Dodaj do ulubionych

Błękitny Piotruś - był ktoś na obozie?

09.02.11, 22:56
Witam, moje dziecko koniecznie chce z nimi jechać na obóz żeglarski (bo koledzy jadą :)).
Mam mieszane uczucia, bo mało opini znalazłam na ich temat. Czy ktoś może był i mógłby się podzielić informacjami na temat opieki, bezpieczeństwa, wyżywienia.
Syn ma 14 lat i niezbyt umie pływać ,ale się uparł. Kurcze, boje się trochę, bo pamiętam co się działo na Mazurach ze 2 lata temu. Wiem, że panikuję, ale kwoką nie jestem :)
Edytor zaawansowany
  • ortodox 12.02.11, 11:54
    Zamiast panikować wybierz się z chłopakiem przynajmniej raz w tygodniu na pływalne i popracujecie nad umiejętnościami pływackimi. Jest jeszcze sporo czasu, więc mozna naprawdę wiele zrobić przez kilka miesięcy. To ważne, by dobrze oswoić sie z wodą w bezpiecznych i komfortowych warunkach. Jeśli potrzeba, może wziąć parę lekcji z ratownikiem. Nigdy nie wiadomo co może się przydarzyć na łódce. Niby będą mieli kamizelki i nadzór, ale wiadomo czy zawsze? Zdarzają się zupełnie nieprzewidywalne sytuacje. Moim zdaniem warto nad tym popracować bez względu na opinie o organizatorze. Chłopaki w tym wieku ( i nie tylko ) czasem lubią sie popisywać, sprawdzać i o głupie pomysły nie trudno. Dobre oswojenie z wodą i nabranie prawidłowych odruchów i nawyków zminimalizuje ryzyko.
    pozdro.
    --
    Żeglarstwo w obiektywie
    Oglądaj w oryginale
  • sailor23 14.02.11, 11:00
    Byłam z ta firma na obozie zeglarskim, jest godna polecenia:)pozdrawiam
  • mirszy 21.02.11, 18:57
    Dzięki za odpowiedzi, faktycznie jest czas, żeby młodego nauczyć pływać.
  • mozzarella.2 30.06.11, 11:26
    sailor23 napisała:

    > Byłam z ta firma na obozie zeglarskim, jest godna polecenia:)pozdrawiam

    Ja niestety - nie polecam. Warunki są okropne! Jest tak ciasno, że nie można myśleć o niczym innym. Poza tym, sternicy chyba nie maja przygotowania pedagogicznego, nie potrafią najzwyczajniej uczyć.. A może już trochę za wysoko głowy noszą?
    Nie sądzę, aby od ubiegłego roku coś się zmieniło ...
  • blekitna.gdansk 12.07.11, 14:46
    mozzarella.2 napisał:

    > sailor23 napisała:
    >
    > > Byłam z ta firma na obozie zeglarskim, jest godna polecenia:)pozdrawiam
    >
    > Ja niestety - nie polecam. Warunki są okropne! Jest tak ciasno, że nie można my
    > śleć o niczym innym. Poza tym, sternicy chyba nie maja przygotowania pedagogicz
    > nego, nie potrafią najzwyczajniej uczyć.. A może już trochę za wysoko głowy nos
    > zą?
    > Nie sądzę, aby od ubiegłego roku coś się zmieniło ...
    Witaj, a jakie dokładnie masz zarzuty i na jakiej podstawie formułujesz swoje sądy? Pływałaś na Twisterze czy Tangu? Kto był Twoim sternikiem? Szkoliłaś się czy pływałaś rekreacyjnie? łatwo jest wydać krzywdzącą opinię, czy rejs na którym byłaś odbiegał od oferty jaka wykupiłaś w biurze? Bardzo proszę o odpowiedź, jeśli nie na forum to na maila do biura w Gdańsku.
    Pozdrawiam,
    Basia
  • ikanterban 14.05.18, 15:53
    Z Błękitnym Piotrusiem miałem jechać na zieloną szkołę jako sternik. Dostałem kontakt do osoby prowadzącej rekrutacje, której na dwa tyg. przed wyjazdem brakowało jeszcze siedmiu sterników. Po złożeniu aplikacji czekałem tydzień na odpowiedź a to tylko dlatego, jak sama osoba kontaktowa przyznała, melanż ją pochłonął (była majówka). W rozmowie telefonicznej ustaliliśmy warunki finansowe w tym zwrot kosztów za przejazd z Krakowa do Giżycka i z powrotem. Na kilka dni przed wyjazdem wciąż nie było wiadomo skąd i o której jest wyjazd, za wyjątkiem informacji, że z Warszawy koło 12 tej. Po kolejnych dniach oczekiwania kupiłem bilet do stolicy z przyjazdem na 10 tą( dwu godzinny zapas), aby na drugi dzień dostać smsa że wyjazd jest jednak 10.30. W odpowiedzi na zgłoszenie moich obaw czy zdążę na czas usłyszałem; poradzisz sobie. Następnego dnia dzwoni do mnie osoba kontaktowa, ze firma ma kupione bilety ulgowe na pociąg a nie ma normalnych, i pyta się mnie czy jestem studentem, co wskazuje tylko na to, że nawet nie otworzyła mojego życiorysu. I mówi do mnie dalej, że przekazuje mój numer do nauczyciela, który będzie na zbiórce w Warszawie, abym miał kontakt z kimś na miejscu. I dzwoni do mnie ten nauczyciel, którego wcale nie będzie czekał w Warszawie a rozmowa z nim ani nie była rzeczowa ani przyjemna bo gościu zaczął opowiadać o swoich przyzwyczajeniach używając ironicznego tonu, zakończyło się tym, że miał oddzwonić czego nie zrobił. Zadzwoniła za to osoba kontaktowa w piątek po południu (wyjazd w niedziele rano), że nie jadę bo znaleźli innego sternika z Giżycka, umywając jednocześnie ręce, ze to wina szkoły nie biura. Nie doprosiłem się nawet o zwrot pieniędzy za kupiony bilet.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka