Dodaj do ulubionych

Dlaczego wstydzimy sie j. polskiego??.............

24.05.03, 14:01
Witam!

Sledze to forum i do tej pory zauwazylam tematy i watki" praktyczno-
poradnicze". ja chcialabym poruszyc tu zupelnie inna sprawe i bardzo
chcialabym uslyszec Wasze zdanie na ten temat.

Dlaczego wielu Polakow wstydzi sie polskosci, jezyka ???

Kiedy tu przyjechalam czulam sie bardzo niepewnie, wlasciwie mialam wiele
watpliwosci kim wlasciwie jestem. Wzielo sie to stad , ze przyjechalam na
tzw " pochodzenie" ( jak zapewne tez wielu z Was). Bylam zaszokowana postawa
mojej rodziny mieszkajacej tu juz wiele lat. Oni wstydzili sie , ze pochodza
z Polski, uzywanie jezyka polskiego bylo wlasciwie zabronione( no ewentualnie
w domu, ale "bron Cie Boze" nigdy w miejscach publicznych).
W pierwszej chwili powstal bunt i prowokacja ze strony moich
najblizszych......" U nas mowi sie tylko po polsku" Czym szokowalismy wielu
Polakow ......hmmmmm Polakow????? Wlasciwie ciezko to
okreslic ....Niemcow????......hmmmmm Polskich Niemcow?.....Niemieckich
Polakow??

Tak to wygladalo na poczatku, tysiace pytan, watpliwosci.
Z czasem wlasciwie urwalismy kontakty z rodzina, widzimy sie sporadycznie,
ale jak sie okazalo nie byl to problem mojej rodzinki mieszkajacej tu 20 lat,
ale rowniez wielu Polakow , ktorzy dopiero co przyjechali do Niemiec.
- Matka nie znajaca niemieckiego zaczyna mowic do 2 letniego synka tylko po
niemiecku( paradoks ale prawdziwy, zasob slownictwa komm bitte danke)
- Szepty w autobusie po polsku, bo zeby Niemmiaszki nie uslyszeli, ze my z
polski( slysza, slysza chocby co niektorzy z nas wypruli flaki akcent nas
zdradza, no chyba ze ktos przyjechal jako dziecko, ale to zupelnie inny temat)
- Kompleksy wielu osob zwiazanych z miejscem urodzenia
- no i wreszcie zdanie" no przeciez my prawdziwy Niemcy jestesmy" (
zastrzegam, ze nie chodzi o niewielka grupe ludnosci, ktora rzeczywiscie
czula sie Niemcami, moja babcia do smierci nie umiala czytac po polsku i jej
marzeniem bylo uslyszec msze w j. niemieckim, niestety nie doczekala, ale nie
oznacza to , ze ja czulam sie w Polsce Niemka).
- Pacjenci odwiedzajacy szpital mojego meza, na pytanie mojego meza " A pan z
Polski?" odpowiadaja " Ich nur da geboren sein, ich sein richtige Deutsche"
Wlasciwie nie wiadomo smiac sie czy plakac. Maz chce pomoc, bo wie ze nie
wszystko jest zrozumiale , jezyk medyczny nie jest prosty, no ale coz nie
kazdy chce sobie dac pomoc.

Po urodzeniu mojego pierwszego dziecka zalezalo mi aby corka umiala rowniez
mowic po polsku i spotkalam sie niestety z czesta krytyka. A bo dziecko sobie
nie poradzi, a po co mu j.polski, a bedzie mialo kompleksy w szkole. a po co
jej w glowie mieszac..........
Wprawdzie nie bardzo sie tym przejmowalam i mialam na to tylko jedna
odpowiedz:
" A gdyby to byl angielski to co???"
Sprawa oczywiscie wygladalaby inaczej........
Najciekawsze jest wlasnie to , ze to Polacy krytykuja moje ambicje nauczenia
dzieci j. polskiego. Wiekszosc Niemcow bardzo pozytywnie to odbiera, bo jak
sami mowia , ze maja dzieciaki szczescie, jeden jezyk za darmo.
Moja corka ma 8 lat zna dwa jezyki, oczywiscie dominuje j. niemiecki ale to
naturalne i nawet wskazane.... w koncu urodzila sie tu i wychowala i to
bedzie jej ojczyzna. Nie ma kompleksow, jest dumna ze zna dwa jezyki, czeka z
niecierpliwoscia na nauke angielskiego.

Wiecie dlugo sie zastanawialam nad tym dlaczego tak jest, oczywiscie nie chce
tez uogolniac, bo przeciez istnieja polskie kluby, mielsca gdzie spotykaja
sie Polacy ktorzy wymieniaja sie pogladami, gdzie odbywa sie wiele imprez
kulturalnych, moi przyjaciele, tez mowia po polsku, na studiach bylismy
silnie i preznie dzialajaca grupa Polakow wspierajacych sie wzajemnie.

Ale i tak nie rozumiem dlaczego ludzie z innych krajow ( Wlosi Turcy itp) nie
wstydza sie swojego pochodzenia, zachowuja swoja kulture.
Napewno duza role gra fakt, ze wielu ludzi z Polski przyjezdza tutaj na
pochodzenie i otrzymuje szybko dowod niemiecki gdzie przy rubryce
Staatsangehörigkeit jest napisane Deutsch.

Ja sama dla siebie ( rowniez po wielu watpliwosciach i zwatpieniach)
stwierdzam, ze pochodze z Polski tam sie urodzilam wychowalam i pracowalam,
tam mam przyjaciol i gdzie zawsze bede wracac z sentymentem, ale z drugiej
strony moim domem sa teraz Niemcy, gdzie spedzilam juz 1/3 swojego zycia,
gdzie urzadzalismy z mezem nasze pierwsze mieszkanie, gdzie spedzalismy
pierwsze Boze Narodzenie jako malzenstwo, gdzie urodzily sie nasze dzieci i
gdzie jestesmy szczesliwi.

To chyba tyle.

Ciekawa jestem Waszych opinii , przemyslen i przezyc.
Elka
Edytor zaawansowany
  • 24.05.03, 14:28
    No wlasnie i ja chcialabym poznac poglady Polakow mieszkajacych tutaj.

    Mam bardzo podobna sytuacje moj maz ma tutaj cala swoja rodzine,z ktora juz
    notabene nie utrzymujemy kontaktu,gdyz oni juz nie zabardzo czuja sie
    polakami.Sa juz tu kilkanascie lat,ale nie pamietaja skad przyjechali,gdzie
    sie urodzili itd.
    Podam przyklad:
    W lipcu zeszlego roku urodzila nam sie corka,przyjechali dziadkowie (moi
    rodzice).Zostalismy zaproszeni do rodzinki mojego meza na dzialke,mial byc
    grill,pogaduchy itp.Wiec wybralismy sie tam i co nas spotkalo siedzielismy
    sami w drugim koncu dzialki,nikt sie nami nie zajal,nikt nie rozmawial z
    nami,przyczym rodzinka mojego meza sie swietnie bawila rozmawiajac przewaznie
    w jezyku niemieckim.
    Mieszkam na takzwanym polskim osiedlu,ale rzadko kiedy uslyszy sie polski
    jezyk.No chyba ze uslysze szepty to wtedy tak.

    Co jest z nami Polakami???
  • 24.05.03, 14:32
    Dlaczego wydaje mi sie to tak znajome..............hmmmmm
    No coz nawet przyslowiowa polska goscinnosc idzie w zapomnienie wraz z
    przekroczeniem Odry:))))))))))

    Elka
  • 24.05.03, 17:27
    Nigdy nie rozmawiam rodzina po niemiecku - ani z mezem, ani z dziecmi. Chyba ze
    chodzi o spotkania z Niemcami, wtedy sie staram mowic w jezyku dla wszystkich
    zrozumialym. Czesto slysze np. w hipermarkecie jez. polski, wiec moja rodzina
    nie jest taka znowu wyjatkowa. Na pytania Niemcow "w jakim jezyku mowia panstwo
    w domu" odpowiadam grzecznie - "a panstwo???".
    Zal mi ludzi, ktorzy udaja tu Niemcow - dla tubylcow sa "???", dla Polakow tez.
    Ale moze maja swoje powody?
    Acha, ja nie przyjechalam "na pochodzenie", nie mam zadnych germanskich korzeni.
  • 26.05.03, 09:54
    Czesc!

    A czy Polonia w innych krajach ma takie same problemy,
    czy to jest specyfika polsko-niemiecka ?

    Kerstin
  • 26.05.03, 10:12
    No wlasnie tez mnie to ciekawi.

    Mysle, ze w innych krajach napewno nie jest to az tak wielkim problemem. Wezmy
    jako przyklad Stany Zjednoczone, gdzie sa polskie dzielnice, polska kultura
    jest przekazywana nastepnemu pokoleniu. Mysle, ze specyfika tego problemu
    polega na tym, ze wiekszosc Polakow mieszkajacych tutaj ma problem z
    identyfikacja spowodowana wlasnie " pochodzeniem". Wlasciwie wielu z nich na
    poczatku zadaje sobie pytanie( jak robilam to i ja) "Kim wlasciwie jestem?".

    Byc moze sie myle , nie wiem, dobrze byloby uslyszec opinie Polakow
    mieszkajacych w innych krajach.

    Elka

  • 14.02.04, 22:29
    Zapewne masz racje, w USA jest zupelnie inachej poniewaz jest tam
    multikulturalne spoleczenstwo i Amerykanie pogodzili sie z tym.
    Polacy jako biali sa tam i tak na niezlym szczeblu drabiny spolecznej.
    Natomiast Niemcy sa bardziej nastawieni nacjonalistycznie i stad wyplywa strach
    przed "zdemaskowaniem"
    Sam jako mieszkaniec Niemiec spotkalem sie z pytaniem z drugiej strony w jakim
    jezyku mowie w domu.

    Samo pytanie daje duzo do myslenia bo pojawia sie czesto i demaskuje pewna
    psychoze germanizacji jaka tu w podswuadomosci jeszcze mocno panuje. Natomiast
    jak wiadomo w USA i Ameryce Pld. Niemcy sa sami najwieksza grupa emigracyjna i
    watpie aby im ktos zadawal takie pytania...
    --
    www.astronauta.tk
  • 26.05.03, 11:45
    Kiedys gdzies czytalam, ze podobno Polonia Niemiecka jest
    najgorzej zorganizowana Polonia w ogole na swiecie. Nie
    wiem na ile w tym prawdy, z jednej strony wiem o
    istnieniu Polonii dosyc preznej w KOlonii czy w Berlinie
    z drugiej strony widze nasza miejscowa kolonie w Marburgu
    i troche zalamuje rece. Na naszym uniwerku jest wiele
    organizacji studenckich ale jakos z tych najliczniejszych
    tylko Polska ma niewiele do powiedzienia. Kiedys byl
    Stammtisch ale tez sie rozpadl, ludzie porodzili dzieci,
    skonczyli studia, dom, rodzina obowiazki, mozna
    zrozumiec. Kolazanka chciala urzadzic tzw. polskie
    przedzdkole. LIczyla na duzy odzew, bo w kosciele na
    Wielkanoc z koszyczkami na Swieceniu kosciol byl pelen
    polskich dzieci....nie odezwal sie nikt...ani jedna osoba...
    Nawiazujac do tego chcialam powiedziec ze w zasadzie ten
    problem jezykowy to problem tutaj juz nadmienionego
    kompleksu Polskiego. Polskie pochodzenia dla niktorych
    jest powodem do wstydu....dlatego tez jezyk polski wolimy
    zachowywac tylko dla domowych pieleszy lub w ogole. JA
    kiedys mialam dla mnie przygnebiajaca sytacje w sklepie,
    chodzi o jezyk rosyjski. W wozku siedziala slodka
    dziewuszka, dziewczynak piekna, z doleczkami, loczkami
    itp, no mowie wam dziecko aniolek. Kukala w moja strone
    wiec zaczelam sie usmiechac, dziecko w miedzyczuasie
    rozmawialo z matka po rosyjsku. W momencie kiedy matka
    zauwazyla ze interesuje sie dzieckiem, szepnela mu po
    rosyjsku dalej...zeby w zandym wypadku nie mowilo w tym
    jezyku, w sklepie rozmawia sie po niemiecku.....
    Wiec jak widac, nie tylko my sie wstydzimy.....

    --
    Szable w dlon!
  • 28.05.03, 11:44
    Hej

    Tak Rosjanie maja podobny problem, bo wielu z nich rowniez przyjezdza na
    pochodzenie.
    Elka
  • 28.05.03, 13:05
    Czyli wstydzimy sie swego pochodzenia;))) No, na to to
    nie ma lekarstwa:)))

    --
    Szable w dlon!
  • 30.05.03, 07:51
    moze????:)))))))))

    Raczej mamy problemy , jak to rzeczywiscie z nami jest, jestesmy przekonani, ze
    skoro juz jestesmy" niemcami" no to trzeba mowic tylko po
    niemiecku ............

    Nie wiem dokladnie na czym to polega, ale w swojej pracy mam do czynienia z
    innymi narodowossciami( oczywiscie nie chce generalizowac) ale wiekszosc rodzin
    np: tureckich, wloskich.. zachowuje swoja tradycje, przekazuje ja nastepnemu
    pokoleniu, dzieci urodzone juz tutaj mowia w dwoch jezykach. Oczywiscie z
    drugiej strony wiele kobiet tureckich nie zna wcale niemieckiego, co niestety
    nie ulatwia im zycia , ale to zupelnie inny temat.

    Dlatego zastanawia mnie to dlaczego wielu Polakow wstydzi sie uzywac j.
    polskiego publicznie, nie ucza swoich dzieci polskiego, staraja sie zapomniec
    skad przyjechali.

    Pozdrawiam
    Elka
  • 01.06.03, 18:30
    Najpierw trzeba by bylo rozroznic pomiedzy "niemcami urodzonymi na terenie
    dzisiejszej Polski" a polska emigracja.
    OK ja tez nie czuje sie niemka chociaz przyjechalam na pochodzenie - dziadek
    byl tutaj urzednikiem panstwowym - mam 2 obywatelstwa.
    Wyjechalam w 1980 roku nie do "ojczyzny przodkow" tylko dlatego ze sytuacja w
    Polsce nie wrozyla nic dobrego.
    Moi rodzice do dzisiaj mieszkaja w Polsce (na Slasku).
    Moj dziadek - niemiec - znal dobrze jez. polski i byl nawet tlumaczem.
    Dlaczego mialabym sie wstydzic ze umiem po polsku?
    Wstydzic powinni sie raczej tacy co "na gwalt" udawadniali pochodzenie ale po
    niemiecku nie umieli slowa i do dzisiaj malo umia.
    Usprawiedliwienia typu "w Polsce nie wolno bylo mowic po niemiecku" sa
    najglupszy wymowka jaka slyszalam bo co najmniej od 1972 roku byly bezplatne
    kursy m.in. jez. niemieckiego w MPiK-u

    Wlosi, Turcy, Hiszpanie, Grecy itd. to zupelnie inna sprawa - przyjechali do
    Niemiec nie jako emigracja tylko do pracy - wiekszosc wraca do kraju najpozniej
    w wieku emerytalnym a ich tutaj urodzone dzieci moga z ukonczeniem 18-tego roku
    zycia zdecydowac sie na obywatelstwo niemieckie lub ich kraju pochodzenia.
  • 02.06.03, 13:38
    masz calkowita racje i byloby fajnie gdyby wiecej ludzi tak myslalo,
    ale......na codzien jednak spotykam sie z czyms zupelnie innym.
    Szkoda:(((
    Pa
    Elka
  • 24.07.03, 15:22
    joasia1 napisała:

    > Najpierw trzeba by bylo rozroznic pomiedzy
    > "niemcami urodzonymi na terenie dzisiejszej Polski" a polska emigracja.
    > OK ja tez nie czuje sie Niemka chociaz przyjechalam na pochodzenie
    > - dziadek byl tutaj urzednikiem panstwowym - mam 2 obywatelstwa.
    > Wyjechalam w 1980 roku nie do "ojczyzny przodkow" tylko dlatego, ze sytuacja
    > w Polsce nie wrozyla nic dobrego.
    > Moi rodzice do dzisiaj mieszkaja w Polsce (na Slasku).
    > Moj dziadek - Niemiec - znal dobrze jez. polski i byl nawet tlumaczem.
    > Dlaczego mialabym sie wstydzic ze umiem po polsku?
    > Wstydzic powinni sie raczej tacy co "na gwalt" udawadniali pochodzenie ale
    > po niemiecku nie umieli slowa i do dzisiaj malo umia.
    > Usprawiedliwienia typu "w Polsce nie wolno bylo mowic po niemiecku"
    > sa najglupszy wymowka jaka slyszalam bo co najmniej od 1972 roku byly
    > bezplatne kursy m.in. jez. niemieckiego w MPiK-u.
    Najpierw nie bylo wolno dosc dawno temu, a pozniej bylo zle widziane -
    najlagodniej okreslajac
    >
    > Wlosi, Turcy, Hiszpanie, Grecy itd. to zupelnie inna sprawa - przyjechali do
    > Niemiec nie jako emigracja tylko do pracy - wiekszosc wraca do kraju
    > najpozniej w wieku emerytalnym a ich tutaj urodzone dzieci moga z
    > ukonczeniem 18-tego roku zycia zdecydowac sie na obywatelstwo niemieckie
    > lub ich kraju pochodzenia.

    Ja jestem polskim Niemcem - czyli Niemcem z Polski centralnej - granice tak
    czy siak, ja zawsze bylbym polskim Niemcem, tak samo jak sa argetynscy Niemcy
    czy brazylijscy Niemcy - Polska jest dla mnie krajem emigracji moich przodkow.
    (chyba nawet za sanacji II RP byl to stataus prawny - polski Niemiec,
    jak polski Zyd czy polski Ukrainiec czy polski Cygan, bo polskich Niemcow,
    w Bydgoszczy Toruniu Lodzi Warszawie Poznaniu i okolicach tyhc miast bylo ca.
    1 mln ludzi)

    Ja sie czuje moze nie wyrzuconym z Polski, ale wypchnietym za drzwi
    - najpierw okradzionym, ze wszystkiego czego pokolenia sie dorabialy
    bo burzuje, a teraz wszystko jest robotniczo-chlopskie
    a potem pokazywany palcem - bo wam Niemcom to dobrze dostajecie paczki od
    rodziny z Rajchu
    - no to sie wkurzylem i pojechalem do tego Rajchu - Nie bedzie mi Polak w
    oczyl plul...
    - tak sie zlozylo, ze 15 lat nie mowilem ani slowa po polsku, tak bylem
    wkurzony, choc pierwsza zona tez autochtonka.
    Po roznych przejsciach teraz mam "calkiem nowa" zone z Polski, nowych tesciow,
    szwagrow, szwagierki, czesciowo mowiacych, a czesiowo nie mowiacych po
    niemiecku i jakos jest to po prostu naturalne, ze mowie w obcym dla mnie
    jezyku - polskim.

    Walter
  • 14.06.03, 10:57
    Dorzuce kilka refleksji od siebie:
    Mieszkam w Brandenburgii, w Frankfurcie nad Odra. Na moim uniwerku jest bardzo
    duzo Polakow. Na obecna chwile dystansuje sie od nich niejako z koniecznosci-
    zeby nie wpasc w polskojezyczne getto, co jest tu fenomenem powszechnym.
    Staram sie wykorzystywac kazda okazje i do dziadkow na Slasku ku ich
    zdziwieniu tez zaczalem zagadywac po niemiecku.

    Kiedy stwierdze, ze niemieckim posluguje sie rownie dobrze (studiuje prawo,
    wiec poprzeczka wysoko postawiona), jak polskim, czy angielskim, taka
    koniecznosc trzymania dystansu zniknie. Z drugiej strony, tu po polsku mowia
    studenci, w Wiedniu, gdzie mieszkalem wczesniej, po polsku mowili przewaznie
    ludzie, z ktorymi nie bardzo chcialo sie nawiazywac rozmowy.

    Spotkalem sie z przypadkiem niemieckich Slazakow, ktorych urodzony jeszcze na
    Slasku, ale wychowany juz w BRD syn na gwalt odswiezal znajomosc polskiego- w
    Bundeswehrze znajomosc tego jezyka byla dla niego furtka do awansu. Rowniez
    inwestycje niemieckie w PL to szansa sporego awansu dla znajacych jezyk polski
    znajomych stad i owad.

    Jezyki, jak paszporty, to wielki skarb ktory powinno sie kolekcjonowac- im
    wiecej i im roznorodniej, tym lepiej. Nigdy nie wiadomo co sie w zyciu moze
    przydac. Wyplenianie znajomosci rosyjskiego to dla mnie szczegolna
    krotkowzrocznosc. Jednoczesnie jednak sprawy narodowe to scisle prywatna sfera-
    jesli ktos odczuwa potrzebe odciecia sie od polskosci, to jego wybor i inym
    nic do tego. Wtykanie palcow w czyjas etnicznosc nie rozni sie z mojego punktu
    widzenia zbytnio od nieproszonego zagladania do czyjegos lozka.

    Problemy z identyfikacja: mysle, ze udalo mi sie przeskoczyc ten poziom (level
    jak to sie w Neupolnisch mowi :-) Juz przed wyjazdem do Wiednia, w heimacie,
    uwazalem sie za Slazaka- jednego z tych ni pies- ni wydra. Wogole tozsamosc
    regionalna rozwiazuje wiele tego typu problemow, latwiej zostac Polakowi
    Nadrenczykiem niz Niemcem, latwiej powiedziec Pakistanczykowi, ze jest takze
    Szkotem, niz Brytyjczykiem. Na plaszczyznie prawno-politycznej, ktora dla mnie
    jako zwierza politycznego jest szczegolnie wazna, uwazam sie za obywatela EU i
    europejskiego federaliste; a w Unii dzieja sie teraz rozne ciekawe rzeczy
    zwiekszajace zakres punktow wspolnych z europejskimi Reichsdeutschami z lawy
    studenckiej.

    Patrzenie przez niektorych tubylcow z gory: zawsze gdy spotykam sie z czyms
    takim przypomina mi sie takie doswiadczenie: Jedziemy z grupa znajomych
    autobusem w Dublinie. Ja jestem wlasciwie najwiekszym monolitem zyciorysowym-
    reszta ma po 2-3 paszporty, mowi 2-4 jezykami ojczystymi, teraz ludzie ci
    rozjechali sie po uniwerkach na calym swiecie, w kazdym razie moi rozmowcy
    nalezeli zdecydowanie do pozadanych demograficznie elementow :-) w kazdym
    otwartym panstwie swiata. Rozmowa toczyla sie czesciowo po angielsku,
    czesciowo po niemiecku. W pewnym momencie w autobusie uaktywnila sie jakas
    plastikowa panna- fryzura ‘na alfika’, buty na 20 cm koturnach, guma do
    rzucia, otepialy wyraz twarzy. Z wyrazna satysfakcja poprawila sobie humor
    stekiem tekstow o cholernych obcokrajowcach, ktorzy powinni wrocic skad
    przyjechali. Pamietam, ze jedyna moja emocjonalna reakcja na te teksty bylo
    rozbawienie.

    Pozdrawiam
    Plesser

    --
    Wir sind das Volk!
  • 14.06.03, 11:34
    No, polskiego juz nie umiem, angielski wlasnie ucieka, a niemieckiego jeszcze
    nie umiem :-)

    Plesser- jezykowy kalecznik

    --
    Wir sind das Volk!
  • 23.06.03, 17:56
    Wreszcie ktos postawil wlasciwe pytanie. Na innych forach zawsze wmawiano nam,
    ze nam w Niemczech po polsku mowic nie wolno, ze sie wtedy Niemcy podejrzliwie
    patrza itd.
    Odpowiadalam wtedy, ze jezeli nie patrza sie podejrzliwie na Rosjan mowiacych
    po rosyjsku, Chinczykow po chinsku, Wlochow po wlosku, to dlaczego mieliby sie
    akurat podejrzliwie na Polakow mowiacych po polsku patrzec?

    Ach, te nasze kompleksy....
  • 01.07.03, 12:28
    a ja mysle ze to niekoniecznie kompleksy wplywaja na to ze ludzie z Polski w
    towarzystwie Niemcow mowia wlasnie po niemiecku
    jakby nie bylo zdecydowali sie w tym kraju mieszkac i znajomosc jezyka jest
    niestety bardzo potrzebna
    czy slyszeliscie zeby w Polsce mowil ktos po niemiecku??(nie mowie o turystach)
    jesli nawet to zdarza sie to bardzo rzadko
    my z mezem miedzy soba rozmawiamy prawie zawsze po polsku,(prawei bo w urzedach
    rzeczywiscie nie zawsze wypada)
    dopoki coreczka byla malenka mowilismy do niej po polsku,ale teraz jak zaczyna
    mowic zwracamy sie po niemiecku,bo wiem ze jezyka polskiego i tak sie
    nauczy,spotykamy sie przeciez ze znajomymi,z rodzina tez rozmawiamy po polsku
    wiec dlaczego po niemiecku??
    jakis czas mowilam do malej tylko po polsku
    pewnego dnia poszlismy do piaskownicy i jakies dziecko spytalo ja po niemiecku
    jak sie nazywa
    mala stala zagubiona (miala niecale poltora roku) i nie wiedziala o co chodzi
    nie umiala tez nawiazac kontaktu z innymi dziecmi (znala tylko znaczenie kilku
    slow,komm,bitte,lass das),mysle ze separowanie ja od jezyka niemieckiego
    wprawiloby ja w kompleksy
    jakby nie bylo ten jezyk jest jej bardzo potrzebny,bo tu zyje tu sie
    wychowuje,tu bedzie chodzila do szkoly
    a polski i tak zalapie,choc nie w takim stopniu co niemiecki
    odkad staramy sie rozmawiac z nia po niemiecku jest bardziej pewna
    siebie,nawiazuje kontakty z dziecmi (ma 2 latka i miesiac)byc moze niedlugo
    pojdzie do Kindergarten wiec jezyk musi znac
    co do Wlochow i Turkow nawet jakby nie kryli sie z jezykiem to uroda ich
    zdradzi skad sa;)
    osobiscie umiem rozpoznac ludzi z Polski po akcencie a czasami nawet po
    ubraniu,ale to nie o to chodzi
    mysle ze matki mowiac do dzieci w jezyku niemieckim kieruja sie wlasnie ich
    dobrem,chodzi im o to by dziecko nie czulo sie zagubione no i przy okazji
    szlifuja swoj jezyk,bo gdzie go amja szlifowac jak nie na pogawedkach z innymi
    matkami??
    co wcale nie znaczy ze wstydza sie polskiego,jesli widze ze komus jest latwiej
    rozmawiac po polsku (nie ukrywam ze wole tez rozmawiac po polsku bo jakby nie
    bylo zeby znac jezyk niemiecki perfect potrzeba czasu) to przechodzimy na jezyk
    polski,jesli ktos nie chce to biore to tak ze widocznie chce sie wprawiac i tez
    to nie zadna przeszkoda
    mam sasiadow Niemcow i jak doatd nie przeszkadza im ze czasami mowie nie za
    wyraznie,jesli robie blad to na moja prosbe mnie poprawiaja
    za to smieszne wydaje mi sie zmuszanie ludzi z innych krajow do robienia kursu
    niemieckiego na sile (czytalam o tym w gazecie),ale z perspektywy panstwa
    niemieckiego umiem to zrozumiec
    ,zyjemy w Niemczech wiec ten jezyk powinnysmy tez zaakceptowac i przynajmniej
    starac sie go uczyc

    P.S a teraz nie na temat
    Beatko nareszcie forum super chodzi:))))))

    pozdrawiam wszystkich
  • 02.07.03, 07:52
    Moja corka urodzila sie w Niemczech. Dla mnie jedynym naturalnym sposobem
    mowienia do niej bylo i jest mowienie po polsku.
    Kiedy byla mala i zaczynala mowic, moje niemieckie sasiadki zalamywaly rece, ze
    biedne dziecko bedzie mialo problemy jak pojdzie do przedszkola. A ja
    wiedzialam swoje- tzn., ze niemieckiego i tak sie w mig nauczy, a jak przegapie
    moment, w ktorym ja moge nauczyc polskiego, to potem nigdy nie bedzie po polsku
    mowila.
    Zanim poszla do przedszkola ( w wieku 3,5 roku), mowila juz bardzo ladnie po
    polsku, rozumiala wszystko po niemiecku (z telewizji, z zabaw z innymi dziecmi,
    z kontaktow z Niemcami). Po dwoch miesiacach pobytu w przedszkolu mowila po
    niemiecku tak samo jak inne dzieci.
    W szkole miala juz taki sam start jak jej niemieckie rowiesniki, a z
    niemieckiego zawsze jedynke. W wieku 8 lat wygrala konkurs czytania w szkole.
    Teraz ma juz 18 lat, za rok robi mature. Mowi po niemiecku jak rodowita Niemka,
    ale tez bardzo ladnie i bez akcentu mowi po polsku.

    Tak wiec, Miriam, nie musisz mowic do dziecka po niemiecku, ono i tak sie tego
    jezyka nauczy, jak tylko pojdzie do przedszkola i bedzie mialo kontakt z
    niemieckimi rowiesnikami.
    Natomiest wcale nie jest takie pewne, ze nauczy sie polskiego, jezeli Ty
    konsekwentnie nie bedziesz do niej mowic po polsku.
    Ja zawsze mojej corce wpajalam, ze jej wielojezycznosc to jest cos, co ja
    pozytywnie wyroznia, co ja wzbogaca. Dlatego ona dzisiaj tez sie nie wstydzi
    mowic do mnie w miejscach publicznych po polsku.

    Czesto czyta sie w prasie, ze szkoly w ktorych jest duzy procent dzieci
    obcokrajowcow to szkoly o zanizonym poziomie bo dzieci nie znaja dobrze
    niemieckiego itd.
    Odnosi sie to jednak do sytuacji gdzie rodzice nie posylaja dzieci do
    przedszkola, kiedy dzieci (dziewczynki) po szkole musza przebywac tylko w domu,
    kiedy dzieci wolny czas spedzaja tylko we wlasnym getcie. Czyli, do dzieci
    rodzicow, ktorzy nie dbaja o integracje.
  • 02.07.03, 09:53
    Zgadzam sie w stu procentach z Marysia, moje doswiadczenia, choc skromniejsze,
    dokladnie potwierdzaja jej slowa. Od siebie dodam tylko dwie rzeczy - lepiej,
    zeby dziecko uczylo sie niemieckiego od Niemcow, nie od rodzicow, ktorzy sami
    ucza sie jezyka. I to nie chodzi nawet o bledy, ktore ciagle popelniam, tylko o
    akcent. Dzisiaj moje dzieci nie moga sluchac mojego niemieckiego - po prostu
    razi ich w uszy.
    I druga uwaga - w madrych ksiazkach u logopedy znalazlam potwierdzenie moich
    wlasnych teorii - dziecku wyrastajacemu w srodowisku wielojezycznym powinno sie
    w miare mozliwosci stworzyc odrebne pola poslugiwania sie kazdym z jezykow - w
    przedszkolu czy w szkole tylko niemiecki, w domu konsekwentnie tylko polski .
    Na przyklad. Jesli zas rodzice mowia roznymi jezykami matka powinna uzywac
    tylko swojego, ojciec tez. Tyle teoria.
    Reasumujac - o niemiecki dziecka naprawde nie ma sie co bac. Jesli tylko
    stworzy sie mu warunki do czestych kontaktow z niemieckimi dziecmi, szybko
    bedzie mowilo jak one.
  • 15.07.03, 15:09
    musze zanegowac - sa takie przypadki i odwrotne nawet w rodzenstwie
    moj przyjaciel jeszcze od piaskownicy wyemigrowal do Kanady do Montrealu
    - i to jest problem - Montreal jest francusko jezyczny z angielskim jako
    dodatkowym Starszy brat przezyl szkoly dom i ulice w trzech jezykach
    francuski /polski /angielski bez problemu
    mlodszy jest nie to zeby cofniety w rozwoju ale nie jest tak do przodu jak
    jego rowiesnicy poprzez mieszanke jezykowa - zostal sie dwa razy na drugi rok
  • 17.07.03, 20:52
    Mam do Ciebie prosbe: czy pamietasz moze autora i tytul tej ksiazki? Bylabym Ci
    bardzo wdzieczna!
  • 17.07.03, 20:53
    Mam do Ciebie prosbe: czy pamietasz moze autora i tytul tej ksiazki? Bylabym Ci
    bardzo wdzieczna!

    mychax
  • 18.07.03, 09:31
    Przykro mi, ale jak napisalam - czytalam to w poczekalni u logopedy, gdy
    dziecko mialo jeszcze lekcje. Wiec nawet tytulu nie pamietam, chodzilo o
    zaburzenia w rozwoju mowy i role rodzicow w prostowaniu takich przypadkow.
    Dzieciom wielojezycznym badz wyrastajacym w takich srodowiskach poswiecony byl
    jeden z rozdzialow. Jesli szukasz takich informacji, najlepiej zapytac
    najblizszego logopede.
  • 14.02.04, 22:36
    Dokladnie zgadzam sie z ta opinia, mam podobne doswiadczenia. Przesadna dbalosc
    o nauke jezyka niemieckiego wsrod dzieci do 3 lat to tak naprawde strach przed
    tym ze ktos uslyszy jak dziecko w sklepie lub u lekarza bedzie mowic po polsku.
    Naprawde nie bojmy sie z dziecmi mowic w innym jezyku niz niemiecki, spojrzmy
    na dzieci tureckie, ktore nawet w wieku szkolnym niekiedy nie znaja tego jezyka.
    --
    www.astronauta.tk
  • 07.07.03, 09:30
    Miriam chyba zle mnie zrozumialas, ja nie neguje tego, ze mowi sie po
    niemiecku, bo zgadzam sie z Toba ze skoro juz tu zyjemy trzeba nauczyc sie
    jezyka, bo bez znajomosci niemieckiego nie da sie zyc, ale chodzi mi o to aby
    przy okazji nie zatracac tego czego uczyli nas rodzice, czyli j. polskiego i
    nie wstydzic sie go uzywac, bo przeciez sa to nasze korzenie. Zgadzam sie z
    Toba , ze w urzedach lub w towarzystwie Niemcow nalezy uzywac niemieckiego, ale
    dlaczego wielu ludzi wstydzi sie mowic po polsku w miejscach publicznych jak np
    kawiarnia, restauracje, park, przystanek autobusowy itp........
    A teraz druga sprawa. piszesz, ze corka napewno przy okazji nauczy sie
    polskiego i tu niestety robisz blad w mysleniu, bo corka owszem nauczy sie przy
    okazji ale niemieckiego, a o to aby znalo j.polski musisz sie zatroszczyc Ty!
    Otoz wiem co pisze, bo moja corka ma juz 8 lat i pierwsze lata mowilismy z nia
    tylko po polsku, gdy nauczyla sie juz niemieckiego w przedszkolu i z nasza
    pomoca okazalo sie , ze niestety zapomniala wlasciwie polskiego, mowiac
    wczesniej bezblednie w tym jezyku. wierz mi , aby z powrotem! przyswoila sobie
    choc w niewielkim stopniu j. polski nie bylo latwo. Teraz mowi po polsku jako
    tako tzn dogada sie ale .......I jeszcze jedno absolutnie nie ma zadnych
    kompleksow z powodu swojej znajomosci polskiego, wrecz jest dumna, ze zna dwa
    jezyki i juz czeka na nauke angielskiego. Wielu moich znajomych robilo podobny
    blad jak Ty( oczywiscie jest to moje subiektywne zdanie, ze robisz blad, bo dla
    mnie osobiscie znajomosc jezyka jest skarbem, a jezeli dziecko ma go niejako za
    darmo jest dodatkowym atutem), uwazali oni ze po co zawracac dziecku glowe po
    co nabawic sie kompleksow, a moze sobie nie poradzi i uczyli dziecko najpierw
    niemieckiego z ta sama mysla co Ty -polskiego i tak sie jakos tam nauczy i
    niestety wiekszosc z tych dzieci nie zna polskiego , czesc z moich znajomych
    zaluje..............





