przy takich wydarzeniach jak chrzest, czy wesele
    cos okropnego.
    Ostatnio obserwuje to tez tutaj u wielu Polakow , ktorzy z upodobaniem nasladuja Niemcow, i udaja, ze nie wiedza o co chodzi, kiedy inni Polacy z POlski sie dziwia...to mnie najbardziej drazni.
    Z Polski nie znam tyle skapych ludzi, co tutaj poznalam. Na przestrzeni kilkunastu lat zmieniali sie na coraz wiekszych skapcow, zabawne, ze szlo im finansowo przy tym coraz lepiej!
    Niemcy jak Niemcy, ale Polacy?....
  • chief-denunciator 09.06.13, 10:34
    mei3 napisała: czy wesele cos okropnego.
    ================================

    Najlepiej jest u naszych tureckich braci i sióstr...

    Wesele poniżej 800 gości, to nie wesele.

    Pieniądze przekazuje się nie dyskretnie, ale tak aby każdy widział, bez koperty.

    Aby następny gość się postawił i dał więcej....

    Banknoty przyszpila się panu młodemu do rewersu marynarki.

    Inne ludy, inne zwyczaje.

    Moja koleżanka ze studiów, Niemkinia, powiedziała mi, że ona ze swym mężem żadnych uroczystości nie urządzali, kasę przeznaczyli na spłacenie domku...

    Ot, co...

    PS

    Ciekaw jestem, co Turki wygadują o Helmutach ???
    --
    Нет фашизму, расовой нетерпимости, коллаборационизму
    Долой ксенофобию, расизм и антисемитизм!
    Gość w dom, Bóg w dom
    SHEMA YISRAEL
  • mei3 09.06.13, 12:00
    chief-denunciator napisała:

    > Inne ludy, inne zwyczaje.
    zadna przesada nie jest dobra,

    ponizej przyklad:
    wlasnie, to mialam na mysli piszac o Polakach...przypominam sobie jak kilka lat temu zaprosila nas znajoma na sylwestra domowego, prosila, zebysmy cos przyniesli, ja ze swej strony oczywiscie natychmiast sie zadeklarowalam. Znajoma stara i nowa, spotkalam ja przypadkowo w okolicy po wielu, wielu latach, chodzac po gorach (pagorkach), a ze akurat tym razem nie wyjechalismy na Boze Narodzenie do Polski, a dziecie bylo male - uznalismy, czemu nie?..Chciala nam pokazac swoj nowy dom.
    Przynieslismy zimne przekaski i butelke sekta, zaplanowalismy powrot jescze tej nocy.Sama nie postawila na stole nic oprocz salaty (tylko salaty) a na pytanie czy ma jakis sos???
    zaczela nerwowo szukac w kuchennej szafce, po czym wyciagnela oliwe z oliwek
    i pieszczotliwe poglaskawszy butelke powiedziala, ze kosztowal 8 euro...
    Nastepnym razem ta sama osoba po dlugim milczeniu z naszej strony...zaprosila nas ponownie (tym razem latem) na grilla. Poprosila, aebysmy i tym razem cos przyniesli...
    Malz przyniosl piwo i mieso,jakies paluszki itepe, na stole staly tylko herbatniki (dwojka dzieci jej + 1 nasze) i woda mineralna.
    Mieso zaraz upiekla i podala, piwo zaniosla do piwnicy. Nie otworzyli ani jednej butelki naszego piwa ani nie podali zadnych innych napojow. Nie widzialam jej od tej pory juz trzy lata.

    chief-denunciator napisała:

    > Moja koleżanka ze studiów, Niemkinia, powiedziała mi, że ona ze swym mężem żadn
    > ych uroczystości nie urządzali, kasę przeznaczyli na spłacenie domku...

    My rowniez nie mielismy wesela z pompa, bo nie chcielismy, i nie rezygnowalismy z niego na rzecz splaty czegokolwiek. Po prostu nie chcielismy.





















  • chief-denunciator 09.06.13, 15:15
    mei3 napisała: ponizej przyklad:...
    -----------------------------------------

    Rozglądając się po moim mieszkaniu, widzę nieco prezentów, które bym samemu sobie nigdy nie kupił.

    Ale ze względu na osoby, które mi to sprezentowały, pozostawiałem je w moim mieszkaniu.
    Zbierał się na nich kurz i zabierały cenne miejsce.

    A potem jeszcze zarzuty, że za mało wylewnie się podziękowałem...

    Ale myślę, że w końcu będzie chyba lepiej, gdy się od mego respektu pożegnam...

    Nu, na niektórych prezentach kurz co prawda nie osiadał, ale ja z nich żadnej korzyści nie miałem. I na dodatek ceny metali szlachetnych gwałtownie spadają...

    Ot, co...
    --
    Нет фашизму, расовой нетерпимости, коллаборационизму
    Долой ксенофобию, расизм и антисемитизм!
    Gość w dom, Bóg w dom
    SHEMA YISRAEL
  • mei3 09.06.13, 17:33
    to nie jest argument do tego co napisalam.
    Czy taki byl Twoj cel?

    ja od lat nie przyjmuje zadnych materialnych prezentow oprocz kwiatow, jesli ktos (bliski) chce mi cos podarowac, to wie co lubie, a jak nie wie to sie pyta, bo zalezy mu na tym abym byla zadowolona. Do domu nigdy nic nie dostaje, bo nie lubie odkurzac i preferuje minimalizm. Na szczescie wiekszosc juz sie z tym "oswoila":-))
    W ogole uwazam za bardzo osobiste obdarowywanie kogos czyms.

  • chief-denunciator 09.06.13, 17:39
    mei3 napisała:
    >
    > ja od lat nie przyjmuje zadnych materialnych prezentow oprocz kwiatow, jesli k
    > tos (bliski) chce mi cos podarowac, to wie co lubie, a jak nie wie to sie pyta,
    > bo zalezy mu na tym abym byla zadowolona. Do domu nigdy nic nie dostaje, bo ni
    > e lubie odkurzac i preferuje minimalizm. Na szczescie wiekszosc juz sie z tym "
    > oswoila":-))
    > W ogole uwazam za bardzo osobiste obdarowywanie kogos czyms.
    >---------------------------------------------------------

    A wytłumacz to ludziom!

    Ot, co...

    --
    Нет фашизму, расовой нетерпимости, коллаборационизму
    Долой ксенофобию, расизм и антисемитизм!
    Gość w dom, Bóg w dom
    SHEMA YISRAEL

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka