23.03.10, 09:27
Jak poradzic sobie z agresja dziecka, wobec siebie i innych ?
I jak samemu znalezc rozwiazanie, reagowania agresją na agresje..
Widze ze mi juz bardzo szybko puszczaja nerwy. Raczej słownie..
Ale nie umiem ani wyciszyc dziecka ani siebie :( A nie usmiecha mi
sie chodzenie do pracy z podrapana twarza, czy podbitymi oczami lub
siniakami, i tlumaczenie innym ze to zrobil syn, a nie wkurzony maz:(
Szukac dla siebie tez terapii? Syn na i cechy autystyczne,
specyficzne zaburzenia mowy, i opoznienie w rozwoju.. Ma niecale 6
lat. Nie mam sily juz, pomozcie .
Edytor zaawansowany
  • 23.03.10, 11:21
    U mnie to nie jest aż tak, ale też przydała by sie jakaś rada, już parę razy
    nastawił siniaków. U niego jest tak że na jak coś nie po jego myśli to najpierw
    histeria i agresja, a dopiero potem myślenie, ja ledwie daję radę przycisnąć go
    do podłogi(innej metody na powstrzymanie przed pokopaniem mnie czy siostry, albo
    niszczeniem czegoś nie znam) jak zaczyna kopać, a ma zaledwie 7 lat(właściwie za
    miesiąc będzie miał). Potem po uspokojeniu sie przeprasza, ale każda sytuacja
    niezgodna z jego zamysłami to powtórka z rozrywki. Co prawda ostatnio rzadziej,
    staram sie przewidywać, uprzedzać za wczasu, ale nie zawsze zdaje egzamin. I nie
    wszystko da sie przewidzieć
    --
    Julia,Maksiu i Tatianka:)
  • 23.03.10, 16:32
    Poradz sie psychologa, albo jeszcze lepiej psychiatry znajacego
    dziecko i maacego doswiadczenie z autyzmem. Agresja czasem
    towarzyszy ASS, czasem skuteczna jest terapia, czasem konieczne sa
    leki. Moj mlody ma fantastyczna opiekunke, ktora ma juz dorosla
    corke z autyzmem. Od dziecka byla agresywna i nic nie skutkowalo.
    Jak miala 9 lat musiala niestety opuscic rodzine, w ktorej bylo 2
    dzieci, a byla tak silna,z e oboje rodzice w ataku szalu nie byli w
    stanie jej utrzymac:-( Do domu przyjezdzala tylko na weekendy i jako
    nastolatka zalatwila mamie wozek inwalidzki na blisko 15 lat.
    zepchnela ja ze schodow. Poryczalam sie jak ich historie slyszalam.
    Moj 6-latek bywa agresywny, ale tylko w stosunku do siebie, na
    szczescie zazwyczaj udaje mi sie zachowac spokoj, przy mezu, ktory
    tego nie potrafi wzajemnie sie narecaja:( Szukaj pomocy nie tylko
    dla dziecka, ale wlasnie dla siebie, bo dzieci autystyczne zazwyczaj
    przjawiaja zachowania agresywne w otoczeniu, w ktorym czuja sie
    bezpieczne, czyli zazwyczaj w domu:/ W ten sposob odreagowuja i
    jesli dasz sie sprowokowac, to sytuacji nie opanujesz. Agresja
    dziecka z ZA to ciezki orzech do zgryzienia, bo czesto nie da sie
    wytlumaczyc, w momencie, kiedy dzecko sie wscieka czesto w ogole nie
    ma z nim kontaktu i trzeba nietypowych metod, zeby sobie z tym
    poradzic. Powodzenia!
  • 24.03.10, 21:57
    witajcie :). czytam i czytam i jakby ktoś opisywał mojego "tajfuna". wszędzie go pełno, jak wpadnie w szał to nei ma rady na niego, czasami taki atak trwa 5-10 minut a czasami i 3 godziny-istny koszmar. bije kopie gryzie. robi wszystko na złośc. ja biore go na przetrzymanie i czekam to co zepsuje czy rozwali ma naprawic i posprzatac. czasami mam dośc. ręce opadają. a co się w szkole dzieje to już historia...
  • 24.03.10, 22:18
    Nie wiem, ale u nas to ja nakrecam syna. Jestem takim zapalnikiem.. Mam jedno
    dziecko, a czasami czuje jakbym miala ich co najmniej troje.
    U nas jest podobnie, niszczenie, darcie, plucie, na wszystko, mazanie po
    scianach, on rece wyciera w sciany..Kolejny Picasso sie urodzil ? Trzeba miec
    oczy naokolo głowy i w dupie.No i jest nieobliczalny w swojej agresji.Mała
    wsciekła furia.Pełen sprzeczności, w domu maksymalny balagan w swoich zabawkach,
    na dworzu, wytknie kazdy smiec, brud.. Potrafi powiedziec ze ludzie to brudasy
    :) Napisz jak sobie radzi w szkole ?
  • 25.03.10, 10:00
    czarna_ida napisała:

    Mam jedno
    > dziecko, a czasami czuje jakbym miala ich co najmniej troje.

    A to i tak niezle;) Moj i za 10 potrafi robic;)

    Powaznie, poszukaj pomocy najpierw dla siebie, zacznij na niektore
    rzeczy patrzec przez palce. Dla dziecka z autyzmem inne otoczenie
    moze oznaczac zupelnie rozne zasady i to, ze jego balagan mu nie
    przeszkadza, ale u kogos juz tak, jest zupelnie normalne. Musisz byc
    bardzo konsekwentna i do znudzenia powtarzac zasady, ktore chcesz,
    zeby obowiazywaly w domu, ale zachowaj przy tym spokoj. Jezeli
    rozladowujac emocje widzi, jak to na ciebie dziala i dodatkowo sie
    nakreca w pewnym momencie faktycznie bedzie robic rozne rzeczy po to
    tylko, zeby wyprowadzic cie z rownowagi. Jak sie nie dasz, to
    poszuka innych sposobow odreagowywania. Dzieci, nawet autystyczne
    bardzo dobrze odbieraja nastroje rodzicow. Wystarczy czasem, ze
    wstaniesz przyslowiowa lewa noga z nastawieniem "ciekawe ile
    wytrzyma, zanim cos zbroi" i to moze byc wystarczajacym zapalnikiem.
    Zaakceptyj dziecko, szukaj w nim dobrych stron i chwal do przesady,
    bo wierz mi, kazde dziecko ma bardzo duzo pozytywnych zachowan i
    umiejetnosci, tylko czasem przez pryzmat negatywnych emocji jest je
    baaaardzo ciezko dostrzec. Od tego juz niestety tylko krok, zeby
    dziecko zaczelo ukrywac swoje dobre strony, bo skoro czuje, ze
    oczekujesz od niego negatywnych zachowan, to bedzie po prostu
    spelniac twoje oczekiwania, bo "po co sie starac".
    Moj mlody poszedl do tubylczej szkoly jak mial 4 lata. po pierwszej
    wywiadowce bylam w szoku, nie wierzylam, ze tyle negaywnych zachowan
    moze przejawiaj moje dziecko, ktore w domu jest aniolem;) Nie bez
    przyczyny, jak sie okazalo. Sytuacja diametralnie sie zmienila,
    kiedy dostalismy diagnoze i w szkole zrozumiano, ze wiele rzeczy
    jest niezaleznych od dziecka, a jest reakcja na otoczenie. Skoro nie
    mozna bylo utemperowac dziecka, dostosowalismy otoczenie do jego
    potrzeb i teraz nachwalic sie go nie moga:) Ma swoje problemy, wiele
    odreagowuje w domu, ale podchodze do tego z dystansem, wiem, ze
    jakos musi dac upust emocjom i staram sie wlasne emocje trzymac na
    wodzy, tylko w ten sposob mlody moze sie uspokoic. Jakis czas mialam
    depresje, wtedy byle glupota potrafila mnie wyprowadzic z rownowagi,
    kilka miesiecy bralam antydepresanty, w sumie dosc lagodne, ktore
    obcinaly wierzcholki w wybuchach emocji. Ciesze sie, ze mialam na
    tyle odwagi,z eby otwarcie pogadac o swoich problemach z lekarzem,
    inaczej nie wiem, jakby sie to wszystko skonczylo. Poszukaj pomocy,
    bo warto, a wez pod uwage fakt, ze dziecko rosnie, a problemy razem
    z nim, staje sie coraz silniejszy i jesli agresje chcesz zwalczac
    sila czy agresja, to wczesniej czy pozniej przyjdzie moment, ze nie
    dasz rady, bo dziecko bedzie silniejsze od ciebie.
  • 25.03.10, 10:18
    dziekuje Ci bardzo, nawet nie wiesz jak mi pomoglas :)
    Tego bylo mi potrzeba :)
    Pozdrawiam cieplo :)
  • 25.03.10, 14:16
    Ida,
    Jak będzie w fazie normalnego spokoju, spróbujcie razem: ty,
    dziecko, mąż - spisać rodzinne zasady, którymi wszyscy się chcecie
    kierować w domu, np.
    1. odnosimy się do siebie serdecznie (tzn. nikt nikogo nie bije,
    gryzie, pluje, nie krzyczy)
    2. zawsze po sobie sprzątamy itp.
    Oczywiście nie za dużo - 3-4 zasady na początek.
    Napisz te zasady na dużej kartce, wytłumaczcie dziecku, na czym
    każda z nich polega i wszyscy się pod nimi podpiszcie a następnie
    powieś w widocznym miejscu (tak, żeby nie zniszczył). Jak będzie się
    złościł - bierz go za rękę i pokazuj zasady, albo przypominaj, że
    sam się pod nimi podpisał i tak w kółko. Czasami magia słowa
    pisanego działa na dzieci - jeśli będzie się czuł autorem zasad, to
    łatwiej będzie mu je zastosować. Oczywiście Wy jako rodzice musicie
    się koniecznie do tych zasad sami stosować, ale Wam będzie łatwiej:)
    Jeszcze możesz zerknąć na wątek z tego forum, choć być może już je
    znasz:
    forum.adhd.org.pl/viewtopic.php?f=35&t=2628
  • 25.03.10, 14:52
    Gloria, to bardzo dobry pomysł, ale pod warunkiem, że do tych zasad
    będą stosować się WSZYSCY domownicy, bez wyjątku.
    W zeszłym roku miałam taki właśnie plan, pięknie zrobiony w
    kolorach, na podsumowanie 3 buźki uśmiechnięte (tyle ile członków
    rodziny), wszyscy się podpisali owszem, ale cóż z tego jak po kilku
    dniach okazało się, że tylko ja się przejmuję tymi zasadami. Gdy w
    procesie wychowawczym jest rozdźwięk między rodzicami, nie ma
    jednolitych reguł lub rodzice nie są w stanie sami zapanować nad
    swoimi emocjami i zachowaniami, dziecko bardzo łatwo odnajduje
    furtkę do manipulowania rodzicami. Stąd często wywodzi się agresja
    dzieci we własnym domu lub w ogóle w obecności rodziców.
  • 25.03.10, 15:53
    Katerina, właśnie dlatego napisałam, że do tych zasad muszą się
    stosować wszyscy bo m.in. wychowujemy przykładem.
  • 26.03.10, 09:13
    Ale jak widzisz, nie wszystkim rodzicom jest "łatwiej się
    dostosować" :-), bywa tak, że dla niektórych zasady pozostają tylko
    na papierze i na nic wtedy gimnastyka innych.
    Dlatego jeszcze raz zaakcentowałam na tym "WSZYSCY" :-).
  • 26.03.10, 10:22
    No, ja sie nie za bardzo zgodze;) Da sie czasem ominac co nieco;)
    Tyle, ze ja wredna jestem.
    Taka sytuacja:
    mlody wie, ze za jakies tam przewinienie nie moze ogladac telewizji,
    sam wylacza. Mama jedzie na zakupy, dziecko zostaje z tata. Wracam
    do domu, w drzwiach dziecko z mina winowajcy od razu mnie informuje,
    ze wlasciwie nie moze ogladac telewizji, ale to robil, bo mu tata
    kazal;) Za chwile maz schodzi na dol i rzuca tekst do mlodego:
    Powiedziales mamie??? A mowilem,z ebys wylaczyl, zanim mama wejdzie
    do domu!
    Malo nie padlam wtedy ze smiechu;) Dzieci idiotami nie sa i bedac
    konsekwentnym mozna dziecko nauczyc, ze w roiznych sytuacjach
    obowiazuja inne reguly. Zaczac warto od takich podstawowych, ktore
    sa absolutnie bezdyskusyjne, jak zostana dobrze wpojone, to mozna je
    rozszerzac i wprowadzac wyjatki. Moj mlody przez 2,5 roku siedzial
    ze mna w domu, do 2 lat nie znal telewizji, w koncu tata telemaniak
    go nauczyl. Caly dzien dziecko o telewizji nie wspomnialo, ok. 17.00-
    18.00 tata wchodzil do domu i zaczynalo sie wiszenie mu u nogi i
    zrzedzenie. Maly urwis doskonale wiedzial, ze u mnie moze robic co
    chce, zakaz jest zakazem i nie ma wyjatku, ale jak tata wracal z
    pracy, to pozwalalam tacie decydowac, a mlody doskonale wiedzial,z e
    tata nie znosi zrzedzenia i jak tylko odpowiednia dawke mu
    zaserwuje, to tata i tak sie zgodzi;) Z meza mam ubaw do tej pory,
    bo np prowadzi dyskusje z wscieklym mlodym, obaj sie wsciekaja, ja
    umywam rece i sie nie wtracam, mimo, ze probuja mnie zmusic do
    wybrania strony;) Mam prosta zasade: nie dyskutuje z nikim, kto mowi
    podniesionym glosem;) Mlody o tym wie, tata tez, miedzy soba robia
    awantury, a ja mam z meza ubaw twierdzac, ze sam sobie taki los
    zgotowal, lamiac zasady naraza sie na to, ze odwraca sie to porzeciw
    niemu. Ja nie mam problemu, dziecko wie, ze jak mu na czyms zalezy,
    to ani lzami, ani krzykiem, alni grozbami niczego nie osiagnie.
    Czasem idzie do swojego pokoju, tam sie powscieka, ale juz spokojny
    i slodki jak miod wraca i w kulturalny sposob zalatwia za mna cos,
    zna czym mu zalezy;) Jedyne, co w takim wypadku jest koinieczne to
    ustalenie hierarchii. Moj maz wie, ze jesli cos rozwiazujemy
    wspolnie, to w kwestiach wychowania ja mam ostateczne slowo i nawet
    jak on na cos sie zgodzi, a ja nie, to mlody nie zrzedzi bo wie, ze
    i tak nic nie wskora. Jesli maz jest sam z dzieckiem i nie trzyma
    sie moich zasad, trudno, wczesniej czy pozniej dostanie nauczke, ale
    jesli jestesmy razem, to nie ma prawa zarzadzic czegos sprzecznego z
    moim postanowieniem, chyba,z e jasno zakomunikuje, ze to on ma
    zdecydowac. To samo dziecko w tych samych warunkach przy roznych
    osobach moze byc jak ogien i woda;) Najlepiej zaczynac od siebie i
    reformy przeprowadzac malymi kroczkami:)
  • 26.03.10, 11:15
    tijgertje napisała:

    Za chwile maz schodzi na dol i rzuca tekst do mlodego:
    > Powiedziales mamie??? A mowilem,z ebys wylaczyl, zanim mama
    wejdzie
    > do domu!

    :-))) Skąd ja to znam! U nas brzmi jeszcze lepiej : "A po coś JEJ
    powiedział?"


    > Jedyne, co w takim wypadku jest koinieczne to
    > ustalenie hierarchii. Moj maz wie, ze jesli cos rozwiazujemy
    > wspolnie, to w kwestiach wychowania ja mam ostateczne slowo

    I tu jest pies pogrzebany : macie jasno określone stanowisko w
    kwestiach wychowawczych. Ale jeśli tak nie jest i rodzice wykłócają
    się między sobą o dziecko, wtedy ono doskonale wie jak nimi sterować
    za pomocą rozmaitych technik, w tym agresji.


    > Najlepiej zaczynac od siebie i
    > reformy przeprowadzac malymi kroczkami:)

    Coś w tym jest :-).
  • 26.03.10, 12:29
    acja:
    > mlody wie, ze za jakies tam przewinienie nie moze ogladac telewizji,
    > sam wylacza. Mama jedzie na zakupy, dziecko zostaje z tata. Wracam
    > do domu, w drzwiach dziecko z mina winowajcy od razu mnie informuje,
    > ze wlasciwie nie moze ogladac telewizji, ale to robil, bo mu tata
    > kazal;) Za chwile maz schodzi na dol i rzuca tekst do mlodego:
    > Powiedziales mamie??? A mowilem,z ebys wylaczyl, zanim mama wejdzie
    > do domu!
    Dobre :) U nas pani w szkole słyszy tekst "nie bądz jak moja mama" jak coś od
    niego wymaga, lub "tata mi zawsze pozwala". Chociaż to ostatnie nie jest do
    końca prawdą. Mi nie zawsze udaje sie być konsekwentną, albo przesadzę z karą i
    odpuszczam, więc mały próbuje wymuszać, ale nie tak natrętnie jak u ojca i
    przestał mnie wyzywać i machać pięściami poza przypadkami jak wpadnie w furie bo
    wie że na mnie to nie działa, za to mąż zagotowuje sie i znacznie częściej to
    widuje :/ Ostatnio byłam dumna z dziecka że jak sie rozzłościł na mnie za coś
    to owszem wył rzucał sie i kopał, ale materac a nie mnie, co sie dość często
    zdażało sie w takich wypadkach. Udało mu sie samemu opanować na tyle. I owszem
    jak ja jestem spokojniejsza to i on taki jest, ale czasem to jest strasznie
    trudne :/
    --
    Julia,Maksiu i Tatianka:)
  • 26.03.10, 15:05
    U nas to ja nie jestem, konsekwentna.. Dostaje po dupie wlasnie :(
    On wie ze z ojcem sie nie dyskutuje. Ma byc tak on chce.
    A ja pekam przy takich rzeczach typu, czas spac, to moje dziecko
    odwleka to ile moze, wiec galopki po mieszkaniu, zeby sie przebrac,
    a to nie chce sie polozyc do lozka bo mamusia musi byc przy nim. A
    jak probuje wyjsc, to jest krzyk, ryk, wycie.. Ja jestem zla, on
    zadowolony, ze mnie wyprowadzil z rownowagi.Ale macie racje trzeba
    sprobowac.
  • 26.03.10, 21:53
    szkoła to...istny koszmar! codziennie telefon ze szkoły,ze mam natychmiast po syna przyjsc. powtarza drugą klase obecnie. zcasami zrobi zadania wszystkie a czasami "wołem" sie go do nauki nie zaciągnie... a o tabliczce mnożenia nie wspomne juz... szkoła sugerowała mi nie szkołe integracyjna a ...specjalną...! to k...wa pozbywanie sie problemu! od kwietnia znowu zaczynamy nauczanie indywidualne...po takim "porzadkowaniu" jego czekam az posprzata wszystki co nabałaganił. i nie ma,że on nie chce! dopóki nie sprzątnie NIC nie ma! a wyzywanie i te jego gadki...ulala koszmarne... za to o elektryce moze całymi dniami nawijac :). po zabawie od małego uczyłam go i pilnuje cały czas ,że zabawki wracaja dokładnie na swoje miejsce. jak nie to pod kosz na smieci leca...
  • 11.09.16, 12:42
    Witajcie ja jak w temacie o agresji u dziecka autystycznego,mój syn ma 10lat i już od dawna przejawia zachowania agresywne,które niestety z wiekiem sie nasiliły.Jestem już wykończona i nie wiem co dalej? :-(...ciekawa jestem jak u Waszych dzieci,bo tu już stare wpisy z 2010roku,czy coś się zmieniło?
    Pozdrawiam :-)

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.