    Pozdrawiam serdecznie
    Elka
  • 17.07.03, 20:42
    Oto taka sytuacja: odwiedzili mnie rodzice w Niemczech. bylismy w sklepie
    rowerowym i moj ojciec o cos mnie zapytal. Wlasciciel sklepu, jak uslyszal
    polski jezyk, szepnal do sprzedawcy: "Pass auf die beiden auf, dass nichts
    verschwindet!" Teraz wiecie, dlaczego niektorzy niechetnie mowia w Niemczech po
    polsku????????????????
    --
    mychax
  • 01.07.03, 16:52
    Mieszkam w Polsce, ale mam w Niemczech rodzinę, która wyjechała „na
    pochodzenie”.
    Kilka razy ich odwiedzałem.
    Wstydzą się. Wstydzą się jak cholera. Mówili do mnie po niemiecku w miejscach
    publicznych. Na początku mnie to denerwowało, potem już tylko bawiło. Znam
    niemiecki, więc wiedziałem o co chodzi. Gorzej z moją żoną – ona nie zna ani
    słowa w tym języku. Wiedzą o tym, co im nie przeszkadzało zwracać się do niej
    po niemiecku. To bardzo niegrzeczne, ale ich wstyd był silniejszy.
    Mam swoją teorię dotyczącą przyczyn. Otóż, jak sądzę, moja rodzina żyje w
    przekonaniu, że „prawdziwi” Niemcy uważają się za coś lepszego od Polaków. Jak
    jest naprawdę – nie wiem. Za słabo znam Niemców. Dość jednak, że moi krewni nie
    chcą uchodzić za coś gorszego i swoją polskość skrzętnie ukrywają (czy raczej
    starają się ukrywać).
    To jednak nie jest najgorsze. O wiele gorsze jest to, że moi krewni się z tą
    (wydumaną czy nie) opinią Niemców o niższości Polaków i Polski zgadzają. I
    stawiają się po stronie tych „lepszych”. Może więc to nie tylko wstyd?

    Pozdrowienia!
  • 01.07.03, 18:33
    rubbert to rzeczywiscie Twoja rodzina przesadzila
    tez znam takich niestety
    co innego chciec nauczyc dziecko skoro sie w tym kraju zyje,a co innego
    wypierac sie swoich korzeni
    nigdy nie przyszlo mi do glowy by z moja mama,siostra lub wogole z kims kto
    mnie odwiedza rozmawiac po niemiecku
    sasiedzi wiedzieli ze mamy gosci z Polski i nie robili glupich uwag ze
    rozmawiamy wlasnie po polsku
    bo co w tym dziwnego?? kazdy ma prawo przyjechac w odwiedziny i rozmawiac w
    jezyku takim w jakim mu sie podoba
    przyznam ze czasami wykorzystuje to ze znam jezyk polski i jesli nie chce by
    inni wiedzieli o czym mowie zwracam sie do meza po polsku (w koncu to dobrze
    znac wiecej jezykow nie??)
    wspolczuje Twojej zonie,wiem jak musiala sie czuc bo moj maz zachowywal sie z
    poczatku tak jak Twoja rodzinka
    jak w sklepie to tylko po niemiecku,w urzedach dopiero,na moje pytanie
    dlaczego?? bo po co maja na nas dziwnie patrzec
    wiec zaczelam mowic po niemiecku cos w rodzaju "Mambo chciec,mambo miec" lamany
    niemiecki przerazal go bardziej niz polski i w koncu dal sie przekonac ze to
    nie wstyd rozmawiac po polsku
    wtedy dopiero wzielam sie za nauke niemieckiego na porzadnie ;)
    z drugiej strony,ciekawe jaka by byla nasza reakcja gdyby w Polsce na pytanie o
    droge odpowiedzial nam ktos po japonsku,w koncu wiecej osob rozumie jezyki niz
    umie sie nimi poslugiwac :))))

    co do Twojej rodziny,nie sa wyjatkiem duzo Polakow niestety tak sie
    zachowuje,nie rozumiem jak mozna byc az tak zakompleksionym,przeciez to nic
    zlego przetlumaczyc znajomemu co mowi sprzedawczyni itd.
  • 07.07.03, 09:59
    Rubert no to chyba jestesmy spokrewnieni, bo hihih tez mam taka rodzinke tu w
    Niemczech, dla tych ludzi jest najwiekszym przestepstwem odezwac sie w miejscu
    publicznym po polsku. Jest im tez obojetnie, czy ci do ktorych sie zwracaja
    znaja ten jezyk czy nie ................

    Ale wierz mi, ze nieprawda jest , ze Niemcy uwazaja sie za cos lepszego (
    oczywiscie sa tez i tacy ktorzy rzeczywiscie tak mysla, ale nie jest ich az tak
    strasznie wielu, aby mozna uznawac to za ceche narodowa). Ja osobiscie
    spotkalam sie raczej z podziwem i niedowierzaniem, ze przyjechawszy do obcego
    kraju tak swietnie dajemy sobie rade. Wielu z moich niemieckich przyjaciol nie
    wyobraza sobie siebie w odwrotnej sytuacji.
    Otoz wlasnie takie zachowanie polakow jak opisales zaobserwowalam raczej u
    ludzi ktorzy maja niewielki lub bardzo powierzchowny kontakt z Niemcami, i po
    opinii jednego z nich stwarzaja sobie obraz Niemca jako zarozumialego, bez
    tolerancji, wywyzszajacego sie............
    Zgadzam sie natomiast z tym, ze napewno roznia sie od nas Polakow, bo po prostu
    dorastali w innych warunkach, inny maja obraz wielu spraw, bo nie doswiadczyli
    jak to jest stac godzinami w kolejce za chlebem, lub nie moc sobie pozwolic na
    urlop,nie rozumieja ze pralka moze oznaczac nie tylko urzadzenie codziennego
    uzytku ale luxus,inne maja podejscie do rodziny i wiary , ale niekoniecznie
    ozacza to ze jest gorsze, ono jest po prostu inne........

    pozdrawiam Cie i mysle, ze poprostu nie odwiedzaj rodzinki, jak robie to ja
    hihihi
    Elka
  • 07.07.03, 23:23
    > Otoz wlasnie takie zachowanie polakow jak opisales zaobserwowalam raczej u
    > ludzi ktorzy maja niewielki lub bardzo powierzchowny kontakt z Niemcami,

    W pelni sie z Toba zgadzam
    dodam jeszcze ze tacy ktorzy sami nie umieja dobrze po niemiecku.

    Kto sam sie nie szanuje nie bedzie szanowany przez innych,
    jak ktos uwaza sie za "cos gorszego" to inni tez go beda za takiego uwazac.

    Bywalam kiedys w lokalu tanecznym ktorego wlascicielka jest Niemka pochodzaca z
    okolic Gdanska
    za barem pracowala dziewczyna z Polski, graly polskie zespoly.
    Ktoregos dnia uslyszalam ze szefowa nie zyczy sobie rozmow w jez. polskim
    moj komenterz: jestesmy w demokratycznym kraju gdzie moge rozmawiac w jakim mi
    sie podoba jezyku, jak jej to nie pasuje to moze mi dac Lokalverbot.
  • 08.07.03, 13:59
    jak jej to nie pasuje to moze mi dac Lokalverbot.

    Jest zupelnie odwrotnie- to wlasciciel interesu moze
    stracic Gaststättenerlaubnis, jesli zle traktuje
    obcokrajowcow. Wrogosc w stosunku do obcokrajowcow to
    zgodnie z orzecznictwem jeden z przejawow braku
    Zuverlaessigkeit. W wypadku knajp wymogi dotyczace
    Zuverlaessigkeit sa bardziej zaostrzone, bo prowadyenie
    kajpy wzmaga w pryeciwienstwie do innych rodzajow
    dzialalnosc zgody, obejmuja tekze np. odpowiednie
    traktowanie personelu.
    Pisze to na wypadek, gdyby kogos jako klienta spotkalo
    chamstwo ze strony obslugi lub wlasciciela ze wygledu na
    pochodzenie, akcent, jezyk polski lub inny. Wystarczy
    magiczne haslo> Gewerbeamt, a dla trudniej
    przyswajajacych pryedsiebiorcow Gewerbeverbot...


    --
    Wir sind das Volk!
  • 08.07.03, 10:42
    Nie odwiedzać? Nie, to przesada. Ja ich lubię (i moja żona też).
    Znałem ich zanim wyjechali. Od tego czasu (a minęło już ładnych kilkanaście
    lat) pozmieniali się trochę, ale przy odrobinie wysiłku można dotrzeć do nich
    takich, jacy byli wcześniej.
    Wstydzenie się języka to tylko jedna z ich nowych cech. Następna to przesadny
    materializm („mamy to”, „mamy tamto”, „taki samochód”, „sprzęt za kupę
    kasy”, „w Polsce byśmy tak nie mieszkali”). Tłumaczę to sobie tak, że przecież
    wyjechali za chlebem (nigdy tego nie ukrywali), zapłacili za to jakąś cenę, np.
    poczucie niższości w stosunku do autochtonów. Rekompensują więc to sobie
    ciesząc się statusem materialnym, którego w Polsce by zapewne nie osiągnęli.
    Najbardziej mnie jednak denerwuje ich stereotypowe myślenie o życiu w
    kraju. „Nie pojedziemy, bo nam ukradną samochód”. Spoglądam na parking. Auto
    niezłe, ale nie wpadajmy w przesadę, wielu moich znajomych jeździ
    porównywalnymi lub lepszymi. Nikomu nie ukradli. A nawet gdyby, to nikt się
    szczególnie tym nie martwi. Można przecież ubezpieczyć.
    „Gdy byliśmy ostatnio w kraju, spaliśmy w pensjonacie – warunki koszmarne”.
    Pytam więc ile kosztował nocleg i dziwię się, że za te pieniądze w ogóle
    znaleźli jakiś dach nad głową.
    Do mojej żony – „wybierz sobie coś w supermarkecie, może jakąś bluzkę”. No cóż.
    W mieście, w którym w Polsce mieszkamy, jest sporo supermarketów, hipermarketów
    itp. Raczej w nich jednak ubrań nie kupujemy. Tylko jak to delikatnie
    powiedzieć?
    „Ile kosztował ten aparat?”, „Jakie kupiliście mieszkanie?” (informacja, że
    kupiliśmy mieszkanie, wywołała szczególnie duże zamieszanie w niemieckich
    kręgach naszej rodziny) i w końcu pytanie, które nabrzmiewało przez całą
    wizytę „To ile wy zarabiacie?”, „To więcej niż my – w Polsce – niemożliwe”. I
    szybka racjonalizacja „No tak, ale w Niemczech w takiej pracy – to byś dopiero
    zarobił”.
    To wszystko przykre, bo w kraju z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi się w ten
    sposób nie rozmawia.
    Zgadzam się – nie wszyscy są tacy. Inni moi krewni zachowywali się bardzo
    normalnie (z jednej strony to chyba trochę kwestia wykształcenia, z drugiej
    poczucia własnej wartości). Tym, o których pisałem, wyjazd wyrządził jednak
    wiele szkód.
    Pozdrawiam!
  • 08.07.03, 13:25
    Tutaj moim zdaniem pojawia sie jeszcze jeden problem - dostrzegalny bardzo
    dobrze w wypowiedziach stalych bywalcow forum glownego Polonia. Czas ,w ktorym
    Twoi znajomi wyjechali to czas brakow wszystkiego, syfu i komuny. Nie pozyli w
    wolnej POlsce, nie wiedza, ze mozna sie w niej czuc jak w normalnym kraju. A
    jesli wiedza (bo pewnie bywaja, mimo tych zlodziei samochodow) wciaz nie
    przyjmuja tego do wiadomosci. Wola myslec, ze jest jak kiedys - oni -
    szczesliwcy z Zachodu, i biedni, zazdroszczacy im wszystkiego rodacy. To
    widzenie swiata jest nie do wyprostowania, mimo wszystko jednak wkurza mnie
    niemilosiernie.
  • 08.07.03, 15:00
    Lalka chyba masz racje, bo rzeczywiscie trudno zmienic wyobrazenie o Polsce u
    ludzi ktorzy wyjechali wiele lat temu a w dodatku sa napewno juz nie sa ludzmi
    mlodymi. Z drugiej strony prawda jest taka, ze ludzi zarabiajacych duzo jest w
    Polsce stosunkowo niewielu. Kiedy patrze na zarobki moich kolezanek
    nauczycielek podziwiam je za optymizm i chec oraz zapal do pracy........
    A ten materializm o ktorym pisal Rubert tak jakos niechcaco staje sie Twoim
    domownikiem po kilku latach spedzonych tutaj:(((((((
    My sie wprawdzie temu nie dalismy, ale........czasami i nas to dopada.
    Co do kradziezy samochodow to niestety dwom moim znajomym sie to w polsce
    zdarzylo:((( Szczerze mowiac jest to wlasciwie obojetnie jezeli ukradna mi auto
    spod domu, mam ubezpieczenie, ale jezeli zdarzyloby sie to w polsce to nie chce
    myslec o calej procedurze zwiazanej z zalatwianiem spraw, aby wrocic do domu w
    dodatku z dwojka malych dzieci........ Przezylismy cos podobnego, gdy maz mial
    wypadek w Polsce i samochod nie nadawal sie do uzytku. Takze popatrz na to z
    tej strony. Ale nie oznacza to , ze nie jezdzimy do kraju............jezdzimy i
    nawet chetnie.........i byloby jeszcze chetniej hihihi gdyby nie stan drog( ale
    to juz inna bajka).
    Pozdrawiam
    Elka
  • 15.07.03, 15:00
    Ja nie wiem jak to jest w Chickago w Jackowie
    i czy Polonia tam glosno drze sie po polsku
    i mowi wszystkim ktorzy chca wiedziec czy nie wiedziec "jestem Polakiem",
    Pewnie jak wypija to tak, ale kogo to tam obchodzi.

    Jak slusznie piszesz twoja rodzina przyjechala do Niemiec
    bo ma lub powolala sie na German roots
    mozna by powiedziec analogicznie do Polonii "Germania".
    Przyjezdzajac tu do Niemiec optowali za Niemcami, dokonali wyboru
    tak ze mowienie po niemiecku jest tylko logiczna konsekwencja tej decyzyji.

    Nic z lepszymi czy gorszymi Polakami czy Niemcami - po prostu albo w lewo albo
    w prawo - miedzy Polska a Niemcami po srodku nie ma nic.

    Hanysy Alzackie maja lepiej - oni moga u siebie gadac "wie dennen der Schnabel
    gewachsen ist" - po Alzacku-Sloonsku czy po niemiecku czy po francusku
    i nikt sie nie dziwi czy wstydzi i nikt krzywo nie patrzy.
    We Wloszech w Alto Adige/Sued Tirol jest bardziej jak w Polsce

    Sprobuj w Polsce gadac po niemiecku - niby wolno i sa stosowne przepisy
    ale zaraz sie trafi jakis supermondry co bedzie mial za zle.

    Walter, Niemiec mowiacy po polsku, United Europe
  • 16.07.03, 11:31
    Panie Walter, Pan jestes Niemiec mowiacy po polsku. Ale skoro Niemiec, to
    zapewne po niemiecku tez Pan mowisz. To dlaczego nie piszesz do nas po
    niemiecku? Zapewne wielu z nas byloby w stanie dotrzymac Ci kroku...Chodzi
    tylko o to, ze to forum jest po polsku, czy tez moze kultura nakazuje Ci
    zwracac sie do Polakow w ich jezyku, skoro pieknie nim wladasz? I co, uzycie
    tego jezyka ujmuje cos Twojej niemieckosci????
    Opisana powyzej sytuacja (zwracanie sie do rodziny z Polski nie mowiacej po
    niemiecku w tym jezyku w miejscach publicznych) jak dla mnie z konsekwencja nie
    ma nic wspolnego. Dlatego pozwolilam sobie zadac Panu na poczatek tych kilka
    retorycznych pytan. Mam nadzieje, ze nie ma mi tego Pan za zle...
  • 24.07.03, 13:17
    lalka_01 napisała:

    > Panie Walter, Pan jestes Niemiec mowiacy po polsku. Ale skoro Niemiec, to
    > zapewne po niemiecku tez Pan mowisz. To dlaczego nie piszesz do nas po
    > niemiecku? Zapewne wielu z nas byloby w stanie dotrzymac Ci kroku...Chodzi
    > tylko o to, ze to forum jest po polsku, czy tez moze kultura nakazuje Ci
    > zwracac sie do Polakow w ich jezyku, skoro pieknie nim wladasz? I co, uzycie
    > tego jezyka ujmuje cos Twojej niemieckosci????
    > Opisana powyzej sytuacja (zwracanie sie do rodziny z Polski nie mowiacej po
    > niemiecku w tym jezyku w miejscach publicznych) jak dla mnie z konsekwencja
    > nie ma nic wspolnego. Dlatego pozwolilam sobie zadac Panu na poczatek tych
    > kilka retorycznych pytan. Mam nadzieje, ze nie ma mi tego Pan za zle...
    alez oczywiscie i jedno i drugi i trzecie - przciez ja jestem normalym Niemcem
    a nie stuknietym Niemcem i to na dodatek mowiacym po polsku.
    co do sytuacji wyminieonej
    - sam bylem swiadkiem takiej sytuacji i to z pelna premedytacja
    - bo nie bylo to do rodziny z Polski, ale do spolszczonej niemieckiej rodziny
    z Polski i to tej rodziny czy tez tych czlonkow rodziny, ktorzy tu kombinowali
    jak by sie zostac na niemieckie papiery po dziadku - czyli sie powolac na
    bycie Germania (termin przezeminie wymyslony w analogicznym sensie do Polonii).

    Nie wiem czy znasz pojecie optantow lub optant ???
    Heim ins Reich 1938 nach Anschuss der Ostmark (Austrii)
    Zgodnie z porozumieniem Mussolini Hitler - za zgode na aneksje Austrii do
    Rajchu mialo dojsc do dobrowolnej czystki etnicznej w Alpach - Plebiscytu
    Niemcy (Austrijacy) w Sued Tirol/Alto Adige Brennero Italien musiel optowac
    sie opowiedziec Rajch albo Italia i albo tak albo tak zyc albo sie romanizowac
    albo Heim ins Reich - dosc czesto w Sudety na gospodarstwa opuszczone przez
    wyrzuconych Czechow - tych ktorzy byli za zostaniem w Dolomitach nazywano
    Optantami, die Welschen. jednym z nich jest Reinhold Messner legenda Alpinizmu

    Tak samo ci mlodzi ludzi tu sie zostajacy na papiery dziadka lub tylko chcacy
    lub kombinujacy a moze by tak - optowali za Niemcami, a tym samym jezyk
    niemiecki musial sie jak najszybciej stac ich jezykiem
    - jezeli sie mieli lub chcieli tu przynadlezec a nie do Polski.
    Walter
    (uprzednio bylismy per Du, wolabym to utrzymac )
  • 09.07.03, 12:11
    moim zdaniem (jestem w niemczech od 1987, mam pochodzenie od 6 lat zaczalem
    mowic glosno po polsku i demostracyjnie mowic o sobbie ze jestem Polakiem :-)
    jest to zwiazane z nasza mentalnoscia.

    1. jestesmy WIELKIMI patriotami TYLKO w pl-u !
    2. dobrze wiemy jakie mnniemanie maja o nas inne nacje => stereotypy
    3. poza granicami pl-u przestaje sie liczyc dla nas rodzina
    4. oprocz paru wyjatkow zachowujemy sie jak pies ogrodnika(sam nie zje i
    drugiemu nie da) !!

    Aby cos zmienic powinnismy:
    a) przyznawac sie do polskosci (prze male "p" to wystarczy:-)
    b) olac nasza WIELKA historie i sie nia nie przechwalac, ze my tacy biedni
    i tacy zasluzeni i w ogole to CALY swiat jest nam cos winien
    c) witac sie na swiecie z polakami jakby to byli nasi znajomi
    a nie wrogowie !!!
    d) w niemczech mozemy sie troche nauczyc od turkow, oni trzymja sie razem,
    dbaja o swoja kulture(wiem ze przginaja, ale mimo wszystko sa duzo
    dalej od nas polakow lub bylych polakow :-)

    I to wlasnie ja staram sie robic i probowac w kregu
    moich znajomych z polski rozpropagowac.
    Coz moj krag znajomych z polski sie po tych akcjach
    dramatycznie zmniejszyl, ale Ci ktorzy zostali
    nie tylko rozumieja sie lepiej miedzy soba
    ale rowniez nawiazuja DUZO latwiej kontakty z niemcami !!!
  • 09.07.03, 14:24
    Tomek, masz duzo racji.
    Powinnismy miec na tyle pewnosci siebie, zebysmy powiedzenie Niemcowi: "Jestem
    z Polski" traktowali wylacznie jako informacje. To jest przeciez tylko taka
    sama informacja jak "Mam 40 lat" czy "Mam dwoje dzieci".
    Inne narody to potrafia, dlaczego my wiec nie mozemy sie tej zdrowej pewnosci
    siebie nauczyc?
    Kluczem do akceptacji imigranta w chyba kazdym nowym spoleczenstwie jest oprocz
    znajomosci jezyka jeszcze jedno: poczucie, ze nie jest sie ani gorszym, ani
    lepszym lecz rownym z przecietnym Niemcem, Francuzem czy Kanadyjczykiem.
    To pozwoli nam na wlasciwy szacunek dla tych, ktorzy tego zasluguja, jak i na
    nabranie wlasciwego dystansu do tych, z ktorymi nie chcemy miec nic wspolnego.

    To, jak nas traktuja inni jest zalezne rowniez od tego, na jakie traktowanie my
    im pozwalamy.
  • 09.07.03, 17:42
    zgadzam sie z Toba, jestesmy normalnymi obywatelami
    swiata a czym specjalnym zaslugujacym na uwage.

    Problem moim zdaniem lezy rowniez w tym,
    ze miedzy polakami w niemczech istnieja
    powazne trudnowsci w porozumiewaniu sie :-))
    mimo ze mowimy wszyscy po polsku
    to albo udajemy ze go zapomnielismy albo
    ktos z warszawy uwaza sie za kogos lepszego
    od np. gdanszczanina :-((
  • 10.07.03, 11:02
    Tomek nic dodac nic ujac, trafiles w sedno , tak trzymac!!
  • 19.07.03, 02:42
    Dla mnie sprawa prosta: kompleksy. A jeśli ktoś się wstydzi j. pol., to już nie
    jest Polakiem. Ja też jestem poch.-niem. (w 5 pokoleniu po mieczu i kądzieli,
    pol. nazwisko z powodu ułożenia proporcji płci - gdyby babcia była dziadkiem,
    miałbym niemieckie:)) i się do tego przyznaję publicznie, ale niem. znam słabo
    i się dobrze czuję w Kongresówce:)))))))) - nie mam zamiaru nigdzie wyjeżdżać,
    ani do NRF, ani gdziekolwiek indziej, chociaż moja prapraprababka polskiego nie
    znała. Z koleżankami o nazwiskach Neumann, Neueck, Koch itp. (dla zatarcia
    identyfikacji zmieniam pisownię na niemiecką) rozmawiam też po polsku! Jako
    Polacy-Europejczycy nie mamy kompleksów. A jak słyszę Bacha czy Beethovena, to
    też uważam ich za swoje dziedzictwo kulturalne (w ich czasach część moich
    przodków była niewątpliwymi Niemcami). A w ogóle to wkurza mnie że dużo Polaków
    w kółko narzeka na co się tylko da i ma pretensje do całego świata. Kiedy
    słyszę skrzywionych jak pipa w grochu narzekaczy, mam zachwiane poczucie
    tożsamości... Chcieliby żeby państwo dało robotę, nawet gotowi są chwalić
    czerwony reżim, że niby wszyscy mieli pracę, obrzydliwe...
    ---------------------------------------------------
    zapraszam:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12224
    Es lebe das Vereinigte Europa!
    Es lebe die Polnische Republik!
    Niech żyje Niemiecka Republika Federalna!
  • 21.07.03, 18:09
    Niezupelnie sie z Toba zgadzam,
    narzekaczy mozna znalezc w kazdej nacji.

    W pl-u sie narzeka na czerwonych
    w niemczech na turkow.

    To zawsze jest prostsze, na kogos/cos narzekac,
    wtedy nie jest sie samemu winny.

    Problem w tym, ze samym narzekaniem nic sie zwojuje,
    trzeba cos ROBIC, patrz moj wczesniejszy post
    tomek, hamburg
  • 23.07.03, 21:21
    Przyznam sie szczerze , ze nie przeczytalam wpisow na tym watku , ale to
    zrobie i sie ustosunkuje. A teraz powiem krotkim zolnierskim slowem. Mimo
    mieszkania przez wiele lat w Niemczech i poznania w miare porzadnie tego
    jezyka bylam potworna matka wymagajaca od potomstwa sztuk dwa ( urodzonych i
    wychowanych w Niemczech ) mowienia do mnie po polsku. Bylam jedna z bardzo
    nielicznych cudzoziemek w bawarskich wioskach gdzie spedzilam lat 12 , ale
    nigdy nie wpadlam na pomysl coby do dzieci mowic po niemiecku. Efekt jest
    taki , ze dzieci mowia , czytaja i pisza w obu jezykach w miare swobodnie.
    Nigdy sie nie wstydzilam , ze mowie do dzieci po polsku ani tez nie mialam z
    tego powodu zadnych problemow. Po dwoch slowach wypowiedzianych przeze mnie po
    niemiecku kazdy wie , ze nie jestem Niemka wiec uwazam za idiotyzm mowienie do
    dzieci w jezyku , ktore one znaja lepiej ode mnie. A co do wstydu to ja akurat
    zawsze bylam dumna z mojej polskosci i nigdy mnie nic ze strony Niemcow na tym
    tle nieprzyjemnego nie spotkalo. Kran Germanofil
  • 24.07.03, 12:55
    jan.kran napisała:

    > Przyznam sie szczerze, ze nie przeczytalam wpisow na tym watku, ale to
    > zrobie i sie ustosunkuje. A teraz powiem krotkim zolnierskim slowem. Mimo
    > mieszkania przez wiele lat w Niemczech i poznania w miare porzadnie tego
    > jezyka bylam potworna matka wymagajaca od potomstwa sztuk dwa (urodzonych i
    > wychowanych w Niemczech) mowienia do mnie po polsku. Bylam jedna z bardzo
    > nielicznych cudzoziemek w bawarskich wioskach gdzie spedzilam lat 12, ale
    > nigdy nie wpadlam na pomysl coby do dzieci mowic po niemiecku. Efekt jest
    > taki, ze dzieci mowia, czytaja i pisza w obu jezykach w miare swobodnie.
    > Nigdy sie nie wstydzilam , ze mowie do dzieci po polsku, ani tez nie mialam
    > z tego powodu zadnych problemow. Po dwoch slowach wypowiedzianych przeze
    > mnie po niemiecku kazdy wie, ze nie jestem Niemka, wiec uwazam za idiotyzm
    > mowienie do dzieci w jezyku, ktore one znaja lepiej ode mnie.
    > A co do wstydu to ja akurat zawsze bylam dumna z mojej polskosci i nigdy
    > mnie nic ze strony Niemcow na tym tle nieprzyjemnego nie spotkalo.
    > Kran Germanofil

    Widze Bawarskie tony w tekscie, jak przyjemnie Gruss Gott
    ja celowo nie uczylem mojego "duzego" tu urodzonego polskiego
    - takie byly czasy
    a) moje wszystkie dziadki babcie ciocie wujki mowia po niemiecku - obojetnie
    czy z Pomorza czy ze Sloonska czy Argentyny czy z Deutsch Sued West Afrika
    czy miejscowe erefenowskie - bo tak mam rozsypane po swiecie
    b) w momencie gdy wyjezdzalem z PRL to mialem pelna swiadomosc,
    ze nigdy mnie do socjalistycznej Polski nie wpuszcza, a ta byla budowana na
    wiecznosc i jeszcze miala dojsc do komunizmu.
    i rzeczywiscie tak bylo - nawet na pogrzeb, czy slub, czy chrzty w rodzinie
    nie dostawalem wizy - uzasadnienie - miesjca urodzenia (moje Niemca w
    niemieckiem pasporcie) maja byc pisane po polsku.
    W efekcie moje siostrzenice, moje pannnice, poznalem dopiero gdy one mialy 17
    i 14 lat bo z koleji siostry nie puszczano - nie dostawala paszportu.
    No to po co mialem chlopakowi w glowie macic ???

    Troche sie zapomina ze lat temu 10 - 15, jezyk polski tu, byl jezykiem
    idelogicznego wroga
    i ze zarowno amerykanskie rakiety tu stacjonujace byly skierowane na Wisle
    jak i Wojsko Polskie bylo w pelnej gotowosci NA BERLIN (zachodni)
    - i opowiadanie ze przymusowo i nam kazano - jest zaba ktora sie blota wypiera.

    A komu kazano oswabadzac Czechy z elementow antykomunistycznych w 1968 roku
    nikomu - a polscy ulani poszli jak w dym, z bratina czerwona armia

    To i na Berlin tez by poszli i do Atlantyku doszli - osowbodzili by Paryz i
    Lisbone spod kapitalistycznego wyzysku - takie byly czasy - szczesliwie nie
    doszlo do oswobodzenia Saragossy z kapitalizmu polskimi rekami - jeden raz w
    historii swiata wystarczy.

    W pracy mam paru Syryjczykow i Egipcjan - nikt im zlego slowa nie powie
    ale oni maja ta psychoze - teraz na nich jest kolej nie rozmawiac po arabsku,
    a jezeli to po cichu - takie czasy, nastepna glupota na tym padole placzu
    w wyniku szowinizmu, tym razem religijnego Allah-u-Akbar.

    Walter

  • 26.07.03, 12:27


    ignorancie11 staraj sie uzywac jezyka polskiego jezeli masz w nim co do
    powiedzenia, a mlec ozerem nie musisz byle czego
    zwlaszcza w gronie, do ktorego nie nalzysz - ani wiekowo, ani kwalifikacja
    przezyc czy pochodzenia
    - Kibitzen still sitzen

    to jest forum Polonii w Niemczech
    ignorancie11 czy jestes Polakiem w Niemczech ???
    ignorancie11 czy jestes polskim Niemcem w Niemczech ???
    ignorancie11 czy jestes Sloonzakiem w Niemczech wzglednie Kaschebe albo
    Autochotnem z Warmii Mazur czy Pomorza ???

    jezeli nie jestes to wypad stad
    - tu jest Geschlossene Gesellschaft, nie dla psa kielbasa.

    Walter Bertin, Niemiec mowiacy po polsku, United Europe
  • 26.07.03, 20:05
  • 26.07.03, 20:35
    eee tam nikt niczego sie nie boi leca po polsku jak trza
    ...rwa mac, spie.... glupi ...uju
    to zawsze mozesz uslyszec w odniesieniu do siebie
    i w Polsce i w Niemczech
    i to nawet od pingwinow na Antarktydzie
    gdy te ostatnie sie na tobie poznaja
    Czy probowales juz na Saharze - masz poplarnosc u Berberow zapewnionen
    ze wzgledu na wodoglowie
    Napisz opowiesc o swoich przezyciach na pustynie
    "wielblad i ja i oaza" zrodla wodolejstwa

    Walter, Niemiec mowiacy po polsku i nie tylko, United Europe
  • 29.07.03, 19:16
    Przeczytalam ten watek i mam takie refleksje. Jak ktos nie chce mowic do
    dziecka po polsku to zawsze znajdzie jakies wytlumaczenie. Np. , ze nie jedzdzi
    do PL albo ,ze dziecko nie bedzie dobrze mowic po niemiecku albo cokolwiek. Ja
    wiele lat i wysilku wlozylam w to zeby nauczyc sie dobrze po francusku i
    niemiecku. Teraz na starosc przyszlo uczyc mi sie kolejnego jezyka. Wiem z
    doswiadczenia jakim bogactwem jest znajomosc nastepnego jezyka. W momencie
    kiedy moja corka sie urodzila mialam absolutny szlaban na Polske. Liczylam sie
    nawet z tym , ze nigdy nie bede mogla do Ktaju pojechac. Siedem lat nie bylam w
    Polsce , po raz pierwszy przyjechalam w 1990 roku. Mimo to nigdy mi na mysl nie
    przyszlo pozbawiac moich dzieci bogactwa jakim jest jezyk polski. Jestem
    filolologiem i mam duza swiadomosc jezykowa. Jezyk polski jest bardzo trudny ze
    wzgledu na swoja fleksyjnosc i wystepowanie aspektu. Dzieki temu , ze moja
    corka zna polski jest jedynym dzieckiem wsrod 12 uczacych sie tego jezyka ktora
    rozumie co jest aspekt. To tylko jeden przyklad jak polski moze w zyciu pomoc.
    Ja patrzylam na problem mowienia po polsku nie w ramach wstydu tylko rozsadku.
    Kran.
  • 29.07.03, 19:18

    Nie napisalam jakiego jezyka , szostego zreszta uczy sie moje dziecko. Jest to
    rosyjski. Nawet Jej nauczyciel , Norweg przyznal , ze ma ma problemy ze
    zrozumieniem aspektu po rosujsku choc pisze ksizki do nauki tego jezyka. K.
  • 30.07.03, 09:27
    Ja tez zaluje naszej decyzji co do chlopaka, bo chociaz sam z
    wyksztalcenia "techniczny", to sam ze wzgledu na uklady rodzinne i rozne
    przeprowadzki w zyciu mowie 4 Muttersprache, a innymi 4 jako obcymi, ale na
    poziomie ojczystego.
    Moze wlasnie ze wzgledu na te moje przeprowdzki po calym swiecie w zycu,
    i w efekcie rozwalone pierwsze malzenstwo, chcialem zeby moj pierworodny byl
    gdzies jednoznacznie przynadlezniony, a nie taki international "kundel" jak
    Papa.

    Kazdy jezyk z cala pewnoscia jest skarbem, ale swoje miejsce na swiecie,
    Heimat i Vaterland, chyba jeszcze wiekszym - tak przynajmniej mi sie zdawalo,
    moze niekoniecznie slusznie.

    Ja jestem polskim Niemcem z Warszawy - moim miejscem na swiecie jest Warszawa -
    a tem moze nie zostalem wypedzony, ale wypchniety za drzwi - bo mam nie ta
    narodowosc - i przy ustawianiu preferencji dla syna to mialo zasadnicze
    znaczenie - jego nikt tu nie wypchnie za drzwi ani czerwoni, ani brunatni, ani
    czarni, ani biali, ani UFOludki - moze to jakis emigracyjny syndrom.

    Walter
  • 12.02.04, 02:48
    No wlasnie.

    Dla mnie jest juz wogole rzecza niezrozumiala, jak Polak moze sie wstydzic
    swojego wlasnego jezyka.
    Mowie trzema jezykami tj. Niemieckim, Angielskim i polskim. Wszystkimi tymi
    jezykami mowie na poziomie swojego ojczystego jezyka.

    Od roku mieszkam w Niemczech, bo tutaj podjalem swoja prace zarobkowa.
    Nie wyobrazam sobie jednej rzeczy. Powiedzialem sobie, raz i dobrze, ze z
    Polakami bede zawsze rozmawial po Polsku, nawej jezeli im to wlasciwie niezbyt
    dobrze wychodzi, a z Niemcami po Niemiecku.

    A tym ktorzy nie chca wiecej mowic po Polsku powiem tylko jedno - WSTYDCIE SIE!!

    Niemca jak mnie troche denerwuja zawsze odpowiadam, jezeli mi mowia ze
    niemiecki jest trudnym jezykiem:
    " Tacy cwani jestescie, ja sie waszego jezyka potrafilem nauczyc a wy
    potrzebowaliscie 6 miesiecy aby bezblednie wymawiac moje imie i nazwisko".
    Nie mowie juz nic o jego poprawnym pisaniu. A na imie mam KRZYSZTOF nazwiska
    nie podam. Wiec gdzie tu sens. To oni powinnie sie wstydzic ze na nauczenie sie
    glupich dwoch slow potrzebuja tyle czasu, a i tak dalej robia bledy.

    Pozdrawiam i jeszcze raz powtarzam " Mowmy po Polsku " Badzmy dumni ze
    znajomosci naszego jezyka i cieszmy sie ze bardzo malo Niemcow potrafi go
    zrozumiec.

    A pozatym wierzcie mi ze jezeli rozmawiam po Polsku to niemiec musi sie zapytac
    jaki to jezyk bo nie potrafi go rozpoznac.

    Pozdawiam.

    Krzysztof
  • 12.02.04, 07:35
    Powiedzialem sobie, raz i dobrze, ze z
    > Polakami bede zawsze rozmawial po Polsku, nawej jezeli im to wlasciwie
    niezbyt dobrze wychodzi, a z Niemcami po Niemiecku.

    Ja mam podobna strategie, ale nie wedle narodowosci, ale wedle tego, w ktorym
    obszarze jezykowym ktos wyrosl. Jesli ktos posluguje sie niemieckim jako
    jezykiem ojczystym- mowie po niemiecku. Ten jezyk ma dla mnie pierwszenstwo, bo
    po polsku juz sie w zyciu nagadalem i jezyk ten opanowalem dostatecznie dobrze.

    Z narodowoscia jest problem, bo jest wiele Deutsch- Polen i innych mieszancow i
    branie kogos pod parasol przez klasyfikowanie go w jedna lub druga strone moze
    byc nie na miejscu. Uzywanie w tym delikatnym kontekscie slowa 'zawsze' nie
    jest zreszta najlepszym pomyslem.
    Najlepsze rozwiazanie to kierowanie sie zdrowym rozsadkiem i poszanowaniem dla
    wspolczlowieka :-), a nie -izmem jednym lub drugim.

    --
    Jestem synem mego ojca,
    bede kiedys ojcem syna *

    * Wszystkie oznaczenia stanowisk w rozumieniu niniejszej sygnaturki sa
    neutralne plciowo.
  • 12.02.04, 09:11
    Narzekasz, ze Niemiec nie potrafi Twojego imienia poprawnie napisac...
    Przeczytaj, Twoj, w zalozeniu calkiem nieglupi post i zastanow sie czy ten sam
    Niemiec, podobnie jak Ty, w kilkunastu linijkach tekstu, pisanych w ojczystym
    jezyku, zrobilby rowniez 12 bledow ;)
    Moze tak troche skromnosci i autorefleksji?
  • 14.02.04, 22:23
    Witam Was

    Podjeliscie tutaj ciekawy watek ktory rowniez mnie dotyczy. Mieszkam od
    kilkunastu lat w Niemczech, z Polski wyjechalem w roku 1987 a wiec jeszcze w
    czasach kiedy nie bylo mowy o niezaleznej Polsce (gdyby bylo nigdy bym zapewne
    nie wyjechal). Znam problemy wstydu przed wlasnym pochodzeniem, ale one sa
    bardzo uwidocznione u pochodzeniowcow, ktorzy niejako musza lub chca udawac tu
    Niemcow.
    Wynika to nie tylko z tego ze niektorzy chca mniej lub wiecej czuc sie Niemcami
    ( choc wiekszosc Niemcow nie podziela ich uczucia) robia to takze np niektorzy
    Turcy, ale odbywa sie to na innej plaszczyznie. W przypadku pochodzeniowcow
    glownie ze Slaska jest to zwiazane z niechecia do Polski ( niekoniecznie tej
    starej prl-owskiej ktora czesto zreszta byla dla nich lepsza jak dla innych) i
    ze strachem ze nie zostana zaakceptowani jako Niemcy. Jest to ich najwieksza
    tragedia, nie chca byc Polakami a Niemcami byc nie umieja.

    Wiem to z autopsji poniewaz zona moja i tesciowie pochodza ze Slaska i
    zachowuja sie podobnie, ogolnie mozna powiedziec ze moja charakterystyka dotyka
    ich problem w 100%.
    --
    www.astronauta.tk
  • 14.02.04, 23:01
    tja....no to macie dobry temat teraz w forum i musze powiedziec, ze ja
    podkreslam wiele wypowiedzi moich poprzedniköw.
    ja mieszkam w niemczech na poludniu od prawie 16 lat, na szczescie nie jestem
    pochodzeniowcem i nie jestem tak obciazony jakims tam ich podejsciem do polaköw
    i polski ogölnie, ale tak szczerze to musze powiedziec, ze jestesmy sobie sami
    winni, ze sie wstydzimy naszego pochodzenia i naszego jezyka polskiego. wiem,
    ze polonia tu w niemczech jest najgorzej zorganizowana ze wszystkich krajöw
    europejskich, bierzmy przyklad z UK, a po drugie to ze wielu z tak zwanych
    prawdziwych polaköw nie przyznaje sie do polskosci czego niestety sami niemcy
    nie moga zrozumiec i nawet taka sprawa jak wychowanie dzieci w 2 jezykach jest
    dla wielu tutejszych polaköw niedopomyslenia i sie wstydza starego jezyka co
    pokazuje jak oni sa nastawieni do starego kraju.
    najlepszym przykladem sa pochodzeniowcy, ktörych znalem tutaj bardzo duzo i
    naszczescie nie mam teraz zadnego kontaktu z nimi, poniewaz spotkalem sie z
    wieloma, ktörzy prawie po dwöch tygodniach pobytu w niemczech czuli sie
    bardziej niemcami niz sami rodowici niemcy co bylo bardzo smieszne a dotego
    nagle zapomnieli jezyka polskiego a po niemiecku to zaden z nich nie mögl nawet
    normalnego zdania wyksztusic a nie möwiac o sytuacji jak dostawali niemieckie
    papiery.....to byli oni juz rodowitymi niemcami.....osmieszajace!
    a jak poröwnac nas z innymi nacjami w niemczech to chyba mamy jakis tam
    kompleks nizszosci albo cos takiego bo inaczej tego durnego zachowania nie da
    sie wytlumaczyc, chociaz takie zachowanie maja tez sowjeci jako pochodzeniowcy.
    czyli cos musi w tym byc, ale co do naszej polonii tutaj to raczej niechcial
    bym powiedziec czy mam dobre zdanie, poniewaz jesli ktos nie ma ochoty
    rozmawiac w jezyku polskim, czy nawet prowadzic normalnych kontaktöw to möwi to
    za siebie i czasami (przykre ale prawdziwe) nie mam ochoty na naszych rodaköw
    bo sa zawistni i wywyzszaja sie ponad innych nawet z polski.

    a poza tym to mam tylko znajomych pochodzacych z niemiec i musze powiedziec, ze
    bardzo sie oni dziwia na temat podejscia polaköw do ich polskosci. popatrzmy na
    inne narody w niemczech....jakos im to wychodzi!

    serdeczne pozdrowienia

    peterli z karlsruhe
  • 15.02.04, 09:56
    Bardzo dziwny link "peterli" jak na prawdziwego Polaka co sie polskosci nie
    wstydzi...
    --
    www.astronauta.tk
  • 15.02.04, 10:20
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=516&w=10507272&v=2&s=0
    • Re: Jak się zyje Polakom w Niemczech???
    basia553 14.02.2004 16:27 odpowiedz na list odpowiedz cytując


    Gdyby moja siostra nie byla taka zawzieta na mnie, to chetnie bym jej Plesserze
    Twöj post przeczytala. Zbesztala mnie dzis po raz kolejny przez telefon, az
    skonczylam rozmowe wpöl slowa. Bo zaczelam jej o tej osobie opowiadac, a ona na
    to, jak moge wogöle tak zle o rodakach (!) möwic! I tak sie rozgadala na temat
    mojego stosunku do Polski itd., ze mnie do slowa nie dopuscila. Ciekawa jestem
    czy by tak samo reagowala, gdybym ta sama hoistorie opowiedziala o Chinczyku.
    Tylko dlatego ze mieszkam w Niemczech, wielu ludzi uwaza, ze nie wolno mi
    niczego krytykowac. Takie bezkrytyczne uwielbienie wszystkiego co polskie
    przypomina mi powiedzenie zajomej: nie röbmy z piczki kapliczki. Pardon za
    slowo.



    • Re: Jak się zyje Polakom w Niemczech???
    plesser 14.02.2004 17:04 odpowiedz na list odpowiedz cytując


    Masz racje z ta piczka :-) Ja tam ‘rodakow’ (niezaleznie jakby ich nie
    definiowac :-P), ani nie wielbie, a ni im nie dopiekam- czyli norma- merdam
    serdecznie na wejsciu jak do kazdego, ale jak trzeba to mlotkiem tez dobrze
    przyloze. Rozsadek zdrowy trza zachowac we wszystkim.


    Pozwalam sobie przeniesc z rownoleglego watku dwa wpisy, bo zaczynaja dobrze
    pasowac do tej dyskusji. Panowie wybacza, ale mimo dlugoletniego pobytu w BRD
    wydaja sie panowie malo przejac od Niemcow dystansu do, w Polsce ciagle
    panujacej, XIX wiecznej ideaologii narodowej. Jak czytam o tych wszystkich
    ojczyznach, polskosciach, prawdziwych Polakach, az mnie skreca. Zdrowy
    rozsadek!!!!

    --
    Jestem synem mego ojca,
    bede kiedys ojcem syna *

    * Wszystkie oznaczenia stanowisk w rozumieniu niniejszej sygnaturki sa
    neutralne plciowo.
  • 15.02.04, 16:18
    z tym peterli to tak sie juz przyjelo od moich znajomych, poniewaz jest
    zdrobnieniem od piotrka, a po drugie ja czuje to co czuje do polski i nie moge
    powiedziec czy jestem prawdziwym polakiem....co to wogöle oznacza "prawdziwy
    polak"? a polskosci sie nie wstydze.....

    piotrek z karlsruhe
  • 17.02.04, 11:57
    No nie zdrobnieniem od Piotrka jest Piotrus lub jakies tego wariacja jak np
    Piotrusiek itp. peterli to typowe od Peter.
    Nie robie ci zarzutu ze tego uzywasz ale to jest smieszne w obliczu tego co
    wczesniej napsiales o polskosci w mysl madrego polskiego przyslowia "przyganial
    kociol garnkowi"
    Nie musi to o niczym swiadczyc, czasami po prostu przypadek, mialem kolege co
    tez po wyjezdzie do Niemiec zaraz w listach zaczal podpisywac sie Peter, moze
    robil to machinalnie moze dla zartu, nie wiem bo go juz wiecej nie spotkalem,
    no raz jak przyjechal do Polski na odwiedziny ale tu juz byl nastawiony raczej
    antyniemiecko, prowdopodobnie dzialamy jako ludzie spontanicznie i nie mamy
    uksztaltowanej postawy w 100%, czesc z nas na pewno. Moze top swiadczyc o
    slabosci charakteru lub po pristu o postawie kosmopolitycznej ale to moze
    dobrze w obliczui zjednoczonej Europy.
    To tyle koncze bo sie rozgadalem.

    --
    www.mk24.tk
  • 21.02.04, 12:09
    Przede wszystkim musze Wam powiedziec,ze z przyjemnoscia czytalo mi sie to
    wszystko co powyzej.Rzecz nie tylko w tresci ale i w formie.Jestem nowa na
    forum i zaczelam na "Polonii" - juz skonczylam.( moj ostatni tam post "Czy jest
    ktos z Hiszpanii ?" )Nie wiem dlaczego Polonia z drugiej polkuli jest taka jaka
    jest,choc nie chce generalizowac - mam kolezanke w Canadzie,ktora zostala
    normalna.To po pierwsze.
    Osmielam sie zabierac glos,bo mieszkalam 9 lat w Niemczech ( od 7 lat w
    Hiszpanii )Doswiadczenia mam podobne do Waszych,jezeli chodzi o jezyk
    polski.Wyjechalam z Polski w 1988,z mezem i dwuletnia corka.Na pochodzenie,ale
    tak jak wszyscy,albo prawie wszyscy,nie dlatego ze czulam sie Niemka tylko po
    to zeby poprawic sobie warunki materialne.
    W Niemczech urodzilo nam sie jeszcze dwoch synow,ktorych pierwszym jezykiem byl
    jezyk polski.Sami jeszcze nie znalismy na tyle niemieckiego,a poza tym
    chcielismy zeby dzieci mogly dogadac sie z dziadkami,ktorzy zostali w
    Polsce.Przedszkole,szkola.....mialam w planie : w domu po polsku,poza po
    niemiecku.Nie wyszlo nam to za bardzo,ale dzieci mowia po polsku ....jak musza.
    W tej chwili wyglada to u nas tak:My z mezem mowimy po polsku,dzieci do nas po
    niemiecku ( my do dzieci po polsku ),a dzieci miedzy soba po
    hiszpansku.Smiejemy sie,ze nie mamy z wlasnymi dziecmi wspolnego jezyka.Dla
    kogos z Polski brzmi to moze nieciekawie,ale Wy wszyscy wiecie ,ze tak sie da i
    nie ma w tym nic zlego.Ciekawe jest to,ze czasami kiedy zdarzy mi sie
    powiedziec cos do dzieci po niemiecku,zwracaja mi uwage.Ja mam mowic po
    polsku,bo niemiecki do mnie nie pasuje.Dzieci kiedy sa w Polsce,u dziadkow
    mowia tylko po polsku i podobno bardzo dobrze.Pisze podobno,bo pytam o to za
    kazdym razem tesciowa i moja mame.Kiedys wracali cala trojka z Polski i
    powiedzialam do nich:no to powiedzcie cos jescze z biegu po polsku:a oni:mama
    wir haben uns schon so gefreut,dass wir jetzt wieder deutsch sprechen konnen.
    Ten ich deutsch coraz bardziej przechodzi w spanisch,ale nie sadze zeby
    niemieckiego zapomnieli ( przyda im sie ) a polskiego tez nie zapomna przy
    matce mowiacej po polsku.Wszystko rozumieja,ale wygodniej im po niemiecku,a
    wlasciwie coraz bardziej po hiszpansku.Z angielskiego sa w szkole wszyscy
    najlepsi.Wydaje mi sie,ze wynika to z faktu,ze im wiecej jezykow sie zna, tym
    latwiej przychodzi nauka nastepnego.Corka uczy sie ( bardzo chetnie zreszta )
    francuskiego,greki i laciny.Jej marzeniem jest nauczyc sie ....japonskiego.Nie
    wiem po co jej to,ale jak chce.....
    Jeszcze o jednym chcialam Wam napisac.W Niemczech bylismy zawsze tymi,ktorzy
    zle mowia po niemiecku.Naszego akcentu nie da sie ukryc.Tutaj mamy bardzo duzo
    do czynienia z Niemcami i wiecie o co nas pytaja ? Skad tak dobrze znamy
    niemiecki ? Czy to nie zabawne ?
    Niemcy sa zdania,ze jak sie jest w Niemczech,to trzeba mowic po niemiecku.Znam
    wielu Niemcow,ktorzy spedzaja od lat po kilka miesiecy w Hiszpanii-zaden z nich
    nie usiluje nawet nauczyc sie kilku slow po hiszpansku.
    Jezeli ktos z Was chcialby nawiazac ze mna kontakt,to jestem najczesciej na
    Viva Espana ( forum prywatne-rozne )
    Szkoda,ze nie poznalam ludzi waszego pokroju jak bylam w Niemczech.Mialam
    raczej do czynienia z tymi szepczacymi po polsku.
    pozdrawiam serdecznie
  • 26.02.04, 09:37
    Sprostowanie:Viva Espana od wczoraj na "Polska i swiat "
  • 29.02.04, 10:31
    Jest wiele powodow. Ponizsze wydaja mi sie najwazniejsze:
    1)Kiedy przyjechalem do Niemiec z komunistycznej Polski i moglem pozostac tu przez jakis czas przed
    dalsza emigracja bylem zaszokowany dobrobytem, zaopatrzeniem sklepow itd.
    Bylem szczesliwy, ze wolno mi chodzic po tych ulicach, sklepach, ze dostaje zasilek itd.
    Niestety, zauwazylem, ze sporo Polakow chcialo nie tylko ogladac towary, ale jak to sie
    mowi pieknie po niemiecku "lange Finger machen". Chcialem sie odciac od tej grupy i
    dlatego wolalem "wtopic sie" w Niemcow i trzymac sie z daleka od roznych niepewnych grup.
    Po pewnym czasie spotkalem tez Polakow, ktorzy byli w porzadku.
    2) Wsrod nieznajomych Niemcow mozna czasem spotkac, powiedzmy raz na rok, jakiegos "Neonazi"
    Choc na ogol nie sa to ludzie jacys przesadnie agresywni, to lepiej "nie wychylac sie"
    z polskoscia, po prostu dla "swietego spokoju".
    3) Cala historia stosunkow polsko-niemieckich w najnowszych dziejach pozostawila glebokie
    rany u wielu ludzi. Idac ulica w Niemczech i rozmawiajac po polsku mijamy z pewnoscia
    wiele starszych osob dla ktorych jezyk polski nie kojarzy sie z najlepszymi wspomnienia-
    mi. Powstaje niepotrzebna bariera, tym bardziej ze pololenie wiekszosci Polakow urodzonych
    po wojnie nie mialo z tymi sprawami nic wspolnego.

    Podsumowujac, wydaje mi sie, ze wielu osobom, ktore sa lojalnymi obywatelami Niemiec, ale
    nie chca przestac czuc sie Polakami jest znacznie trudniej niz Polonii w innych krajach.

    W Kanadzie, gdzie mieszkam, nie widze zadnego problemu z rozmawianiem na ulicy glosno po
    polsku lub w jakimkolwiek innym jezyku. Cos takiego jak "Auslaenderhass" prawie nie istnieje
    lub istnieje w szczatkowej formie. Na ogol przepustka do tego aby stac sie pelnowartosciowym
    czlonkiem spoleczenstwa jest plynne opanowanie jezyka (nie tyle chodzi tu o tzw. idealny
    akcent, ile o plynnosc i poprawnosc zdan, gdyz "kaleczenie gramatyki" robi gorsze wrazenie
    niz wymowa nie calkowicie perfekcyjna, choc kazdy stara sie tu tego nie okazywac). Mowie tu
    o prowincji Ontario i jezyku angielskim. Jak jest w Quebecu i z jezykiem francuskim, nie
    wiem dokladnie, na ile perfekcyjnie nalezy ten jezyk opanowac, zeby nie byc uznawanym za
    "cudzoziemca". Wydaje mi sie, ze to sprawa trudniejsza, byc moze sie myle.

    Pozdrowienia
  • 29.02.04, 11:59
    Jak dlugo byles w Niemczech i ile lat mieszkasz juz w Canadzie ?
  • 04.03.04, 13:54
    nie mieszkam w niemczech,ale we francji i musze wam powiedziec, ze jestem
    zdziwiona wasza dyskusja. polski jest dla mnie jezykiem, ktorym sie
    porozumiewam z dziecmi i z polakami zamieszkalymi tutaj. moje corki urodzone
    tutaj mowia doskonale po polsku, a olenka jest najlepsza uczennica w klasie, a
    od 2 lat uczy sie tez angielskiego i tez jest najlepsza w klasie. moj maz jest
    belgiem wiec w domu kroluja dwa jezyki. nie bojcie sie mlode mamy, jezyk polski
    nie przeszkodzi waszym dzieciom w nauce jezyka niemieckiego. co do polakow
    szepczacych po polsku, to tutaj nie obserwuje sie tego zjawiska, nie spotkalam
    sie tez z tym, zeby polacy stad porozumiewali sie miedzy soba po francusku,
    wiec byc moze jest jakas presja u was. widuje jednak polskich turystow i ci
    szepcza miedzy soba po polsku, ale to chyba problem zwiazany z tym co sie mowi
    w polsce na temat tego jak widza nas cudzoziemcy. mieszkam tu od 11 lat i
    stanowczo stwierdzam, ze polacy we francji sa cenieni i lubiani i bez problemu
    przyznaja sie do swojego pochodzenia. przepraszam, ze nie bylo o niemczech, ale
    wierzcie mi, ze zaskakuja mnie wasze obserwacje.
  • 21.03.04, 23:59
    no coz odpowiedz, dlaczego ten watek zaistnial jest prosta:
    francja <> niemcy

    proste pytanie:
    ilu jest obywateli Francji urodzonych w Polsce
    muszacych(sobie samym) udowadniac ze sa sa francuzami
    poniewaz maja w swoich kwitach sa niemcami.
    Dodatkowo nalezy dodac jeszcze mieszanke pracy na czarno
    przesadow w stosunku na nas jako zlodziei...

    Sam przez to przeszedlem i po 17 latach w niemczech moge sobie
    pozwolic na mowienie o sobie do niemcow ze jestem polakiem
    z niemieckim obywatelstwem i dlatego mowie po polsku
    lepiej niz po niemiecku. Ale jest to LUKSUS
    na ktory nie kazdy moze sobie pozwolic...

    Mysle ze po 1.5.2004 sytuacja bedzie sie zmieniac na lepsze
    w niemczech, gdzie indziej jest po prostu inaczej

    pozdrowienia
    tomek, hamburg
  • 20.03.04, 03:03
    Nie rozumiem czego tu sie wstydzic.Mowie bardzo dobrze po niemiecku ,ale moja
    ojczysta mowa jest polski!!!
  • 28.03.04, 11:27
    kompleksy malych ludzikow!!!!!! Ludzie, ktorzy wstydza sie swojego OJCZYSTEGO
    jezyka, nia maja o nim zazwyczaj pojecia, sa niewyksztalceni, nie przeczytali w
    swoim zyciu pewnie ani jednej ksiazki, nie znaja polskiej literatury, historii,
    sztuki itp. zreszta po co tutaj przyjezdzaja? Czy jakby Niemcy byla biednym
    kraikiem, ktokolwiek, kto ma jakies tam niemieckie korzenie, poczulby sie W
    OGOLE Niemcem???????????????????? Wiec takie gadanie, ze "ich sein richtige
    Deutsch" (super niemiecki tak na marginesie...) doprowadza mnie do ataku
    smiechu. czy oni nie widza, jak sie osmieszaja?
    mieszkam w Niemczech od niedawna, jestem Polka w 100%, zawsze nia bede, korzeni
    nie da sie odciac. Moje dzieci beda mowily po polsku, beda znaly Polske. Nie
    wstydze sie mowic po polsku, kocham ten jezyk. Mieszkam tu tylko dlatego, ze
    moj przyszly maz jest Niemcem.
  • 28.03.04, 11:50
    „mieszkam w Niemczech od niedawna, jestem Polka w 100%, zawsze nia bede,
    korzeni nie da sie odciac. Moje dzieci beda mowily po polsku, beda znaly
    Polske. Nie wstydze sie mowic po polsku, kocham ten jezyk.”

    I uchowej nos Pon Boczku przyd nadgorliwosciom s jedny i s drugi strony i temi,
    kierzy fanami wymachujom, bo som wisz, co s tego nic dobrego niy ma.

    Madbach, kochaj jezyk ktory chcesz, ale sady tak stanowczym tonem ograniczylbym
    w tak delikatnej materii do wlasnej osoby (bo juz z dziecmi moga byc problemy).
    Kazdy ma wlasna smiertelna chorobe przenoszona droga plciowa i nawet jesli
    pewne zachowania wydaja sie nienaturalne nie ma co wtykac paluchow w cudze
    sprawy, tak dlugo jak owe postawy nas nie dotykaja. Nie Twoj cyrk, nie Twoje
    malpy.

    „Mieszkam tu tylko dlatego, ze moj przyszly maz jest Niemcem.”
    No to nie pozostaje nic innego jak zyczyc, zeby taka motywacja zawsze
    sprawiala, ze bedziesz sie w BRD czula dobrze.

    --
    Dear Lord, you made many, many poor students.
    I realize, of course, that it's no shame to be poor.
    But it's no great honor either.
    So what would have been so terrible
    if I had a small fortune?
  • 29.03.04, 16:01
    co Plesser, prawda w oczy kole, trafilam w czuly punkt? Widzisz, nie kazdy
    osiedla sie w Niemczech z czysto materialnych pobudek, niektorzy maja po temu
    zgola odmienne powody:)I czuje sie naprawde wspaniale w tym kraju, poznalam tu
    wielu wartosciowych ludzi.rownie dobrze czuje sie w Polsce:)
    a forum po to wlasnie jest, aby wypowiadac na nim swoje ZDANIE. i na przyszlosc-
    nie popisuj sie swoja elokwencja, bo to nie robi na nikim wrazenia. pozdrawiam
    i zycze udanego popoludnia na niemieckiej budowie (bo wnioskuje, ze Twoj poziom
    intelektualny tylko na to Ci pozwala) buzka:)
  • 29.03.04, 19:08
    „co Plesser, prawda w oczy kole, trafilam w czuly punkt?”

    Nie, po prostu uczulony jestem jako Slazak na wymachiwanie flagami- wszelkimi.
    Niemcy wypracowali juz w tej materii mechanizmy samokontroli. Polacy miotaja
    sie czesto miedzy kompleksami i etnicznoscia z innej epoki ze sklonnoscia do
    wspomnianych flag taka, jak w Twoim pierwotnym poscie. Niektorzy Slazacy
    niestety takze czesto nasladuja w tym wzgledzie swoich ‘starszych braci’.


    „Widzisz, nie kazdy osiedla sie w Niemczech z czysto materialnych pobudek,
    niektorzy maja po temu zgola odmienne powody:)”
    Tak to prawda. Ja przyjechalem tu np. za wiedza i by zrealizowac sie w
    zawodzie, do ktorego w heimacie, ze wzgledu na brak predyspozycji genetycznych
    nie mam dostepu.


    „I czuje sie naprawde wspaniale w tym kraju, poznalam tu wielu wartosciowych
    ludzi.rownie dobrze czuje sie w Polsce:)”
    No to fajnie. Moze z czasem od tych wartosciowych ludzi po tej stronie Odry
    nauczysz sie wiecej zdrowego dystansu do wlasnej etnicznosci.

    ”a forum po to wlasnie jest, aby wypowiadac na nim swoje ZDANIE”
    Swoje zdanie mozna wypowiadac o sprawach publicznych, tudziez o wlasnych
    prywatnych wyborach. O wyborach innych ludzi zdanie mozna miec, ale ludzie na
    poziomie- ktory nie jest zwiazany z praca na budowie lub gdzie indziej-
    niekoniecznie wypowiadaja je tak stanowczym tonem.

    --
    Dear Lord, you made many, many poor students.
    I realize, of course, that it's no shame to be poor.
    But it's no great honor either.
    So what would have been so terrible
    if I had a small fortune?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.