Dodaj do ulubionych

koszty remontu/malowania jachtu

07.09.05, 00:22
Jestem ciekawy czy macie własne doświadczenia z remontowaniem jachtu. Jakie
są ceny materiałów: farb ( czy tylko Hempel?),teaku czy irocco. Planuję
wiosną odświeżyć moją Sportinę 595 ( "Mateusza" może widzieliście w tym roku
na Mazurach? Chyba już trzeba przy nim popracować ). Z jakim wydatkiem trzeba
się liczyć? Remontować samodzielnie? - Pytałem szkutników (2) jeden ocenił
koszt remontu na 10000 PLN ( koszt farb 3000PLN), drugi na 7500PLN ( w tym
farby miały kosztować 5000???????- chyba przesadzili)
Edytor zaawansowany
  • tomjani 07.09.05, 09:19
    aksel9 napisał:

    > Jestem ciekawy czy macie własne doświadczenia z remontowaniem jachtu.

    Ano jakieś doświadczenia mam: wskrzesiłem dwa Oriony, klubowy oraz własny :-)

    > Jakie są ceny materiałów:

    A to już zależy jaki zakres prac przewidujesz. W moim wypadku oba te jachty
    były już praktycznie wrakami, toteż czekało mnie dużo laminowania - np 1kg
    puszka żywicy Polimal - to koszt rzędu 20zł.

    > farb ( czy tylko Hempel?),

    Jeśli żelkot nie był dotąd malowany, i nie jest popękany a jedynie brudny i
    zmatowiały - to nie decydowałbym się na malowanie. Potem czekałyby Cię same
    kłopoty: tu farba się zadrapie, tam odpryśnie, a że nowa farba słabo trzyma się
    na starej, zwykle po paru latach kończy się to decyzją o zeszlifowaniu starej
    farby wraz z częścią żelkotu, i cała zabawa zaczyna się od nowa. Tylko żelkotu
    robi się coraz mniej i mniej, wreszczie wyłażą na wierzch włókna i wdaje się
    osmoza. Jeśli więc stary żelkot jest w dobrym stanie, wyszorowałbym go
    proszkiem do mycia naczyń, a ewentualne odpryski zaszpachlował z nadmiarem przy
    pomocy żelkotu, po czym wyrównał naprawione miejsca. Gdyby zaś cały żelkot był
    popękany, oszlifowałbym go mocno, a następnie nałożyłbym na niego topkot (lub
    lepiej dwie warstwy: żelkot a na wierzch topkot). Ale to poważna decyzja;
    utwardzony topkot należałoby jeszcze oszlifować i wypolerować, gdyby chciało
    się uzyskać lustrzaną gładkość. A opis zająłby kilkadziesiąt kB, i samemu
    trzeba by się tego nauczyć. Gdybyś nie miał dostępu do ogrzewanego hangaru, to
    trzeba by umiejętnie rozłożyć tak prowadzoną renowację na parę sezonów, tak
    aby "w międzyczasie" dało się pływać. Za to cena topkotu jest bardzo niska
    (tego rzędu co i żywicy) w porównaniu z kosztem markowych farb.

    > teaku czy irocco.

    Tu nie mam pojęcia: stosowałem wyłącznie drewno krajowe: dąb, sklejkę
    brzozową... Taki ze mnie prostak ;->

    > Planuję wiosną odświeżyć moją Sportinę 595 /.../ Chyba już trzeba przy nim
    > popracować ).
    > Z jakim wydatkiem trzeba się liczyć?

    A co takiego jej dolega że nie można póki co pływać choćby do pierwszych
    lodów? ;-)

    > Remontować samodzielnie?

    To byłoby logiczne. Warto poznać własny jacht jak najlepiej.

    > - Pytałem szkutników (2) jeden ocenił
    > koszt remontu na 10000 PLN ( koszt farb 3000PLN),

    Hohoho, za tę cenę to pewnie dałoby się kupić drugą Sportinę, nie pierwszej
    młodości, ale do pływania zdatną.

    > drugi na 7500PLN ( w tym farby miały kosztować 5000???????- chyba przesadzili)

    To normalka że "szkódnicy" starają się "wcisnąć" klientowi najdroższe
    materiały. Wtedy i droga robocizna nie szokuje...
    Napisz więc co chciałbyś przy Sportinie zrobić.
    --
    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
  • radeksienkiewicz 14.02.06, 18:25
    Witam rowniez mam w planach odmalowanie sportiny...niestety troseczke przecieka
    oraz chcailby zrobic miecz...bo lodke kupilem od pana ktory zamontowal sobie w
    sportince balast...mieszka nad zatoka i tam tez nia plywal..wiec chcialbym
    przerobic miecz...z jakimi kosztami musialbym sie liczyc?
    czy zna moze ktos dobrego niedrogiego szkutnika?
    pozdrawiam
  • tomjani 16.02.06, 10:13
    radeksienkiewicz napisał:

    > Witam rowniez mam w planach odmalowanie sportiny...niestety troseczke
    > przecieka

    Wiesz już którędy? Obok sworzni mocujących balast, przez połączenie kadłuba z
    pokładem w przechyłach, a może obok jakiejś śrubki mocującej okucie pokładowe?

    > oraz chcailby zrobic miecz...bo lodke kupilem od pana ktory zamontowal sobie w
    > sportince balast...mieszka nad zatoka i tam tez nia plywal..wiec chcialbym
    > przerobic miecz...z jakimi kosztami musialbym sie liczyc?

    Gdybym to jeszcze znał konstrukcję skrzynki mieczowej na Sportinie oraz stan
    tej co masz... Czy balast został umocowany do dna, czy też osadzony w dawnej
    skrzynce? Samo zrobienie porządnego, nierdzewnego miecza to koszt ponad 1000PLN.

    Gdyby skrzynki mieczowej nie było, zdecydowałbym się na zrobienie jej w wersji
    dla miecza obrotowego (chyba że chciałbym w regatach startować). Miecz
    szybrowy, zastosowany w oryginalnej Sportinie 595 właśnie po to aby zapewnić
    jej zwycięstwo w regatach powinien być traktowany tak jak stały balast, który
    co najwyżej można unieśc na czas transportu lub w celu dociągnięcia jachtu do
    brzegu. Każde wejście na mieliznę z takim mieczem może spowodować wypadek, a
    natrafienie na podwodny kamień - to niemal pewna awaria. Z pływania rzekami
    takimi jak Wisła, Narew i Pisa należałoby zrezygnować.

    > czy zna moze ktos dobrego niedrogiego szkutnika?

    Niestety więcej poradzić nie mogę. Ani szkutnika nie znam (Oriony remontowałem
    włąsnoręcznie) ani planów Sportiny w ręku nie miałem.
    --
    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
  • bynek 14.02.06, 20:39
    To i ja się przyłączę do wątku. Mam 10 letnie Mikro Polo . Stan ogólnie jest
    niezły jednak widać już sporo pęknięć na żelkocie (pajęczyny). Odpryski są tylko
    miejscowe i sporadyczne. Żelkot nie był malowany i myślałem o malowaniu ale już
    mi przeszło. Szorowanie chyba już tu nic nie da, pozostaje wiec tylko jak
    piszesz, zeszlifować i nałożyć żelkot i topkot. No, to tak łatwo powiedzieć :)
    Mam w związku z tym wiele pytań, zacznę od podstawowych:
    1. Jak głęboko i jakim papierem zeszlifować żelkot?
    2. Jakim żelkotem i jaką technologią pomalować.
    3. To samo dotyczy topkopu i ew. czynności pośrednich.
    4. Co z końcowym i szlifowaniem polerowaniem, czy po tym łódź będzie jak nowa?
    Jeżeli to bardzo skomplikowane, to może odeślesz do jakiejś literatury, www.
    Mam do dyspozycji duży garaż, co prawda nie ogrzewany ale zamierzam robić to
    wiosną, więc chyba się nada. Chęci i czasu też nie braknie, jednak z praktyczną
    wiedzą krucho, help!
    pozdrawiam
  • bez_mlota_nie_robota 14.02.06, 20:48
    tak w skrocie: uwazaj z tym szlifowaniem, zycia zabraknie do tego. Poza tym
    nawet jak zeszlifujesz (zapytaj sie w warsztacei samochodowym, ta sama zasada),
    malo nawet te same farby 2- czy 3 komponentowe tez sie sprawdzaja.

    Nawet jak doskonale oszlifujesz i zazelkotujesz to mozesz miec bable (i na 100%
    bedziesz mial) gorsze niz przedtem bo bomble to rezultat wypychania pary wodnej
    z kadluba poprzez zelkot. Musialbys malowac, szlifowac pod namiotem z
    kontrolowana wilgotnoscia albo malowac na Saharze. Na taka lodke sprobuj
    malowac farba emulsyjna zewnetrzna. Twojej lodce juz i tak nic nie zaszkodzi i
    to jest jej zaleta.
  • bynek 14.02.06, 23:19
    To prawda, że szlifowanie może mi zająć nieco czasu, trochę mnie to przeraża.
    Hmm, ciekawą technologię proponujesz, wygląda trochę zbyt pięknie i prosto,
    żeby mogła być skuteczna :). No, ale jeżeli już malować, nie żelkotować, to czy
    nie lepiej użyć jakiegoś lakieru do laminatów -poliuretanowego czy epoksydowego.
    W końcu takie farby chyba będą lepiej trzymać do starego żelkotu niż emulsja?
    Nawet nie chodzi mi o to żeby było najtaniej, bo pewnie z emulsja tak by było.
    Wydać na farbę 100 czy 300 zł to chyba nie taka wielka różnica, bo mam do
    pomalowania tylko pokład i kokpit. Kadłuba na razie nie ruszam, bo jest ok.
    Przecież to nie muszą chyba być jakieś extra drogie farby?
    pozdrawiam
  • bez_mlota_nie_robota 15.02.06, 02:39
    a ostrzegalem zeby wrazliwi nie czytali...
  • bynek 15.02.06, 22:54
    No, nie gniewaj się, że z rezerwą podchodzą do tej farby emulsyjnej. Po prostu
    nigdy wcześniej nie słyszałem o tej technologii odnawiania łódek. Przyznasz,
    że jest dość mało popularna. Wcale nie jestem wrażliwy :) ale ... laminat, to
    nie budynek i powierzchnia jest rzeczywiście całkiem inna. No i hmm, co Tobie
    przeszkadza to hmm?
    pozdrawiam ;D
    p.s. Napisz jakich konkretnie farb emulsyjnych używasz do łodzi?
  • bez_mlota_nie_robota 15.02.06, 23:24
    'hmm' jest ostatnia moda na polskich forach. Nie wiem skad ta moda przyszla,
    czy z filmu czy z telewizji ale jest to typowa odzywka kark i przypomina mi to
    mode na lufki: w kazdej wiosce byly zaraz lufki w uzytku jak pojawilo sie to
    najpierw w okolicznym osiedlu dzien wczesniej.

    Z wydawaniem opinii nt takiej czy innej technologii poczekaj az sam sprobujesz.
    Ostrzegalem ze temat jest jaki jest i dyskusja z ludzmi nie majacymi pojecia
    jest bez sensu.

    Czy laminat to sciana i na odwrot to jest nastepny temat ktory usilujesz
    otworzyc. Pracuj nad soba i nad swoim sposobem pisania na forum, czyli
    wypowiadaj sie na tematy ktore sa ci osobiscie znane. Jestes albo bardzo mlody
    albo bardzo niedoswiadczony mlody i myslisz ze jak kupisz lepsza farbe to lodz
    bedzie przez wiecej warta a ty wiecej na niej bedziesz plywal. Na forum zaglada
    wielu sprzedawcow ktorzy reklamuja tutaj swoje wyroby.

    Mniej jest lepiej. tinyurl.com/cllx9 tu sa kawalki drewna teakowego,
    trzecie od gory kosztuja $10.99 To sa malutkie kawaleczki. Co do machoniow to
    jest ich kilka rodzajow i wiekszosc w sprzedazy to sa te 'niewlasciwe' i w
    miare paskudnie wygladajace. W tym katalogu masz przglad najwspanialszych zywic
    jakie mozesz sobie wymarzyc, wg mnie wszystkie sa dla maniakow. Ja osobiscie to
    bardziej bym sie martwil czy zagle mozna zrzucic szybko na wietrze, czy bloczki
    chodza luzno, czy lodka nie bierze wody POD WIATR, czy masz obijacze, czy miecz
    schodzi gladko, czy masz swiatla awaryjne jakby sie cos stalo i wiele
    innych 'czy' takich np czy potrafisz zrobic rufe na silnym wietrze bo czlowiek
    tonie.
  • bynek 16.02.06, 00:24
    Nie porównywałbym "hmm" do mody na lufki. Jesteś b. nie ostrożny w ocenach i
    dlatego mylisz się znacząco zarówno co do mojego wieku jak i intencji. Nie
    wystawiałem "Twojej technologii" żadnej opinii. Podchodzę z rezerwą, bo tak jak
    już pisałem, jest tak prosta i tania, że gdyby była skuteczna, to zapewne coś
    krążyło by w środowisku, tak myślę ale niczego nie przesądzam. Nie uważam
    siebie za fachowca. Inaczej nie pytałbym o radę, jednak jeżeli uważasz, że o
    malowaniu laminatu emulsją możesz rozmawiać tylko z fachowcami, to nie bardzo
    rozumiem o co chodzi? To takie skomplikowane, że nie ma sensu? Sprawa podłoża
    to chyba zasadniczy problem, wiec chyba nie wykracza poza omawiany temat, też
    nie rozumiem dlaczego ...? Co do pisania na forum i pracy nad sobą ...?
    Cóż, w wyszukiwarce znalazłem raptem 29 Twoich wpisów, to nie za wiele jak na
    2005/06. Więc, nie dziw się, że nie uważam Ciebie za forumowego guru i oczekuje
    jakiś wyjaśnień tej nowatorskiej technologii, która budzi wątpliwości także u
    tych, którzy coś zrobili własnymi rękami (tomjani).
    Nie jestem zwolennikiem błysku na jachcie i podobnie jak Ty sadzę, że ważniejszy
    od wyglądu jest takielunek i umiejętności i bezpieczeństwo. Jednak są granice
    przyzwoitości i głupio pływać na czymś co w widoczny sposób domaga się remontu.
    Kupiłem ten jacht w zeszłym roku. Cały sezon pływałem i cieszyłem się z
    pływania nie zważając na wygląd łodzi i myślę, że po 10 latach trzeba go
    odnowić, żeby nie straszył i żeby było przyjemniej, bo zmierzam spędzić na
    łodzi w tym roku każdą wolną chwilę a mam nadzieje, że będzie ich sporo.
    Wstrzymaj się więc z ocena mojej osoby i dyskutujmy na temat, jeżeli masz
    jeszcze na to ochotę? Mam nadzieje, że jednak masz!
    pozdrawiam :)

  • tomjani 16.02.06, 09:32
    bez_mlota_nie_robota napisał:

    > 'hmm' jest ostatnia moda na polskich forach. Nie wiem skad ta moda przyszla,
    > czy z filmu czy z telewizji ale jest to typowa odzywka kark

    JURMAK!!! Czy Ty jesteś karkiem? Ktoś tam kiedyś napisał w Twoim imieniu że
    sprzedajesz Fiata 125p na bajerze... :->>>>

    > i przypomina mi to mode na lufki: w kazdej wiosce byly zaraz lufki w uzytku
    > jak pojawilo sie to najpierw w okolicznym osiedlu dzien wczesniej.

    Nooo, przyznam że w wioskowych obyczajach aż tak biegły nie jestem.

    > Z wydawaniem opinii nt takiej czy innej technologii poczekaj az sam
    > sprobujesz.

    A Ty może przedstaw tę "technologię" ze szczegółami. Na początek odpowiedz,
    jaka to farba emulsyjna. Bo taka typowa, budowlana - to emulsja polioctanu
    winylu, tworzywa wysoce wodochłonnego. Ot coś w rodzaju kleju "Wikol". z
    pigmentem i wypełniaczem. Nie zastrzegłeś dotąd że taka akurat farba się nie
    nadaje - rozumiem zatem że Wg ciebie nadaje się jak najbardziej. Wiesz, na
    Twoim miejscu nie chciałbym zmywać jej z siebie, po tym jak jakiś właściciel
    jachtu któremu to zeszło zaraz po wodowaniu - wsadzi Ci na głowę kubeł po
    takiej farbie.
    >
    > Ostrzegalem ze temat jest jaki jest i dyskusja z ludzmi nie majacymi pojecia
    > jest bez sensu.

    Nooo, czekam na dowód jakie to masz pojęcie Od paru postów.

    > Czy laminat to sciana i na odwrot to jest nastepny temat ktory usilujesz
    > otworzyc.

    Owszem laminat nie ściana. Choćby dlatego że ściana nie ma jednostronnego,
    stałego kontaktu z wodą. A jeśli ma (np. ściana basenu) - to chyba tam używa
    się innych środków niż farba emulsyjna.

    > Pracuj nad soba i nad swoim sposobem pisania na forum, czyli wypowiadaj sie
    > na tematy ktore sa ci osobiscie znane. Jestes albo bardzo mlody albo bardzo
    > niedoswiadczony mlody

    Wiesz co robi się na forach z takimi co rozstawiają innych po kątach tak jak Ty
    niniejszym to uczyniłeś?

    > i myslisz ze jak kupisz lepsza farbe to lodz bedzie przez wiecej warta
    > a ty wiecej na niej bedziesz plywal.

    Mógłbyś przestać wciskać Bynkowi dziecko w brzuch?

    > Na forum zaglada wielu sprzedawcow ktorzy reklamuja tutaj swoje wyroby.

    A przykład jak rozumiem mamy poniżej?:
    >
    > Mniej jest lepiej.
    > tinyurl.com/cllx9
    > tu sa kawalki drewna teakowego,
    > trzecie od gory kosztuja $10.99 To sa malutkie kawaleczki. Co do machoniow to
    > jest ich kilka rodzajow i wiekszosc w sprzedazy to sa te 'niewlasciwe' i w
    > miare paskudnie wygladajace.

    > W tym katalogu masz przglad najwspanialszych zywic jakie mozesz sobie
    > wymarzyc, wg mnie wszystkie sa dla maniakow.

    Po co więc to zaprezentowałeś? Czy na tym forum ktokolwiek wskazywał coś
    podobnego?

    > Ja osobiscie to bardziej bym sie martwil czy zagle mozna zrzucic szybko na
    > wietrze, czy bloczki chodza luzno, czy lodka nie bierze wody POD WIATR, czy
    > masz obijacze, czy miecz schodzi gladko, czy masz swiatla awaryjne jakby sie
    > cos stalo i wiele innych 'czy' takich np czy potrafisz zrobic rufe na silnym
    > wietrze bo czlowiek tonie.

    I pewnie jescze czy na jachcie są +bakalie+ i +panienki+ no nie? ;-) Może
    jesteś kolejnym wcieleniem OPUZG o którym wspominałem (Google twoim
    przyjcielem, kluczowe słowo SEJWAL) a który swój jacht zostawia na zimę w
    lodzie? Styl pisania niby inny ale przypominanie na siłę komuś kto ma własny
    jacht o takich "duperelkach" jak wyżej wydaje mi się dziwnie znajome...
    --
    Tomek Janiszewski
  • tomjani 15.02.06, 08:53
    bynek napisał:

    > nie lepiej użyć jakiegoś lakieru do laminatów -poliuretanowego czy
    > epoksydowego.
    > W końcu takie farby chyba będą lepiej trzymać do starego żelkotu niż emulsja?

    Trzymać do żelkotu to one nawet będą (pod warunkiem jego odtłuszczenia, np
    proszkiem do mycia naczyń) ale nowa farba poliuretanowa starej farby
    poliuretanowej - to już niestety nie. Pod tym wzgledem dużo lepiej zachowują
    się farby epoxydowe, są one jednak wrażliwe na UV pod wpływem którego powoli
    schodzą ("kredowanie") i dlatego zaleca się je przede wszystkim do malowania
    dna jako tzw. farby antyosmozowe.

    > Wydać na farbę 100 czy 300 zł to chyba nie taka wielka różnica, bo mam do
    > pomalowania tylko pokład i kokpit.

    Dobrze jest w takim wypadku rozłożyć robotę na kilka sezonów, aby rozpoczęcia
    sezonu nie opóźniać.. Np. najpierw pomalować klapy, następnie dno kokpitu pod
    gretingiem, sam kokpit, wreszcie pokład i kabinę z wyjątkiem powierzchni
    antypoślizgowych, wreszcie odtworzyć powierzchnie antypoślizgowe. Kolejność
    rzecz jasna podana przypadkowo.

    > Kadłuba na razie nie ruszam, bo jest ok.
    > Przecież to nie muszą chyba być jakieś extra drogie farby?

    Niezbyt drogie są epoxydowe i poliuretanowe farby "Oliva" i zwykle cieszą się
    dobrą opinią. Natomiast Polren Dębica wyrobił sobie przez lata tak złą markę
    (żółknięcie, pękanie, złuszczanie) że dziś nikt chyba go nie poleca. Sigma,
    International, Hempel są "trendy" ale rzeczywiście extra drogie. Najtaniej i
    tak wypada żelkot/topkot, ale roboty przy nim najwięcej.
    --
    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
  • tomjani 15.02.06, 08:41
    bez_mlota_nie_robota napisał:

    > Nawet jak doskonale oszlifujesz i zazelkotujesz to mozesz miec bable (i na
    > 100% bedziesz mial) gorsze niz przedtem bo bomble to rezultat wypychania pary
    > wodnej z kadluba poprzez zelkot.

    Hmmm, dość ciekawa teoria. Oczywiście wilgoć na malowanej powierzchni nigdy
    pożądana nie jest, i zwykle to ona odpowiada za powstanie bąbli. Szczególnie w
    przypadku użycia farb poliuretanowych, reagując z zawartymi w utwardzaczu
    grupami izocyjanianowymi i wydzialając z nich dwutlenek węgla.

    > Na taka lodke sprobuj malowac farba emulsyjna zewnetrzna.

    A jaka to właściwie (pod względem chemicznym) farba)? Wodna emulsja akrylowa
    czy polioctanowinylowa? Jedno i drugie wzbudza moją nieufność: taka farba po
    zaschnięciu pozostaje porowata i higroskopijna. W przypadku murów jest to
    pożądane: umożliwia im "oddychanie" i zapobiega trwałemu zawilgoceniu od
    wewnątrz. Jednak taka sama farba nałożona na stale zanurzone w wodzie partie
    laminatu będzie jak mokry kompres. Z tej samej przyczyny sławetny "Hammerite
    prosto na rdzę" sprawdza się w przypadku malowania stalowego płotu, ale
    absolutnie nie nadaje się do malowania stalowego miecza.

    > Twojej lodce juz i tak nic nie zaszkodzi i to jest jej zaleta.

    Zaszkodzić można zawsze, bez względu na wiek łódki. Np. pozostawiając ją w
    lodzie na zimę, co konsekwentnie czyni pewien OPUZG:

    www.port21.pl/porady/article_675.html
    --
    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
  • bez_mlota_nie_robota 15.02.06, 17:25
    tomek, ty jestes jakas wyrocznia zeglarska o ktorej mi nic nie wiadomo?

    Naprawde nie wiesz co jkest przyczyna powstawania babli w zelkocie czy tyklko
    tak na niby sobie tu piszesz?

    O zadnej 'wilgoci przy malowaniu' nie pisalem, to sa twoje pomysly.
    Po trzecie ostrzgalem zeby uwazac na oczy ty juz jestes druga osoba ktora
    zaczyna zdanie od 'hm'. Co to kurka wodna sie obecnie dzieje z wami, sami
    mysliciele' typu 'hm' pojawili sie na necie. Twoja uwaga o zimie i pogodzie
    jest bez sensu, chyba ze jestes nauczylcielem, to wtedy rozumiem.

    Poradz lepiej gosciowi co ma zrobic z ta swoja lodka a nie lec jak pies z
    koscia po moim poscie. T
  • tomjani 16.02.06, 08:46
    bez_mlota_nie_robota napisał:

    > tomek, ty jestes jakas wyrocznia zeglarska o ktorej mi nic nie wiadomo?

    Z pełną wzajemnością :-P Przynajmniej anonimowy nie jestem.
    >
    > Naprawde nie wiesz co jkest przyczyna powstawania babli w zelkocie czy tylko
    > tak na niby sobie tu piszesz?

    Różne mogą być przyczyny. Zwykle powodem jest niestaranne położenie pierwszej
    wastwy maty podczas laminowania skorupy, zwłaszcza na załamaniach. Albo
    pęcherzyki powietrza w żelkocie, które dostały się tam podczas mieszania,
    wzglednie wraz z krzemionką koloidalną, której większość objętości stanowi
    właśnie powietrze. Albo zaczątkiem było mikropęknięcie, przez który wniknęła
    woda, zamarzająca potem między kolejnymi sezonami. Reszta to Twoja teoria.
    >
    > O zadnej 'wilgoci przy malowaniu' nie pisalem, to sa twoje pomysly.

    > Po trzecie ostrzgalem zeby uwazac na oczy

    Podczas szlifowania? :-> To oczywiste, zakładałem że Bynek lamerem nie jest.

    > ty juz jestes druga osoba ktora zaczyna zdanie od 'hm'. Co to kurka wodna
    > sie obecnie dzieje z wami, sami mysliciele' typu 'hm' pojawili sie na necie.

    Jak wejdzie tu Jurmak, to będzie to już trzecia taka osoba, może zechce ci
    wytłumaczyć.

    > Twoja uwaga o zimie i pogodzie jest bez sensu, chyba ze jestes nauczylcielem,
    > to wtedy rozumiem.

    A kim Ty jesteś skoro uważasz że Twoja uwaga o Saharze i klimatyzacji w
    namiocie była z sensem?

    > Poradz lepiej gosciowi co ma zrobic z ta swoja lodka a nie lec jak pies z
    > koscia po moim poscie.

    Belki we własnym oku nie widzisz?
    --
    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
  • bez_mlota_nie_robota 17.02.06, 01:06
    nie masz pojecia o laminowaniu. Z-I-E-L-O-N-E-G-O
  • aiki54 17.02.06, 07:17
    bez_mlota_nie_robota napisał:

    > nie masz pojecia o laminowaniu. Z-I-E-L-O-N-E-G-O

    Oho - następny guru się objawił... Jak widać bez_młota_się_nie_przekona (młota
    oczywiście). Szkoda, że nie widziałeś laminowania Tomjaniego w jego łodzi. Np
    denniki to robota_raczej_bez_młota...

    AIKI
  • matika-123 10.04.17, 19:44
    polecam poradnik na www.jachtowe.pl. Są tam opinie ludzi i mnóstwo fajnych porad, zawsze można coś dla siebie znaleźć
  • tomjani 15.02.06, 08:29
    bynek napisał:

    > To i ja się przyłączę do wątku. Mam 10 letnie Mikro Polo.

    A mój Orion pochodzi z roku 1972...

    > Stan ogólnie jest niezły jednak widać już sporo pęknięć na żelkocie
    > (pajęczyny). Odpryski są tylko miejscowe i sporadyczne. Żelkot nie był
    > malowany i myślałem o malowaniu ale już mi przeszło.

    W razie nawrotu proponuję wizytę w warszawskim HOW przy ulicy Zaruskiego.
    Tam "na rozkaz" szlifowano do gołego i malowano (tym co akurat było dostępne,
    od chlorokauczuku do poliuretanu) raz na rok niemal wszystkie laminatowe Omegi,
    dokładnie tak jak robiło się to kilkadziesiąt lat temu z Omegami słomkowymi.
    Obecnie rzadko która tamtejsza Omega ma jeszcze własny żelkot...

    > 1. Jak głęboko i jakim papierem zeszlifować żelkot?

    Nie zeszlifować. Oszlifować tak aby był czysty i matowy. Papier zatem niezbyt
    gruby, 60 lub więcej. Pajęczynowe pęknięcia najlepiej wydłutować aż do
    laminatu; w takich miejscach należy nałożyć nowy żelkot z nadmiarem, a przed
    ostatecznym malowaniem (o ile uznasz je za konieczne) wyrównać z powierzchnią
    starego żelkotu. Identycznie potraktować odpryski.

    > 2. Jakim żelkotem i jaką technologią pomalować.

    Na klubowym jachcie stosowałem wyłącznie topkot, sporządzony z żywicy Polimal
    108, krzemionki koloidalnej "Arsil" i specjalnego pigmentu. Można użyć gotowego
    żelkotu np. firmy Neste lub Ashland; ten ostatni jest jednak zbyt gęsty i
    wymagałby rozcieńczenia zwykłą żywicą. Efekt końcowy może być różny; trzeba
    liczyć się np. z prześwitami jeśli kolorowy kadłub pomaluje się na biało. W
    takim wypadku pozostaje pogodzić się z tym na parę sezonów, po czym pomalować
    ponownie na biało, z lepszym już rezultatem.

    > 3. To samo dotyczy topkopu i ew. czynności pośrednich.

    Zamiast topkotu można do ostatniego malowania użyć tego samego żelkotu z
    dodatkiem korektora parafinowego. Tak będzie chyba wygodniej.

    > 4. Co z końcowym i szlifowaniem polerowaniem, czy po tym łódź będzie jak
    > nowa?

    Teoretycznie powinno tak być; wszystko zależy od tego ile będziesz miał
    cierpliwości do szlifowania i jakich narzedzi użyjesz. Np. szlifierka
    oscylacyjna pozwoli uzyskać efekt dużo lepszy niż zwykła obrotowa (np. na
    wiertarce) ale robota będzie długa i żmudna. Nie siegniesz też zapewne we
    wszelkie zagłębienia; tam będzie znać że żelkot nie jest oryginalny.

    > Jeżeli to bardzo skomplikowane, to może odeślesz do jakiejś literatury, www.

    Ogólne wiadomości znajdziesz np. w książce Witolda Tobisa: "Budowa i naprawa
    jachtów z laminatu" lub w fachowej literaturze w rodzaju "Żywice poliestrowe".
    Pytaj też w sklepie, tam zwykle wiedzą niemało. Dyskusje na ten temat toczyły
    się też na pl.rec.zeglarstwo. Aby je odszukać wejdź na
    groups.google.pl , wpisz "topkot topkotu topkotem": oraz nazwę grupy w
    odpowiednie pola.

    > Mam do dyspozycji duży garaż, co prawda nie ogrzewany ale zamierzam robić to
    > wiosną, więc chyba się nada.

    To ważne: krótkotrwały, przelotny deszczyk w maju ub roku zmusił mnie do
    skrobania dopiero co pomalowanej kabiny.

    > z praktyczną wiedzą krucho, help!

    Najlepiej zatem zacznij od pomalowania jakiegoś pomniejszego elementu, np.
    klapy od achterpiku.
    --
    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
  • bez_mlota_nie_robota 15.02.06, 17:40
    zapomniales dodac o tym co sie bedzie dzialo z zelkotem po sezonie. Bo dziac
    sie bedzie. Wlasnie w tym jest problem ze cos o tym temacie wiesz ale tylko
    teoretycznie. Widzisz jak sie ma doswiadczenie w malowaniu samochodow to tam
    nie ma tych problemow. Byc moze sprzedajesz farby i lakiery i z tej racji
    polecasz wdepniecie w duze wydatki. Malujac zelkotem uszczelnisz cala wilgoc we
    wloknach (mikro wilgoc, dodaje) ktora wyjdzie po podgrzaniu (najczesciej tak
    sie zdarza ze woda po podgrzaniu powieksza swoja objetosc, taka juz jest
    zlosliwa wlasciwosc fizyczna wody. A wychodzac do gory napotyka na warstwe
    wlasnie swiezo pomalowanego zelkotu. Oczywiscie gdzies musi wyjsc i powstaja
    grzybki na calej powierzchni, jak po deszczu. Jakbys takie grzybki juz widzial
    na zelkocie to byc nie byl tak pochopny w polecaniu zelkotu.

    I jeszcze jedno, prosze napisz pare slow o pylicy i pare opinii okulisty na ten
    temat. Warto tez podac koszty rozwodu w przypadku zonatych amatorow swiezego
    zelkotu. Bo jak jest zonaty to na pewno bedzie rozwiedziony.


    Co do szlifierki:
    szlifierka oscylacyjna=15000 hitow
    szlifierka orbitalna=2500 hitow. Ja jednak preferuje nazwe szlifierka
    orbitalna, z uwagi na to ze ten baran lingwistyczny ktory ten termin
    zasugerowal do uzytku w Polsce nigdy takiej szlifierki nie widzial na oczy.
  • tomjani 16.02.06, 09:09
    bez_mlota_nie_robota napisał:

    > zapomniales dodac o tym co sie bedzie dzialo z zelkotem po sezonie.

    A może to żelkot jaki nałożyłem na dno jachtu przed sezonem 2004 zapomniał co
    powinno się z nim dziać po sezonie? Wg takich "fahowcuf" jak Ty rzecz jasna.

    > Bo dziac sie bedzie. Wlasnie w tym jest problem ze cos o tym temacie wiesz
    > ale tylko teoretycznie.

    I oczywiście pływam też tylko teoretycznie?

    www.siz.sail-ho.pl/tomjani/tomjani.html
    > Widzisz jak sie ma doswiadczenie w malowaniu samochodow to tam
    > nie ma tych problemow.

    Pudło. Nie maluję samochodów, a nawet nigdy samochodu nie miałem.

    > Byc moze sprzedajesz farby i lakiery i z tej racji polecasz wdepniecie w duze
    > wydatki.

    Słowa pisanego nie rozmiesz??? Polecałem wdepnięcie w długotrwałą i żmudną
    robotę, o czym jednak lojalnie ostrzegałem. Żelkot jeśli od czegokolwiek jest
    droższy, to jedynie od farby emulsyjnej a zwłaszcza klejowej lub wapiennej.

    > Malujac zelkotem uszczelnisz cala wilgoc we wloknach (mikro wilgoc, dodaje)
    > ktora wyjdzie po podgrzaniu (najczesciej tak sie zdarza ze woda po podgrzaniu
    > powieksza swoja objetosc, taka juz jest zlosliwa wlasciwosc fizyczna wody.
    > A wychodzac do gory napotyka na warstwe wlasnie swiezo pomalowanego zelkotu.

    Wniosek? Zgonie z powyższą teorią powinno się nie tylko pokryć laminat porowatą
    farbą emulsyjną, ale jeszcze starannie zeszlifować cały żelkot przed
    malowaniem. Wtedy woda będzie wsiąkać niewiele trudniej niż w tekturę, i
    podobnie łatwo odparowywać. Rzecz jasna dopiero po wyjęciu jachtu z wody. A
    wszelkie "farby antyosmozowe" mające całkowicie uszczelnić powierzchnię
    laminatu - to już Twoim zdaniem kompletne nieporozumienie, bo pomalowane nimi
    dno utworzy jeden wielki bąbel???

    > Oczywiscie gdzies musi wyjsc i powstaja grzybki na calej powierzchni,
    > jak po deszczu.

    Grzybki po deszczu owszem powstają. Zwłaszcza w lasach, ale także na
    niezabezpieczonym drewnie.

    > Jakbys takie grzybki juz widzial na zelkocie to byc nie byl tak pochopny w
    > polecaniu zelkotu.

    A może te grzybki jakich się naćpałeś były halucynogenne, i dlatego zobaczyłeś
    kolejne grzybki, już na żelkocie?

    > I jeszcze jedno, prosze napisz pare slow o pylicy i pare opinii okulisty na
    > ten temat.

    Nie twierdziłem że robota przy jachcie nie stwarza zagrożeń dla zdrowia.
    Podobnie jak wiele czynników, np. piwo i papierosy. Ale można starać się
    szkodliwy jej wpływ zminimalizować.

    > Warto tez podac koszty rozwodu w przypadku zonatych amatorow
    > swiezego zelkotu. Bo jak jest zonaty to na pewno bedzie rozwiedziony.

    Rozwiodłeś się sam że z tego żalu tak zatruwasz żółcią to Forum?

    > Co do szlifierki:
    > szlifierka oscylacyjna=15000 hitow
    > szlifierka orbitalna=2500 hitow. Ja jednak preferuje nazwe szlifierka
    > orbitalna, z uwagi na to ze ten baran lingwistyczny ktory ten termin
    > zasugerowal do uzytku w Polsce nigdy takiej szlifierki nie widzial na oczy.

    A który to baran lingwistyczny zaśmiecił język polski jakimiś tam "hitami"
    które to pojęcie było dotąd znane jedynie w muzyce rozrywkowej?
    --
    Tomek Janiszewski
  • bynek 15.02.06, 23:10
    No to jeszcze parę pytań:
    1.Tych pajęczyn mam sporo, czy rzeczywiście dłutować(zrywać) stary żelkot do
    laminatu. Czy to konieczne, każdą pajęczynkę?
    2.Czy są w handlu gotowe żelkoty np. biały, jasny popiel? Żeby już nic nie
    mieszać, najwyżej rozcieńczyć żywicą.
    3. Czy pomiędzy kolejnymi warstwami żelkotu/topkotu też szlifować/matowić
    poprzednią?
    4.Co z powierzchniami p.ślizgowymi, rozumiem, że nie szlifować ale też nie
    żelkotować? Co z nimi zrobić? To więcej niż połowa mojego pokładu!
    pozdrawiam :)
  • bez_mlota_nie_robota 15.02.06, 23:30
    pytanie jest inne: jak dlugo taka doskonale polozona powierzchnia zelkoty na
    dlutowana pajenczynke bedzie trwala i ladna? To pytanie nalezy zadac
    sprzedawcom tajnych mikstur zelkotowych. Jezeli odpowie ze na dlugo tzn ze
    klamie. Jak odpowie ze krotko to--pracuje dla konkurencji.
  • tomjani 16.02.06, 08:31
    bynek napisał:

    > 1.Tych pajęczyn mam sporo, czy rzeczywiście dłutować(zrywać) stary żelkot do
    > laminatu. Czy to konieczne, każdą pajęczynkę?

    Każdą to może nie; jeśli jest to tylko pojedyncza kreska, na Twoim miejscu
    bym "zaryzykował". Jeśli taka pajęczynka przebije się potem przez nowy żelkot,
    zawsze można naprawić ją miejscowo, przez całkowite zeszlifowanie lub
    wydłutowanie. Zaletą naprawy przy użyciu żelkotu jest to, że jednorodny skład
    powłoki zostaje zachowany, inaczej niż to jest w przypadku malowania farbami.
    Zacząłbym od zerwania jedynie tych pajęczynek, które tworzą gęsta siatkę
    (dzieje się to w miejscach uderzonych czymś twardym) oraz takich wystających
    ponad powierzchnię laminatu (co wskazywałoby na ropoczęcie procesu delaminacji).

    > 2.Czy są w handlu gotowe żelkoty np. biały, jasny popiel? Żeby już nic nie
    > mieszać, najwyżej rozcieńczyć żywicą.

    Są rózne kolory. Na pokład nie polecem innego koloru niż biały: w słońcu robi
    się pod kolorowym pokładem robi się piekło :-((

    Z rozcieńczaniem żywicą (albo styrenem) przesadzać nie należy. Rozcieńczony
    żelkot da co prawda gładszą powierzchnię, ale straci na twardości, którą nadaje
    mu zawarta w żelkocie krzemionka koloidalna. Lepiej jest pogodzić się z
    powierzchnią niezbyt gładką, a potem ewentualnie ją oszlifować.

    > 3. Czy pomiędzy kolejnymi warstwami żelkotu/topkotu też szlifować/matowić
    > poprzednią?

    Zasadniczo na topkot nie powinno się kłaść już niczego. Topkot różni się od
    żelkotu dodatkiem parafiny, która odcinając dostęp tlenu do powierzchni zywicy
    umożliwia jej całkowite utwardzenie się, tak jak całkowicie utwardza się żelkot
    użyty "normalnie", tzn na powierzchni formy. Sam żelkot użyty w roli farby
    nawierzchniowej nie utwardzi się nigdy całkowicie: będzie lekko się lepił,
    śmierdział i chłonął brud. Ta sama parafina osłabiałaby jednak wiązanie
    kolejnych nałożonych na topkot warstw. Toteż w wypadku malowania powierzchni
    topkotu należałoby parafinę usunąć, poprzez szlifowanie następnie szorowanie.
    Dlatego jeśli z góry zakładasz malowanie więcej niż jedną warstwą połóż
    najpierw żelkot a następnie topkot. Pośrednich warstw żelkotu szlifować ani
    odtłuszczać nie musisz, co najwyżej przeszlifować większe, wystające
    nierówności. Do ostatniego malowania najwygodniej będzie użyć tego samego
    żelkotu z dodatkiem tzw. korektora: styrenowego roztworu parafiny. Im więcej
    doda sie korektora, tym mniejsza staje się minimalna grubość warstwy, przy
    której korektor staje się skuteczny. To też wypróbuj na jakichś mniejszych
    detalach. Po ostatnim malowaniu (albo po miejscowych poprawkach, gdybyś z
    całkowitego malowania zrezygnował) absolutnie nie rozpoczynaj zaraz
    ostatecznego szlifowania; nawet "stanięta" żywica nie jest jeszcze ostatecznie
    utwardzona, i jeśli usuniesz z niej ochronną warstwę parafiny, bedzie stale
    śmierdząca i brudochłonna. Odczekaj zatem kilka dni, albo po prostu przełóż
    ostateczne szlifowanie i polerowanie na nowy sezon. Tak samo pozostaw nieco
    czasu na utwardzenie się żelkotowych "łat" nałożonych w miejscach odprysków,
    popiero po kilku dniach wyrównaj ich powierzchnię. Podobnie gdybyś nie był
    zadowolony z końcowego rezultatu (np. prześwity koloru spod nowego, białego
    zelkotu), to też lepiej odłóż poprawki na przyszły sezon. Do tego czasu
    wiekszośc parafiny zostanie spłukana, a jej resztki zszorujesz wraz z
    posezonowym brudem.

    > 4.Co z powierzchniami p.ślizgowymi, rozumiem, że nie szlifować ale też nie
    > żelkotować? Co z nimi zrobić? To więcej niż połowa mojego pokładu!

    Ano ten problem jeszcze przede mną. Są tu różne "szkoły": "pozytywowa"
    polegająca na dodaniu gruboziarnistego piasku do żywicy lub farby; "negatywowa"
    gdzie dodaje się soli lub cukru; wypłukane wodą kryształki pozostawiają
    głębokie jamki w których niestety zbiera się potem brud. Ja chciałbym odcisnąć
    w świeżym żelkocie ryflowaną powierzchnię szkła lub plexi, pokrytą warstwą
    parafiny pełniącej rolę rozdzielacza. Nie wiem jeszcze czy to się uda. W
    nadchodzącym sezonie dokończę malowanie oryginalnie czerwonego pokładu i pewnie
    kokpitu na biało, pozostawiając póki co stare powierzchnie antypoślizgowe.
    Dobrze przynajmniej że nowopołożony żelkot z dodatkiem parafiny nie okazał się
    tragicznie śliski, czego się obawiałem, nie decydując się od razu na malowanie
    całego pokładu.
    --
    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
  • bez_mlota_nie_robota 14.02.06, 20:44
    Teak jest tak kosztowny ze wlasciwie warto o tym zapomniec chyba ze ci brakuje
    jakis maly detal, listeka 5cm czy cos takiego. Ceny wrecz bezsensowne. Ja sobie
    z tym poradzilem sposobem ze stosowalem drewno sosnowe (trim) i kolorowalem
    odpowiednia bejca na kolor machoniu czy teaku. Trudno odroznic. Teak tez
    plowieje i jak nie jest pomalowany pooyuretanem (ja bym nie malowal) to i tak
    za roku powtorka z nasaczaniem olejem najlepiej tungowym.

    Co do malowania to chcialbym zaproponowac nieortodoksyjna metode, slabi nerwowo
    prosze nie czytac bo zawal serca murowany. Jeszcze raz ostrzegam: uwaga na oczy!

    A wiec ja z powodzeniem stosowalem i stosuje do malowania kadluba z zewnatrza
    farby do malowania domow!! (z zewnatrz) Farba ta ma 20 lat gwarancji (na domy)
    albo dozywotnio (nie wiem czyje zycie). Efekt wspanialy: robota idzie szybko,
    wyglad piekny (rolkuje, maskuje, dwukolory itp). Poniewaz jest to emulsja wiec
    caly kadlub jest uszczelniony na 100. Jak to jest trwale? To zalezy od wielu
    wskaznikow dla mnie jest bardzo trwale. Zaznaczam ze farby emulsyjne firmy Behr
    sa slabe i radze probowac cokolwiek innego niz Behr.

    Malowanie poliuretanami, epoxydami jest bardzo kosztowne i niezdrowe (maska).
    Radze sie dobrze zastanowic.
    Oczywiscie trzeba umyc przed malowaniem a jak cos nie nie tak to coz to za
    problem pociagnac walkiem jeszcze raz? Haslo dnia: zeglowac a nie malowac.
  • tomjani 15.02.06, 09:03
    bez_mlota_nie_robota napisał:

    > Ja sobie z tym poradzilem sposobem ze stosowalem drewno sosnowe (trim) i
    > kolorowalem odpowiednia bejca na kolor machoniu czy teaku. Trudno odroznic.

    Akurat o drewnie sosnowym mówi się że "sosna bejcowana na mahoń wygląda jak
    sosna bejcowana na mahoń ;-) O wiele lepiej nadaje się do tego drewno
    liściaste: dąb, a szczególnie buk (tyle że ten ostatni jest nieodporny na
    gnicie) oraz sklejka brzozowa. Z tej ostaniej, bejcowanej na mahoń i
    lakierowanej Epidianem 112 mam zrobione meble jachtowe.

    > Teak tez plowieje

    Bejca płowieje na słońcu; dębowe listwy odbojowe po jednym sezonie wróciły do
    swojego naturalnego koloru. Częściowo można zniwelowac ten efekt podczas
    ponownego lakierowania, dodając bejcy spirytsowej do lakieru, pod warunkiem że
    lakier lub jego rozcieńczalnik (np Epidian 112) zawiera alkohol.

    > i jak nie jest pomalowany pooyuretanem (ja bym nie malowal) to i tak
    > za roku powtorka z nasaczaniem olejem najlepiej tungowym.

    Przede wszystkim malowanie teaku (a już poliuretanemm w szczególności) wymaga
    jego odtłuszczenia, co niweczy większość zalet tego drewna. Normalną praktyką w
    przypadku teaku jest nasączanie olejem, nie lakierowanie.
    --
    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
  • bez_mlota_nie_robota 15.02.06, 17:19
    "Akurat o drewnie sosnowym mówi się że "sosna bejcowana na mahoń wygląda jak
    > sosna bejcowana na mahoń ;-) O wiele lepiej nadaje się do tego drewno
    > liściaste: dąb, a szczególnie buk (tyle że ten ostatni jest nieodporny na
    > gnicie) oraz sklejka brzozowa. Z tej ostaniej, bejcowanej na mahoń i
    > lakierowanej Epidianem 112 mam zrobione meble jachtowe."

    Nie zrozumiales nic z tego co napisalem a tlumaczenie jest jak widac
    niemozliwe. Jasne, ze dab i buk sa lepsze. Debiny chyba nigdy nie kupowales i
    tylko tak teoretycznie wyrazasz swoja opinie. Poza tym jakbys choc raz obrabial
    dab to wiedzialbys czym to grozi. Jezeli bys sie kiedys zdecydowal na meble
    debowe to napisz swoje wrazenia z sali operacyjnej.

    > > Teak tez plowieje
    >
    > Bejca płowieje na słońcu; dębowe listwy odbojowe po jednym sezonie wróciły do
    > swojego naturalnego koloru. Częściowo można zniwelowac ten efekt podczas
    > ponownego lakierowania, dodając bejcy spirytsowej do lakieru, pod warunkiem
    że
    > lakier lub jego rozcieńczalnik (np Epidian 112) zawiera alkohol.

    Maslo maslane. Dab nie jest drewnem ozdobnym tak jak jest nim teak.
    Lakierowanie debu na jachcie? No, ciekawa metoda, naprawde niezle porady
    teoretyczne. Moze lepiej zalaminowac wloknem i prysnac lakierem z puszki za
    zlotowke.
    >
    > > i jak nie jest pomalowany pooyuretanem (ja bym nie malowal) to i tak
    > > za roku powtorka z nasaczaniem olejem najlepiej tungowym.
    >
    > Przede wszystkim malowanie teaku (a już poliuretanemm w szczególności) wymaga
    > jego odtłuszczenia, co niweczy większość zalet tego drewna. Normalną praktyką
    w
    >
    > przypadku teaku jest nasączanie olejem, nie lakierowanie.

    taa, najlepiej jadalnym, swojskiego wyrobu.


    Gosc pyta o prade a ty sie zabierasz za dyskusje o dyskusjach.
  • aiki54 16.02.06, 08:19
    Taaa... wychodzi, ze jakiś nowy "ałtorytet" się pojawił na forum...

    Co do nasączania teaku olejem, to może poczytaj sobie najpierw coś na ten temat
    zanim zaczniesz się mądrzyć. Jest cała paleta olejków teakowych do tego celu,
    bo to najlepsza metoda na przywrócenie odpowiedniego wyglądu. Jak ktoś chce
    taniej to można użyć oleju słonecznikowego, ale to środek zastępczy.

    cyt:
    Poza tym jakbys choc raz obrabial dab to wiedzialbys czym to grozi. Jezeli bys
    sie kiedys zdecydowal na meble debowe to napisz swoje wrazenia z sali
    operacyjnej.

    Ja obrabiałem dąb i ani przez chwilę nie czułem się zagrożony... bo niby czym?
    Co najwyżej szybkim stępieniem narzędzi, jeśli nie są dość markowe.
    A meble dębowe? Zdecydowałem się już dawno - mam takie w domu z 10 lat i z tego
    powodu w szpitalu nie byłem - mógłbyś przybliżyć temat?

    cyt:
    Gosc pyta o prade a ty sie zabierasz za dyskusje o dyskusjach.

    A za co Ty się zabierasz? Za sugerowanie malowania jachtu farbą elewacyjną...?
    Nie przyszło Ci do głowy, ze gdyby to było dobre rozwiązanie, to wszyscy by tak
    robili i wszystkie Hemple, Internationale i Epifanesy poszłyby z torbami? I to
    już dawno?

    AIKI
    (mądry wie co mówi, ci inni mówią co wiedzą...)
  • tomjani 16.02.06, 09:59
    bez_mlota_nie_robota napisał:

    > Debiny chyba nigdy nie kupowales i tylko tak teoretycznie wyrazasz swoja
    > opinie.

    I dębowy rumpel oraz listwy odbojowe o których już pisałem też mam
    tylko "teoroetycznie"?

    > Poza tym jakbys choc raz obrabial dab to wiedzialbys czym to grozi.
    > Jezeli bys sie kiedys zdecydowal na meble debowe to napisz swoje wrazenia z
    > sali operacyjnej.

    To ile lat życia dajesz mi w związku z tym co napisałem wyżej? A może to tylko
    meble dębowe są śmiertelnie niebezpieczne?

    > > Bejca płowieje na słońcu; dębowe listwy odbojowe po jednym sezonie wróciły
    > > do swojego naturalnego koloru.

    > Maslo maslane. Dab nie jest drewnem ozdobnym tak jak jest nim teak.

    A sosnę którą bejcowałeś na mahoń za drewno ozdobne uważasz?

    > Lakierowanie debu na jachcie? No, ciekawa metoda, naprawde niezle porady
    > teoretyczne. Moze lepiej zalaminowac wloknem i prysnac lakierem z puszki za
    > zlotowke.

    Wolisz pływać z elementami dębowymi niepolakierowanymi za to sczerniałymi i
    zagrzybionymi - Twój wybór.

    > > > powtorka z nasaczaniem olejem najlepiej tungowym.
    > >
    > > Przede wszystkim malowanie teaku (a już poliuretanemm w szczególności)
    > > wymaga jego odtłuszczenia, co niweczy większość zalet tego drewna. Normalną
    > > prak tyką w przypadku teaku jest nasączanie olejem, nie lakierowanie.
    >
    > taa, najlepiej jadalnym, swojskiego wyrobu.

    To już schizofrenia? Niby kto pierwzy napisał o nasączaniu teaku olejem? Gdybym
    napisał jakim, pewnie stałbym się "kolejnym sprzedawcą który usiłuje wcisnąć
    drogie wyroby"?

    > Gosc pyta o prade a ty sie zabierasz za dyskusje o dyskusjach.

    Zaraz zaraz, a czy ktokolwiek w tym wątku w ogóle pytał o konserwacje teaku? To
    Ty zabraleś się za wychwalanie swoich "ersatzów": sosna bejcowana na kolor
    teaku czy farba emulsyjna na laminacie.

    Więcej samokrytyki.
    --
    Tomek Janiszewski
  • tomjani 16.02.06, 10:18
    tomjani napisał:

    > > Gosc pyta o prade a ty sie zabierasz za dyskusje o dyskusjach.
    >
    > Zaraz zaraz, a czy ktokolwiek w tym wątku w ogóle pytał o konserwacje teaku?

    Poprawka: faktycznie pytał. Założyciel wątku, nie Bynek,
    któremu "bez_mlota_nie_robota" odpowiedział. I nie o konserwację teaku ale o
    jego ceny. Na dodatek nie napisał do czego mu teak potrzebny. Na pewno nie we
    wszystkich zastosowaniach da się zastąpić akurat sosną (a nie np. dębiną;
    zresztą teak to nic innego jak egzotyczny gatunek dębu) choćby i bejcowaną na
    teakowy kolor.

    > To Ty zabraleś się za wychwalanie swoich "ersatzów": sosna bejcowana na kolor
    > teaku czy farba emulsyjna na laminacie.
    >
    > Więcej samokrytyki.

    Reszta pozostaje akualna.
    --
    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
  • skipbulba 16.02.06, 22:11
    bez_mlota_nie_robota napisał:


    > Nie zrozumiales nic z tego co napisalem a tlumaczenie jest jak widac
    > niemozliwe. Jasne, ze dab i buk sa lepsze. Debiny chyba nigdy nie kupowales i
    > tylko tak teoretycznie wyrazasz swoja opinie. Poza tym jakbys choc raz
    obrabial

    kuppowałem, obrabiałem....spoko da sie, ale fakt ze jest trudniej niz w
    przypadku sosny na przykłąd.

    >
    > dab to wiedzialbys czym to grozi. Jezeli bys sie kiedys zdecydowal na meble
    > debowe to napisz swoje wrazenia z sali operacyjnej.

    Duzą czesc wnetrza oraz listwy odbojowe miałem z debu i było oki. Listwy
    wymieniłem na teakowe w zeszłym roku.

    >

    > taa, najlepiej jadalnym, swojskiego wyrobu.
    >
    A zebyś wiedział:)) słonecznikowym. Porada szkutnika, chociaz rozwiazanie
    podbnie niekonewencjonalne jak malowanie farbami do malowania domów:)

    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl
  • bez_mlota_nie_robota 17.02.06, 01:15
    Ile ten teak cie kosztowal?
  • bynek 22.05.06, 03:56
    Właśnie skończyłem remont mojego Mikro Polo. Muszę przyznać, że choć to było
    tylko malowanie całego jachtu i wymiana drobnych, zużytych elementów, to ogrom
    prac znacznie przerósł moje wyobrażenie. Można powiedzieć, że miałem komfortowe
    warunki - duży garaż przy domu( nigdzie nie musiałem dojeżdżać),w którym mogłem
    pracować w niepogodę, jacht na przyczepie, więc mogłem również pracować na
    powietrzu przy ładnej pogodzie i pylących pracach, własne potrzebne narzędzia,
    praktycznie żadnych innych obowiązków i sporo chęci. Jacht nie był w złym
    stanie, zwłaszcza kadłub i nie wymagał żadnego laminowania itp.
    Całość prac ograniczała się do demontażu osprzętu( prawie w 100%, bo niektórych
    elementów niestety nie udało się zdemontować), szlifowaniu i szpachlowaniu i
    malowaniu. Po każdym malowaniu delikatne szlifowanie( matowienie).
    Użyłem stosunkowo tanich materiałów firmy OLIVA:
    www.oliva.com.pl/modules.php?name=OlivaNews&klucz=33
    ... a mimo to koszt samych farb, rozpuszczalników, papieru ściernego, pędzli
    wałków i wymienianych elementów(zawiasy i niektóre el. złączne), przekroczył
    dość wyraźnie 1000zł. Gdybym zastosował farby INTERNATIONAL, to trzeba by tę
    kwotę zwiększyć dwukrotnie lub nawet więcej.
    Pokład (najbardziej zniszczony) mojego Mikro Polo malowałem 2x Epinox 58
    (antyosmozowa) 4x Emapur i miejscami antypoślizg INTERNATIONAL.
    Dno jachtu 2x Epinox 58, 1X Uniwin, 3x antyporostową VSE. Kadłub w części
    nadwodnej( był w bardzo dobrym stanie) tylko 2x Emapurem. Do malowania używałem
    głównie wałków z gąbki o długości 10 cm i w miejscach trudnodostępnych pędzli.
    Całość prac zajęła mi prawie 4 tygodnie! i przekroczyła czas planowany prawie
    czterokrotnie. Cóż, starałem się jednak zrobić wszystko dokładnie, zgodnie z
    technologią i najlepiej jak potrafię. Wyszło bardzo dobrze, jestem zadowolony.
    Jednak dziś wiem, że malowanie jachtu to dość poważna sprawa. Nie żebym
    zniechęcał, wręcz przeciwnie. Jednak dziś trochę inaczej patrzę na ceny za taki
    remont. Sadzę, że 5000 zł to realna i rozsądna kwota za porządne i dokładne
    odnowienie niewielkiego jachtu 5,5m. Pojawiające się kwoty 7,5 czy 10 tyś to
    chyba lekka przesada tym bardziej, że nie zawsze trafia się na solidnego w
    robocie fachowca.
    pozdrawiam

  • donald_duk 28.05.06, 15:58
    Proponuje lodke pokazac malarzowi samochodowemu i zapytac ile by to
    kosztowalo. Podana kwota bedzie kwota maksymalna.
  • donald_duk 28.05.06, 15:54
    masz fajny jacht ale to mnie podbudowalo ze mam wiekskzy: www.jacht-
    czarter.pl/jachty/sportina595.html

    aksel9 napisał:

    > Jestem ciekawy czy macie własne doświadczenia z remontowaniem jachtu. Jakie
    > są ceny materiałów: farb ( czy tylko Hempel?),teaku czy irocco. Planuję
    > wiosną odświeżyć moją Sportinę 595 ( "Mateusza" może widzieliście w tym roku
    > na Mazurach? Chyba już trzeba przy nim popracować ). Z jakim wydatkiem trzeba
    > się liczyć? Remontować samodzielnie? - Pytałem szkutników (2) jeden ocenił
    > koszt remontu na 10000 PLN ( koszt farb 3000PLN), drugi na 7500PLN ( w tym
    > farby miały kosztować 5000???????- chyba przesadzili)
  • lady284 13.07.06, 23:15
    szkutnik zawsze swoje narzuci i to nie mało:) więc uważaj:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka