Dodaj do ulubionych

pomoc homeopatyczna dla psa :)

28.02.11, 09:11
Mam pytanie co homeopatycznego moża podać "trochę psychicznemu" psu?

Pies jest mojego ojca, który wziął go od pijaka, znęcającego się się nad zwierzętami.
Teraz pies ma 2 lata, jest duży, taki ala bernardyn, ale cały czas ten pies jest przestraszony, boi się. Na widok obcej osoby chowa sie od budy i zaczyna warczeć. Wogóle nie szczeka i nie broni terytorium tylko chowa się do budy. Moim zdaniem ten pies zrobił się psychiczny.Toleruje tylko mojego ojca i nikogo więcecj.

Ale ja mam problem bo ojciec wyjeżdza do sanatorium i ja mam go zabrać do siebie.........ale chyba szybciej oddam go do schroniska..........chyba że ktos ma pomysł jak temu psu pomóc.

Czy można mu podać jakieś kulki aby przynajmniej zniwelować u niego ten strach?
Edytor zaawansowany
  • trend21 28.02.11, 10:47
    Zwierzeta z natury nie sa 'psychiczne' tylko psychiczni ludzie czynia ich takimi.Jak widac to biedne psisko, ktore tyle okropnosci przezylo u was tez nie jest lubiany jesli tak lekka reka ma byc oddany do schroniska, pokaz mu troche milosci ,serca przekonaj go twoja dobrocia,ze nie musi sie wiecej nikogo bac pokaz mu, ze go kochasz a on ci w zamian odda najwierniejsze i najbardziej oddane psie serce, to bedzie najlepszym lekarstwem.Schronisko to jest dla psa,ktory jest przeciez najwierniejszym przyjacielem czlowieka GOLGOTA, czy zastanowilas sie kiedys jak strasznie tam zwierzeta cierpia???!!!! mam nadzieje,ze przemyslisz twoje zamiary, zwierzeta i dzieci sa ci najslabsi i zdani niestety na nas ludzi dlatego musimy im pomagac to jest naszym obowiazkiem, pomagac tym najslabszym!!! a nie odstawiac ich na 'boczny peron' Oczywiscie homeopatycznie tez mozna w tym ukladzie pomoc ale o czym tu mowa, tu potrzebne jest duuze dobre serce i wtedy nie bedzie zwierze ciezarem dla czlowieka.
  • akownik 28.02.11, 11:25
    gra2010 napisała, że pies stał się psychiczny. Wynika z tego, że pewnie zdaje sobie sprawę z tego, że to ludzie zgotowali psu taki los.
    Nie każdy musi kochać psy.
    Nie każdy też potrafi i ma czas na to by psa uczyć. To co proponuje trend21 jest na pewno metodą bardzo dugotrwałą a nie zawsze skuteczną. Zwłaszcza jeśli nie wie się jak to robić. Nie potrafi tego także wielu z tych, którzy określaja się mianem treser psa.
    Miałem psy ratownicze, używane w akcjach poszukiwawczych. Więc śmiem twierdzić, że wiem co mówię, że mam w tej dziedzinie niejakie doświadczenie.
    Z leków homeopatycznych można spróbować:
    Nux vomica- gdy pies jest wrażliwy na każdy dźwięk ale nie boi się burzy czy petard
    Lycopodium- gdy pies boi się mężczyzn lub osób w spodniach
    Argentum nitricum-strach przed wszystkim co nieznane
    Kalium phosphoricum- przy płochliwości i nadmiernej trożliwości
    Opium- następstwa silnego przestrachu
    Hyoscamus- dla psa, który warczeniem i szczekaniem sygnalizuje chęć pogryzienia
  • gra2010 28.02.11, 12:13
    Dzięki Akownik za poradę.
    Napisałeś dokładnie to co czuję. Wiem że to ludzie go skrzywdzili ale ja nie mam czasu na długotrwałą terapię. Na czas pobytu ojca w sanatorium muszę się nim zając i już!

    Myslę że spróbuję albo Kalium phosphoricum albo Opium. Ten Hyoscamus tez może by pasował.
    Tylko nie wiem który wybrać i i jaką dawkę i jak czesto podawać.
    I jak podawać kulki psu ? Na rękę aby zlizał czy w jedzeniu czy może do wody wsypać?
  • trend21 28.02.11, 12:54
    Oczywiscie akownik wie wszystko zawsze lepiej! nie mam tu na mysli zadnej tresury, pies jest moim przyjacielem a nie moim zolnirzem, kto nie ma czasu dla psa nie powinien miec zwierzecia nie ma obowiazku posiadania psa, na temat psow ratowniczych mam troszeczke pojecia poniewaz w Saksonskiej sztafecie psow ratowniczych jestem stalym bywalcem a mam tam nawet 2 kundelki znalezione w Polsce w lesie, wyrzuconych jak smieci.
  • gra2010 28.02.11, 13:03
    trend21 nie zaperzaj się! Akownik już nie raz pomógł.

    Jeszcze raz powtarzam ..to nie mój pies...tylko ojca...i ojciec sobie z nim radzi. A ja nie...wiec albo mu pomogę być mniej psychicznym psem (przynajmniej dla mnie) albo zawiozę go do schroniska.
    Innego wyjścia nie ma. i jużsmile
  • akownik 28.02.11, 14:45
    gra2010-to nie pierwszy raz kiedy trend21 zaperza się. Brak jej pokory i chęci wysłuchania innych.

    A co do psa. Sugerowałbym wychodząc na spacer nie spuszczać go ze smyczy jeśli nad nim nie panujesz, jeśli nie słucha Twoich poleceń. Uważać kiedy w pobliżu jest dziecko. Oczywiście, że cały czas należy mu okazywać szcunek i miłość. Robić wszystko by i w Twoim domu czuł się bezpiecznie. Ale jeżeli nie będzieszsobie z nim radzić to pewnie lepiej na ten czas, kiedy ojciec wróci z sanatorium, znaleźć mu innych opiekunów. Choć to dla psa zawsze ogromny stres.
  • zbyszekdziopa 17.03.11, 09:40

    gra2010 napisała:

    > trend21 nie zaperzaj się! Akownik już nie raz pomógł.
    >
    > Jeszcze raz powtarzam ..to nie mój pies...tylko ojca...i ojciec sobie z nim rad
    > zi. A ja nie...wiec albo mu pomogę być mniej psychicznym psem (przynajmniej dla
    > mnie) albo zawiozę go do schroniska.
    > Innego wyjścia nie ma. i jużsmile


    I co z tym psem się stało?

    Bo nasz Miki też był porzucony przez nie wiadomo kogo na przyszpitalnym parkingu, a znaleziony przez mojego sąsiada .
    Syn przyniósł wtedy takie malutkie szczenię ok.6-8 tygodni i mówi, że Maciek go znalazł bo ktoś go porzucił.
    A ja spytałem, jeśli będziesz się nim opiekował to niech zostanie i dodałem; jego nie jest mi tak bardzo szkoda, jak (tego czy tych?), który Mikiego porzucił. Zgadnijcie co to szczenię wtedy uczyniło, gdy wypowiedziałem właśnie te słowa? Zgadnijcie? Wziął i mnie polizał po ustach, wyglądało to tak jakby mi dał buziaka, jakby mi powiedział dziękuję swoim psim językiem; co można by przełożyć na nasz ludzki język mówiąc; kocham cię

    Żył z nami 13 lat. Od psa można się bardzo wiele nauczyć, a nawet powiem więcej; można zobaczyć jakim się jest człowiekiem naprawdę. Śmiem twierdzić, że to było jego psie posłanie; żeby On uczył się od mnie, a ja od niego i zobaczyć na koniec tej lekcji; jakim się jest człowiekiem

    Wracając do psa, tak bardzo kocha człowieka i chce mu się przypodobać, że jest gotów znieść najpodlejsze występki przeciw niemu samemu. I to się nazywa, Miłość i Kochanie

    Malo kto, umie tak kochać jak pies
    Obserwowałem siebie i Mikiego i jak nam sie wspólnie układało to nasze życie. Widziałem, że On był mądry mną a ja Nim. Był moim najlepszym i najwierniejszym kumplem, więcej był dla mnie i żony jak drugi syn, tak sobie sąsiedzi żartowali z nas. Mogę tylko podziękować Bogu, że nam Go zesłał i, że to doświadczenie mogło stać się naszym udziałem. Dziekuję

    Pies ma duszę-świadomość i inteligencję, odczuwa podobnie jak człowiek i wyraża też swoje emocje. Ma też swój rozum, którego nie jeden człowiek mógłby mu pozazdrościć i wiele się od niego się nauczyć. Napewno Kochania i Miłości pisane przez duże K i M
    Tego nauczyłem się od Mikiego
  • trend21 17.03.11, 15:34
    Wspolczuje z calego serca, po stracie najwierniejszego przyjaciela kazde slowo jest zbedne,teraz trzeba sluchac co mowi serce,prosze poczytac troche 'Teczowy most' (wyszukiwarka) to jest tylko czasowa rozlaka.
  • akownik 28.02.11, 14:39
    gra2010 napisała chyba wyraźnie. Ona nie ma psa. Próbuje wyświadczyć przysługę ojcu. Być może jej się to uda a może nie.
    Czy sztafeta psów ratowniczych to jest to samo co uczestnictwo w akcji ratowniczej? Napisz coś na ten temat, bo ja nic o tym nie wiem. A brzmi interesująco.
    Jeżeli masz pojęcie o psach to powinnaś wiedzieć, że to co napisałem jest prawdą. Trzeba wiedzieć jak uczyć, nie tresować, psa. Zawsze wymaga to czasu i właściwie taka nauka nigdy się nie kończy. Poza tym w takim obcowaniu człowiek musi nauczyć się "języka psa", by właściwie odczytywać jego gesty i potrzeby. Jeśli tego nie ma to i z psem lepiej sobie dać spokój.
  • gra2010 18.03.11, 09:18
    Już ponadt tydzień jeżdzę opiekować się pieskiem, o pomoc dla którego prosiłam was.

    Suczka ma na imie Sonia, i ma sie całkiem dobrze. Przestała na mnie warczeć jak wchodze dać jej jedzenie i wymienić wodę. Biega sobie po ogródku w wyznaczonym dla niej miejscu, mieszka w budzie.

    Ale nadal boi sie ludzi i warczy na obcych, ale z budy nie wychodzi nawet jak mnie widzi.

    Jeszcze dwa tygodnie i jej właściciel wróci smile
    Podawałam jej leki hoemopatyczne ..ale że miałam problem z ich podaniem to rzucałam do miski z wodą. Na razie nie widzę żadncyh reakcji na nie.
    Pozdrawiam
  • gra2010 09.08.11, 08:35
    Chciałam dokończyć wam opowieść o suczce trochę "psychicznej".

    Tak więć właścicel wrocił z sanatorium, ale jego stan zdrowia wcale się nie poprawił, wręcz odwrotnie. Jest tak że że już prawie nie może chodzić a nasza suczka Sonia to duży pies wymagajacy spacerów. Ale tak się złożyło że oprócz mnie, w czasie nieobecności właścicela, tą suczką zajmowala się też sąsiadka, której tak przypadała do gustu Sonia, że wzięła psa do siebie.

    Sąsiadka miała b. dobry wpływ na psa, a może to te kulki homeopatyczne co wrzucałam psu do miski z wodą? Trudno jednoznacznie to okreslić.
    Dawałm dwa rodzaje kulek, poleconych przez Akownika.
    Tak czy siak teraz Sonia jest zadbanym, grzecznym pieskiem, chodzącym posłusznie na smyczy.
    Znalazła kochającą pania i nie jest już "psychiczna".
    O dziwo na mój widok też już nie warczy.
    Pozdrawiam

  • zbyszekdziopa 09.08.11, 10:38
    No nie wiem, czy psychiczna, ale tyle dobrze, że ma dobrą opiekunkę.
    Wniosek taki z tego wypływa, że nie byłaś gotowa aby Sonią opiekować się, a tym bardziej żeby mieć takiego psa jak Sonia. Może kiedyś, dojrzejesz do tego.

    Psy, to bardzo inteligentne i wrażliwe zwierzęta. Bardziej wrażliwe, niż nie jeden ludź chodzący po Matce Ziemi.
    W wielu sytuacjach życiowych są od nas ludzi o wiele inteligentniejsze i mądrzejsze. Mają lepiej rozwinięte zmysły węchu i słuchu, potrafią też świetnie odczytywać ludzkie emocje i nastroje, są niekiedy lepszymi terapeutami niż niejeden medyk po AM.
    A co najważniejsze i to czego nam w większości brakuje albo cierpimy na brak tego, to to, że potrafią kochać ludzi bezinteresownie nawet tych, którzy zadają im ból i cierpienie (ludzie potwory).

    Chciałoby się zawołać; uczmy się kochać zwierzęta i uczmy się od nich kochania, siebie samych i innych.

    Pozdrawiam serdecznie
  • gra2010 09.08.11, 12:01
    cyt: " Wniosek taki z tego wypływa, że nie byłaś gotowa aby Sonią opiekować się, a tym
    bardziej żeby mieć takiego psa jak Sonia"

    Ale ja w zyciu nie chciałabym mieć takiego psa jak Sonia!!!

    Zarówno i pies jak i człowiek musza do siebie pasować!!!
  • zbyszekdziopa 10.08.11, 07:24
    gra2010 napisała:

    > Ale ja w zyciu nie chciałabym mieć takiego psa jak Sonia!!!
    >
    > Zarówno i pies jak i człowiek musza do siebie pasować!!!

    Od samego początku było wiadomym, że nie jest ci z nią po drodze, a nawet chciałaś ją oddać do psiego sierocińca. To o jakim pasowaniu tu mowa? Chyba psa z kotem.
    A koty, lubisz?
  • gra2010 10.08.11, 07:47
    Tak! koty lubie.

    Własnie moje dziecko przygarnęło 4 tygodniowego kota. Kocurek jest świetny.

    I mam nowego domownika smile

    PS. Boje się tylko pasozytów. Okazało się że nasz nowy kocurek ma pchły i w uszach świerzba. Dostał od weterynarza leki odrobaczające tak silne że na 30 minut po ich użyciu po prostu padł.
    Czy homeopatia ma coś na tzw. "prewencje przeciw chorobom odzwierzęcym dla ludzi" jak i na pasozyty dla zwierząt ?
    No, ale to pytanie to powinnam skierować do Wiktora.

    A tak wogóle to też jest ciekawy temat - Homeopatia dla zwierząt.

    Jak na razie to nie chcę szczepić kocurka - a wszyscy mnie straszą że umrze. A ja myslę że nic mu nie będzie. Kocurek jest silny, energiczny i ma duzy apetyt.

    Tak zdecydowanie wolę koty smile
  • wiktor.online 10.08.11, 08:57
    gra2010 napisała:

    >
    > Czy homeopatia ma coś na tzw. "prewencje przeciw chorobom odzwierzęcym dla lud
    > zi" jak i na pasozyty dla zwierząt ?

    Najlepsza prewencja to dobre zdrowie, higiena, normalne jedzenie.
    --
    homeopatia.pl.ua
  • very.martini 11.08.11, 22:21
    Kot moich rodziców jest z tych pół-dzikich, na tyle walniętych, że jak jest zdrowy, to nie daje się zabrać do veta. Mama zawozi go tylko, jak Pan Kotek jest w stanie mocno poważnym, zawsze się jakoś wylizuje. Nigdy nie był na nic szczepiony (czasami dostaje preparat przeciw kleszczom, który i tak nie działa) - jeśli na coś chorował, to i tak na choroby, na które nie ma szczepionek.
    Dla zainteresowanych, mam rozsądnego veta w Łodzi który umie leczyć inaczej niż antybiotykami.

    16%VOL
    22%VAT

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka