Dodaj do ulubionych

Nie mam patentu ani pretensji o jego brak do nikog

25.08.03, 17:06
do nikogo.

Ktoś tu napisał:
> bo dostalem patent choc na wodzienie literlanie nie wiedzialem co sie
>dzieje. Ale o tym, ze > nic nie wiem, to sie dowiedzialem jak juz
wyporzyczylem jacht i na Mamrach
> nagle przywialo a nok bomu poszedl pod wode... Przez nieodpowiedzialnosc
>ludzi zwiazanych z ta instytucja o malo co nie utopilem siebie i 3 osob a
>nauczyc sie zeglowac w takich warunkach musialem sam i to bardzo szybko.

Drogi R...
wyczuwam pretensję do wydających Ci patent. O jakże pochopną!
Żaden patent nie zdejmuje z żeglującego odpowiedzialności za skutki jego
nieumiejętności. Gdyby tak było to za nieszczęścia trzeba by karać inaczej
posiadających patenty i nieposiadających.
Patenty na żeglowanie to w kraju postkomunistycznym relikt dawnej epoki i
pozostały one świadectwem czasów reglamentowania wszystkiego przez władzę -
por. karty rowerowe i pływackie, upoważniające do jazdy na rowerze i kąpieli
poza domem. W wolnym kraju z dostępem do morza każdy obywatel może wsiąść w
wannę i ruszyć przez Atlantyk. Cóż dopiero na sadzawkę lub jezioro, choćby i
Loch Ness!
Nasze państwo miało dostęp do morza ale obywatele już nie. Żeglarstwo w
strachu przed rejsami na Bornholm zorganizowano pod egidą Ligi Przyjaciół
Żołnierza i obmyślono system pozwoleń (nazywanych uroczyście patentami) na
wzór hierarchii stopni wojskowych. Tak się ludność i władze do tego
przyzwyczaiły, że postulowane zniesienie patentów nie przeszło.
W krajach autentycznie morskich patent jest potrzebny wyłącznie do obniżenia
stawki ubezpieczeniowej i do działalności zarobkowej (które już wyklucza
pojęcie jachtingu sportowego). W Anglii coś w rodzaju patentu potrzebne jest
do prowadzenia jednostki pow. 80 ton wyporności.
O winie powodującego katastrofę decyduje sąd. Każdy powinien to rozumieć i
polegać na własnej odpowiedzialności a nie wymachiwać jakimś papierkiem. Tak
zdobywano morza, oceany i Puchar "Ameryki".
Wyobraź sobie że dużo, długo i pomyślnie udało mi się żeglować, dzięki
przejęciu się tymi prostymi zasadami i ignorowaniu starań o jakiś
tam "patent".
Dla przestraszonych brakiem patentu gości i załogantów była gotowa odpowiedź:
"Nie mam patentu ale umiem żeglować. Mam za to kartę pływacką, ale nie umiem
pływać".
Odnoszę wrażenie, że to ich uspakajało.
Edytor zaawansowany
  • roody102 27.08.03, 02:03
    Wywolany do tablicy... :))) Moja pretensja jest nieco inna. Ja na kurs trafilem
    troche przypadkiem. Na lodce bylem dwa razy, ale brat i koledzy sie zapalili,
    to postanowilem robic z nimi. Odbylem kurs, dostalem papier. Poplynalem na
    oboz, na Mazuach. Szkoleniowka, ale ja juz bylem gosc - mialem papier. Przy
    sterze siedzieli glownie ci, co sie szkolili. Pogoda ladna.

    Rok pozniej wsiadlem na jacht i dopiero na wodzie sie okazalo, ze powazna
    instytucja, jaka jawil mi sie PZZ wydala mi papier, ktory potwierdzal moje
    umiejetnosci. Zaszczepili mi - PZZ, prowadzacy kurs i potem prowadzacy ten
    oboz - jakze niebezpieczne przekonanie, ze umiem zeglowac. Jednoczesnie sam nie
    mialem zadnej mozliwosci, zeby to zweryfikowac. I tylko wlasnej przytomnosci i
    czujnosci zawdzieczam to, ze nie stala sie tragedia. Dosc szybko sie
    zorientowalem, ze to jest nieco trudniejsze, niz mi sie zdawalo, gdy wieje
    mocniej, niz na kursie.

    Jasne. Prestensje o stowrzenie ryzyka moge miec tylko do siebie. Do ludzi,
    ktorzy doproweadzili do tego, ze dostalem papier, mam pretensje o to, ze mnie
    zwiedli. Inna rzecz, ze gdybym wiedzial, ze niewiele umiem i bal sie wsiasc na
    jacht, to bym sie nie nauczyl i dzis bym ani nie plywal ani tu nie pisal ;)

    Ale patrze na to tak. Skoro system szkolen jest nieskuteczny, skoro papier i
    tak moze dostac kazdy, to po co cala ta zabawa? Po co to mydlenie oczu i po co
    udawanie (z chrztem i klepnieciem pagajem w dupe) ze papier zaswiadcza o jakis
    umiejetnosciach? To tylko zwieksza ryzyko!

    Ale jasnym jest, ze to wszystko i tak nie zastapi zdrowego rozsadku i myslenia
    za siebie samego. Stad wtedy szybkie refowanie, zatoka, kilka zwrotow na probe
    a pozniej jeszcze awaryjne przybicie do kei gdzies tam. Przeczekalim wiatr i
    poszli dalej. Ale ilu patentowanych zeglarzy szlo by dalej na pelnych szmatach,
    nie dlatego, ze tacy sa figo-fago, tylko dlatego, ze na kursie nie widzieli ani
    takiego wiatru, ani tego, ze i jak sie refuje grota?
    --
    Roody102
  • piotr_c 27.08.03, 11:09
    Faktem jest że takie procedury awaryjne jak refowanie się w biegu, ostry zwrot
    po zerwaniu wanty czy celowe wyłożenie omegi aby się towarzysto oswoiło jak się
    wypada do wody to powinno byc w programie. I porządny egzamin a nie formalność.
    Ja nie mam żalu za to, że odpadłem na egzaminie bo rozjechałem bojkę przy
    drugim podejściu. Przeskoczyłem wtedy na 5 lat na rower i wróciłem do
    żeglowania z lepszym skutkiem na studiach.
  • al_2 27.08.03, 13:34
    Czesc,
    kochani, nie wszyscy tak olewaja szkolenie i egzaminy jak wam sie wydaje. Kiedy
    ja zdawałem - szanowna komisja wymłóciła nas porządnie i nie była to
    formalność, co i na dobre wyszło. Ktos, kto mysli poważnie o pływaniu (ja -
    tak) nigdy nie będzie uwazał, że papier = umiejętność żeglowania. Jak zwykle
    całe umiejętności człowieka weryfikuje życie i praktyka. Sa oczywiscie cioły
    robiące patent bo tak wypada (tenis, żeglarstwo etc...).
    U nas na kursie było i kładzenie Omegi i reszta, ale kurs (teoria+ pływania)
    trwał 3 m-ce - każdy pływał ile chciał. Zgodzę się z jednym: nie powinno być
    różnych kursów przyspieszonych, typów uczących byle jak, byle jakich egzaminów,
    kolesiostwa itd..Robia ludziom cholerną krzywde i tyle. Albo uczyć porządnie
    albo wcale...
    P.S. I tak sie wypierniczyłem tuż po kursie bo mi się zdawało że wiem wszystko.
    Człek się uczy całe zycie.
  • fima 27.08.03, 15:37
    Posty ciekawe, ale trochę nie na zamierzony temat.
    Lekcje powinien brać każdy, kto chce się czegoś nauczyć. Papier poświadczający
    naukę akurat nie jemu jest potrzebny. W przypadku patentów żeglarskich może to
    być wymóg firmy ubezpieczającej, chcącej ocenić stopień ryzyka, wycenić stawkę
    ubezpieczeniową niżej i mieć dokument na tę okoliczność.
    Uważam że co najmniej do żeglarstwa śródlądowego obowiązek posiadania patentu
    jest biurokratyczną przesadą i że tę myśl, lansowaną bezskutecznie na początku
    lat 90. należy kultywować i upowszechniać.
  • piotr_c 27.08.03, 17:10
    I chyba właśnie w tym duchu podniesiono uprawnienia pod patentam żeglarza.
  • al_2 28.08.03, 09:26
    Czesc,
    OK, zgoda ale w jaki sposób armator dowie się, że czarter jest we własciwych
    rękach. Co do właścieli - zgoda, pływasz na swoim i odpowiadasz. Czy
    wypożyczalnia samochodów odda samochód w ręce kogoś bez prawa jazdy?
    Odpowiedzialnośc wydaje się być taka sama. Może nie będzie papierków ale ceny
    czarterów wzrosną. Nie jest moją intencją obrona urzędasów z PZŻ, ale kiedy
    obejrzałem sobie horror i niedouczenie na zatłoczonej przecież wodzie (Mazury),
    pzry jednoczesnej ignorancji niektórych skiperów to strach bierze. Ludziom
    wydaje się, że to fraszka a zanim okaże się, że coś trzeba umieć to sporo
    jachtów grzyba zrobi (wczoraj tak wiało - domyśl się co dzieje się na
    Śniardwach albo innej większej kałuży.Al.
  • fima 29.08.03, 11:44
    al_2 napisał:

    > Czesc,
    > OK, zgoda ale w jaki sposób armator dowie się, że czarter jest we własciwych
    > rękach.

    Jemu do niczego ta wiedza niepotrzebna. Odpowiedzialność pełną za uszkodzenia
    jachtu i ew.straty w ludziach ponosi ten, który jacht wynajął i używał. Jak
    dasz komuś popływać na swojej łódce i podpisze Ci że płaci Ci i odpowiada za
    szkody - to co Cię obchodzi czy on ma p.u. czy tylko dowód osobisty? Przecież
    nie Ty stajesz przed sądem tylko on. W Twoim rozumieniu byłby to urzędowy zakaz
    udostępniania swojego sprzętu komukolwiek. Jako właściciel sam ustalasz
    kryteria komu wypożyczasz a okazywany papier najmniej Cię interesuje.
    Będąć konsekwentnym można odpowiedzialnością obciążyć producenta, który
    sprzedał jacht firmie czarterującej nie badając komu będzie ona sprzęt
    wypożyczć...

    W TV gromiono czarterujących, że nie sprawdzają patentów i nazwano to
    panoszeniem się "wolnej amerykanki" w czarterach. Głupio redaktorzy dobrali
    określenie bo w Ameryce niepotrzebny "patent" do wynajęcia łódki.

    Pragnę od razu zaznaczyć, że analogie patentów do samochodowego prawa jazdy
    powinny dotyczyć wyłącznie sportów motorowodnych. Motorówka, skuter itp. na
    wodzie to jak Enduro wśród mamuś z wózkami w parku. Wiesz o tym dobrze żeglując
    samemu.
  • roody102 31.08.03, 01:02
    Nasi dziennikarze, jak sie biora do gadania o zaglach, to rece opadaja do
    kokpitu... Ale to jeszcze inn bajka.
    --
    Roody102
  • seaskipper 19.10.04, 19:08
    fima napisała:

    > Posty ciekawe, ale trochę nie na zamierzony temat.
    > Lekcje powinien brać każdy, kto chce się czegoś nauczyć. Papier
    poświadczający
    > naukę akurat nie jemu jest potrzebny. W przypadku patentów żeglarskich może
    to
    > być wymóg firmy ubezpieczającej, chcącej ocenić stopień ryzyka, wycenić
    stawkę
    > ubezpieczeniową niżej i mieć dokument na tę okoliczność.
    > Uważam że co najmniej do żeglarstwa śródlądowego obowiązek posiadania patentu
    > jest biurokratyczną przesadą i że tę myśl, lansowaną bezskutecznie na
    początku
    > lat 90. należy kultywować i upowszechniać.


    Ahoj!

    Na zeglarza nie wymaga jakiejs glebokiej wiedzy nautycznej, a jedynie podstaw
    prowadzenia jachtu zaglowego oraz podstaw bezpiecznego i bezkolizyjnego
    poruszania po drodze wodnej.

    Odpowiedni patent motorowodny czyli sternika motorowodnego stawia znacznie
    mniejsze wymagania, ale tez plywanie lodzia motorowa tez jest znacznie prostsze
    niz zaglowcem.

    W oczywsty sposób nasuwa sie tutaj analogia z prawem jazdy, które stanowi wymóg
    podstawowego bezpieczenstwa dla innych uzytkowników drogi.

    Jest to oczywiste i nie ma co tym dluzej dyskutowac, az dziw bierze,ze
    niektórzy ludzie tak bardzo kompromituja sie wypowiadajac w zdawaloby sie tak
    oczywistych tematach.

    Ale swoja droga podziwiam ich samozaparcie: zamiast nauczyc sie podstaw
    nautyki, to oni poswiecaja tyle energii na zwalczanie oczywistych przepisów
    bezpieczenstwa.

    Chyba, ze maja antytalenty zeglarskie, sa odporni na wiedze, to w takim razie
    razie nie wolno wypuszczac ich na wode...

    Bo ja chce wiedziec, ze taki nieuk ustapi mi drogi, gdy bede plynal np prawym
    halsem, ze motorówka rowniez ustapi mi miejsce, ze taki tuman nie bedzie
    wyprzedzal mnie po nawietrznej itp.

    I trosce o wlasne bezpieczenstwo zawsze bede zadal utrzymania stopni
    zeglarskich, choc mozna dyskutowac o zakresie ich uprawnien.

    Bo inaczej strach byloby sie bac plywac...

    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 21.10.04, 23:39
    odpowiem krótko, we wszytkich krajach EU są prawa jazdy, w większości krajów EU
    do 15m długości nie ma patentów, to tak w ramach oczywistości Twoich twierdzeń
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 22.10.04, 01:17
    skipbulba napisał:

    > odpowiem krótko, we wszytkich krajach EU są prawa jazdy, w większości krajów
    EU
    >
    > do 15m długości nie ma patentów, to tak w ramach oczywistości Twoich twierdzeń

    Ahoj!

    Nie wiem na czym opierasz swoje przekonanie, ale
    1. w Niemczech wg informacji od mojego zaloganta sa nastepujace patenty:

    jeden nazywany prze niego uprawnieniami "A"-odpowiednich naszego zeglarza potem
    sa kolejne morskie do 4 Nm, do 10 NM do 30Nm oraz bez ograniczen
    2. w Szwecji sa równiez, ale szczególy moge wkrótce uzupelnic
    3. w Hiszpani tez mamy patenty
    4 w Kanadzie
    5. w UK
    6 we Francji
    7 na Chorwacji mamy Woditiej Brodice

    Skoro chcesz, to ja wkrótce uzupelnie to o szczególowe uprawnienia i wymagania.

    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 22.10.04, 09:49
    powtórzę w Szwecji są patenty... NIEOBOWIĄZKOWE do formuły 12m x 4m, stopień
    skomplikowania patentu pow. tych wymiarów jest zbliżony do polskiego st.j.
    W Chorwacji jest obowiązkowy Voditjel, obowiązkowy do czarteru, a pozatym
    zobacz jaki jest poziom tego patentu, taki trochę większy ż.j., a możesz na to
    prowadzic nieomalze wszystko, w UK są patenty, o ile pamietam dobrze, bo nie
    vhve mi się tego szukać, od 24m po pokładzie. Szukaj nie tylko tego czy są
    patenty, ale czy są obowiązkowe i jakie daja uprawnienia, jaki jest ich
    merytoryczny poziom i od jakich wielkosci obowiązują.
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 22.10.04, 12:30
    skipbulba napisał:

    > powtórzę w Szwecji są patenty... NIEOBOWIĄZKOWE do formuły 12m x 4m, stopień
    > skomplikowania patentu pow. tych wymiarów jest zbliżony do polskiego st.j.
    > W Chorwacji jest obowiązkowy Voditjel, obowiązkowy do czarteru, a pozatym
    > zobacz jaki jest poziom tego patentu, taki trochę większy ż.j., a możesz na
    to
    > prowadzic nieomalze wszystko, w UK są patenty, o ile pamietam dobrze, bo nie
    > vhve mi się tego szukać, od 24m po pokładzie. Szukaj nie tylko tego czy są
    > patenty, ale czy są obowiązkowe i jakie daja uprawnienia, jaki jest ich
    > merytoryczny poziom i od jakich wielkosci obowiązują.


    Ahoj!

    Mozemy dyskutowac jakie powinny byc patenty, jaki powinien byc ich zakres i
    jakie wyk\magania powinny spelniac jego posiadacze...

    Ale jednak ja dla walsnego bezpieczenstwa wole wiedziec, ze osobnik, ktory
    plynie na mnie lewym halsem po nawietrznej wie co robi:)))

    Bo inaczej balbym sie bac zeglowac...


    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 22.10.04, 16:53
    otóż powiem tak: patent do 20m po pokładzie nieobowiązkowy, powyżej 20 m cos na
    kształt morsa. To wszystko w temacie jachtów, o żaglowcach sie nie wypowiaddam.
    Dlaczego, bo tak jest w całym cywilizowanym świecie, bo jest to zgodne z
    Konwencją SOLAS i CEVNI.

    ja też wolejak ten co płynie z przeciwka wie co robi, i wiesz, co? jak widze
    prywtny jacht, to jestem dośc spokojny, bo gosć sam płaci za swój jacht to
    będzie na niego uważał, a jak widze czarterowy jacht, to zmykam, bo nigdy nie
    wiem kto tam siedzi, niezależnie od patentów, a jak nie widze jaki to
    jacht...to nie ma problemu, nie.

    a ciekaw jestem czy jak widzisz szwedów, to też sie boisz??? oni nie muszą mieć
    patentów, więc nie wiesz z kim masz do czynienia.
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 22.10.04, 23:53
    skipbulba napisał:

    > otóż powiem tak: patent do 20m po pokładzie nieobowiązkowy, powyżej 20 m cos
    na
    >
    > kształt morsa. To wszystko w temacie jachtów, o żaglowcach sie nie
    wypowiaddam.
    >
    > Dlaczego, bo tak jest w całym cywilizowanym świecie, bo jest to zgodne z
    > Konwencją SOLAS i CEVNI.
    >
    > ja też wolejak ten co płynie z przeciwka wie co robi, i wiesz, co? jak widze
    > prywtny jacht, to jestem dośc spokojny, bo gosć sam płaci za swój jacht to
    > będzie na niego uważał, a jak widze czarterowy jacht, to zmykam, bo nigdy nie
    > wiem kto tam siedzi, niezależnie od patentów, a jak nie widze jaki to
    > jacht...to nie ma problemu, nie.
    >
    > a ciekaw jestem czy jak widzisz szwedów, to też sie boisz??? oni nie muszą
    mieć
    >
    > patentów, więc nie wiesz z kim masz do czynienia.

    Ahoj!

    Zdecyduj sie bo raz piszesz, ze 20 innym ze 12, wiec jak to jest?

    A co do postrzegania innych na wodzie to wpojono mi bardzo dobra zasade iz
    kazda jednosta jest dla mnie zagrozeniem zderzenia, im wieksza tym wiekszym, im
    szybsza tym wiekszym, a juz szczegolnie niebezpieczne sa statki rybackie.
    Oczywiscie nie dlatego, ze nie lubie rybaków, wrecz przeciwnie, skoro plywasz
    to wiesz dlaczego:)))


    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 25.10.04, 22:52
    ech...12m podałem jako przykład, że w szwecji dopiero od 12m długosci jachtu, a
    u nas od 4m łódeczki zaczynają się patenty, a dopiero 3 szczebelek uprawnia do
    prowadzenia jachtów, które w szwecji można prowadzic bez patentów. 20m z kolei
    wynika z SOLAS( a dokładnie to chyba 24m) i CEVNI
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 07.02.04, 22:01
    Ahoj!


    Ostatnio zrobiłem patent radioopretora VHF, bo bez tego nie wypuszczą mnie z
    portu.

    To chyba dopiero powinno wydawać sie idiotyczne, aby do pogadania przez
    radioletefon trzeba było nowej bumagi.

    Okazuje sie jednak iz łączność VHF jest łącznościa sformalizowaną i objętą
    rygorami, które trzeba znać, aby ruch w eterze odbywał się w sposób
    bezkolizyjny.

    Trzeba jednak było wykaząć umiejętnościa nadawania komunikatów pilnych i
    ratunkowych, które maja swoją formę aby mogły zostać zrozumiane, mogą być
    nadawane na specjalnych pasmach...
    Równiez ich obiór ma swoja forme.

    Oczywiście każdy może sobie kupić jacht nawet oceaniczny ale bez patentu, czyli
    świadectwa stwierdzającego umiejetności nie ma mowy o wyjściu w morze...

    Bo drogi morskie, jak równiez śródlądowe mają swoje reguły i żaden ich
    uczestnik nie może stwarzac zagrożenia dla pozostałych jego uczestników.

    Zresztą podobnie dzieje się w ruchu lądowym i powietrznym.

    Bo przeciez każdy może kupic sobie równiez samolot nawet Jumbo Jeta, albo Rolls-
    Roycea, co oczywiście nie znaczy, że ma prawo jeździć dowolnie po drogach,
    nawet powietrznych.

    Nie wierzę tez aby założyciel wątku zupełnie nic nie umiał po zdaniu na patent,
    jak sie domyslam Żeglarza Jachtowego, mysle ,że wąłsnie dzie ki kursowi i
    umiejetnościom jakimi musiał sie wykazac na egzaminie ukniknał opisanej
    tragedii.

    Oczywiście najlepszy nawet system szkoleń nie zapewni 100% bezpieczeństwa, bo
    do korzystania ze statków sportowych konieczna jest również wyobraźnia.

    Jednoczęśnie polski system szkolenia żeglarskiego jest najlepszym systemem na
    świecie, dzięki czemu Polacy wszędzie cieszą się nalezną renomą.

    Co najmniej kilka krajów włacznie z UK i RFN zamiezrają skopiować system PZŻ.

    Dobrze iż system stopni został uproszczony, bo zupełym nieporozumieniem było
    utzrymuwanie 2 stopni śródlądowych i nastepnych 2 zatokowych i jeszcze 2
    kapitańskich.

    Myslę, że obecny system jest optymalny.



    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • primavera_73 24.02.04, 22:18
    seaskipper napisał:

    >
    > Co najmniej kilka krajów włacznie z UK i RFN zamiezrają skopiować system PZŻ.
    >
    Skąd takie informacje?

    Ja akurat również zgadzam się z systemem szkoleń, choć może niekoniecznie z
    patentami (chyba, że na pływania morskie). Według mnie patent żeglarza jest
    przepustką do dalszej nauki. Prowadzić samochód też nikt nie nauczył się na
    kursie. Tam nauczył się podstaw (bo czego można się nauczyć w ciągu 20-stu
    godzin jazd), a potem sam zdobywał doświadczenie.\

    W nawiązaniu do innego wątku, nt. patentu instruktora-robię młodszego, bo
    taniej wyjdzie, niż godziny stażowe na "morsa" (niestety). W tej chwili mam 185
    wypływanych po Bałtyku, z czego połowa przed uzyskaniem patentu żeglarza. A
    teraz dość surowo egzekwują przepisy dot. szkoleń. PZŻ już nie zaleca, ale
    wymaga przynajmniej "młodszego".
    pozdrawiam
  • seaskipper 19.10.04, 18:06
    primavera_73 napisała:

    > seaskipper napisał:
    >
    > >
    > > Co najmniej kilka krajów włacznie z UK i RFN zamiezrają skopiować system P
    > ZŻ.
    > >
    > Skąd takie informacje?
    >
    > Ja akurat również zgadzam się z systemem szkoleń, choć może niekoniecznie z
    > patentami (chyba, że na pływania morskie). Według mnie patent żeglarza jest
    > przepustką do dalszej nauki.
    +++Ja mialem na mysli wymagania urzedowe na sródladzie...

    Prowadzić samochód też nikt nie nauczył się na
    > kursie. Tam nauczył się podstaw (bo czego można się nauczyć w ciągu 20-stu
    > godzin jazd), a potem sam zdobywał doświadczenie.\
    >
    > W nawiązaniu do innego wątku, nt. patentu instruktora-robię młodszego, bo
    > taniej wyjdzie, niż godziny stażowe na "morsa" (niestety). W tej chwili mam
    185
    >
    > wypływanych po Bałtyku, z czego połowa przed uzyskaniem patentu żeglarza. A
    > teraz dość surowo egzekwują przepisy dot. szkoleń. PZŻ już nie zaleca, ale
    > wymaga przynajmniej "młodszego".
    > pozdrawiam


    Ahoj!
    Masz ok 100h na morzu, wiec policzmy czy wyjdzie Ci taniej?

    W jakim celu robisz intruktora?
    Mlodzszy daje w rzeczywtsosci niewiele, za pelny dopiero uprawnia.

    teraz koszt: mlodszy i pelny po kilkaset zl, a mors i tak Cie nie ominie...

    Masz do zrobienia 500h, z czego prawie 400 mozesz robic jako skipper na P20
    calkowicie za darmo, bo i tak musisz min 200 samodzielnego rejsu o dodatkowo
    jeszcze 100h na plywach i tylko te 100h plywowych stanowia jakies wieksze
    wyzwanie dla portfela.

    Zatem koncentrujac sie na morsie oszczedzasz kilkaset zl, bo mlodszy jest Ci
    zupelnie wtedy nie potrzebny...


    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • jurmak1 27.02.04, 21:41
    seaskipper napisał....... głupoty, litościwie zadam tylko jedno pytanie: To jak
    pływają Szwedzi gdzie nie wymaga się posiadania patentu?
    A pływają i to intensywnie, co sam obserwuje od ładnych kilku lat.
    A już całkiem mnie rozśmieszył ten "najlepszy na świecie" system szkoleń:-
    )))))))
  • joly.roger 27.04.04, 18:10
    Witam.
    Wreszcie glos rozsadku. :)))
    Ogolnie - pomijajac kwestie sensownosci porownan prawa jazdy do patentow - a
    raczej bezsensownosci, to pretensje ze "mnie zle nauczono i o malo sie nie
    utopilem na Mamrach" sa rownie sensowne jakby byly pretensje swierzo
    upieczonego kierowcy, ze sie rozbil jadac w nocy, w deszczu i za szybko.
    A kto kazal sie pchac w trudnych warunkach na takie wielkie jezioro?
    I w tym sensie patenty nie tylko nie zwiekszaja bezpieczenstwa, ale wprost
    przeciwnie. Bo niektorych patent zwalnia z myslenia: "dali mi papier tzn ze
    umiem" A choc to truizm, to widac nigdy nie dosc powtarzania: zaden papier nie
    zastapi zdrowego rozsadku.

    PS: Jurmak? Sami swoi? :)
    --
    Pozdrawiam =Misiek=

    <signature under construction>
  • jurmak1 28.04.04, 09:27
    joly.roger napisał:

    >
    > PS: Jurmak? Sami swoi? :)

    Nio.....:-)) Ale ja tu ot tak tylko z doskoku:-)))


    --
    Pozdrowienia Jurek M (pracujący jak mróweczka)
  • seaskipper 19.10.04, 18:09
    jurmak1 napisał:

    > seaskipper napisał....... głupoty, litościwie zadam tylko jedno pytanie: To
    jak
    >
    > pływają Szwedzi gdzie nie wymaga się posiadania patentu?
    > A pływają i to intensywnie, co sam obserwuje od ładnych kilku lat.
    > A już całkiem mnie rozśmieszył ten "najlepszy na świecie" system szkoleń:-
    > )))))))


    Ahoj!
    Szwedzi maja wlasny system stopni zeglarskich pisal o tym Kulinski.

    A skoro nie wiez, to czemu piszesz bzdury?

    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • jurmak1 20.10.04, 12:39
    seaskipper napisał:


    > Szwedzi maja wlasny system stopni zeglarskich pisal o tym Kulinski.
    >
    > A skoro nie wiez, to czemu piszesz bzdury?

    Tia... mieć system stopni a wymagać posiadania to są dwie różne rzeczy....
    Bzdury to Ty piszesz kolego, radze popływać jeszcze troche, porozmawiać z ludźmi
    i dopiero wtedy zabierać głos. Nie wystarczy nadać sobie samemu dumny
    przydomek.... kiedyś kiedyś na coś takiego trzeba było zasłużyć


    Pozdrowienia Jurek M
  • seaskipper 20.10.04, 13:36
    jurmak1 napisał:

    > seaskipper napisał:
    >
    >
    > > Szwedzi maja wlasny system stopni zeglarskich pisal o tym Kulinski.
    > >
    > > A skoro nie wiez, to czemu piszesz bzdury?
    >
    > Tia... mieć system stopni a wymagać posiadania to są dwie różne rzeczy....
    > Bzdury to Ty piszesz kolego, radze popływać jeszcze troche, porozmawiać z
    ludźm
    > i
    > i dopiero wtedy zabierać głos. Nie wystarczy nadać sobie samemu dumny
    > przydomek.... kiedyś kiedyś na coś takiego trzeba było zasłużyć
    >
    >
    > Pozdrowienia Jurek M

    Ahoj!

    No to spróbuj wyczarterowac jacht bez patentu.
    Spróbuj ubezpieczyc gdy wlasny zarejestrujesz pod szwedzka badera...


    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • jurmak1 20.10.04, 17:35
    seaskipper napisał:


    >
    > No to spróbuj wyczarterowac jacht bez patentu.
    > Spróbuj ubezpieczyc gdy wlasny zarejestrujesz pod szwedzka badera...

    Dyskusja z Tobą kolego nie ma sensu, niestety:-(((
    W odrużnieniu od Ciebie ja WIEM co pisze, w zeszłym roku bujałem się przez dwa
    tygodnie w sztokholmskich szkierach, nie jedną godzinę przegadałem z ludzmi
    którzy tam mają jachty i żeglują. Dwóch moich kolegów kupiło jacht w Szwecji tam
    go zarejestrowało i ubezpieczyło, jak to wygląda opisali w Żaglach.
    Ale Ty oczywiście wiesz lepiej.......... Co mi tam się równać z seaskipperem:-)))
    Dla mnie EOT

    Pozdrowienia Jurek M
  • seaskipper 20.10.04, 14:41
    jurmak1 napisał:

    > seaskipper napisał:
    >
    >
    > > Szwedzi maja wlasny system stopni zeglarskich pisal o tym Kulinski.
    > >
    > > A skoro nie wiez, to czemu piszesz bzdury?
    >
    > Tia... mieć system stopni a wymagać posiadania to są dwie różne rzeczy....
    > Bzdury to Ty piszesz kolego, radze popływać jeszcze troche, porozmawiać z
    ludźm
    > i
    > i dopiero wtedy zabierać głos. Nie wystarczy nadać sobie samemu dumny
    > przydomek.... kiedyś kiedyś na coś takiego trzeba było zasłużyć
    >
    >
    > Pozdrowienia Jurek M

    Ahoj!

    Zasluzyc kiedys? u kolektywu?, a moze u Ciebie?

    I tu sie Chlopie myslisz, bo po prostu robi sie patent i prowadzi sie jachty po
    morzu, co oznacza, ze jest sie seaskipperem...
    Jak sama nazwa wskazuje, a nawet lata na "oceanie komarów" nie dadza mikomu
    miana seaskippera

    Proste?
    Zrozumiales, czy mam jeszcze raz?

    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • jurmak1 20.10.04, 18:09
    seaskipper napisał:


    >
    > Zasluzyc kiedys? u kolektywu?, a moze u Ciebie?
    >
    > I tu sie Chlopie myslisz, bo po prostu robi sie patent i prowadzi sie jachty po
    >
    > morzu, co oznacza, ze jest sie seaskipperem...

    Dziękuje za pouczenie:-))) Ile to nowych rzeczy się człowiek dowiaduje na takich
    forum:-))) Cholera żyje nad morzem już prawie pół wieku, z morzem związany
    jestem już nie od jednego pokolenia ale jakoś nigdy nie przyszła mi do głowy
    taka megalomania. Ba, nie znam nikogo kto by tak się nazwał...

    > Proste?
    > Zrozumiales, czy mam jeszcze raz?

    No nie..... już nie trzeba... zrozumiałem wszystko, nawet to, że Kolega pewnie z
    Warszawy?
    :-))))))))))))))))))))

    Pozdrowienia Jurek M


    --
    Pozdrowienia Jurek M (pracujący jak mróweczka)
  • ignorant11 20.10.04, 18:43
    jurmak1 napisał:

    > seaskipper napisał:
    >
    >
    > >
    > > Zasluzyc kiedys? u kolektywu?, a moze u Ciebie?
    > >
    > > I tu sie Chlopie myslisz, bo po prostu robi sie patent i prowadzi sie jac
    > hty po
    > >
    > > morzu, co oznacza, ze jest sie seaskipperem...
    >
    > Dziękuje za pouczenie:-))) Ile to nowych rzeczy się człowiek dowiaduje na
    takic
    > h
    > forum:-))) Cholera żyje nad morzem już prawie pół wieku, z morzem związany
    > jestem już nie od jednego pokolenia ale jakoś nigdy nie przyszła mi do głowy
    > taka megalomania. Ba, nie znam nikogo kto by tak się nazwał...
    +++?????????????
    A czemu nie? Jak sie pisze na patentach?
    A gdybys rzeczywiscie byl zwiazany z morzem, to wiedzialbys jak bardzo Neptun
    nie lubi fuszerki, braku komptencji i braku ospowiedzialnosci...
    I wiedzialbys, ze zaden bosman w porcie nie wypusci na morze lewusów bez
    znajomosci ni zagli, ni lin...

    >
    > > Proste?
    > > Zrozumiales, czy mam jeszcze raz?
    >
    > No nie..... już nie trzeba... zrozumiałem wszystko, nawet to, że Kolega
    pewnie
    > z
    > Warszawy?
    > :-))))))))))))))))))))
    ++++To miala byc obraza? Nie znosze wawki!!! A pozatem przeciwko zwyczajiom
    zeglarskim njaglosniej krzyczom wilki morz mazursko-zegrzysnkich...

    >
    > Pozdrowienia Jurek M
    >
    >


    --
    Sława!

    Pozdrawiam i zapraszam na:
    Forum Słowiańskie
  • jurmak1 20.10.04, 19:35
    ignorant11 napisał:


    > A czemu nie? Jak sie pisze na patentach?
    > A gdybys rzeczywiscie byl zwiazany z morzem, to wiedzialbys jak bardzo Neptun
    > nie lubi fuszerki, braku komptencji i braku ospowiedzialnosci...

    Rzeczywiscie jestem zwiazany z morzem i moze dlatego wiem, że patenty a
    kompetencje i odpowiedzialnosc to sa dwie różne rzeczy.... Niestety

    > I wiedzialbys, ze zaden bosman w porcie nie wypusci na morze lewusów bez
    > znajomosci ni zagli, ni lin...

    Tia.... dziwne, ile to razy w tym roku wypływałem z Górek i psa z kulawą noga
    nie interesowało gdzie płynę.
    Ludzie, przestancie się ośmieszać i przestancie pisać głupoty.

    Pozdrowienia Jurek M
  • ignorant11 20.10.04, 19:52
    jurmak1 napisał:

    > ignorant11 napisał:
    >
    >
    > > A czemu nie? Jak sie pisze na patentach?
    > > A gdybys rzeczywiscie byl zwiazany z morzem, to wiedzialbys jak bardzo Ne
    > ptun
    > > nie lubi fuszerki, braku komptencji i braku ospowiedzialnosci...
    >
    > Rzeczywiscie jestem zwiazany z morzem i moze dlatego wiem, że patenty a
    > kompetencje i odpowiedzialnosc to sa dwie różne rzeczy.... Niestety

    +++Co wcale nie znaczy, ze bez dyplomu mozesz leczyc ludzi, mimo iz lekarze sa
    tez baaaardzo rózni...

    >
    > > I wiedzialbys, ze zaden bosman w porcie nie wypusci na morze lewusów bez
    > > znajomosci ni zagli, ni lin...
    >
    > Tia.... dziwne, ile to razy w tym roku wypływałem z Górek i psa z kulawą noga
    > nie interesowało gdzie płynę.
    > Ludzie, przestancie się ośmieszać i przestancie pisać głupoty.

    +++I pewnie nie bedzie nikogo interesowalo az do pierwszej awarii, a potem
    sprawdza wszystko: papiery, atesty ilosc kmizelek czy sie zgadza z karta
    bezpieczenstwa, nawet jesli wyplynelo mniej ludzi zalogi, sprawdza rzetelnosc
    prowadzenia dziennika, przeanalizuja Twoje bruliony i nawet nakresy na mapach...

    I jeszcze co zapamietal komputer pokladowy, i co zapisal GPS, pozatem
    przesluchaja KAZDEGO czlonka Twojej zalogi, nawet gdyby kazdy byl pijany do
    nieprzytomnosci, zapytaja tez czy popijaliscie "zgodnie z tradycja"

    Orzecznictwo morskie zna wiele takich przypadków gdy sadzeni byli nawet
    oficerowie marynarki za wypadek na mieczówce...

    >
    > Pozdrowienia Jurek M


    --
    Sława!

    Pozdrawiam i zapraszam na:
    Forum Słowiańskie
  • jurmak1 20.10.04, 20:10
    ignorant11 napisał:


    >
    > +++I pewnie nie bedzie nikogo interesowalo az do pierwszej awarii, a potem
    > sprawdza wszystko: papiery, atesty ilosc kmizelek czy sie zgadza z karta
    > bezpieczenstwa, nawet jesli wyplynelo mniej ludzi zalogi, sprawdza rzetelnosc
    > prowadzenia dziennika, przeanalizuja Twoje bruliony i nawet nakresy na mapach..
    > .
    >
    > I jeszcze co zapamietal komputer pokladowy, i co zapisal GPS, pozatem
    > przesluchaja KAZDEGO czlonka Twojej zalogi, nawet gdyby kazdy byl pijany do
    > nieprzytomnosci, zapytaja tez czy popijaliscie "zgodnie z tradycja"
    >
    > Orzecznictwo morskie zna wiele takich przypadków gdy sadzeni byli nawet
    > oficerowie marynarki za wypadek na mieczówce...


    Nie masz wrażenia, że ONI za Tobą chodzą?
    :-))))

    PS
    Tia.......... ostatni rok był straszny:-( co drugi dzień jak nie tonął jacht to
    miał poważna awarie. Izba Morska musiała pracować na trzy zmiany.....
    Już pisałem panowie są granice śmieszności....


    Pozdrowienia Jurek M


    --
    Pozdrowienia Jurek M (pracujący jak mróweczka)
  • ignorant11 21.10.04, 00:09
    jurmak1 napisał:

    > ignorant11 napisał:
    >
    >
    > >
    > > +++I pewnie nie bedzie nikogo interesowalo az do pierwszej awarii, a pote
    > m
    > > sprawdza wszystko: papiery, atesty ilosc kmizelek czy sie zgadza z karta
    > > bezpieczenstwa, nawet jesli wyplynelo mniej ludzi zalogi, sprawdza rzetel
    > nosc
    > > prowadzenia dziennika, przeanalizuja Twoje bruliony i nawet nakresy na ma
    > pach..
    > > .
    > >
    > > I jeszcze co zapamietal komputer pokladowy, i co zapisal GPS, pozatem
    > > przesluchaja KAZDEGO czlonka Twojej zalogi, nawet gdyby kazdy byl pijany
    > do
    > > nieprzytomnosci, zapytaja tez czy popijaliscie "zgodnie z tradycja"
    > >
    > > Orzecznictwo morskie zna wiele takich przypadków gdy sadzeni byli nawet
    > > oficerowie marynarki za wypadek na mieczówce...
    >
    >
    > Nie masz wrażenia, że ONI za Tobą chodzą?
    > :-))))
    >
    > PS
    > Tia.......... ostatni rok był straszny:-( co drugi dzień jak nie tonął jacht
    to
    > miał poważna awarie. Izba Morska musiała pracować na trzy zmiany.....
    > Już pisałem panowie są granice śmieszności....
    >
    >
    > Pozdrowienia Jurek M
    >
    >


    Sława!

    Zatem rob se co chcesz, ale nie osmieszaj sie juz wiecej!

    Bo mozesz jezdzic samochodem bez prawa jazdy, mozesz leczyc bez dyplomu
    lekarza:)))


    Pozdrawiam i zapraszam na:
    Forum Słowiańskie
  • skipbulba 21.10.04, 23:57
    pan seaskipper i ignorant11 piszą jakies brednie, a potem lawirują żeby je
    uzasadnić. najpierw piszą,że ich bosman nie wypuści z portu jak tego nie
    bedzie, a tamtego się nie ma, a na zwrócenie uwagi, że nikt tego nie sprawdza,
    dryfują w kierunku dopowiedzialności za wypadki. Panowie w tym roku
    wielokrotnie zaliczyłem Gdynię, Górki, Hel, Puck, Gdańsk, Władysławowo,Łebę
    nikt nigdzie nie pytał o żadne papiery, ani moje ani łódki,bądźcie poważni. W
    Szwecji odwiedziłem 8 portów w tym roku, nic ich nie obchodziło, nawet
    paszporty. A patenty w Szwecji....hm...taaak...no fakt są.... ale do 12m po
    pokładzie, NIEOBOWIĄZKOWE. ale jaja, nie?
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 22.10.04, 01:20
    Ahoj!

    I chcesz twierdzic na tej podstawie, ze rowniez w Polsce sa one nieobowiazkowe?

    A nas sie pytali i Szwedzi i Dunczycy, choc Niemcy i Polacy zupelnie niez
    zapytali o komptencje zalogi...

    I czego to Twoim zdaniem dowodzi?

    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 22.10.04, 09:54
    nieczego nie dowodzi. Nigdzie nie twierdzę, ze patenty w Polsce są
    nieobowiązujące, tylko, że powinny być nieobowiązkowe do 20m po pokładzie. Co
    innego jest sprawdzanie tego, bo nikt nie sprawdza. A ze się ciebie pytali o
    kompetencje. Przy czarterze to normalne, ja gdybym chciał czarterować moja
    łódkę, też bym pytał, tyle,że co umiesz, a nie jaki masz patent. Mówimy cały
    czas, a żeglujacych na swoich jachtach niekomercyjnie. Nie powinni byc
    ograniczeni patentami, bo to ich prywatna sprawa. a jak ktos chce czarterowaćto
    niech sobie robi NIEOBOWIĄZKOWE patenty, jako potwierdzenie kwalifikacji.
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 22.10.04, 12:36
    skipbulba napisał:

    > nieczego nie dowodzi. Nigdzie nie twierdzę, ze patenty w Polsce są
    > nieobowiązujące, tylko, że powinny być nieobowiązkowe do 20m po pokładzie. Co
    > innego jest sprawdzanie tego, bo nikt nie sprawdza. A ze się ciebie pytali o
    > kompetencje. Przy czarterze to normalne, ja gdybym chciał czarterować moja
    > łódkę, też bym pytał, tyle,że co umiesz, a nie jaki masz patent. Mówimy cały
    > czas, a żeglujacych na swoich jachtach niekomercyjnie. Nie powinni byc
    > ograniczeni patentami, bo to ich prywatna sprawa. a jak ktos chce
    czarterowaćto
    >
    > niech sobie robi NIEOBOWIĄZKOWE patenty, jako potwierdzenie kwalifikacji.


    Ahoj!

    NO chyba nie bedziesz kazdego egzaminowal ze wszystkiego?

    A dlaczego miaja obowiazywac prawa jazdy, a na drodze wodnej kazdy idiota
    mialby prawo zagrazac innym?

    I dlaczego dopiero od 20m, skor sam wychwalasz szwedzki system od 12m...

    Bo przeciez mozna powiedzie, ze dopiero od 50m, albo od 1000m2, wtedy kazdy
    idiota mogBby plywac nawet Pogoria, Zawiasem i mnapatent lapalby sie dopiero na
    Dar Mlodziezy...

    Jak wolnosc zeglugi to pelna!

    Dlaczego ograniczac ludziom niezbywalne naturalne prawo do plywania
    rekreacyjnego lotniskowcem..?

    Nie smiej sie, bo uwielbiam nie tylko statki, ale równiez samoloty, wiec
    lotniskowiec bylby dla mnie idealnym statkiem przyjemnosciowym, a pozatem co za
    prestiz....


    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 22.10.04, 16:59
    dlatego w krajach UE domagają sie patentów przy czarterze, bo nie są w stanie
    sprawdzić każdego człowiek, choc przedewszystkim ze wzgledów ubezpieczeniowych.
    nie wychwalam szwedzkiego systemu, tylko pokazuję, że w innych krajach
    żeglarstwo jest traktowane liberalnie, 20 dlatego, ze tak mówi CEVNI i SOLAS i
    z tego samego powodu nie można pływac lotniskowcem, chociaż jeli będzie cie
    stać i kupisz sobie, to ja pierwszy powiem jak ma to niech se pływa.
    Prawojazdy nie jest dobrym przykładem, jachty nie poruszają się ani tak szybko,
    ani w tak gęstym ruchu, i jachtem bardzo cięzko zrobic komus krzywdę, a już
    napewno nie lotniskowcowi.
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 22.10.04, 23:59
    skipbulba napisał:

    > dlatego w krajach UE domagają sie patentów przy czarterze, bo nie są w stanie
    > sprawdzić każdego człowiek, choc przedewszystkim ze wzgledów
    ubezpieczeniowych.
    > nie wychwalam szwedzkiego systemu, tylko pokazuję, że w innych krajach
    > żeglarstwo jest traktowane liberalnie, 20 dlatego, ze tak mówi CEVNI i SOLAS
    i
    > z tego samego powodu nie można pływac lotniskowcem, chociaż jeli będzie cie
    > stać i kupisz sobie, to ja pierwszy powiem jak ma to niech se pływa.
    > Prawojazdy nie jest dobrym przykładem, jachty nie poruszają się ani tak
    szybko,
    >
    > ani w tak gęstym ruchu, i jachtem bardzo cięzko zrobic komus krzywdę, a już
    > napewno nie lotniskowcowi.


    Ahoj!

    Jak to nie mozna komus zrobic krzywdy?

    Mozna jak najbardziej.

    A gdybsymy zniesli patenty to tzreba byloby kontrolowac kogo masz na
    pokladzie...

    A o czym my mowimy skoro u nas, zreszta w wielu krajach równiez, na samo
    pogadanie przez UKF trzeba miec patent:)))

    A przeciez zeglowanie jest znacznie odpowiedzialniejsze niz gadanie o nim nawet
    przez UKFke:)))

    Podoba mi sie brtyjski system tam nie patentu na UKF, ale podpisujesz
    oswiadczenie przy rejestracji stacji ze znasz sie na tym i bedziesz
    przestrzaegal przepisów, a jak Cie dorwa na zlamaniu lub nieznajomosci to
    bulisz z 500L grzywny, mozna i tak.


    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 25.10.04, 22:57
    wiesz, żegluję od 20 lat i nadal trudno mi sobie wyobrazić jak mógłbym zrobic
    komuś krzywdę, szczególnie na morzu.

    nie rozumiem dlaczego trzeba by kontrolowackogo mam na pokładzie, gdyby znieść
    patenty, w szecji nie kontrolują i żyją i żegluja.
    widzisz nawet na UKF-kę trzeba miec patent, to chore. Tak jak i inne patenty
    OBOWIAZKOWE.
    tiaaa..... brytyjski system jest cool... tak samo z patentami...nie trzeba ich
    mieć, można ale nie są obowiązkowe:-) Też mi się to podoba.
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • citisus 28.02.04, 02:18
    ....i tyle dziedzin jeszcze do uporządkowania.
    Ile jeszcze różnych spraw do przeegzaminowania, ile licencji
    i patentów do wydania.

    A to na przykład tak ważna sprawa jak patent kucharza okrętowego.
    Bo przeciez każdy może kupic sobie równiez prymus albo nawet kuchenkę,
    co oczywiście nie znaczy, że ma prawo gotować dowolnie.
    Powinien znać zasady BHP, obsługi technicznej urządzenia o
    zasadach zdrowego żywienia nawet nie wspominając.

    Mysle ,że wałsnie dzieki kursowi gotowania i umiejetnościom jakimi
    będziemy musieli się wykazac na egzaminie można będzie uniknąć niejednej
    tragedii.
    Oczywiście najlepszy nawet system szkoleń nie zapewni 100% bezpieczeństwa, bo
    do korzystania z kuchenek sportowych konieczna jest również wyobraźnia.

    W związku z tym wydaje się być konieczna licencja lekarza pokładowego,
    bez której to wyjście na wodę z oczywistych względów powinno być zabronione.
    Ile to przecież choróbstw na człowieka dybie, ile niebezpieczeństw wkoło.
    Ale żeglarze nie bójcie się, nasz najlepszy na świecie system szkoleń
    zapewni wam (oczywiście po wniesieniu stosownej opłaty i egzaminie)
    niezbędną wiedzę i umiejętności.

    Hmmm, pewnie myślicie też robaczki, że po zdaniu egzaminu zostaniecie
    sami pozostawieni na pastwę szybko rozwijającej się nauki i techniki.
    Nie, system szkoleń "myśli" stale o waszym bezpieczeństwie i będzie miał
    przygotowany coroczny system weryfikacji i sprawdzania nabytej wiedzy.

    I to wszystko dla naszego bezpieczeństwa. Cudownie.

    Aha, czy myślicie, że korzystanie z toalety pokładowej w czasie
    sztormowej pogody jest takie łatwe ???? I jeszcze trafić tam gdzie trzeba ??
    Hmmm, świadectwo operatora urządzeń sanitarnych wydaje się być niezbędne.
    :-))

    pozdrawiam.

    seaskipper napisał:

    > Ahoj!

    Ech, ahoj ci do tego......
  • skipbulba 21.10.04, 23:44
    nie wiem czym żeglujesz, ale na P20 nie trzeba radia. po drugie gdzie w Polsce
    sprawdzają papiery?????? na Zatoce Gdańskiej nigdzie.

    co do zamierzonych zmian w UK i RFN na wzór PZŻ, to może podaj skąd bierzesz te
    informacje, czy może znowu Ci się cos przyśniło. Akurat w UK nie uwierzę nigdy,
    bo to kraj najwiekszych swobód obywatelskich. A póki co pływa tam każdy kto
    chce>
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • w.pogocki 18.04.04, 19:04
    Do tej wypowiedzi pragnę dodać, że jakkolwiek w naszym postkomunistycznym kraju
    zlikwidowano, może słusznie, karty pływackie (rowerową jak ktoś ma nadal jest
    ważna i może zastąpić prawo jazdy na motorowery do 50 ccm), to wydaje się, że
    zdaniem przedmówcy pozostały jeszcze do zlikwidowania: prawa jazdy na
    motocykle, prywatne samochody, licencje amatorskie pilotów maszyn latających,...
    Jestem przeciwny! Tam gdzie nasze działania mogą mieć wpływ na życie i
    bezpieczeństwo innych ludzi, konieczne są weryfikacje umiejętności, zdrowia
    psychicznego i fizycznego, potwierdzone uzyskaniem odpowiedniej licencji. Nie
    wyobrażam sobie samochodów, samolotów, jednostek pływających do 80 ton (tj np
    ok 30 - 50 osób na pokładzie), prowadzonych po raz pierwszy przez, może jeszcze
    niewidomych, niesprawnych umysłowo ale chętnych do działania kierujących. Być
    może częściowa likwidacja patentów jachtowych miałaby sens, gdyby np
    ubezpieczenie typu OC było obowiązkowe a nie jest. Nie jest też obowiązkowe
    posiadanie dowodu rejestracyjnego, co teoretycznie pozwala zabrać na pokład
    niesprawdzonego technicznie jachtu, nieokreśloną liczbą ludzi, bez potrzeby
    posiadania np kamizelek ratunkowych, środków gaśniczyh itp.
    Ostatecznie też jestem za:
    1.zniesieniem patentów żeglarskich i motorowodnych do samotnego pływania
    prywatną łódką po prywatnym, niedostępnym dla innych akwenie,
    2. zniesieniem praw jazdy na prywatne samochody i motocykle do samotnej jazdy
    po swoim pilnie strzeżonym przed intruzami terenie,
    2. zniesieniem licencji pilota na.... ... nad Antarktydą,
    oraz za:
    1. Zwiększeniem wymagań egzaminacyjnych i jakości szkoleń na śródlądowe stopnie
    żeglarskie a głównie za większą praktyką stażową i manewrową.
    I właściwie wystarczy
    Z żeglarskim pozdrowieniem
    WP
  • jurmak1 19.04.04, 08:11
    w.pogocki napisał:

    > Jestem przeciwny! Tam gdzie nasze działania mogą mieć wpływ na życie i
    > bezpieczeństwo innych ludzi, konieczne są weryfikacje umiejętności, zdrowia
    > psychicznego i fizycznego, potwierdzone uzyskaniem odpowiedniej licencji. Nie
    > wyobrażam sobie samochodów, samolotów, jednostek pływających do 80 ton (tj np
    > ok 30 - 50 osób na pokładzie), prowadzonych po raz pierwszy przez, może
    jeszcze
    >
    > niewidomych, niesprawnych umysłowo ale chętnych do działania kierujących.

    Jestem pełen podziwu jak niektóre osoby potrafią się same ograniczać. Dlaczego
    tylko patenty na prowadzenie jednostek? Należy wprowadzić patenty na
    przechodzenie przez ulice. No bo przecież taka nie przeszkolona i nie
    opatentowana osoba może spowodować zagrozenie wchodząc na ulice np. przed
    nadjeżdżającym TIR-m. Ooooo a jeszcze paten na chodzenie po schodach, przecież
    osoba która się potknie na szczycie schodów spadając na dół powoduje zagrozenie
    innych osób......

    Hymmmm a w takiej Szwecji kraju posiadającym trochę więcej łódek niż w Polsce i
    posiadającym akwent trudniejsze nawigacyjnie nie trzeba posiadać żadnych
    patentów, nie ma też obowiązku rejestracji łódek. I co Pan na to?






    --
    Pozdrowienia Jurek M
  • joly.roger 27.04.04, 18:18
    w.pogocki napisał:

    > Nie jest też obowiązkowe
    > posiadanie dowodu rejestracyjnego, co teoretycznie pozwala zabrać na pokład
    > niesprawdzonego technicznie jachtu, nieokreśloną liczbą ludzi, bez potrzeby
    > posiadania np kamizelek ratunkowych, środków gaśniczyh itp.

    Przeglady nie sa obowiazkowe. Prosze podac przyklady masowych tragedii
    spowodowanych plywaniem "niesprawdzonym technicznie jachtem, nieokreśloną
    liczbą ludzi, bez potrzeby posiadania np kamizelek ratunkowych, środków
    gaśniczyh itp.". Nie da sie? To prosze podac choc *jeden* taki przypadek. Tez
    sie nie da? To uprasza sie nie truc 4 liter :P
    Jak widac - komuna ma sie dobrze, przynajmniej w glowach niektorych.
    --
    Pozdrawiam =Misiek=

    <signature under construction>
  • seaskipper 19.10.04, 18:15
    joly.roger napisał:

    > w.pogocki napisał:
    >
    > > Nie jest też obowiązkowe
    > > posiadanie dowodu rejestracyjnego, co teoretycznie pozwala zabrać na pokła
    > d
    > > niesprawdzonego technicznie jachtu, nieokreśloną liczbą ludzi, bez potrzeb
    > y
    > > posiadania np kamizelek ratunkowych, środków gaśniczyh itp.
    >
    > Przeglady nie sa obowiazkowe. Prosze podac przyklady masowych tragedii
    > spowodowanych plywaniem "niesprawdzonym technicznie jachtem, nieokreśloną
    > liczbą ludzi, bez potrzeby posiadania np kamizelek ratunkowych, środków
    > gaśniczyh itp.". Nie da sie? To prosze podac choc *jeden* taki przypadek. Tez
    > sie nie da? To uprasza sie nie truc 4 liter :P
    > Jak widac - komuna ma sie dobrze, przynajmniej w glowach niektorych.


    Ahoj!

    Po pierwsze: w Szwecji jest równize system stopni zeglarskich
    Po drugie: przepisy bezpieczestwa to nie komuna, ale wyniki podpisanych przez
    Polske umów miedzynarodowych: SAR i np mpdm, w których zawarte jest
    zobowiazanie do egzekwowania postanowien z nich wynikajacych.


    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 22.10.04, 00:02

    >
    > Po pierwsze: w Szwecji jest równize system stopni zeglarskich
    > Po drugie: przepisy bezpieczestwa to nie komuna, ale wyniki podpisanych przez
    > Polske umów miedzynarodowych: SAR i np mpdm, w których zawarte jest
    > zobowiazanie do egzekwowania postanowien z nich wynikajacych.
    >
    po pierwsze: do 12m po pokładzie patenty są nieobowiązkowe
    po drugie: Szwecja też ma podpisane umowy SAR i MPDM ale......
    po trzecie: jedyny nieobowiązkowy rejestr został na mocy uchwały parlamentu,
    spalony, a wymogi mają jedynie firmy ubezpieczeniowe, a wymogi te w porównaniu
    z naszymi są śmieszne. W WWR-ce nie ma nawet kompasu......ale,ale...tam nie ma
    nawet WWR-ki
    ale, jaja, nie???
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 22.10.04, 01:25
    skipbulba napisał:

    >
    > >
    > > Po pierwsze: w Szwecji jest równize system stopni zeglarskich
    > > Po drugie: przepisy bezpieczestwa to nie komuna, ale wyniki podpisanych p
    > rzez
    > > Polske umów miedzynarodowych: SAR i np mpdm, w których zawarte jest
    > > zobowiazanie do egzekwowania postanowien z nich wynikajacych.
    > >
    > po pierwsze: do 12m po pokładzie patenty są nieobowiązkowe
    > po drugie: Szwecja też ma podpisane umowy SAR i MPDM ale......
    > po trzecie: jedyny nieobowiązkowy rejestr został na mocy uchwały parlamentu,
    > spalony, a wymogi mają jedynie firmy ubezpieczeniowe, a wymogi te w
    porównaniu
    > z naszymi są śmieszne. W WWR-ce nie ma nawet kompasu......ale,ale...tam nie
    ma
    > nawet WWR-ki
    > ale, jaja, nie???

    Ahoj!

    Co kraj to obyczaj,ale skoro mówisz, to mow na temat skoro mówimy o patentach ,
    to o patentach, ale o rejestrze lodek...


    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 22.10.04, 09:59
    napisałem o patentach. piszesz:" co kraj to obyczaj", żal mi tylko,że zyję w
    kraju w którym ostał się obyczaj rodem z czasów Stalina(tak,tak). Dodam,że
    bzdurą jest takie nadmuchiwanie wymogów, patentóe itp,itd, skoro jako obywatel
    UE w każdej chwili mogę zarejestrować jacht w innym kraju( w Dani nawet E-
    mailem)i podlegać pod ich liberalne prawo, choć żeglowac w Polsce, tylko pod
    np.Duńską banderą. A jak wiesz(mam nadzieje) na pokładzie obowiązują przepisy
    kraju bandery, tak jak w ambasadzie.
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 22.10.04, 12:39
    skipbulba napisał:

    > napisałem o patentach. piszesz:" co kraj to obyczaj", żal mi tylko,że zyję w
    > kraju w którym ostał się obyczaj rodem z czasów Stalina(tak,tak). Dodam,że
    > bzdurą jest takie nadmuchiwanie wymogów, patentóe itp,itd, skoro jako
    obywatel
    > UE w każdej chwili mogę zarejestrować jacht w innym kraju( w Dani nawet E-
    > mailem)i podlegać pod ich liberalne prawo, choć żeglowac w Polsce, tylko pod
    > np.Duńską banderą. A jak wiesz(mam nadzieje) na pokładzie obowiązują przepisy
    > kraju bandery, tak jak w ambasadzie.


    Ahoj!

    Jasne!

    Podobno najlatwiej i najtaniej kupic usanski patent flagowy ( sam sie nie
    interesowalem).

    W Gdyni widzialem czystych Lachów plywajacych pod bandera szwedzka, ale za to z
    ogromnym proporcem z Orlem Bialym, aBodka cos w rodzaju Cartera30.


    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 22.10.04, 17:01
    Bandera USA ma wady w kwestiach podatkowych i formalno-prawnych, nie nalyży do
    UE, natomiast co do bandery szwedzkiej mogę napisac tylko: no właśnie, i mogą
    mieć w nosie durne polskie przepisy, też nad tym myslę.
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 23.10.04, 00:02
    skipbulba napisał:

    > Bandera USA ma wady w kwestiach podatkowych i formalno-prawnych, nie nalyży
    do
    > UE, natomiast co do bandery szwedzkiej mogę napisac tylko: no właśnie, i mogą
    > mieć w nosie durne polskie przepisy, też nad tym myslę.


    Ahoj!

    Grecka tez podobno dobra nawet dla armatrów duzych statków...

    A mnie im bardziej wymyslne tym bardziej sie podobaja.

    Jak mozna miec szwedzka badere wojenna, bo polska mozesz miec z Yacht Klubu
    Polski lub z Kotwicy.

    A szwedzka jest cieta podwojnie, bardzo mi sie podoba:)))
    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 25.10.04, 22:59
    Tiaa.. mi się podoba Vanatu. Ale te przepisy podatkowe UE:-(

    polskiej bandery wojennej też nie mozesz nosić, a ci co noszą robią to
    bezprawnie. YKP i Kotawica maja swoje bandery klubowe, ale nie są to bandery
    wojenne.
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • k_pszczolkowski 24.04.04, 14:56
    Żegluje juz od pewnego czasu. Pływałem po jeziorach, rzekach i Bałtyku z róznymi
    kapitanami, zdarzało mi sie już prowadzic jacht z 5 osobami pod komendą.
    Ostatnio troche pływam wysłużoną DZ'tą.
    Nie mam patentu, nie było mnie stać na jego wyrobienie.
    Jestem ciekaw, cosadzicie o przydatności patentu w Polsce? Chodzi mi o sam
    papier, bo co kto umie to inna sprawa. Do czego on sie wam tak na prawde przydał???
    --
    Krzysztof Pszczółkowski
    GG: 5298052
  • fima 26.04.04, 13:29
    Nie pytaj o to, bo zaraz Cię uświadomią że polskie patenty na żeglowanie są
    podziwiane przez cały świat i że przecież bez owego patentu nie umiesz żeglować.
    Pozostań w błogiej nieświadomości, dbaj o stopę wody pod kilem, jedną rękę dla
    jachtu, właściwy skład załogi i witaj w klubie wolnych i nieopatentowanych.

    Czarterując szukaj normalnego faceta, który nie bawi się w milicjanta i nie
    sprawdza czy PZŻ pozwolił Ci cieszyć się żaglami.
  • tomjani 27.04.04, 08:25
    fima napisał:

    > Nie pytaj o to, bo zaraz Cię uświadomią że polskie patenty na żeglowanie są
    > podziwiane przez cały świat i że przecież bez owego patentu nie umiesz
    > żeglować.

    Nie strasz Kolegi ;-) ; póki co tacy "uświadomieni" są bardzo nieliczni. Jeden
    z nich w pokrewnym wątku kategorycznie wzywał do (słono płatnej) wymiany
    starych patentów - może sam miał w tym jakiś arcyzwiązuniowy interes?

    > Pozostań w błogiej nieświadomości, dbaj o stopę wody pod kilem, jedną rękę
    > dla jachtu, właściwy skład załogi i witaj w klubie wolnych i
    > nieopatentowanych.

    Mnie w tym klubie nie będzie - posiadam patent st.j. niemniej jednak moę być
    Waszym sympatykiem :-)

    > Czarterując szukaj normalnego faceta, który nie bawi się w milicjanta

    A jeszcze lepiej - postarać się o własny jacht, choćby stary, zniszczony, do
    odbudowy. Tym większa potem satysfakcja.

    > i nie sprawdza czy PZŻ pozwolił Ci cieszyć się żaglami.

    PZŻ tak łatwo za wygraną nie da. Polecam lekturę majowego "Rejsu" gdzie
    arcyprezdres Koszmarek przypomina jakimi to środkami nacisku na żeglarzy
    jeszcze dysponuje: nie tylko patentami ale zamiarem wprowadzenia obowiązkowych
    cyklicznych rejestracji jachtów, płatnych przeglądów technicznych czy podatku
    od przyjemnosci żeglowania określonego jako "obowiązkowe ubezpieczenia od OC"
    --
    Pozdrawiam
    Tomek Janiszewski
    ________________________________________________________
    | Pismo bez podpisu jest, powiedzmy, mało wartościowe... |
    | JaC |
    |________________________________________________________|
  • seaskipper 19.10.04, 18:21
    k_pszczolkowski napisał:

    > Żegluje juz od pewnego czasu. Pływałem po jeziorach, rzekach i Bałtyku z
    róznym
    > i
    > kapitanami, zdarzało mi sie już prowadzic jacht z 5 osobami pod komendą.
    > Ostatnio troche pływam wysłużoną DZ'tą.
    > Nie mam patentu, nie było mnie stać na jego wyrobienie.
    > Jestem ciekaw, cosadzicie o przydatności patentu w Polsce? Chodzi mi o sam
    > papier, bo co kto umie to inna sprawa. Do czego on sie wam tak na prawde
    przyda
    > ł???


    Ahoj!

    Jezeli chcesz plywac jako niewykwalifikowana zaloga, to rzeczywiscie nie
    potrzebujesz zadnego patentu.

    Jezeli chcesz pltwac tylko po akwenie treningowym, to rowniez nie potzrebujesz.

    Jezeli chcesz plywac tylko wplaw, to rowniez nie potrzebujesz...

    A jesli chcesz odpowiadac za statek oraz zycie ludzi, to potrzebujesz wiedzy i
    umiejetnosci nautycznych, pozatem nikt Ci nie powierzy statku bez przekonania
    go, ze masz takie kwalifikacje i albo sam Cie przeegzaminuje, albo poprosi o
    certfikat i czasem dodatkowo zrobi maly egzaminik...


    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 22.10.04, 00:08

    > Ahoj!
    >
    > Jezeli chcesz plywac jako niewykwalifikowana zaloga, to rzeczywiscie nie
    > potrzebujesz zadnego patentu.

    na śródlądziu patent jest potrzebny jak dziura w moście.

    >

    > A jesli chcesz odpowiadac za statek oraz zycie ludzi, to potrzebujesz wiedzy
    i
    > umiejetnosci nautycznych, pozatem nikt Ci nie powierzy statku bez przekonania
    > go, ze masz takie kwalifikacje i albo sam Cie przeegzaminuje, albo poprosi o
    > certfikat i czasem dodatkowo zrobi maly egzaminik...
    >
    widzisz wszędzie na świecie jacht to nie statek, tak mówi i SOLAS i CEVNI.
    Jak ktoś chce czarterowac, to niech sobie zrobi NIEOBOWIĄZKOWY patent, tak jest
    na świecie, a na swoim jachcie pływasz jak chcesz(tak jast na świecie). pozatym
    to powinna byc kwestia umowy między stronami(właścicielem i czarterobiorcą) mam
    paru znajomych, którym powierzyłbym mój jacht, chociaż nie maja patentów.


    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 22.10.04, 01:22
    skipbulba napisał:

    >
    > > Ahoj!
    > >
    > > Jezeli chcesz plywac jako niewykwalifikowana zaloga, to rzeczywiscie nie
    > > potrzebujesz zadnego patentu.
    >
    > na śródlądziu patent jest potrzebny jak dziura w moście.
    >
    > >
    >
    > > A jesli chcesz odpowiadac za statek oraz zycie ludzi, to potrzebujesz wie
    > dzy
    > i
    > > umiejetnosci nautycznych, pozatem nikt Ci nie powierzy statku bez przekon
    > ania
    > > go, ze masz takie kwalifikacje i albo sam Cie przeegzaminuje, albo popros
    > i o
    > > certfikat i czasem dodatkowo zrobi maly egzaminik...
    > >
    > widzisz wszędzie na świecie jacht to nie statek, tak mówi i SOLAS i CEVNI.
    > Jak ktoś chce czarterowac, to niech sobie zrobi NIEOBOWIĄZKOWY patent, tak
    jest
    >
    > na świecie, a na swoim jachcie pływasz jak chcesz(tak jast na świecie).
    pozatym
    >
    > to powinna byc kwestia umowy między stronami(właścicielem i czarterobiorcą)
    mam
    >
    > paru znajomych, którym powierzyłbym mój jacht, chociaż nie maja patentów.
    >
    >

    Ahoj!

    Swoj jacht mozesz powierzyc kazdemu idiocie, podobnie jak Twoje zdrowie nie
    musisz oddawac w rece dyplomowanego lekarza...


    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 22.10.04, 10:07
    i tu cię mam, ja moge powierzyć, ale on nie może wypłynąć, bo nie ma patentu(w
    zgodzie z przepisami), ja mogę iść do lekarza z dyplomemem, a mogę iść do
    szarlatana-uzdrawiacza zza Buga, mam wybór, moi koledzy, którzy patentów nie
    mają, nie mają również wyboru, SuperArcyZwiązunio swą monopolistyczną władzą
    zadbał by patenty były najtrudniejsze i najdroższe na świecie. Pisałeś O
    Voditjelu.... on kosztuje wszystko razem 400PLN.... w Polsce za to żeglarza nie
    zrobisz. wydanie patentu+egzamina to ca.200 PLN, a kursu ci niekt za 200PLN nie
    zrobi, a kurs jest.....obowiązkowy:-(, Kurs+egzamin+wydanie patentu na morsa
    to około 2000PLN, a dopiero mors daje podobne uprawnienia jak Voditjel. no i do
    voditjela nie musisz mieć 600h wypływanych rejsów (w tym 100 na wodach o
    pływach ponad 1,5m), a to następne 2000PLN. Pomysl trochę człowiek zanim cos
    napiszesz.
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 22.10.04, 12:44
    skipbulba napisał:

    > i tu cię mam, ja moge powierzyć, ale on nie może wypłynąć, bo nie ma patentu
    (w
    > zgodzie z przepisami), ja mogę iść do lekarza z dyplomemem, a mogę iść do
    > szarlatana-uzdrawiacza zza Buga, mam wybór, moi koledzy, którzy patentów nie
    > mają, nie mają również wyboru, SuperArcyZwiązunio swą monopolistyczną władzą
    > zadbał by patenty były najtrudniejsze i najdroższe na świecie. Pisałeś O
    > Voditjelu.... on kosztuje wszystko razem 400PLN.... w Polsce za to żeglarza
    nie
    >
    > zrobisz. wydanie patentu+egzamina to ca.200 PLN, a kursu ci niekt za 200PLN
    nie
    >
    > zrobi, a kurs jest.....obowiązkowy:-(, Kurs+egzamin+wydanie patentu na morsa
    > to około 2000PLN, a dopiero mors daje podobne uprawnienia jak Voditjel. no i
    do
    >
    > voditjela nie musisz mieć 600h wypływanych rejsów (w tym 100 na wodach o
    > pływach ponad 1,5m), a to następne 2000PLN. Pomysl trochę człowiek zanim cos
    > napiszesz.


    Ahoj!

    Ale tez jestes zdolny do plywania po akwenie niewiele trudniejszym od naszych
    Mazur...

    Namiawiasz mnie do myslenia, a ja zapronuje Ci minimum konsekwencji: bo raz
    piszesz, ze jakiekolwiek patenty sa zle, a drugim razem, ze trzeba je
    zliberalizowac...

    NO to zdecyduj sie albo zmodyfikowac system lub go zniesc, bo dla mnie jest to
    róznica.

    Tak se wymyslilem skoro juz kazales mi myslec:)))

    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 22.10.04, 17:06
    hehehe....chciałbyś... jakoś całkiem nieźle radze sobie i na Bałtyku i na
    Śródziemnym. no chyba, że to twoim zdaniem akweny niewiele trudniejsze od Mazur.

    a co do patentów, Jeżeli się uda to znieść, jeżeli nie to znacząco
    zliberalizowac, proste. Oczywiscie mówię o formule patentów obowiazkowych, bo
    jeśli chodzi o nieobowiazkowe dla podnoszenia umiejątności, dla zniżek w
    ubezpieczeniu itp, to ja nie mam nic przeciwko. Wkurza mnie tylko, że Szwed
    moze pływac 10metrową łódką bez patentów, a ja nie. Bo PZŻ, PRS i paru
    cwaniaków prowadzących kursy utrudnia ludziom zycie, dla własnych interesów.
    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • seaskipper 23.10.04, 00:07
    skipbulba napisał:

    > hehehe....chciałbyś... jakoś całkiem nieźle radze sobie i na Bałtyku i na
    > Śródziemnym. no chyba, że to twoim zdaniem akweny niewiele trudniejsze od
    Mazur

    +++Plywasz na Voditielu Brodice na Baltyku?

    Ale chyba nie powiesz mi ze Adriatyk lub Egejskie to jakies oceany czy kaprysne
    morza jak Baltyk?

    Przeciez i A i E to sa morza jakby ograniczone do P20:))))

    > .
    >
    > a co do patentów, Jeżeli się uda to znieść, jeżeli nie to znacząco
    > zliberalizowac, proste. Oczywiscie mówię o formule patentów obowiazkowych, bo
    > jeśli chodzi o nieobowiazkowe dla podnoszenia umiejątności, dla zniżek w
    > ubezpieczeniu itp, to ja nie mam nic przeciwko. Wkurza mnie tylko, że Szwed
    > moze pływac 10metrową łódką bez patentów, a ja nie. Bo PZŻ, PRS i paru
    > cwaniaków prowadzących kursy utrudnia ludziom zycie, dla własnych interesów.

    +++PRS chyba nalezy zostawic, bo to wymóg bezpieczenstwa, a w Szwecji tez chyba
    ktos nadaje te patenty?


    --
    Ahoj!

    Chcesz zaokrętować się na Żeglarstwo morskie, wejdź na deck, czyli klinij tu:
    Żeglarstwo morskie
  • skipbulba 25.10.04, 23:05
    seaskipper napisał:

    > skipbulba napisał:
    >
    > > hehehe....chciałbyś... jakoś całkiem nieźle radze sobie i na Bałtyku i na
    >
    > > Śródziemnym. no chyba, że to twoim zdaniem akweny niewiele trudniejsze od
    >
    > Mazur
    >
    > +++Plywasz na Voditielu Brodice na Baltyku?

    nie...mam nasz patent.

    >
    > Ale chyba nie powiesz mi ze Adriatyk lub Egejskie to jakies oceany czy
    kaprysne
    >
    > morza jak Baltyk?
    >
    > Przeciez i A i E to sa morza jakby ograniczone do P20:))))

    no , zgodze sie z Tobą tylko częściowo co do A i E, ale już Śródziemne jest
    kapryśne i wredne.

    >
    > > .
    > >
    > > a co do patentów, Jeżeli się uda to znieść, jeżeli nie to znacząco
    > > zliberalizowac, proste. Oczywiscie mówię o formule patentów obowiazkowych
    > , bo
    > > jeśli chodzi o nieobowiazkowe dla podnoszenia umiejątności, dla zniżek w
    > > ubezpieczeniu itp, to ja nie mam nic przeciwko. Wkurza mnie tylko, że Szw
    > ed
    > > moze pływac 10metrową łódką bez patentów, a ja nie. Bo PZŻ, PRS i paru
    > > cwaniaków prowadzących kursy utrudnia ludziom zycie, dla własnych interes
    > ów.
    >
    > +++PRS chyba nalezy zostawic, bo to wymóg bezpieczenstwa, a w Szwecji tez
    chyba
    >
    > ktos nadaje te patenty?

    wyobraź sobie że nie. Tam nie ma WWR-ek, Kart Bezpieczeństwa i innych takich
    bzdetów. Nie ma nawet rejestru, do podniesienia szwedzkiej bandery trzeba miec
    tylko wykupione miejśce w jakiejs szwedzkiej marinie i akt własnosci jachtu.
    Odsyłam do Żagli, jest to tam szczegółowo wyjaśnione(numer chyba czerwcowy albo
    lipcowy). Patenty DOBROWOLNE i te pow. 12m długości nadają szwedzkie
    stowarzyszenia żeglarskie.
    >
    >


    --
    Maciej "Skipbulba" Kotas
    skipbulba@op.pl

    __trzeba kłuć żelazem,póki gorące___
  • ignorant11 20.10.04, 19:20
    fima napisała:

    > do nikogo.
    >
    > Ktoś tu napisał:
    > > bo dostalem patent choc na wodzienie literlanie nie wiedzialem co sie
    > >dzieje. Ale o tym, ze > nic nie wiem, to sie dowiedzialem jak juz
    > wyporzyczylem jacht i na Mamrach
    > > nagle przywialo a nok bomu poszedl pod wode... Przez nieodpowiedzialnosc
    > >ludzi zwiazanych z ta instytucja o malo co nie utopilem siebie i 3 osob a
    > >nauczyc sie zeglowac w takich warunkach musialem sam i to bardzo szybko.
    >
    > Drogi R...
    > wyczuwam pretensję do wydających Ci patent. O jakże pochopną!
    > Żaden patent nie zdejmuje z żeglującego odpowiedzialności za skutki jego
    > nieumiejętności. Gdyby tak było to za nieszczęścia trzeba by karać inaczej
    > posiadających patenty i nieposiadających.
    > Patenty na żeglowanie to w kraju postkomunistycznym relikt dawnej epoki i
    > pozostały one świadectwem czasów reglamentowania wszystkiego przez władzę -
    > por. karty rowerowe i pływackie, upoważniające do jazdy na rowerze i kąpieli
    > poza domem. W wolnym kraju z dostępem do morza każdy obywatel może wsiąść w
    > wannę i ruszyć przez Atlantyk. Cóż dopiero na sadzawkę lub jezioro, choćby i
    > Loch Ness!
    > Nasze państwo miało dostęp do morza ale obywatele już nie. Żeglarstwo w
    > strachu przed rejsami na Bornholm zorganizowano pod egidą Ligi Przyjaciół
    > Żołnierza i obmyślono system pozwoleń (nazywanych uroczyście patentami) na
    > wzór hierarchii stopni wojskowych. Tak się ludność i władze do tego
    > przyzwyczaiły, że postulowane zniesienie patentów nie przeszło.
    > W krajach autentycznie morskich patent jest potrzebny wyłącznie do obniżenia
    > stawki ubezpieczeniowej i do działalności zarobkowej (które już wyklucza
    > pojęcie jachtingu sportowego). W Anglii coś w rodzaju patentu potrzebne jest
    > do prowadzenia jednostki pow. 80 ton wyporności.
    > O winie powodującego katastrofę decyduje sąd. Każdy powinien to rozumieć i
    > polegać na własnej odpowiedzialności a nie wymachiwać jakimś papierkiem. Tak
    > zdobywano morza, oceany i Puchar "Ameryki".
    > Wyobraź sobie że dużo, długo i pomyślnie udało mi się żeglować, dzięki
    > przejęciu się tymi prostymi zasadami i ignorowaniu starań o jakiś
    > tam "patent".
    > Dla przestraszonych brakiem patentu gości i załogantów była gotowa odpowiedź:
    > "Nie mam patentu ale umiem żeglować. Mam za to kartę pływacką, ale nie umiem
    > pływać".
    > Odnoszę wrażenie, że to ich uspakajało.

    Sława!

    Tak mozesz sie bujac do czasu az cos sie stanie, cokolowiek, np nie zycze abys
    stracil np maszt, o co latwo nawet najwiekszym kapitanom, sam plywalem chyba z
    najlepszym kapitanem w Polsce, który swiezo stracil maszt...

    Nie bede pisal dalszych szczególow, bo nie chodzi o te pojedyncza awarie, ale o
    zasade.
    Oczywiscie dlabym rade i ja plywac na jego statku, ale gdybym ja stracil, to
    oczywiscie bylaby Iba Morska i oczywiscie orzeklaby, ze ja nie mialem
    odpowiedniuch kwalifikacji aby plywac tym jachtem, wtedy ubezpieczyciel móglby
    sie wykpic ze swoich zobowiazan wobez armatora i nie wyplacic mu tych marnych
    35tyszl za nowy maszt, poniewaz ja sam okazalbym sie niescigalny lub dolozylbym
    wszelkich staran aby sad tak uznal, to uwazam, ze niemoralne byloby z mojej
    strony narazac przeciez przyjaznego mi armatora na takie straty...

    Z innej strony: poplyniecie na Bornholm, czy do szwecji wcale nie lezy poza
    moja wiedza nautyczna, ale poniewaz nie mam odpowiedniego patentu, to na
    Bornholm bede tylko uciekal, gdy mi przywieje pod polskim brzegiem i tylko
    bardzo mocno i tylko wtedy gdy nie bede mial warunków do przeczekania sztormu
    na morzu...

    Bo ja musze dbac o interesy io bezpieczenstwo armatora statku oraz zalogi, w
    takim przypadku Izba Morska uzna iz dzialalem zgodnie z dobra praktyka morska i
    zdecydowanie NIE orzeknie o mojej winie i wcale nie bedzie jej potzrebny moj
    patent, wystarczy jej ze ja ograniczalem ryzyko dla staku i zalogi...



    Pozdrawiam i zapraszam na:
    Forum Słowiańskie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka