• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Metoda Johansena Dodaj do ulubionych

  • 13.05.10, 10:59
    To niby alternatywa do Tomatisa. czy ktoś stosował tą metodę lub może się
    wypowiedzieć na temat jej skuteczności? Mieliśmy zastosować Tomatisa, ale mąż
    po konsultacji i badaniu uważa, że mały nie wysiedzi tyle czasu w jednym
    miejscu i szczerze mówiąc też mam takie obawy. Tomatisa odłożyliśmy (mieliśmy
    już termin terapii na marzec), bo mały chorował na uszy a teraz kiedy już
    moglibyśmy wrócić do tego tematu, to znów są duże wątpliwości, czy uda się a
    przecież to niemałe pieniądze...
    --
    Mati, moje słońce
    Blog Mateuszka
    Zaawansowany formularz
    • 13.05.10, 12:05
      Szalicja,
      Nie chce Ci doradzac, jedynie podzielic sie moimi obawami przed i
      doswiadczeniami juz z samego treningu. Ja rowniez mialam wielkie
      obawy czy podolamy temu wyzwaniu jakim jest Tomatis, ale po
      zakonczeniu treningu moge powiedziec, ze bylo naprawde OK.
      Na Swietokrzyskiej jest mnostwo gier i zabaw, wiec to nie jest tak,
      ze dziecko siedzi i nic tylko slucha, moze rysowac, ukladac puzzle,
      sa przemile panie, ktore staraja sie jak moga, zeby dzieci sie nie
      nudzily i ogolnie bardzo fajna atmosfera.
      Z tego co slyszalam, jesli nie uda sie i dziecko faktycznie odmawia
      wspolpracy - mozesz zrezygnowac po pierwszym dniu i oni chyba nie
      pobieraja zadnych oplat. Mysle, ze warto sprobowac i w razie czego
      zrezygnowac. Moze sie okazac, ze nie bedzie tak zle.
      Ja sie tez zastanawialam nad Johansenem, ale przerazilo mnie to, ze
      ten trening trwa bardzo dlugo - kilka miesiecy, no i trzeba byc
      bardzo systematycznym, a tez nie jest wiele tanszy. Ja sie po prostu
      balam, ze bede miala wiekszy problem z egzekwowaniem sluchania w
      domu i w koncu damy sobie spokoj.
      Aha, no i lepiej chodzic na przedpoludniowe sesje - po pierwsze
      mniej ludzi, a po drugie dzieci lepiej wspolpracuja. U nas
      popoludniowe sesje byly znacznie trudniejsze.
      • 13.05.10, 16:06
        iska2009 napisała:
        ale przerazilo mnie to, ze> ten trening trwa bardzo dlugo - kilka miesiecy, no i
        trzeba byc> bardzo systematycznym,<<<

        Jezeli chodzi o dlugość - to zaleta, bo zmiany dokonują sie stopniowo, w tempie
        rozwojowym i mają szanse bardziej sie utrwalić

        >>a tez nie jest wiele tanszy.<<<
        w treningu jest w sumie 5-6 płyt, kazda z nich kosztuje od 30-45 euro, więc w
        zależności od przelicznika - w najgorszym wypadku trening zamyka sie w ok 2000
        (z wizytami konsultacyjnymi włącznie)

        O skuteczności mnie pisac nie wypada, lepiej, zeby wypowiadali sie rodzice
        --
        Pozdrawiam
        IwonaP.
    • 13.05.10, 19:45
      My jesteśmy w trakcie a raczej na początku i jestem bardzo
      zadowolona.
      Przymierzałam się do Tomatisa i byłam zdecydowana na 100% ale
      rozpoczęliśmy leczenie u p. Cubały i po prostu przerosły nas koszty.
      Poza tym oboje pracujemy, mamy jeszcze młodsze dziecko i nie byliśmy
      w stanie podołać jeżdżeniu codziennie na 2 godz do Centrum
      (mieszkamy na Białołęce).
      Johansen jest dużo tańszy no i te koszty rozkładają sie w czasie, co
      też ma znaczenie.
      Maciuś w licpu skończy 4 lata i myślę, że 10 min dziennie to
      optymalna stymulacja. Lepiej stopniowo a dłużej. Tak teraz to widzę.
      Choć boję się czy podołamu wyzwaniu systematyczności.
      Ogromnie zaskoczyło mnie to, że już po pierwszsym słuchaniu pojawiły
      się bardzo duże problemy z zaśnięciem, wstawanie bardzo rano itp.
      Byliśmy o tym uprzedzani, ale trudno mi było uwierzyć, że zwykłe
      słuchanie muzyki może tak oddziaływać. Po pierwszym tygodniu
      wszystko się pięknie ustabilizowało.
      Maciek nie protestuje, spokojnie słucha (choć ostatnio
      mówi "Mamusiu, musisz oddać płytę tamtej pani"). Z każdą kolejną
      sesją bardziej reaguje - umiecha się, zasłuchuje, wyraźnie bardzije
      koncentruje na muzyce.
      Nie wiem co jeszcze mogłoby Cię zainteresować. Generalnie o tej
      metodzie jest mało informacji, sama chciaąłbym, by wypowiedzieli się
      tu jacyś rodzice.
      • 15.05.10, 19:31
        Dziękuję za odpowiedzi... Sama nie wiem na co się zdecydować. Łatwiejsza jest
        metoda Johansena, przynajmniej w naszym wypadku.
        Beti, my też mieszkamy na Białolęce a dokładnie na Dąbrówce a Wy?
        --
        Mati, moje słońce
        Blog Mateuszka
        • 15.05.10, 19:55
          My na Skarbka z Gór (Derby) - nie tak bliziutko ale podobne rejony
          Warszawy.
          Na Tomatisa chcecie jeździć do p. Szurlej? Ja sobie tego nie
          wyobrażałam. Muiałabym urlop brać...
          • 16.05.10, 11:09
            mój syn miał 1-szą płytę z zestawu, tą "podstawową", nie
            indywidualną.

            Nie widziałam żadnego efektu (mam na mysli, to o czym mówi pani,
            która się tym zajmuje - to co można zauważyć "gołym okiem" - zmiany
            humoru, śmiech, łzy, bezsenność itp, bo on cały czas sie rozwija i
            może trening też się do tego przyczynił).

            Znajomych dzieci miały płyty indywidualne, które bardzo podziałały,
            wiec mam zamiar za jakiś czas podejść do tego badania wstępnego,
            może syn da radę, bo jakoś bardziej wierzę w te płyty oparte na
            badaniu.

            Co do Tomatisa - ja się rozczarowałam tym treningiem, może nie samą
            metodą, ale kwestiami organizacyjnymi. Uważam, ze robienie każdemu
            dziecku badania wstępnego, mimo, że od razu widać że nic z tego nie
            będzie, to wyciąganie pieniędzy. Nie wiem jak na podstawie tych
            przypadkowych reakcji mojego dziecka w czasie badania, są w stanie
            stworzyć indywidualny trening? obawiałabym się, że wiecej z tego
            szkody niż pożytku. To już wolę "podstawowe" płyty Johansena.

            Po drugie - wolę 10 minut dziennie (bez problemu dziecko to
            wytrzymuje) nawet przez rok, niż 2 tygodnie "wyjęte z życiorysu"
            • 16.05.10, 13:07
              No właśnie i ta organizacja i rozwalenie czasu decyduje. Co prawda dwa tygodnie
              można przeboleć, ale ja po prostu nie wyobrażam sobie, że on wytrzymałby dwie
              godziny bo nawet do badania były dwa podejścia.
              W takim razie chyba zdecydujemy się na tą metodę. No i te koszty rozkładają się
              w czasie, można tą metodę stosować wszędzie gdzie się jest i nie wpływa na rytm
              dnia...Zresztą u nas w poradni się z tym ogłaszają. Dzięki ;-) Szkoda, że o tej
              metodzie tak mało słychać...
              --
              Mati, moje słońce
              Blog Mateuszka
    • 19.06.10, 18:12
      Mój syn jest po 5 sesjach Tomatisa, każda przez 10 dni po 2 godz. Daje to 50 dni
      dojazdów po 80 km w jedna stronę. Czemu wcześniej nie wiedziałam że istnieje
      alternatywna metoda :(

      Co do efektów to nie zauważyłam żadnych spektakularnych.
    • 19.06.10, 20:06
      A czy ja moge o cos zapytac? O skutecznosci muzykoterapii wiem, bo
      istnieja potwierdzajace to badania, zreszta uzyka na co dzien gosci
      w moim zyciu i widze jej wplyw zarowno na siebie, jak i syna.
      Sluchaniem muzyki udawalo mi sie tez zupelnie zminiec nastroj
      panujacy w klasie, gdy pracowalam w szkole zycia. O tomatisie troche
      czytalam, ale to tylko teoria, puste, nic nie mowiace mi slowa. Czy
      ktos moglby napisac CZEGO konkretnie sluchaja dzieciaki podczas
      treningow Tomatisa i Johansena?
      • 19.06.10, 20:15
        My przy Tomatisie sluchalismy chórów gregorianskich i mozarta
        --
        POWRÓT DO NASZEGO ŚWIATA DLA MOJEGO ANTKA

        www.chusty.info/forum/showthread.php?t=24393
        • 19.06.10, 22:49
          :) Ale numer:) Mozarta osobiscie jakos nie moge przetrawic, mlody
          tez, mamy tylko czesc jego muzyki, ktora lubimy. Mlodemu do szkoly
          jakis czas sprawilismy I-poda i wlasnie muzyke gregorianska (chor
          meski, bez akompaniamentu) mu zgralam. I-poda ze sluchawkami dostaje
          jak jest rozkojarzony i ma do wykonania jakies samodzielne zadanie.
          Siedzi przy stoliku za szafa ze sluchawkami na uszach, nie widzi i
          nie slyszy co sie w klasie dzieje i o dziwo dziecko, ktore nigdy nie
          konczylo swoich zadan w takiej sytuacji potrafi zrobic podwojna
          dawke i nieraz jeszcze mu czasu zostaje, bo potrafi skonczyc przed
          reszta klasy. Muzyke wybralam intuicyjnie, gdyby mial sluchac, zeby
          tylko sluchac, to przy trzecim numerze by zasnal;)
    • 06.10.10, 12:40
      Jesteśmy po dwóch etapach Tomatisa, my słuchaliśmy Mozarta, chorałów i chyba Vivaldiego, pierwszy etap słuchałam z młodym, muzyka jest coraz bardziej przetworzona - nałożone są różne trzaski, zmienia się głośność i tonacja (sorki, ale jestem muzycznym analfabetą i terminów używam intuicyjnie) pod koniec to było bardziej już takie bzyczenie komara niż muzyka. Co do efektów, cóż... Prawdą jest , że mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się pierwsze proste (i echolaliczne) zwroty, ale mam duże wątpliwości czy to wynik treningu czy samoistny rozwój/efekt kilkumiesięcznej pracy neurologopedy, bo te zwroty pojawiły się tuż przed i na początku terapii, po samej terapii (mija 6 tygodni od 2 etapu) nie pojawiły się żadne rewelacje. W trakcie pierwszego etapu były problemy ze snem i nadpobudliwość. Moje inne wątpliwości dotyczą testu - nie wiem na jakiej podstawie dobrano mu "indywidualny" program skoro przeprowadzenie testu było niemożliwe, jednego dnia (kiedy pani musiała skończyć wcześniej) synek słuchał tego samego programu co chłopiec przed nim (słuchali razem równocześnie) - kiedy o to zapytałam, pani trochę się zmieszała i powiedziała, że dziś akurat wyjątkowo mają ten sam program... Koniec końców byliśmy namawiani na kolejne etapy, ale nie zdecydujemy się. Żeby być sprawiedliwym, terapeutka synka uważa, że Tomek się rozgadał po Tomatisie - ja tego nie zauważam, może bardziej się przed nią otworzył i częściej coś mówi... Mam natomiast konkretne pytanie co do Johansena - na czy dokładnie polega badanie na podstawie którego dobiera się program dziecku i jakiekonkretne są koszty? iwpal pisała w jakiej sumie może się to zamknąć, ale ja chciałabym dokładniejszych informacji - tzn. ile kosztują zazwyczaj konsultacje, ile płyty, jak to się finansowo rozkłada w czasie.
      • 06.10.10, 14:12
        >>myszewa napisała:
        Mam natomiast konkretne pytanie co do Johansena - na czy
        > dokładnie polega badanie na podstawie którego dobiera się program dziecku i ja
        > kiekonkretne są koszty? iwpal pisała w jakiej sumie może się to zamknąć, ale ja
        > chciałabym dokładniejszych informacji - tzn. ile kosztują zazwyczaj konsultacj
        > e, ile płyty, jak to się finansowo rozkłada w czasie.<<

        Badanie wstępne, w zalezności od wieku dziecka i ośrodka 150-250 zł.
        U dzieci przed 7 rokiem zycia i dzieci głęboko zaburzonych nie robi sie pełnego badania audiometrycznego, ewentualnie próby, a program terapii (rodzaj płyt) ustala sie na podstawie wywiadu i obserwacji. W takim wypadku nie stosuje sie indywidualizacji, tylko tzw.płyty standardowe.
        U dzieci starszych robimy pełne badanie audiometryczne 1- i obuuszne oraz Test Dychotyczny dla słów - na bazie tych wyników nagrywana jest płyta indywidualna.
        Koszty płyty standardowej: 30 euro, konsultacja w zależności od długości 50-100 zł
        Koszt płyty indywidualizowanej: 40 euro, badanie przed kolejną płytą to zwykle 100-150 zł
        + koszty obsługi przelewu.
        To chyba tyle
        --
        Pozdrawiam
        IwonaP.
    • 13.03.11, 21:04
      Każda metoda jest dobra! Ważne jednak aby przed każdą z nich dziecko było poddane badaniu otoskopowemu i tympanometrii, aby osiągnąć sukces w terapii.
      W MÓJSŁUCH.PL (tel.22 22 415 22) robią badania słuchu pod kątem fizjologicznym, otoskopię i tympanometrię. Sprawdzają czy i jak dziecko słyszy.
      bo np., jest zapalenie uszu, to najpierw leczenie,a później terapia
      Jeśli od strony fizjologicznej jest dobrze do odpiero wtedy przystępują do wszystkich testów i badań związnych z terapią Johansena.
      Polecam :) bardzo rzetelnie podchodzą do diagnostyki słuchu
      • 13.03.11, 21:31
        Badanie przeszliśmy bez problemu, w naszym przypadku "oswojona" terapeutka, która również robiła nam diagnozę SI przyjechała do domu. Słuchamy na razie pierwszej płyty, wersja zidywidualizowana. Nie zauważyłam żadnych zmian w zachowaniu. Na płytce jest jakaś w miarę spokojna muzyczka, na to nałożone jakieś sekwencje dźwięków, a na końcu szum morza... Pewnie posłuchamy sobie jeszcze kolejnej płyty i zobaczymy co dalej :)
        • 13.03.11, 21:35
          My też już po badaniu. Czekamy na płytkę ;-)
          --
          Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

          Blog Mateuszka
          • 14.03.11, 11:20
            Gdzie byliście? Dostaliśmy namiary gdzieś na Saskiej Kępie, musimy się za to zabrać, żeby nie odwlekać, bo czasu żal:)
            • 14.03.11, 13:20
              My mamy pośrednicwo w Krasnalu.
              --
              Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

              Blog Mateuszka
              • 15.03.11, 10:53
                My teraz mamy centrum doradcze w Elipsoidzie;) Wyszło, że diagnoza ma być na ul. Zamieniecka 25 - www.gabinet-terapii-dzieci.pl/

                Jak długo może trwać diagnoza? Nam powiedzieli, że może zdążymy w 2 godziny... długo.
    • 19.03.11, 18:54
      do ewunia75 pani Ewo B. ale pani reklame uprawia
      • 20.03.11, 22:51
        U nas Mlody slucha od maja u.r. Ja efekty widze ,ale nie od razu były widoczne.Zmniejszyla się nadwrazliwość słuchowa .Niesamowicie poprawiła się komunikacja bardzo sie otworzył,dużo opowiada np; o szkole ,wcześniej tego nie robił.Dodam że Młody ma ZA ,ma 10 lat .Ma płyte indywidualną .Kiedy pierwszy raz miał robione badanie to nie mieścil sie w tych wykresach . Teraz zaczyna być widoczna zmiana na wykresach.Mamy jeszcze nadzieje że może poprawi sie koncentracja .
        Pozdrawiam .
        • 08.05.11, 09:51
          Skończyliśmy pierwszą płytę i wczoraj robiliśmy badanie do następnej. Jest już widoczny efekt wymierny. Poprzenio wogóle nie udało się zrobić badania na słuchawkach a wczoraj już tak. Nie ze wszystkim sobie poradził, ale większość dźwięków na lewe ucho wychwycił i poprawnie wyartykułował, na prawe słabiej.w sumie nie przyszło mi do głowy zapytać, czy to może być po prostu jakieś uszkodzenie słuchu np. po zapaleniach...Przy obustronnie puszczonych dźwiękach na razie nie poradził sobie, ale skoro po pierwszej płycie jest już taki efekt to znaczy, ze jednak ta metoda działa. Trudno mi powiedzieć, jak to się przenosi na mowę czy funkcjonowanie...W tym czasie poprawiła się artykulacja, Mati więcej mowi natonmiast miał krótki regres w zachowaniu. Może nawet nie regres, po prostu gorsze dni. I tyle. Czekamy na kolejną płytę ;-)
          --
          Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

          Blog Mateuszka
          • Szalicja, moglabys napisac jak sie ma ta metoda do problemow z uszami - przewlekle wysiekowe zapalenie ucha. Gdzies mi sie obilo o uszy, ze to przeciwwskazanie, ale czy to ktos sprawdza przed zaordynowanim plytek do sluchania? U nas problem wyszedl zupelnie przypadkowo - mlody nigdy nie mial zadnych widocznych problemow z uszami, przy kazdej infekcji uszy byly ogladane, nikt nic nie zauwazyl, a plyn swiadczacy o stanie przewleklym dopiero teraz zostal wychwycony.
            • 08.05.11, 12:18
              nam powiedziano żeby przy infekcjach usznych lepiej nie słuchać, podobnie jak przy innych infekcjach jeśli powodują, że dziecko czuje się bardzo źle... ale sądzę, że warto by to skonsultować indywidualnie. efekty są widoczne, u nas już w 2 tygodniu słuchania, choć nie wszystko jest na plus (wokalizy ostre idą).
            • 08.05.11, 12:45
              calosciowezaburzeniarozwojowe napisała:

              > Szalicja, moglabys napisac jak sie ma ta metoda do problemow z uszami - przewle
              > kle wysiekowe zapalenie ucha. Gdzies mi sie obilo o uszy, ze to przeciwwskazani
              > e, ale czy to ktos sprawdza przed zaordynowanim plytek do sluchania?

              Emi, ja akurat miałam na myśli problemy sprzed lat. Mati jako 2 i pół latek miał obustronną paracentezę, w tamtym okresie często chorował na wysiękowe zapalenie uszu. I o dziwo (jak dla mnie), chociaż zawsze to lewe ucho było w gorszym stanie to teraz na to ucho ma lepsze wyniki, ale może to nie ma związku, nie wiem...Po chorobie Mati miał dwukrotnie robione badanie słuchu i wszystko było ok. Może to bardziej ma związek z lateraloizacją, bo Mati zdecydowanie bardziej jest "lewy" i może o to chodziło. No niestety zwykle dopiero po wizycie nachodzą mnie pewne wnioski i pytania, które mogłam zadać....A teraz Mati jest zdrowy i ostatnio raz na uszy chorował prawie półtora roku temu, uszy są ok już od dawna.
              --
              Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

              Blog Mateuszka
              • 08.05.11, 17:48
                Zapalenie ucha jest przeciwskazaniem do zastosowania wszystkich treningów słuchowych. Również niedosłuch (powyżej 40 dB) też dyskwalifikuje w naszym centrum dzieci jeśli chodzi o Tomatisa. Nie dlatego, że zaszkodzi, ale ograniczona recepcja dźwięków znacznie ogranicza terapeutyczny wpływ słuchania. A w takim wypadku należy się zastanowić, czy nie byłoby lepiej inaczej wydać tą w kańcu sporą kwotę pieniędzy. No i najważniejsze: przed każdym treningiem słuchowym należy zrobić szczegółowy wywiad, głównie ten dotyczący stanu narządu słuchu. Każde podejrzenie niedosłuchu, oraz występujące w przeszłości częste stany zapalne ucha środkowego stanowią wskazanie do zbadania słuchu przed podjęciem terapii.

                Anna Polek
                Centrum Terapii Integros
    • 08.05.11, 17:39
      Jako osoba która ma w swojej placówce Tomatisa chciałabym się odnieść do kilku wypowiedzi w wątku na temat tzw indywidualnego programowania terapii i wykonywania diagnozy u dzieci nie współpracujących , albo współpracujących w ograniczonym zakresie. Oczywiście macie mamy całkowitą rację, że takie diagnozy to tylko wyciąganie pieniążków od rodziców. Diagnozuje się prawidłowo tylko dzieci rozumiejące polecenia i będące w stanie (i chętne do tego by) je wykonać. Inaczej diagnoza nie ma sensu i kwalifikuje się na tzw. "bezpieczny" program, a więc taki, który rozpoczyna się bardzo subtelną stymulacją. Nasze terapeutki już w trakcie rozmowy telefonicznej pytają o poziom funkcjonowania dziecka i wtedy pierwsze spotkanie to nie jest diagnoza, ale już pierwsze słuchanei płyt, po których można oczywiście zrezygnować, jeśli maluch źle znosi słuchawki na uszach (co mimo wielu obaw rodziców zdarza się baardzo sporadycznie).

      Pozdrawiam
      Anna Polek
      Centrum Terapii Integros
      • 08.05.11, 18:38
        wszystko zależy od osoby prowadzacej. to dotyczy każdej terapii. znam dzieci niewspółpracujące, które nie miały diagnozy na początku Johansena. po badaniu słuchu miały po prostu płytę "standard". koszt w porównaniu do Tomatisa każe sie mocno zastanowić nad tym co jest "wyciąganiem pieniążków". pozdrawiam.
        • 08.05.11, 19:19
          Skoro już porównujemy obie metody to zdecydowanie jednak wolę Johnasena. Po pierwsze za łagodność metody, która chroni mnie np. przed regresem, zwiększeniem nadpobudliwości czy nadwrażliwości, co nierzadko się zdarza po Tomatisie. Po drugie metoda wygodna, możliwa do stosowania w warunkach domowych, w drodze, na wakacjach itp. Wystarczy sprzęt i słuchawki. Nie dezorganizuje mi to życia w odróżnienu od Tomatisa. No i finanse - rozłożone w czasie. Dla wielu z pewnością jest to niewykonalne wydać na raz te kilka tysięcy w jedym miesiącu, jak to wygląda przy Tomatisie. No i sam czas trwania - 10 minut a dwie godziny. Dla nas niewykonalne, aby młody wytrzymał na kablu tyle czasu, w jedym miejscu.
          Ale oczywiście każda metoda ma swoich zwolenników i przeciwników. Każdy wybiera to, co mu wygodniej.
          --
          Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

          Blog Mateuszka
          • 09.05.11, 00:50
            Zgoda, w naszym przypadku wybór treningu był związany z analizą komfortu dziecka i tego na co nas stać. Nam odpowiada bardziej 10 minut dziennie w domu za około 1200 w skali roku. Niż dwa tygodnie intensywnego słuchania gdzieś tam za jakieś 3000. Odnośnie etyki zawodowej i wyciągania kasy - mam wątpliwości jakie koszta ponoszą organizujący Tomatisa, że to aż tyle kosztuje? Raz kupią sprzęt, płyty i jazda. Wszyscy to samo i często to rodzice pilnują dzieci żeby ten czas ze słuchawkami zniosły. Gdzie ta etyka?
            • 09.05.11, 14:25
              Uscislajac - koszt trzech tysiecy zlotych obejmuje dwa etapy - pierwszy 30 godzin, czyli 15dni sluchania, oraz drugi 15 godzin, czyli 8 dni sluchania. Dodatkowo - nie wiem jak jest w innych miejscach - ale na Swietokrzyskiej sa caly czas dwie - trzy panie, ktore nie tylko zmieniaja plyty, ale zajmuja sie dzieciakami, graja z nimi w rozne gry, przynosza planszowki, kredki, ogolnie sa do dyspozycji caly czas. Moje dziecko na przyklad zamawialo sobie u jednej masaz stop :). W drugim etapie jest praca z wlasnym glosem - oczywiscie jesli rodzic chce to moze sam pracowac z dzieckiem, ale najczesciej robi to jedna z pan, poza tym wynajem sporego lokalu w centrum Warszawy to tez koszty. Wiec to nie jest tylko sprzet, ale i etaty i koszty wynajmu, ktorych w przypadku treningu Johansena nie ma. A - no i plyty nie sa jednakowe dla wszystkich - poza pierwszym etapem. W ogole w Tomatisie to jest troche inaczej, tam nie ma kompletnych plyt jak w Johansenie, ale sa podklady muzyczne, ewentualnie nagrany glos mamy, na ktore naklada sie filtry i te filtry sa generowane przez ten legendarny sprzet. Tak mi to ktos kiedys tlumaczyl.
              Aha - i nie jestem ich adwokatem, gdyby ktos pytal -po prostu delikatnie uscislam ;)
              A tak BTW - jakie sa koszty Johansena? Faktycznie jest taka duza roznica w cenie? Jakbyscie mogli zdradzic. Ile kosztuje plytka, ile diagnoza i czy kontrole pomiedzy plytami sa platne? Co jaki czas zmienia sie plyty i kiedy wiemy, ze juz nalezy tego dokonac? Podzielcie sie pleease.
              • 09.05.11, 14:38
                Iska, tu nikt raczej nie najeżdza na Tomatisa. U nas po prostu padł wybór na Johansena, bo jest wykonalny i nieupierdliwy ;-)
                U nas koszty wyglądały tak, że pierwsze badanie o ile pamiętam to 250 zł, kolejne to 100, co 6 tygodni. Płyta to 120 zł. Płytę zmienia się co 6 tygodni, czyli pierwsze podejście to jest 350 zł, potem co 6 tygodni 220 zł. Nie pamiętam ile ta metoda trwa, 6 czy 9 miesięcy. Pewnie w ogólnym rozrachunku wychodzi więcej, ale koszt się rozkłada, więc nie daje jednorazowo mocno po kieszeni. U nas przede wszystkim to forma terapii przeważyła. Myśmy robili podejście do Tomatisa, ale młody nie wytrzymałby. No i te moje strachy o podkręcenie nadpobudliwości. Masakra. Johansen jest metodą łagodniejszą, Tomatis bardzo intensywną.
                --
                Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

                Blog Mateuszka
                • 09.05.11, 16:07
                  Szalicja wiem, wiem ;) ja tez zreszta nie mam zadnego osobistego interesu aby Tomatisa bronic, po prostu pisze jak jest, jak pamietam, ze bylo. Fajnie, ze mozna wybrac. Oby wiecej bylo takich terapii, gdzie mozna sobie dopasowac parametry do indywidualnych potrzeb :)
                  Dzieki za info o kosztach :)
                  • 09.05.11, 20:55
                    Będę zawsze upierdliwy jak usłyszę, że ktoś z branży mówi, że konkurencja wyciąga pieniążki - nic nie poradzę, to jest kryptoreklama i czepiam się o to nawet ludzi, którzy z moim dzieckiem pracowali. Natomiast za diagnozę zapłaciliśmy 200, pierwszą płytę 120. Po sześciu tygodniach będzie badanie kolejne i pewnie kolejna płyta. Nastawialiśmy się na trening 8-12 miesięczny, koszt rzędu 1200 całość. Wybraliśmy Johansena ze względu na to głównie, że jest w domu, że trwa 10 minut dziennie, że nie trzeba przerywać innych zajęć, oraz ze względu na cenę. Za 2500 to my mieliśmy porządną terapię z całą masą specjalistów przez miesiąc... A teraz to w ogóle nie płacimy nawet nie 1000 - cały czas w Warszawie i cały czas ze specjalistami, więc koszt Tomatisa jest kosmiczny.
        • 09.05.11, 22:11
          Podkreślę, że moja wypowiedź dotyczyła "zasadności" przeprowadzania diagnozy u dzieci, które nie współpracują, a także (co się często zdarza po tym) usiłowania interpretacji takich wyników i nibyprogramowania. Na temat wyższości jednej metody nad drugą się nie wypowiadałam. Pozdrawiam.
          • 10.05.11, 00:02
            Jak najbardziej ochrona przed szarlatanami jest godna pochwały:) Warto dodać jednak, że w przypadku obu metod zdarzało się, że nie było efektów nawet w przypadku dzieci nieźle współpracujących. Z dziećmi niewspółpracującymi to może być ostatnia deska ratunku, ale czasem warto zrobić diagnozę po to by ocenić czy dalszy wydatek w ogóle ma sens. pozdrawiam.
            • 10.05.11, 11:02
              Hm....istotą zaburzeń naszych dzieci często jest brak współpracy. Czy w takim razie mielibyśmy zrezygnować z tylu form terapii? U nas pierwsze badanie udało się 50 na 50%, kolejne już znacznie lepiej. Myślę, że zawsze warto próbować zrobić badanie nawet dziecku, które pozornie wogóle nie współpracuje. U nas często okazuje się, że przyczyną braku współpracy jest po prostu terapeuta...
              --
              Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

              Blog Mateuszka
              • 10.05.11, 11:15
                Oczywiście że można próbować, nawet trzeba, bo pozwala to na indywidualizację terapii. W przeciwnym razie puszcza się programy bezpieczne, które też wnoszą dodatnią wartość, niemniej nie są skierowane do konkretnego dziecka.
                pozdrawiam
                • 10.05.11, 12:58
                  Ja nie wiem, jak to wygląda u innych, ale u nas badanie następuje co każde 6 tygodni, więc standardowa była tylko pierwsza płyta a i tak widać już efekty. Natomiast niestety, no własnie nie zawsze to działa na każdego, ale tak chyba jest z wieloma terapiami, nie tylko słuchowymi. Nawet wtedy, kiedy jest indywidualny program. --
                  Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

                  Blog Mateuszka
                  • 10.05.11, 23:36
                    dziecko naszej logopedki po Tomatisie nie miało efektów. Pani powiedziała mi - 3000 poleciało w niebyt. Dlatego wolę na raty ładować w Johansena. Nie będzie działać to się wycofam. dla mnie to jest fair.
                    • 11.05.11, 00:09
                      Z mojego doświadczenia sprawa wygląda tak: dziecko z ogromną nadwrażliwością słuchową. Tomatis w wieku 3,5 roku bez efektu. Johansen 4-5 lat (10 miesięcy) bez efektu. Nadwrażliwość dalej jest, ale dziecko jest starsze i wiem, że dotyczy tylko 1 ucha. Ja twarda byłam i chciałam zrobic w tym temacie jak najwięcej. Wiem dziś, że to zmarnowane pieniądze. Ale nie przekonasz się jeśli nie spróbujesz :)
                      • 11.05.11, 08:33
                        W wypadku mojego syna 3000 wydane na Tomatisa 2 lata temu było najlepiej wydanymi pieniędzmi w całym roku. Dla niego Tomatis był zbawianny (uwolnił syna od koszmarnej nadwrażliwości słuchowej znacznie poprawiając komfort życia i jemu i nam, poprawił uwagę słuchową - co przełożyło się na lepsze rozumienie mowy, wykonywanie poleceń, pierwsze odpowiedzi na pytania od czasu regresu, poprawił koordynację). Johansena nie próbowaliśmy.
                        Dla równowagi, znam zarówno takich którym terapie słuchowe pomogły (niezależnie czy Tomatis, czy Johansen), jak i takich którym nie pomogły.
                        Zaburzenia funkcjonowania występujące w trakcie treningu słuchowego występują często (również przy Johansenie może się to zdażyć, znam takie przypadki), ale na ogół szybko przemijają, a w ich miejsce pojawiają się efekty pozytywne. Nie znam dziecka, któremu terapia słuchowa trwale by zaszkodziła.

                        Syn dwa lata temu zupełnie nie współpracował przy badaniu, a jednak efekty były rewelacyjne - pani Szurlej spisała się na medal.

                        Niedawno moje drugie dziecko przeszło Tomatisa - jej problemem była przede wszystkim koszmarna nadwrażliwośc słuchowa - też terapia bardzo pomogła.
                        • 11.05.11, 21:28
                          dobra, a u nas małemu się nudzi. ma dość słuchania w kółko tego samego. zero problemów na początku, a teraz wymyślaj człowieku. Choć efekty są... w tomatisie też by były, ale filozofia nie ta.

                          Wzorem innej osoby coś podkreślę - oskarżanie konkurencji o wyciąganie pieniązków kiedy oferuje się droższą terapie bez gwarancji skutków jest nie fair. A tak... mogę powiedzieć, że od ludzi z Johansena słyszałem, że wyniki Johansena są lepsze, ale to nie ma znaczenia. Każdy będzie swoje chwalił.
                          • 12.05.11, 10:07
                            Ej, no nie chodzi tu w sumie o to by polemizować czyja metoda jest lepsza. Każda jest inna, inaczej przebiega itd. Każdy wybiera to co mu wygodniej, na co go stać itp. Z przyczyn już wymienionych wyżej ja wybrałam Johansena po trudnych bojach przy badaniu do Tomatisa. Nie wykluczone, że Tomatisa też też zaliczymy z czasem, kto wiem. Na razie na to nie ma szans bo młody za szybko się nudzi w jednym miejscu. I żadne to starania nawet super hiper pani pedagog nie wystarczą, aby go na kablu utrzymać dwie godziny. Cieszmy się z efektów i tyle ;-) Czy to Johansen czy Tomatis...
                            --
                            Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

                            Blog Mateuszka
      • 18.06.11, 21:29
        A ja mam pytanie do Pani Anny Polek: Czy można taką diagnozę postawić w przypadku dwulatka?
        Nasze dziecko nie ma autyzmu, zespołu Aspergera, ale koszmarną nadrwazliwość słuchową. Świetnie mówi i naprawdę można się z nim swobodnie dogadać. Natomiast mam watpliwości czy wysiedziałby 2 godziny... czy próbować postawić diagnozę, czy dać sobie spokój i pomęczyć się jeszcze parę lat :( ?
        • 04.07.11, 12:46
          młody mocno wokalizuje. Co prawda nie cały czas, głównie wtedy (taki mi się wydaje) kiedy mu się nudzi, nie wie, co ze sobą zrobić...Wczoraj też mocno wokalizował w gościach, ale to chyba trochę ze stresu. Było duże zamieszanie, hałas, ludzie mówiący na raz jednocześnie...Była szajba, ale nie dziwię mu się bo nawet mi było niedobrze od tego szumu. Ciekawa jestem, czy te wokalizy miną? Pojawiły się w trakcie terapii Johansenem. To już w sumie trzy miesiące...To efekt uboczny czy przejściowy, co może oznaczać?
          --
          Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

          Blog Mateuszka
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.