Dodaj do ulubionych

Nagły zwrot akcji hehe - szkolą

08.02.11, 09:55
Wczoraj dostałam pismo w sprawie spotkania w najbliżej nam szkole podstawowej (nota bene właśnie intregracyjnej od niedawna). Spotkanie ma dotyczyć rekrutacji 6-latków. No i "worek się otworzył"....Zaczęła się dyskusja nt. wyboru szkoły, choć wcześniej mieliśmy już ustaloną tą specjalną...Muszę tu się z "m" zgodzić, że młody bardzo odbiega od dzieci ze szkoły na Tarchomińskiej. Odbiega pod względem intelektualnym, również pod względem funkcjonownia ale z kolei jest trudny i tak, zwłaszcza dla personelu "integracyjnego". I tak. Byłam już przekonana, że ok, to dobra szkoła, chwilę tam posiedzi, przytemperują go i śmignie po dwóch latach do integracji...Ale maż mówi, że to jest mega odjazd w tej szkole, zresztą wiem, byłam...widziałam. Dzieci są z upośledzeniem umiarkowanym w dół. No i nie wiem teraz, w mordkę jeża. Bo wiem, że powinnam tego dzieciaka ciagnąć w górę, wymagać więcej. Pójdzie do specjalnej, miałabym spokój z terapiami i wogóle. Ale on będzie pół dnia z tymi dziećmi...Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę tu nikogo urazić...Ale ja wiem, że on tam nie pasuje tylko ja chciałam mieć święty spokój, poczucie, że tam wszystko mu zapewniają...i tak by było. Tylko to byłby taki "klosz" dla mnie i dla niego...
Dzwoniłam dziś do tej szkoły integracyjnej, rozmawiałam. Plusem są małe grupy - 18-to osobowe. Minusem problem z realizacją wskazówek z orzeczenia. Mają salę do SI, ale nie mają terapeuty i marne perspektywy, bo nie mają funduszu na to. Personel pani psycholog oceniła średnio na jeża. Kiedy wspomniałam o cieniu bardzo ten pomysł pochwaliła, tylko pewnie gorzej znów z realizacją, bo ja na to już kasy nie mam...I tak. Są jeszcze trzy szkoły integracyjne w rejonie. Obdzwonię dziś i zobaczę. Boję się, cholera jasna i tyle.
Co myślicie...? Co robić?
--
Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

Blog Mateuszka
Edytor zaawansowany
  • ojciec.karmiacy 08.02.11, 10:14
    moim zdaniem nie masz wyboru - dla dobra Małego powinnaś znaleźć szkołę, w której on będzie mógł się rozwijać... czas na przytemperowanie, będzie czasem straconym - takie moje zdanie. Tam gdzie on jest najwyżej funkcjonujący tam będzie uwsteczniał.... Myślę, że warto dać szansę integracji, przecież powinni wiedzieć, że nie musi być łatwo...
  • szalicja 08.02.11, 10:23
    Ja go w szkole, kurka, jeszcze nie widzę...Nawet w zerówce. To wygląda inaczej przecież, niż w przedszkolu...Jest jeszcze wyjście, aby powtarzał rok w przedszkolu. Nie wiem teraz, czy nawet nie najlepsze bo znają go tam i coraz lepiej sobie z nim radzą...Ostatnio bardzo chwalą a to oznacza, że daje tam chłopak radę, robi postępy. Oferta przedszkola jest bogata a od przyszłego roku to już wogóle...bo "ą" i ę". Dostają dotacje z EU i w sumie wszystko mają. Miałabym rok jeszcze na poszukanie kolejnej placówki a on dodatkowy rok pod kloszem...
    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

    Blog Mateuszka
  • ojciec.karmiacy 08.02.11, 10:27
    odroczenie obowiazku szkolnego to wcale nie jest zły pomysł, a na pewno lepszy niż szkoła specjalna - można dalej pracować indywidualnie przecież... kurcze, muszę popisać na blogu jak w Montessori radzą sobie z nadpobudliwością i zachowaniami nieakceptowanymi.
  • 1iwona1 08.02.11, 12:46
    ojciec.karmiacy napisał:

    > kurcze, muszę popisać na blogu jak w Montessori radzą sobie z nadpobudliwością i zachowa
    > niami nieakceptowanymi.

    Napisz, bardzo proszę :-)

    --
    pozdrawiam Iwona
  • gorawka 08.02.11, 12:52
    Ojcze:) pisz prosimy o Montessori...
  • ojciec.karmiacy 08.02.11, 13:41
    więc tak na szybko, bo zaraz SI, może później rozwinę.
    W Son-Rise staramy się wyciszać zachowania niepożądane tak jak w innych terapiach przez nie wzmacnianie ich. Spowalniamy swoje ruchy, nie reagujemy, nie jesteśmy komunikatywni i nie jesteśmy dla dziecka atrakcyjni. To działa w sytuacjach jeden na jeden - son- rise tak działa. Trudno to wychodzi np w autobusie gdy jest tłum oceniających gapiów. Wtedy trzeba być asertywnym na granicy agresji, ja zabijałem wzrokiem gapiów. Poza tym informowałem znajomych żeby nie byli publicznością dla ataków wściekłości. Czyli oni pełna olewka, ja też - ale uważałem żeby nie zrobił krzywdy komuś lub sobie.

    Montessori - praca w grupie. Każde złe zachowanie jest wychwytywane przez Nauczyciela Montessori - jeśli trzeba ręka jest wstrzymywana. Jeżeli jest konflikt dzieci wyjaśniają go same. Ważna jest faza zainteresowania dziecka pracą własną - w Son Rise podobnie, ale w Montessorii jest wyselekcjonowane otoczenie. Dziecko wybiera to czym chce się bawić i pracuje z pomocą Nauczyciela lub samo. Zależy na ile może i na ile chce. Część pracy własnej to niewielka część pracy dziecka w przedszkolu - ale właśnie na tym etapie zachodzi "normalizacja", czyli uspokojenie. Dzieci zmieniają się pod wpływem tych magicznych chwil i ogólnie wyciszają. Widzę, że to działa nie tylko na podstawie mojego syna, bo nie tylko on tam jest z wyzwaniami. Z jednej strony jest konsekwencja nauczycieli, z drugiej akceptacja, dobre nastawienie i właśnie nieustanne tłumaczenie - "to co robisz może przeszkadzać lub ranić innych", "tak nie wyglą zabawa" itd. Jednocześnie nie ma oceniania, że zachowanie jest złe i Nauczyciele nie dają się wyprowadzić z równowagi. To tak w wielkim skrócie:) Pozdrawiam.
  • 1iwona1 08.02.11, 14:12
    Wielkie dzięki! Szkoda, że nie mam w pobliżu takiego przedszkola... :(


    --
    pozdrawiam Iwona
  • iska2009 08.02.11, 10:16
    Szalicja, co ja Ci moge powiedziec - mam ten sam dylemat. Jedno wiem na pewno, moj mlody do zerowki szkolnej w przyszlym roku na pewno nie pojdzie. Nie ma takiej opcji, szkola specjalna o ktorej ewentualnie mysle nie prowadzi zerowki, wiec na przyszly rok tez odpada, wiec mam do wyboru albo zostawic go tam gdzie jest, czyli w klubiku, co z jednej strony jest ok. o tyle, ze on tam sie bardzo dobrze czuje, z drugiej mam obawy, bo nie wiem ile z tych dzieciakow ktore tam sa zostanie na przyszly rok, a ile przyjdzie mlodszych. Jeszcze ewentualnie rozwazam zerowke w przedszkolu, ale tak naprawde nie mam specjalnie pomyslu gdzie by to moglo byc...
    a czasu coraz mniej, w kazdym razie intuicja mi podpowiada, ze chyba lepiej rok przeczekac, niz wystartowac zbyt szybko, mam troche kiepskie doswiadczenia z przedszkolem. Ale nie wiem, byc moze sie myle.
  • czarna_ida 08.02.11, 11:14
    Ale klubiki o ile sie nie mylę nie maja prawa ani podstawy do realizacji zerówki..
    Tak mi się o uszy obilo.. Jesli mozesz to sprawdz tam..
  • iska2009 08.02.11, 11:37
    Dzieki Ida, oni sie teraz przekwalifikowali na punkt przedszkolny i jako taki maja chyba prawo prowadzic roczne przygotowanie do szkoly dla pieciolatkow, czy jak sie to nazywa. Wiec pod tym wzgledem chyba by bylo ok, no ale musze pogadac, oczywiscie.
  • marika012 08.02.11, 10:16
    Nie dałabym do specjalnej jesli dziecko jest w normie intelektualnej i komunikuje się werbalnie. Wiem, terapie itd wszystko ma miejscu. Ale chyba chcesz zeby młody nauczył się funkcjonowac w świecie zdrowych więc ze zdrowymi powinien być.
    Mój jest w szkole z klasami integracyjnymi. Zero SI, logopedy, psychologa, jakiejkolwiek terapii. Ma tylko rewalidację 2X45 min. podczas której cos tam maluje, klei itp. Drugi chłopiec z ZA na rewalidacji ćwiczy czytanie, liczenie bo z tym ma problemy.
    Wychowawczyni syna nie ma pojęcia o autyzmie, pedagog wspomagający też niewielkie.
    Jednak cieszę się z tego co jest. Młody obserwuje kolegów, uczy się pracy w zwykłej (prawie) klasie. Robi postępy w kontaktach społecznych.
  • zakladka 08.02.11, 10:21
    Chwileczkę- szkoły specjalne powinny mieć różne oddziały dla dzieci z upośledzeniem lekkim i powyżej.
    Dlatego nie ma sposobu, aby dziecko, nadające się do normalnej klasy specjalnej
    miało zajęcia z dziećmi o umiarkowanym stopniu upośledzenia, bo jest tam realizowany inny program. Spotkania na przerwach są i tu nie ma zadnego zagrożenia.
    Z naszymi dziećmi jest ten problem, że mimo swojej inteligencji są społecznie znacznie w tyle od tych upośledzonych, dlatego trudno określić gdzie pasują a gdzie nie.
    Misiasty /szkoła specjalna/ znakomicie dogadywał się z kolegami "głupszymi" od niego, oni z kolei fantastycznie uczyli go życia, mając do niego cierpliwość.
    Problemem były jednak pewna nietolerancja na prezentowane zachowania- Misiasty np. bardzo irytował mając do czynienia z dziećmi z niepełnosprawnościa fizyczną -męczyła go neiwyraźna mowa i niekontrolowane ruchy dzieci z porażeniem mózgowym.
    Program szkoły specjalnej też jest inny- wiem, że o rekwalifikację i przejście do normalnej intergracyjnej może być problemem.
    Obejrzyj dokładnie obie placówki, co na pewno oferują-w specjalnej jest parę godzin rewalidacyjnych, jednak różnie zagospodarowanych.
    No i zaufaj komuś z PPP albo porozmawiaj z psychologiem szkolnym z tej konkretnej szkoły-on wie lepie, czy dziecko pasuje.
    Z drugiej strony z integracyjnej do specjalnej zawsze zdążysz:) "spady" z masówek są tam codziennością, kiedy w końcu rodzice przestaną sie upierać:)
    Ja osobiście chwalę sobie edukację w szkole specjalnej-i wiem, ze Misiasty, choć w normie intelektualnej nie poradziłby sobie gdzie indziej. i gdzie indziej nie byłby po prostu szczęśliwy i nie zahukany, odstawiony do kąta ze stygmatem:)

    --
    czterdziestkanaczeresni.blox.pl/html
  • szalicja 08.02.11, 10:49
    Zakładka, fajnie, że się odezwałaś ;-)
    W tej "naszej" szkole specjalnej są dzieci z upośledzeniem umiarkowanym i głębokim (chyba jakoś tak). Stamtąd akurat mamy terapeutów prywatnych, tam mamy W.W..Wiem, że jest "lżejsza" szkoła specjalna przy ul. Szczęśliwickiej, bo tam są z lekkim i umiarkowanym, ale to od nas kawał drogi...i nowy teren. Po za tym Mati jest bardzo inteligentny, nie ma upośledzenia. W orzeczeniu jest wskazanie do placówek integracyjnych lub z oddziałami integracyjnymi. Problem z nim jest w trudnych zachowaniach. Dlatego w naszym kontekście pojawiały się bardziej takie diagnozy, jak: ADHD z cechami autyzmu, ryzyko zaburzeń zachowania...Dlaczego mój maż tak zmienił zdanie? Bo zapytał naszego terapeutę, czy ktoś z tej szkol poszedł do liceum? Odpowiedź brzmiała - nie -. Wiem, że lody jest trudny, ale ma "łeb". Nasi terapeuci sami nie bardzo potrafią powiedzieć, gdzie powinien iść. Chodzi tu o to, że jest bystrzacha, ale trudno się z nim pracuje, choć ostatnio tu jest duża poprawa. Jest obawa, że w szkole integracyjnej niczego się nie nauczy. Stąd pomysł i ich sygestia, aby posłać go na chwilę do specjalnej. Tylko jak Piszesz, łatwiej jest przejść ze szkoły integracyjnej do specjalnej, niż odwrotnie. Ja się obawiam tego, o czym pisał Ojciec. Karmiący - że jednak jest w tym środowisku wysokie funkcjonowanie poleci w dół. Jasne, że od każdego można się czegoś nauczyć, ale w tej szkole nie bez powodu są kraty na korytarzach...no, kurka. I tu mnie korci, bo super personel i terapie a tu niby w sumie będzie bryndza, walka z nauczycielami, ale poprzeczka postawiona wyżej...I znów...tam by był szanowany, wśród "swoich" o czym piszesz, a w integracyjniej będzie być może głupkiem klasowym...
    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

    Blog Mateuszka
  • zakladka 08.02.11, 11:26
    NIECH CIĘ REKA BOSKA BRONI przed
    Szczęśliwicką!
    I panem S. który jest tam pedagogiem!
    Misiasty zaliczył tam 6 lat edukacji warszawskiej-
    od strony intelektualnej ok, na jego poziomie ale to jest szkoła nastawiona na
    święty spokój i wykopywanie za mury problemów.
    Ja osobiscie mam traumę:) !
    Jeśli w tej twojej szkole są dzieci z takim stopniem upośledzenia-
    nie dawaj tam małego.
    Ja bym zostawiła faceta w przedszkolu i odroczyła obowiązek szkolny,
    bo "na chwilę" sensu specjalnej nie widzę.
    Poza tym prawny mechanizm kierowania do niej utrudnia przejście gdzie indziej.
    Ale poza wspomnianymi są w W-wie jeszce inne : na Różanej etc.





    --
    czterdziestkanaczeresni.blox.pl/html
  • szalicja 08.02.11, 11:36
    zakladka napisała:

    > NIECH CIĘ REKA BOSKA BRONI przed
    > Szczęśliwicką!
    > I panem S. który jest tam pedagogiem!
    > Misiasty zaliczył tam 6 lat edukacji warszawskiej-
    > od strony intelektualnej ok, na jego poziomie ale to jest szkoła nastawiona na
    > święty spokój i wykopywanie za mury problemów.
    > Ja osobiscie mam traumę:) !
    >
    O kurka! No właśnie...Bo to ludzie decydują o tym, czy miejsce jest fajne czy słabe...Jak personel jest kijowy i ma w dupie dzieciaki, to ja podziękuję. Ale chyba "synio" Cedosi chodzi na Szczęśliwicką? Tak mi się wydaje...
    Coraz bardziej, dzięki Waszym wypowiedziom, przekonuje mnie opcja odroczenia i kiblowania w przedszkolu...


    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

    Blog Mateuszka
  • iska2009 08.02.11, 11:39
    No ja tez podczytuje bloga Cedosi i tez mi sie tak wydaje - casus busika i buspasa pamietam dobrze :) Znam tez rodzicow zadowolonych z tej szkoly....
    no nic przejsc sie tam na pewno trzeba i zobaczyc wlasnym okiem jak to wyglada
  • zakladka 08.02.11, 13:24
    Misiasty przygodę ze Szczęśliwicką zakończył 6 no już prawie 7 lat temu.
    Jeśli od tego czasu zmieniła się dyrekcja-która była panią od w-fu,
    zmienił się pan psycholog, który jest w dzielnicy we wszystkich możliwych komisjach i
    wie lepiej od rodziców--do tego stopnia, ze diagnozy Misiastego podważał,
    zniknęły z pięter panie woźne ze szmatami
    a personel pedagogiczny przestał się bać wychylić
    to może to już inna szkoła:)
    No i nie było tam wtedy żadnej terapii.
    Ja do dziś mam przed oczyma wielką, tłustą panią K. która za włosy ciągnęła siedmiolatkę do
    toalety wrzeszcząc: jak ciek..wa matka nie umyła to ja cię umyję!

    --
    czterdziestkanaczeresni.blox.pl/html
  • iska2009 08.02.11, 14:12
    O raju, koszmar rzeczywiscie.
    Problem w tym, ze zostawiamy w przedszkolu/szkole dzieci majac zaufanie do kadry, a tam - bywa - dzieja sie rozne rzeczy, niestety nie wszystkie dzieci potrafia o tym powiedziec...
    No nic sprobuje sie tam wybrac, poogladac, porozmawiac...
  • aga_sama 08.02.11, 10:42
    Szalicja
    Chyba nie szkoła specjalna.
    Co z tego, że terapie. Dzieci uczą się przez cały czas, nie tylko na terapiach.
    Integracyjna z cieniem to dobry pomysł. Tylko jak będziesz robiła zaświadczenie o specjalnych potrzebach edukacyjnych, dopilnuj aby wpisano mu realizację tych potrzeb w szkole integracyjnej z cieniem.
    --
    zawodowo
  • szalicja 08.02.11, 10:52
    Aga_ wiem, pamiętam o tym zapisie. Wtedy chyba szkoła ma obowiązek takiego cienia zatrudnić. Lidkę muszę dopytać o tego cienia, bo ona ostatnio załatwiła. Ciekawa jestem tylko, kto za to płaci bo niby powinna szkoła z subwencji, ale wiadomo, jak to z tym jest...

    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

    Blog Mateuszka
  • iska2009 08.02.11, 11:13
    Ja wlasnie myslalam o tej szkole na Szczesliwickiej, Szalicja mam dokladnie te same dylematy, mlody jest za dobry do szkoly specjalnej i to opinia wielu osob, ktore z nim wspolpracuja, ale z drugiej strony male klasy, fachowa opieka, terapia...
    A szkola integracyjna, jak na moje matczyne oko na razie to za duze wyzwanie, czekanie tez ma swoje wady....kurcze nie wiem.
    Faktycznie jest tak, ze ze specjalnej szkoly nie ma juz mozliwosci przejscia do integracji?
    Zastanawiam sie jeszcze nad nauczaniem indywidualnym, z opcja, ze niektore przedmioty dziecko ma ze swoja klasa, ale nie podoba mi sie to odizolowanie dziecka od samego poczatku. To jest naprawde cholernie trudna decyzja, najgorsze, ze nie ma sie za bardzo do kogo zwrocic o pomoc, macie zaufanie do PPP?
  • szalicja 08.02.11, 11:20
    iska2009 napisała:

    >
    > Faktycznie jest tak, ze ze specjalnej szkoly nie ma juz mozliwosci przejscia do
    > integracji?

    Formalnie to nie ma problemu. Barierę stanowią ludzie...

    > Zastanawiam sie jeszcze nad nauczaniem indywidualnym, z opcja, ze niektore prze
    > dmioty dziecko ma ze swoja klasa, ale nie podoba mi sie to odizolowanie dziecka
    > od samego poczatku.

    No ewentualnie to częściowo indywidualne nauczanie nie jest głupie...ale tylko częściowo.

    > ie ma sie za bardzo do kogo zwrocic o pomoc, macie zaufanie do PPP?

    Nie macie...Najlepiej znasz dziecko Ty i jego terapeuci. U nas, jak u Was, oni sami nie wiedzą...


    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

    Blog Mateuszka
  • czarna_ida 08.02.11, 11:23
    ja zaufalam pedagogowi specjalnemu z przedszkola, Odroczymy zerowkę rok, wiem ze moze byc tak ze trafimy potem na dzieci rok i dwa lata mlodsze.. I zostawimy w tym przedszkolu..
    Tu bedzie mial i SI, logopedę, psychologa, rytmikę..i dodatkowe zajecie z wczesnego wspomagania w innym miejscu..
    Jesli pomoże to ja bede szczęsliwa.. Poza tym jedna rzecz zerowki, w wiekszosci funkcjonuja jako 5 godzinne, tak samo juz pierwsza klasa. Co potem ? Swietlica?
  • 1iwona1 08.02.11, 11:16
    szalicja napisała:

    > Aga_ wiem, pamiętam o tym zapisie. Wtedy chyba szkoła ma obowiązek takiego cien
    > ia zatrudnić. Lidkę muszę dopytać o tego cienia, bo ona ostatnio załatwiła. Cie
    > kawa jestem tylko, kto za to płaci bo niby powinna szkoła z subwencji, ale wiad
    > omo, jak to z tym jest...

    Szalicjo, jak dopytasz o cienia, bardzo proszę podziel się informacją na forum. Ja też przygotowuję się do batalii o cienia, i też chciałabym z subwencji, bo w przeciwnym wypadku nie stać mnie...
    Jeśli chodzi o dylemat ze szkołą, też uważam, że specjalna, którą opisałaś odpada.


    --
    pozdrawiam Iwona
  • kasia_de 08.02.11, 11:16
    Szalicja, myśmy wszystkie, siedzące dookoła, w sobotę starały Cię naprowadzić na to, żebyś z tej szkoły specjalnej zrezygnowała. Ale przecież nie powiemy wprost, skoro widzimy, ze jesteś mocno przekonana, nie? Konwenanse społeczne ;-)

    Moja sąsiadka, która pracuje w jednej ze szkół specjalnych w Warszawie, kazała mi kiedyś przysięgać, że nie zapiszę syna do takiej szkoły. To było jak Jacek miał ze 3 lata i zaczęło być widać pewne zachowania. Jej zdaniem, przepraszam jeśli urażę rodziców, którzy wybrali taką szkołę, są to szkoły dla maksymalnie zaburzonych dzieci lub dzieci z poważnym upośledzeniem. Cała reszta, która trafia tam (a są to nawet dzieci niezaburzone i z normalnym IQ, ale zaniedbane, z kiepskich środowisk) "ciągnie w dół". Pracownicy, choćby chcieli tym zdolniejszym pomóc się rozwijać intelektualnie, nie są w stanie tego robić, gdyż najwiecej uwagi muszą poświęcić tym bardzo zaburzonym.

    Nie wiem czy tak jest naprawdę, nie wiem, czy we wszystkich tego typu szkołach, ale sama myśl, że tak może być, odstręcza mnie od takich szkół.

    A tak przy okazji - zrobiłam małe zamieszanie w swojej wsi, dziś komisja edukacji działająca w radzie miasta ma zainicjować dyskusję na temat ilości miejsc integracyjnych w szkołach. Ciekawe do jakich wniosków dojdą :-)
  • szalicja 08.02.11, 11:22
    kasia_de napisała:

    > Szalicja, myśmy wszystkie, siedzące dookoła, w sobotę starały Cię naprowadzić n
    > a to, żebyś z tej szkoły specjalnej zrezygnowała. Ale przecież nie powiemy wpr
    > ost, skoro widzimy, ze jesteś mocno przekonana, nie? Konwenanse społeczne ;-)
    >
    Hehe, no wiem ;-D Dlatego wczoraj już zgodziłam się z mężem...

    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

    Blog Mateuszka
  • firella2 08.02.11, 11:26
    Szalicja a nauczanie indywidualne w szkole integracyjnej? W szkole mojego syna jest przynajmniej dwóch uczniów - jeden ZA z ogromną nadpobudliwością, drugi chyba autyzm, niezbyt wysoko funkcjonujący - oni mają lekcje indywidualne oczywiście w szkole + takie "lżejsze" zajęcia z całą klasą, typu wF, plastyka,informatyka itd. No fakt, to uczniowie starszych klas, ale chyba w młodszych też możnaby to tak zorganizować. Moim zdaniem to jakaś alternatywa dla tego "cienia".
    W życiu nie dałabym dziecka do szkoły specjalnej, jeśli tak jak piszesz jest w normie intelektualnej.
  • szalicja 08.02.11, 11:38
    Tak, tak. Nauczanie takie częściowo indywidualne to jest dobre rozwiązanie, jeśli nie będzie cienia, a ten łepek mały nie wyciszy się trochę jeszcze.
    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

    Blog Mateuszka
  • iska2009 08.02.11, 11:51
    Zakladka, a moglabys napisac cos wiecej o tej szkole na Szczesliwickiej? Kiedy Twoj syn tam chodzil? Z tego co slyszalam to tam sie jakis czas temu zmienila dyrekcja, moze to wplynelo na jakosc nauczania? Bylabym wdzieczna :) a no i o panu S. tez moze byc na priv jesli nie chcesz na forum.
  • zakladka 09.02.11, 08:57
    Ze szkoła na Szczęśliwickiej rozstałam się 6 lat temu, po podstawówce i mam nadzieję, że się tam wiele zmieniło.
    Wtedy to była po prostu normalna szkoła z częściowo niesympatyczna kadrą.
    Mówiąc normalna-mam na myśli, że dzieci miały się uczyć i być grzeczne.
    Nawet być grzeczne przede wszystkim.
    Od pilnowania były oprócz nauczycieli straszne panie woźne-każda miała na pietrze swoje biurko i tam siedziała pilnując w sposób mało sympatyczny, żeby dzieci nie biegały.
    Miałam wrażenie jakbym wchodziła do swojej tysiąclatki 30 lat temu:), jakby nic w edukacji się nie zmieniło, a szkoła to miejsce gdzie \wygodnie ma być przede wszystkim nauczycielom, żeby się nie zmęczyli.
    Terapii czy czegokolwiek tam wtedy nie było- oprócz gim. korekcyjnej:) i normalnych godzin rewalidacji z normalnych przedmiotów lekcyjnych- nazwałabym je wyrównawczymi.
    Znam co najmniej dwie panie, które odpowiednio po roku i dwóch zatrudnienia tam po prostu zrezygnowały, bo zawadzały skrzydłami o sufit.
    Te, z którymi Misiasty miał większość zajęć lekcyjnych były bardzo w porządku-
    ale wprost mówiły, że nic nei zmieniają bo nei chcą się wychylać.
    Pod hasłem: zmiana rozumiem np. obecność dywanu w sali lekcyjnej klaasy I -bo po co?
    W szkole dzieci maja siedzieć w ławkach, prawda?
    No to faworytami dyrekcji były panie nie stwarzające takich problemów i potrafiące wszelkimi środkami utrzymać dyscyplinę.
    Oznaczało to, że nie chodzimy do teatru, muzeum etc. bo to dodatkowe źródła kłopotów.
    Rodzic rozmawiający z pedagogiem poza godzinami wywiadówki był podejrzany-
    bo kto to widział, żeby czas zabierać, dowiadywać się?
    A zostawić dziecko i się nie wtrącać, my wiemy lepiej a nadgorliwy rodzic jest źródłem kłopotów.
    Jakakolwiek wątpliwość czy wymaganie było natychmiast użyte przeciwko tobie-
    przestałam się panu psychologowi przyznawać do problemów, bo ze wszystkiego co mówiłam
    wynikało mu, że nieodpowiednio wychowuję dziecko.
    Starsze jakoś mi wyszło, terapeutka bezpośrednia twierdziła, że jestem wystarczająco dobrą matką, inni też nie mieli zastrzeżeń do mojej osobowości, pracowałam z dziećmi niepełnosprawnymi w fundacji ale wszystko co złe było moją winą:)
    Wiem o przypadkach kiedy po usilnych staraniach pana S. dzieci pod byle pretekstem przenoszono do innych szkół, bo były trudniejsze i należałoby się napracować.
    Najlepiej aby dzieci miały w domu biednie a matki były nieporadne-wtedy tak, można było pomóc, pokazać dobre serce i rodzic wdzięcznym będąc nic nie mówił.

    Zastrzegam, że to było dawno.

    Poza tym naprawdę nie chciałabym aby odebrano ten wpis negatywnie.
    Bo ja jestem zwolenniczką szkół specjalnych. I średnio wierzę w integrację-bo działa ona przeważnie w ten sposób, że to ta słabsza jednostka ma się integrować- czyli równać w górę
    a nie społeczeństwo ma poznawać jej specyficzne potrzeby i je szanować.
    Uważam, że w przypadku mojego syna szkoła specjalna była właściwym miejscem edukacji-
    i nie należy tej ścieżki z góry odrzucać.
    Po prostu należy dokładnie to przemyśleć i mieć odwagę przyznania samemu przed sobą, że
    dziecko, no cóż "normalne" tak do końca nei jest i nie będzie.
    Przez te lata widziałam mnóstwo dzieci "spadów", które zaczynały edukację w masówkach
    a potem dopiero trafiały do specjalnej.
    Takie dziecko odgina się jak zdeptana trawa.
    Wreszcie jest rozumiane, wreszcie nikt się nie śmieje, wreszcie dostaje piątki i jest w czymś najlepsze. I ma czas bo nie musi ciągle trenować ponad siły aby dorównać rówieśnikom.

    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że właściwie nic specjalnie złego na tej Szczęśliwickiej się mojemu dziecku nie działo.
    Ja po prostu zmieniłam miasto, trafiłam do innej szkoły no i wtedy zobaczyłam jak fajnie, miło i przyjemnie może być w szkole specjalnej.

    --
    czterdziestkanaczeresni.blox.pl/html
  • gemmavera 08.02.11, 12:19
    U nas specjalna w ogóle nie była brana pod uwagę, bo dziecię intelektualnie rozwinięte jak najbardziej, od razu wiedziałam, że integracyjna.
    Ale na Twoim miejscu - bo rozumiem, że Twój syn jest w tzw. normie intelektualnej, ale jeszcze się do szkoły Twoim zdaniem nie nadaje - odroczyłabym szkołę, dała mu dodaotkowy rok, a potem posłała do integracyjnej.
    Przez ten rok ta szkoła ma szansę lepiej się rozwinąć, będziesz miała już opinie rodziców itd.

    --
    Mama's gonna make all of your nightmares come true
    Mama's gonna put all of her fears into you
    Mama's gonna keep you right here under her wing
  • iska2009 08.02.11, 13:22
    A znacie moze jakies sensowne integracyjne szkoly na Ochocie, Mokotowie, Srodmiesciu, Wlochach lub Ursusie? Ewentualnie jakies fajne przedszkole, ktore mozna z czystym sumieniem polecic i ktore prowadzi zerowke?
    Przepraszam Szalicja, ze sie tak podpielam pod Twoj watek, a jednoczesnie bardzo Ci dziekuje, ze zaczelas, bo ja spychalam troche ten problem, a mysle, ze warto juz sie zaczac przymierzac. W czwartek wybieram sie na konferencje na Elektoralna, podejrzewam bicie piany, ale chociaz zobacze jak taka szkola specjalna wyglada.
  • czarna_ida 08.02.11, 13:34
    My mamy pod W-wa :-)
    To nie tak ze wszystkie są zle, tak samo szkoly specjalne, po prostu trafia sie na nieodpowiednich pedagogów.. Chocby mowienie do dziecka uposledzonego '' debilu''. Osoba - pedagog specjalny.. To tak samo jak nie wszyscy lekarze są dobrzy, ludzcy, zyczliwi..
    Czy wogole ludzie powinni byc tacy a nie inni, a nie są.. Moze być najlepsza szkola, szpital, ale to ludzie kadra tam tworzy klimat, a nie sluzbisci, ktorym wydaje sie ze są rowni wojewodzie..
    Ot tak po prostu.. I od nas zalezy czy taki pan S czy X, bedzie pracowal..
  • szalicja 08.02.11, 14:49
    iska2009 napisała:

    > Przepraszam Szalicja, ze sie tak podpielam pod Twoj watek, a jednoczesnie bardz
    > o Ci dziekuje, ze zaczelas, bo ja spychalam troche ten problem, a mysle, ze war
    > to juz sie zaczac przymierzac.

    Luzik ;-) W sumie całe tu mnóstwo dzieciaków w podobnym wieku...Ja dziękuję dziewczynom i chłopakom :-D za taki odzew w tym wątku...


    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

    Blog Mateuszka
  • szalicja 08.02.11, 14:57
    Kto wie? Trzeba iść do PPP? W naszym przypadku na Narbutta?
    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

    Blog Mateuszka
  • madziulec 08.02.11, 15:07
    O odroczenie obowiazku szkolnego wnioskujesz do PPP.
    oskko.edu.pl/forum/watek.php?w=24232 - tu masz to dokłądniej opisane. Mysle, ze na tyle, by wyjasnic
    --
    Specjalnie dają policjanótw na fora redakcyjne, żeby uczestnicy uciekali w popłochu, zakładali duplikaty i tym samym ilość forów na gazecie wzrasta dwukrotnie. Są zmyślniejsi niż ci się wydaje.
  • perlai 08.02.11, 20:31
    szalicja, moim skromnym zdaniem, równaj w górę:) zapomnij o szkole specjalnej.
    my też stoimy przed dylematem wyboru szkołu, choć w przyszłym roku mała zerówkę spędzi jeszcze w swoim przedszkolu. z małą jest już właściwie jeden problem: nadal nie mówi.
    w kwestiach edukacyjnych opieramy się na opinii psychologa, która zna ją prawie od urodzenia i śledzi jej rozwój. co roku pani psycholog przeprowadza z małą testy, ze mną wywiad, dorzuca swoje obserwacje i opiniuje. właśnie w tym miesiącu jesteśmy w trakcie sporządzania kolejnej opinii i jestem bardzo ciekawa. w zeszłym roku psycholog wspominała o możliwości odroczenia małej tylko nie miała zdania, na którym etapie.

    --
    gg: 3144791
    la vida es un carnaval
  • bambo113 08.02.11, 21:01
    A czy ktoś może poleić szkołę specjalną , czy zdania są raczej na nie .Może jest dziecko , które właśnie w szkole specjalnej zrobiło postępy , ?
    Może ktoś zna szkołę na Białobrzeskiej ?
  • muminkowa 08.02.11, 21:41
    Skoro biezesz pod uwage szkołę na Tarchomińskiej to pewnie jesteś z prawobrzeżnej Warszawy. Może zainteresuje Cię ta szkoła szkolawspierania.edu.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1

    głównie dla dzieci z problemami ADHD i lekkim opóźnieniem. Nigdy tam nie byłam, oferta na stronie wydaje się sensowna, może warto się nią zainteresować.
  • szalicja 08.02.11, 21:59
    bambo113 napisał:

    > A czy ktoś może poleić szkołę specjalną , czy zdania są raczej na nie .Może je
    > st dziecko , które właśnie w szkole specjalnej zrobiło postępy , ?
    > Może ktoś zna szkołę na Białobrzeskiej ?

    Pewnie chodzi Ci o Tarchomińską? Dla mnie to świetna szkoła...Młody chodzi tam na WW, mamy stamtąd terapeutów prywatnie. Robi bardzo dobre wrażenie a ludzie są genialni. Ja polecam tą szkołę...
    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

    Blog Mateuszka
  • journalist 09.02.11, 10:01
    No nie wytrzymałam i po baaardzo długim czasie nie pisania na forum postanowiłam się odezwać. Przede wszystkim proszę wszystkie tu mamy o nie obrażanie się, bo mój post będzie bardzo bezpośredni. Otóż diagnozując dziecko w kierunku Zespołu Aspergera pewnie wiecie, że nigdy nie otrzymałoby tej diagnozy, gdyby nie było w normie intelektualnej. Diagnozowanie dzieci poniżej tej normy jest błędem psychiatry w sztuce.
    Skazywanie dziecka na szkołę specjalną (bo ja to tak rozumiem: skazywanie) jest niestety podyktowane najczęściej wygodą rodziców. Rodzicom być może nie chce się podejmować wysiłku w stosunku do dziecka (koszmarne wożenie na terapie, płacenie za nie etc.). Wolą więc obowiązek ten przerzucić na szkołę. Proszę się dalej nie obrażać, ale spojrzeć prawdzie w oczy. O jakich tu kloszach mowa??? To są Wasze dzieci (to do mam, które rozważają szkołę specjalną), i nigdy lat zaprzepaszczonych w szkole specjalnej nikt dziecku nie zwróci. Poza tym szkoła specjalna stawia absolutną blokadę do zdobywania wykształcenia wyżej. Można je zdobywać w linii równoległej. To bardzo wygodne i fajne, jak szkoła ma u siebie SI, logopedę, reedukatora, moze jeszcze byłoby dobrze gdyby fundowała terapię grupową i niuniała z dzieckiem tak, aby broń Boże nie spotkała je krzywda. Dzieci prawidłowo zdiagnozowane w kierunku AS nie są szkolnymi parterami dla dzieciaków z upośledzeniem, bo ich upośledzenie tkwi gdzie indziej. Muszą stawiać czoło wyzwaniom społecznym właściwym grupie rówieśniczej NT.
    Ja dowiedziałam się o diagnozie syna, gdy był w zasadzie na początku drugiej klasy SP. W pewnym sensie dziękuję za to Bogu. Dlatego, że posłałam go do zwyczajnej szkoły, bez integracji, z 25 dzieci w klasie. Syn chodził do zerówki przedszkolnej, już wówczas nauczyciele zwracali uwagę, że coś jest nie tak, ale po badaniach psychologicznych orzeczono, że dziecko jest gotowe by pójść do pierwszej klasy. Ale badanie takiej dojrzałości trzeba zrobic, nikt za nas go nie wykona.
    Do dziś syn nie chodzi do szkoły integracyjnej, co zostało okupione naszym heroicznym wysiłkiem (wożenie na terapie po Warszawie, kto tu mieszka zna bol kilometrów, płacenie za nie - kolejny ból, czytajcie: zadłużanie się po uszy, bo to trochę kosztuje), neuropsychologiczne diagnozy w kierunku zaburzeń koncentracji (tez kosztują) itp.
    Ciężko wywalczyć od szkoły to, co szkoła (zwykła, publiczna - tak, tak) powinna i ma w obowiązku zapewnić dziecku. Ale nie jest to niemożliwe i naprawdę się da. Wystarczy chcieć. Trzeba jednak poświęcić kawałek swojego życia. Stanąć mu naprzeciw, a nie schować się pod klosz. Stracić nerwy, bez przerwy rozmawiać z nauczycielami, uczyć ich, przynosić stosowne materiały, prosić, żądać, złościć się, płakać po nocach, wpadać w depresję, mieć głupie myśli. Ale trwać przy swoim. Po to, by dziecko miało szansę poradzić sobie w życiu wśród tych NT (a i wśród nich nie brakuje dziwaków, agresorów, mało inteligentnych, o nieładnych cechach osobowościowych, nie piszę tu o dzieciach zaniedbanych, w trudnej sytuacji rodzinnej i materialnej).
    Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego potrafi w szkole być tylko papierem, który jest albo go nie ma. Ale wbrew pozorom to od rodziców zależy najwięcej.
    Stan na dziś: szkoła syna zobaczyła mój potworny wysiłek w dążeniu by dziecku, mądremu dziecku, zapewnić prawidłową, dobrą edukację. Nie prywatna szkoła, lecz zwykła. Nauczyciele podejmują wysiłek by się NAUCZYĆ pracy z takim dzieckiem, tolerować jego inność i uczyć tego jego rówieśników, chodzą na szkolenia, sami szukają materiałów dydaktycznych, słuchają rodzica, zapisują na kartkach nieznane im terminy i to, co jeszcze mogą zrobić dla lepszego funkcjonowania dzieciaka, monitorują jego postępy, piszą, jakie są ich oczekiwania od dziecka na lekcjach. Powstał więc cały system indywidualnego programu edukacyjnego (nie mylić z indywidualnym tokiem nauczania), który należy się każdemu dziecku z AS w publicznej szkole. Tak,by chodziło na wszystkie lekcje z rówieśnikami, bo w ITN tych godzin jest o wiele mniej i dziecko na tym jedynie traci.
    Oczywiście nie obyło się bez awantur z dyrekcją, tyrad pod adresem moim jako matki etc. To wszystko jest wpisane w ten wysiłek. A ze mnie chyba twarda sztuka, choc swoją cenę (głównie zawodową) za to zapłaciłam (na szczęście nadal pozostaję w związku z moim mężem :)
    Nie rezygnujcie proszę, żeby mieć spokój, jakkolwiek pojęty: spokój dziecka, czy własny spokój. Bo ten spokój odbije się echem na całym życiu Waszych dzieci, a potem Waszym. A czasu się nie wróci. Pozdrawiam serdecznie - j.
  • kasia_de 09.02.11, 10:09
    zgadzam się z Tobą jak najbardziej

    i mam pytanie, off top, czy możesz to rozwinąć? "neuropsychologiczne diagnozy w kierunku zaburzeń koncentracji"
  • szalicja 09.02.11, 10:21
    To pewnie w sumie do nie skierowany ten post? Nie obrażam się wcale...Ujęłaś sedno...Ta szkoła miała być dla mnie, bo JA się boję puścić go do zwyczajniej szkoły wiedząc, jak dzieciaki z tylko ADHD są szkalowane...Boję się tego, że nie dam rady walczyć o niego jak np. Ty. Mnie łatwo jest przegadać niestety... I ten "klosz" to również miał być dla mnie. Ja już wiem, że taka szkolą zamyka się dalszą ścieżkę edukacji, wiem...Ale uwierz mi, że byłam przekonana, że robię dobrze, że będzie tam zrozumiany, szanowany...Tu ciągle musimy kierować się intuicją, czasem ona zawodzi...Przecież dopiero się tego uczę.
    Mój bombel nie jest aspie. Funkcjonuje na pewno dużo słabiej niż Twój syn w tym wieku. Mój ma autyzm, opóźnienie psycho-ruchowe, opóźnienie mowy. Jest dość trudny, ale bardzo inteligentny.
  • journalist 09.02.11, 13:31
    Badanie neuropsychologiczne to kilka testów, którymi bada się dziecko (w zaleznosci od wieku sa to rozne testy), majace sprawdzic, jakie jest podloze zaburzen koncentracji uwagi. To badanie pozwala sprecyzowac, czy nieprawidlowosci w obrebie funkcji uwagi wiaza sie i maja podloze w zaburzeniu typu AS czy tez moze ADHD, poniewaz czesto sie zdarza, ze dzieci ze spektrum autyzmu dostaja jeszcze w prezencie deficyt uwagi, ale wciaz jeszcze nie diagnozuje sie obu zaburzen jednoczesnie. Badane jest tempo pracy, jej natezenie, czy dziecko jest przy tym np. meczliwe, a jesli tak to dowiemy sie, z jakiej przyczyny. Jaka ma zdolnosc przerzucania uwagi (podstawa pracy w szkole). Badanie to moze tez wylapac mikrouszkodzenia mozgu. To tak w skrocie. Jest to bardzo dobry sposob na dowiedzenie sie szczegolow o funkcjonowaniu dziecka i jak temu zaradzic. Mysmy przeprowadzili takie badanie u p. Magdaleny Witkowskiej, ktora przyjmuje w CBT (obecnie przy ul. Wolodyjowskiego 74), ale oczywiscie zrobilismy to za zaleceniem psychiatry. Zaplacilam, oplacilo sie, jest dla szkoly informacja i dla nas, jak nalezy dziecku pomagac.
    Szalicjo, poprzedni moj post to byl post ogolny, ale ciesze sie, ze wzielas go sobie do serca. Nie daj sie przegadac. Nie daj sie strachowi, obawom, ze dziecko bedzie szkalowane (i tak bedzie czasami, zdrowe dzieci tez bywaja), ale Twoje dziecko od malego musi sie uczyc walczyc, a Ty musisz mu w tym pomoc. I czasem walczyc po jego stronie, a czasem po przeciwnej. Jak Twoj syn juz nauczy sie walczyc, bedzie szanowany. Nie musi byc rozumiany przez wszystkich. Przeciez nikt z z nas nie jest. I o to wlasnie chodzi, zeby sie pieknie roznic. Pozdrawiam - j.
  • zakladka 09.02.11, 13:24
    Ja się zrewanżuję:
    nie obrażaj się:)))))))

    Bardzo wygodnie jest taki post napisać z pozycji Warszawki.
    Ale nie wszystkie niestety mamy to szczęście tam mieszkać.

    >
    > Skazywanie dziecka na szkołę specjalną (bo ja to tak rozumiem: skazywanie) jest
    > niestety podyktowane najczęściej wygodą rodziców.
    Rodzicom być może nie chce s
    > ię podejmować wysiłku w stosunku do dziecka (koszmarne wożenie na terapie, płac
    > enie za nie etc.). Wolą więc obowiązek ten przerzucić na szkołę. Proszę się dal
    > ej nie obrażać, ale spojrzeć prawdzie w oczy. O jakich tu kloszach mowa??? To s
    > ą Wasze dzieci (to do mam, które rozważają szkołę specjalną), i nigdy lat zaprz
    > epaszczonych w szkole specjalnej nikt dziecku nie zwróci.

    No to znarnowałam jedno życie.
    Z wygody.
    I głupoty w dodatku.
    Bo w mojej szkole specjalnej nie ma terapii.

    Poza tym szkoła specj> alna stawia absolutną blokadę do zdobywania wykształcenia wyżej. Można je zdoby
    > wać w linii równoległej.
    Głupstwa pleciesz moja pani.
    Mój syn w tym roku kończy szkołę zawodową.
    Pójdzie do liceum.
    Jak Bóg da i sprosta, to zda normalną państwową maturę.
    Która absolutnie niczym nie będzie różniła się od twojej, jeśli ją posiadasz.
    Jeśli nie podoła to trudno-ma w ręku fach.

    To bardzo wygodne i fajne, jak szkoła ma u siebie SI,
    > logopedę, reedukatora, moze jeszcze byłoby dobrze gdyby fundowała terapię grupo
    > wą i niuniała z dzieckiem tak, aby broń Boże nie spotkała je krzywda. Dzieci pr
    > awidłowo zdiagnozowane w kierunku AS nie są szkolnymi parterami dla dzieciaków
    > z upośledzeniem, bo ich upośledzenie tkwi gdzie indziej. Muszą stawiać czoło wy
    > zwaniom społecznym właściwym grupie rówieśniczej NT.

    Nie bardzo wiem, czym wyzwania grupy rówieśniczej NT różnią się od wyzwań grupy rówieśniczej z upośledzeniem w stopniu lekkim.
    Z obserwacji: prawie niczym.
    prawie oznacza: jest trudniej niż w NT.

    > Do dziś syn nie chodzi do szkoły integracyjnej, co zostało okupione naszym hero
    > icznym wysiłkiem (wożenie na terapie po Warszawie, kto tu mieszka zna bol kilom
    > etrów, płacenie za nie - kolejny ból, czytajcie: zadłużanie się po uszy, bo to
    > trochę kosztuje), neuropsychologiczne diagnozy w kierunku zaburzeń koncentracji
    > (tez kosztują) itp.
    > Ciężko wywalczyć od szkoły to, co szkoła (zwykła, publiczna - tak, tak) powinna
    > i ma w obowiązku zapewnić dziecku. Ale nie jest to niemożliwe i naprawdę się d
    > a. Wystarczy chcieć. Trzeba jednak poświęcić kawałek swojego życia. Stanąć mu n
    > aprzeciw, a nie schować się pod klosz. Stracić nerwy, bez przerwy rozmawiać z n
    > auczycielami, uczyć ich, przynosić stosowne materiały, prosić, żądać, złościć s
    > ię, płakać po nocach, wpadać w depresję, mieć głupie myśli. Ale trwać przy swoi
    > m. Po to, by dziecko miało szansę poradzić sobie w życiu wśród tych NT (a i wśr
    > ód nich nie brakuje dziwaków, agresorów, mało inteligentnych, o nieładnych cech
    > ach osobowościowych, nie piszę tu o dzieciach zaniedbanych, w trudnej sytuacji
    > rodzinnej i materialnej).
    > Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego potrafi w szkole być tylko papie
    > rem, który jest albo go nie ma. Ale wbrew pozorom to od rodziców zależy najwięc
    > ej.

    Stawiam ci wirtualny pomnik, możesz służyć za wzór heroizmu.
    Ale pozwól wybrać każdemu swoją drogę.
    Niestety niektóre matki pewni i tak zrobią dla swoich dzieci tyle ile mogą.
    Bo mogą zarobić tyle ile mogą i mają ograniczoną zdolność kredytową:)
    Bo mieszkają tam gdzie mieszkają.
    Bo wreszcie mimo swoich starań mają dzieci jakie mają-
    i może się tak zdarzyć, że takie wyrównywane na siłę i kształcone
    dziecko po prostu nie sprosta. A jeśli to będzie bardzo nieszczęśliwym dzieckiem
    a w konsekwencji nieszczęśliwym dorosłym.

  • madziulec 09.02.11, 13:34
    A ja wlasciwie podsumuje:

    Czy nie boimy sie stygmatu pt: szkola specjalna???
    Bo przeciez szkola integracyjna / z oddzialami to wcale nei znaczy ze z dzieckiem cos jest nei halo. Do takiej szkoly chodzi mnostwo dzieci zdrowych, sparwnych itp.
    Ale my, co napisalam wczesniej chcemy sobei udowodnic, ze przeciez nasze dziecko jest ok.
    Teraz pytanie: czy konkretne dziecko (nie jest to pytanie Szalicjo w Twoja strone) nadaje sie do szkoly integracyjnej.
    I nie badzmy wredni i nie odpowiadajmy w stylu: oni musza tam sobie poradzic, od tego sa. Bo jest to roszczeniowa i egoistyczna postawa.

    I tyle w temacie.
    --
    Specjalnie dają policjanótw na fora redakcyjne, żeby uczestnicy uciekali w popłochu, zakładali duplikaty i tym samym ilość forów na gazecie wzrasta dwukrotnie. Są zmyślniejsi niż ci się wydaje.
  • zakladka 09.02.11, 13:41
    Magdaleno, mam wyjątkową przyjemność zgodzić się z tobą,
    z każdym słowem twojego postu.
    I uważam, że powinnyśmy to uczcić wirtualnym drinkiem,
    bo nei często nam się to zdarza, prawda?:))))))
    --
    czterdziestkanaczeresni.blox.pl/html
  • madziulec 10.02.11, 10:39
    To kiedy pijemy i co???;P
    --
    Specjalnie dają policjanótw na fora redakcyjne, żeby uczestnicy uciekali w popłochu, zakładali duplikaty i tym samym ilość forów na gazecie wzrasta dwukrotnie. Są zmyślniejsi niż ci się wydaje.
  • brolek 10.02.11, 19:14
    madziulec napisała:

    > Teraz pytanie: czy konkretne dziecko (nie jest to pytanie Szalicjo w Twoja stro
    > ne) nadaje sie do szkoly integracyjnej.
    > I nie badzmy wredni i nie odpowiadajmy w stylu: oni musza tam sobie poradzic, o
    > d tego sa. Bo jest to roszczeniowa i egoistyczna postawa.

    Nie to jest postawa rodzica świadomego praw swojego dziecka i obowiązków szkoły.
  • journalist 09.02.11, 13:46
    Za wirtualny pomnik dziekuje. Polecam sie.
    Mieszkam w Warszawie od niedlugiego czasu. Za miastem nie przepadam, warszawka nie jestem i z pozycji warszawki nie pisze. Nie mam az tak wielu kompleksow by znalezc sie w gronie warszawki. Wyjechalam z miasta ktore dalo mi poczucie wlasnej wartosci.
    Uwazam, ze ryzyko sie oplaca. Bo jesli minimum zakladasz to tyle samo dostaniesz. Sa takie chwile, kiedy nic nie cofnie podejmowanych decyzji, i nie ma ich co zalowac, trzeba isc do przodu. Nie zalujesz, i to najwazniejsze. Zycze powodzenia Twojemu synowi. I Tobie oczywiscie. Mimo warszawki (a osobistych wycieczek nie znosze i nie bedzie wiec z mojej strony w tym temacie kontynuacji). Pozdrawiam - j.
  • mamaalka78 09.02.11, 09:41
    Z tego co wiem dobre opinie ma szkoła na ul.Bruna, niedaleko pól mokotowskich. Może warto się zainteresować. Ja swego czasu brałam ją pod uwagę, ale zrezygnowałam z racji dojazdów. Młody od września chodzi do zerówki na Bartniczą i jestem z wyboru szkoły zadowolona. Ale to też kwestia nie samej szkoły, tylko tego, do kogo dziecko trafi. Bo może być świetny nauczyciel w kiepskiej szkole i odwrotnie.
    Co do Szczęśliwickiej, to wiem, że faktycznie kiedyś nie było tam zbyt fajnie, moja koleżanka zrezygnowała z pracy w tej szkole, ale od 2-3 lat jest podobno nowa dyrekcja i generalny trend tej szkoły do zajmowania się dziećmi autystycznymi. Może coś się zmieniło?
  • marzena123marzena 09.02.11, 09:52
    Witaj Szalicjo. Wiem jak jesteś rozdarta, bo sama przed chwila to przeżywałam. W orzeczeniu z ppp masz do integracyjnej. Więc oddanie dziecka do specjalnej byłoby wielkim nieporozumieniem. Pomysł pozostawienia w przedszkolu jeszcze rok jest ok. Piszesz,że jest opóźniony intelektualnie a później że nie jest upośledzony, czyli rozumiem,że ma wolne tempo pracy, nie skupia uwagi itp.Ma problemy z zachowaniem, czyli trudno będzie personelowi. Należałoby szukać placówki przyjaznej dzieciom z zaburzeniami zachowania(integracyjnej lub nawet szkoły zwykłej z małymi klasami). Warto przed zapisaniem, udać się tam z dzieckiem na rozmowę ze szkolnym pedagogiem lub dyr. szkoły i zobaczyć co proponują. Gdyby dostał cienia ,byłoby super, musisz mieć taki zapis w orzeczeniu z ppp. Płaci za niego gmina. W rzeczywistości u nas (ja chciałam cienia) to w poradni popatrzono na mnie jakbym z księżyca spadła , kiedy podparłam się przepisami, że jest taka funkcja to w końcu kierowano mi dziecko do szkoły specjalnej. Z całym szacunkiem do szkół specjalnych one są dobre ale znów nie dla wszystkich dzieci. Nie licz na to,że syn po takiej szkole pójdzie kształcić się do liceum albo wróci do integracyjnej. Takiego powrotu nie ma. Odwrotnie zawsze. Nawet w czasie roku szkolnego. Jeśli nie udałoby Ci się załatwić cienia a w klasie będą problemy, na tyle,że będzie bardzo przeszkadzał klasie i sobie w nauce, dobrym rozwiązaniem jest nauczanie indywidualne w szkole integracyjnej , na terenie szkoły z możliwością kontaktu z klasą( czyli chodzi na lekcje na wybrane przedmioty typu, plastyka, muzyka, wf itp). Jeśli chodzi o zajęcia rewalidacyjne w szkole są takie jakie są możliwości szkoły, według zaleceń ppp (2 godz w tyg).Jeśli mały poszedłby na indywidualne rewalidacja nie przysługuje, w zerówce jest 5 godz. lekcyjnych w tygodniu w nauczaniu indywidualnym. Obecnie w zerówce jest taki program, że spoko opanuje nawet jak wolniej pracuje. Jeśli jest gabinet do SI a nie ma fachowca do prowadzenia tych zajęć, może zwróciłabyś się do mops o usługi SUO( wtedy częściowo płacisz, częściowo MOPS w zależności od dochodów) i za zgodą szkoły mógłby mieć te zajęcia w szkole. Jeszcze raz specjalna NIE ( zakładam ,że jest norma intelektualna).Powodzenia w trafnym wyborze.
  • szalicja 09.02.11, 10:32
    No już, macie wszyscy rację. Dzięki za tyle cennych uwag czy wskazówek.
    Marzenna...Mati w sumie ma w diagnozie umiarkowane opóźnienie emocjonalne oraz po prostu opóźnienie psycho-ruchowe bez określenia jego głębokości. W skrócie jest bystry, łapie wszystko, czasem bardzo zaskakuje, ale jest bardzo nadpobudliwy, ma trudności z koncentracją i duże problemy z podporządkowaniem się...a może inaczej - to nauczyciele mają problem, aby ich słuchał. Mati chodzi jak w zegarku przy mężczyznach,kobiety muszą się przy nim często "nagimnastykować". Ostatnio miał duży progres, znacznie podwyższył sobie poprzeczkę...ale wiem, że w szkole integracyjnej jak i w przedszkolu, będzie ogromy problem, aby uczestniczył w zajęciach.
    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

    Blog Mateuszka
  • brolek 09.02.11, 11:12
    marzena123marzena napisała:
    > Gdyby dostał cienia ,byłoby super, musisz mieć taki zapis w orzeczeniu z ppp. Płaci za niego
    > gmina.

    Niestety tylko w nielicznych przypadkach udaje się to przeforsować. Najczęściej płacisz sama.

    > czyli chodzi na lekcje na wybrane przedmioty typu, plastyka
    > , muzyka, wf itp

    W przypadku dziecka w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym nie należy stawiać takiego ograniczenia, bo po pierwsze na tym etapie nie powinno być nauczania przedmiotowego lecz zintegrowane (czyli, ze zgodnie z matodyką i przepisami oświatowymi dzieci wogóle nie powinny mieć czegoś takiego jak osobna lekcja plastyki), a po drugie naszym celem jast wlączenie dziecka w normalny tryb edukacji (temu ma służyć nauczanie indywidualne z włączeniem do klasy) musi mieć więc okazję do nabywania różnorodnych doświadczeń - powinien móc uczestniczyć w różnych zajęciach, stopniowo "uczyć się jak być uczniem".
    W przypadku dzieci ze spektrum autyzmu nauczanie indywidualne ma sens wtedy, kiedy dziecko ma trudności związane ze skorzystaniem (w sensie edukacyjnym) z nauki w grupie (potrzebuje pracy indywidualnej), ale poza nauczaniem indywidualnym ma możliwość bycia z klasą codziennie, w dość dużym wymiarze (np. 2-3h), ponieważ jego największe deficyty są związane z funkcjodowaniem w grupie. Nie nauczymy dziecka funkcjonować w społeczeństwie izolując go od grupy rówieśniczej.

    > Jeśli chodzi o zajęcia rewalidacyjne w szkole są takie jakie
    > są możliwości szkoły, według zaleceń ppp (2 godz w tyg).Jeśli mały poszedłby n
    > a indywidualne rewalidacja nie przysługuje, w zerówce jest 5 godz. lekcyjnych w
    > tygodniu w nauczaniu indywidualnym.

    Nie wiem skąd masz takie informacje. Z tego co wiem, to jedno drugiemu nie przeszkadza. Dziecko które jest na nauczaniu indywidualnym również dodatkowo ma prawo do godzin rewalidacyjnych (niezależnie ood ilości godzin naucz. indywidualnego).
    2h rewalidacyjne to określona minimalna liczba godzin. Jeśli jest taka potrzeba można, a nawet należy starać się o więcej.

    Co do szkoły specjalnej - traktowałabym to jako ostateczność.
    Uważam, ze dziecko w normie intelektualnej nie powinno chodzić do szkoły z założenia przeznaczonej dla dzieci z upośledzeniem umysłowym. Dzieci z upośledzeniem w stopniu umiarkowanym realizują inną podstawę programową.
    W całej Warszawie nie ma ani jednej klasy dla dzieci z autyzmem w normie intelektualnej, a mogą być takie tworzone (niektórym dzieciom byłyby też potrzebne).
  • iska2009 09.02.11, 11:40
    brolek napisała:
    > W całej Warszawie nie ma ani jednej klasy dla dzieci z autyzmem w normie intele
    > ktualnej, a mogą być takie tworzone (niektórym dzieciom byłyby też potrzebne).

    No wlasnie ujelas sedno sprawy, mysle, ze takie dzieciaki jak moje czy Szalicji mialyby szanse odnalezc sie w takiej klasie/szkole.

    Ja rowniez dziekuje bardzo za wszystkie wpisy i rady :)
  • marzena123marzena 10.02.11, 10:14
    Ja napisałam jak funkcjonuje nasza szkoła integracyjna, być może w innych jest więcej zajęć. U nas jeśli dziecko ma indywidualne trudno "wydębić" jeszcze 2-3h w klasie. Indywidualne to indywidualne, umywa się ręce. Chodzenie do klasy na określone przedmioty dot. rzeczywiście starszych klas od kl. IV, ale w zerówce też mają program, gdzie część zajęć to wf, zabawy na dywanie a część typowo w ławce i nauka. Ideałem byłoby by chodził do klasy. No bo gdzie ma się uczyć treningu społecznego, a będzie żył w społeczeństwie. Na starcie chyba warto tak zrobić. Indywidualne to już wtedy gdy sobie nie radzi z materiałem. Kiedy zasady funkcjonowania w klasie go przerosną. Nie powinno dojść do sytuacji, że cierpi z powodu tego, że został odrzucony ze względu na swoje zachowanie, czuje się gorszy itp. Czasami szkoła ze względu na zachowanie stara się sama wysłać dziecko na indywidualne. U nas w klasie jest dwoje dzieci z ZA. Nie zazdroszczę paniom. Jest jeszcze kilkoro niepełnosprawnych. Naprawdę panie muszą się gimnastykować ale się starają. Właśnie powinny być szkoły dla autystów i ZA, gdzie uczy się normalnym programem a jednocześnie uspołecznia dzieci i pracuje nad odpowiednim zachowaniem, gdzie kadry pedagogicznej takie zachowanie nie dziwi, wiedzą jak do tego podejść; ale rzeczywistość jest jaka jest.
  • madziulec 10.02.11, 10:43
    Do jasnej cholery, ze tak napisze.
    A skad te bidne kobity maja wiedziec jak postepowac z takimi dziecmi jak nasze????

    Moje dziecko chodzi do przedszkola i po raz kolejny powiem, ze jestem bardzo zadowolona. Co z tego?
    W tym przedszkolu to pierwsze dziecko z ZA, z autyzmem mieli dzieci chyba 2 po pol roku, bo dzieci nie nadawaly sie, do tego wlasnie jak pisalam otworzyli przedszkole dla dzieci z autyzmem.
    Na moim dziecku tak naprawde te panie wszystkie ucza sie postepowania, wypracowuja jakies metody, standardy postepowan.
    Taka prawda. I wiem to ja i wiedza to one.

    Jak wiec, przy calej niewiedzy o ZA, o autyzmie, w koncu tyle jest niewiadomych ja moge wymagac, by w przedszkolu znali metode wychowywania mojego dziecka???
    Metode, ktorej ja nawet nei znam????
    --
    Specjalnie dają policjanótw na fora redakcyjne, żeby uczestnicy uciekali w popłochu, zakładali duplikaty i tym samym ilość forów na gazecie wzrasta dwukrotnie. Są zmyślniejsi niż ci się wydaje.
  • bambo113 10.02.11, 11:52
    Nie chodzi mi oszkołę na Tarchomińskiej . Szukałam szkoły , która prowadzi zajęcia z alternatywnych sposobów porozumiewania się np. gesty , piktogramy , Acc .
    Mój syn ma autyzm , lat 10 i wiosną tamtego roku zaczął wyzażnie mówić krótkie wyrazy , terza mówi wyrażnie np trzysylabowe , bardzo wspomaga się właśnie obrazkami itp. A szkole jest bardzo krótko ma Ni , myślę , że gdyby był w szkole dłużej miał zajęcia ze wspomagania mowy , to jego postępy byłyby szybsze , a w miejscu gdzie mieszkam znależć terapeutę mowy - nie możliwe . W szkole na Białobrzeskiej współpracują ze stowarzyszeniem mówić bez słów , dlatego ta szkoła mnie zaineresowała .
  • zakladka 10.02.11, 13:05
    bambo113 napisał:

    > Nie chodzi mi oszkołę na Tarchomińskiej . Szukałam szkoły , która prowadzi zaję
    > cia z alternatywnych sposobów porozumiewania się np. gesty , piktogramy , Acc .
    >
    > Mój syn ma autyzm , lat 10 i wiosną tamtego roku zaczął wyzażnie mówić krótkie
    > wyrazy , terza mówi wyrażnie np trzysylabowe , bardzo wspomaga się właśnie obr
    > azkami itp. A szkole jest bardzo krótko ma Ni , myślę , że gdyby był w szkole d
    > łużej miał zajęcia ze wspomagania mowy , to jego postępy byłyby szybsze , a w m
    > iejscu gdzie mieszkam znależć terapeutę mowy - nie możliwe . W szkole na Białob
    > rzeskiej współpracują ze stowarzyszeniem mówić bez słów , dlatego ta szkoła mni
    > e zaineresowała .

    Dawno temu znajoma dziewczynka z takimi potrzebami chodziła do szkoły na Głogowej.
    Czy ta szkoła jest nadal nie wiem, bo już w Wawie nie mieszkam.
    A te piktogramy etc. - to szkoła na Radomskiej.
  • rauxa 10.02.11, 11:55
    dopisze się z moja dotychczasowa historia edukacji:

    wybraliśmy szkole powszechna, 26 dzieci w klasie, robiliśmy diagnozę już po zapisaniu czyli szkoła nic o autyzmie nie wiedziała (my tez zresztą)
    syn będzie miał 4 lata w maju, obowiązek szkolny jest tutaj od 3 roku życia - dzieciaki zaczynają naukę przedszkolna w wieku 3 lat i maja ta sama grupę dzieci do 18 roku życia - zmieniają się tylko wychowawcy co około 3 lata.

    Początki bardzo trudne - powiadomienie o diagnozie, opór szkoły, ich strach, niewiedza, nasz strach, szok po diagnozie etc etc, szkoła półprywatna o bardzo dobrej opinii - dobry poziom edukacyjny,

    Odbyliśmy kilkanaście rozmów z poradnia psychologiczna która kieruje dzieci do szkol specjalnych, normalnych etc, kilkanaście rozmów z dyrekcja szkoły, wychowawczynia, zapłaciliśmy naszej psycholożce żeby odbyła wizyty w szkole, dala im swoje wytyczne o edukacji, opinie psychologa, program pracy,
    terapeutka która pracuje z Mikołajem w domu chodzi teraz raz w tygodniu na zajęcia z nim do szkoły, jego wychowawczyni zrobiła kurs dotyczący autyzmu,
    zakupili pomoce do szkoły, Mikołaj ma swój kącik do pracy ze wszystkimi materiałami, swojego cienia (2 godziny na rano - po ciężkich walkach z administracja - brak pieniędzy)

    Mieliśmy dużo szczęścia - tak, bo spotkaliśmy na swojej drodze osoby gotowe do kompromisu ale na początku wcale tak nie było, okupiliśmy to wieloma spotkaniami, wizytami, papierami, telefonami do szkoły, psychologów, administracji, skargami, zażaleniami, petycjami,
    przez ten cały czas byliśmy i jesteśmy w stałym kontakcie ze szkolą, dobrym kontakcie, nie chleliśmy żeby czuli się atakowani przez rozhisteryzowanych rodziców, ale z drugiej strony chcieliśmy wyegzekwować prawo do edukacji syna,

    raz w tygodniu rozmawiam z wychowawczynią, informuje ja jak i co robić z Mikołajem, jaki jest, jak reagować w trudnych sytuacjach, ma swoje piktogramy i zdjęcia na trudne sytuacje, wiedza o wszystkich jego wrażliwościach i sensoryzmach, umiejętnościach, brakach - nad wszystkim tym pracujemy codziennie,

    nie wymagam - pokazuje, informuje, wspólnie szukamy rozwiązań, na bieżąco szukamy metod, dobieramy godziny, zmieniamy, codziennie wpisują mi do jego dzienniczka co robił w szkole i jak się zachowywał, ja wpisuje rano co robił w domu i jak się dziś czuje - i tak powoli wypracowujemy metody pracy z nim,

    inni rodzice wiedza o jego zaburzeniu i jesteśmy bardzo dobrze odbierani,

    mam wielka ogromna nadzieje, ze syn będzie mógł tam kontynuować naukę:)


    --
    "Vull iPhone!"
  • rauxa 10.02.11, 12:06
    chodzi tylko do godziny 13 - po południu jest w domu i ma terapie - ale bez szaleństw,
    godzinę dziennie, raz w tygodniu basen,

    to są nasze "wszystkie" terapie, nic więcej,
    jesteśmy z nim w domu - mam tez dużo pomocy ze strony dziadków i całej rodziny, dość aktywnie spędzamy popołudnia,
    Mikołaj jest bardzo chętny do nauki i właściwie cały czas coś robimy razem - wierze głęboko ze najważniejsza jest rodzina, jej miłość, stymulacja i akceptacja dzieci,

    jakoś udało mi się na razie zachować równowagę w życiu codziennym ale to właśnie dzięki nieustającej pomocy mojej rodziny,

    --
    "Vull iPhone!"
  • szalicja 10.02.11, 12:34
    Dziś jeszcze pogadałam z psycholog przedszkolną. Dowiedziałam się, że w przyszłym roku (kalendarzowym) nie będzie już zerówek. Czyli jak dziecko opuszcza przedszkole w wieku 6 lat to idzie od razu do 1-szej klasy. Bezsens. W naszym kontekście radziła jednak zerówkę w szkole integracyjnej. Miałam plan, aby teraz zostawić go w przedszkolu a potem dopiero zerówka i w kolejnym roku 1-sza klasa. Za rok obudziłabym się z ręką w nocniku. Z drugiej strony nie zalecała mi tak odraczać małego, bo znów powstanie dodatkowy dystans, tu wiekowy, pomiędzy nim a dziećmi. Tak więc stanęło na zerówce w szkole. Będziemy się więc starali wspomagać go w tej szkole jak się da...pewnie też wspomagać nauczycieli.
    Co do szkoły, Bamboo - szczerze pierwszy raz słyszę o szkole na Białostockiej...Aż poszukam,o jaką placówkę chodzi.
    Ponieważ tu jakieś wynikły polemiki odnośnie "złych" szkół specjalnych a "dobrych" integracyjnych...to chcę coś napisać.
    Moim zdaniem obie koncepcje są słuszne. Są dzieci, młodzież z autyzmem, którzy wcale nie są skreślani przez rodziców dlatego, że chodzą do szkoły specjalnej. Przecież pewnych rzeczy nie da się zmienić. Jeśli dziecko jest niskofunkcjonujące, upośledzone itd. to choćby nie wiem co, nie usamodzielni się natomiast szkoła specjalna na pewno w dużym stopniu poprawi jego funkcjonowanie. Z drugiej strony nie należy pchać na silę dziecka do integracji, bo to "wstyd" czy co, że ma się dziecko w szkole specjalnej? Ja akurat będę pisać o Tarchomińskiej, bo ją znam, znam personel. Szkoła jest rewelacyjna, malutka, kameralna, nowoczesna. Kapitalni ludzie... Każdemu ją polecę...Jak dla mnie jest właśnie taka luka - my nie pasujemy ani tu, ani tu. Na razie. Być może coś się zmieni, ale wiem, że w integracyjnej czeka nas szarpanina...Ale trudno. Nie chcę mu zamykać drogi dalej. Jest bystry i mam nadzieję, że to mu pomoże plus jego urok osobisty, na który kobiety często się nabierają, nawet te, które przy nim harują...
    Nie oceniajcie siebie nawzajem, swoich wyborów. Każdy robi to, co uważa, że będzie najlepsze dla jego dziecka. Każdy z nas zna swoje dzieci najlepiej... Mieszkamy w rożnych miastach,mamy różne dzieci, rożne sytuacje rodzinne, majątkowe itd. Przecież od tego też zależą takie decyzje. Ja miałam wątpliwości, zapytałam i dziękuję za rady. Pomogliście mi podjąć decyzję, pewnie słuszną, drogę, choć krętą, trudną ale być może małego doprowadzi gdzieś dalej niż ta, którą ja chciałam wybrać. Oby...

    --
    Mam swoje zdanie i nie zawaham się go użyć - moje

    Blog Mateuszka
  • brolek 10.02.11, 19:27
    madziulec napisała:

    > Do jasnej cholery, ze tak napisze.
    > A skad te bidne kobity maja wiedziec jak postepowac z takimi dziecmi jak nasze?
    > ???

    No może z pięcioletnich studiów z zakresu pedagogiki specjalnej?
    Za mało?
    No to może jeszcze ze szkoleń dotyczących pracy z naszymi dziećmi?
    Jeszcze za mało?
    To może jeszcze z konsultacji z terapeutami dziecka?
    Nadal mało?
    Pozostają książki, internet itp.
    Przepraszam, czy ktoś je zmuszał, żeby wybrały taki kierunek studiów, że piszesz, że"bidne"?

    > z autyzmem mieli dzieci chyba 2 po
    > pol roku, bo dzieci nie nadawaly sie, do tego wlasnie jak pisalam otworzyli prz
    > edszkole dla dzieci z autyzmem.

    Dzieci się nie nadawały? Może panie albo przedszkole. To nie dziecko ma się dopasować do potrzeb placówki, tylko placówka do potrzeb dziecka.

    Dziwi mnie i oburza, że jako matka niepełnosprawnego dziecka masz takie zdanie na ten temat. Ciekawe, czy gdyby Twoje dziecko nie miało ZA, tylko klasyczny autyzm i to ono ciągle i wszędzie było tym dzieckiem, co "do niczego się nie nadaje" mówiłabyś tak samo.
    Szczerze wątpię!
  • madziulec 10.02.11, 19:57
    Az sie usmieje.
    A kto placi za te szkolenia i niby gdzie one sa???

    Bo ja mam bratowa nauczycielke w klasach poczatkowych (1-3) i ona ciagle byla wysylana na kursy, musiala wrecz i jakos nikt jej do tych kursow nei doplacal.
    Rozumiem, ze Ty chetnie zasponsorujesz szkolenia i ksiazki w szkole?? Bo ja wlasnie pozyczalam pani w przedszkolu swoje ksiazki (drogie sa).

    Mowisz konsultacja z terapeutami?? Malo kto z prywatny7ch terapeutow chce i ma kaprys kontaktowac si ez przedszkolem. Taki lajf. Brutalny.

    Mowisz, ze panie sie nie nadawaly??? Gratuluje podejscia. 6-letnie dziecko, ktore nie umialo jesc, zalatwic sie, bo .. szanowna mamusia dala wczesniej do ogolnego klubiku, gdzi edzieciatko kompletnie odstawalo,w iec panie olely po calosci. Wlasnie tak sie dzieje. I tak sie stanie gdy dzieciatko trafi do ogolnej szkoleczki. KAZDY bedzi emial program do zrealizowania i nikt sie "przyglupem" nie zainteresuje i nie bedzie sie nad nim litowal.

    Pozdrawiam i zycze wspanialej szkoly, ale takiej nie ma. Chyba, ze czytalas "Dzieci z Bullerbyn".
    --
    Specjalnie dają policjanótw na fora redakcyjne, żeby uczestnicy uciekali w popłochu, zakładali duplikaty i tym samym ilość forów na gazecie wzrasta dwukrotnie. Są zmyślniejsi niż ci się wydaje.
  • brolek 10.02.11, 20:16
    madziulec napisała:

    > Az sie usmieje.
    > A kto placi za te szkolenia i niby gdzie one sa???

    Jest sporo szkoleń. Wiem, bo wiele mam za sobą. Nie wszystkie sa drogie i płatne.
    Ja też za wiele szkoleń płacę sama. Traktuję to jako inwestycję w siebie.

    > Bo ja mam bratowa nauczycielke w klasach poczatkowych (1-3) i ona ciagle byla w
    > ysylana na kursy, musiala wrecz i jakos nikt jej do tych kursow nei doplacal.

    Ja jako nauczyciel na wiele szkoleń "wysyłam się sama", bo uważam, że jest mi to potrzebne.


    > Rozumiem, ze Ty chetnie zasponsorujesz szkolenia i ksiazki w szkole?? Bo ja wla
    > snie pozyczalam pani w przedszkolu swoje ksiazki (drogie sa).

    Istnieje coś takiego jak biblioteka.


    > Mowisz konsultacja z terapeutami?? Malo kto z prywatny7ch terapeutow chce i ma
    > kaprys kontaktowac si ez przedszkolem. Taki lajf. Brutalny.

    Może nauczycielka może skontaktować się z terapeutą? Zresztą znam wielu terapeutów którzy to robią.
    >
    > Mowisz, ze panie sie nie nadawaly??? Gratuluje podejscia. 6-letnie dziecko, kto
    > re nie umialo jesc, zalatwic sie, bo .. szanowna mamusia dala wczesniej do ogol
    > nego klubiku, gdzi edzieciatko kompletnie odstawalo,w iec panie olely po calosc
    > i. Wlasnie tak sie dzieje. I tak sie stanie gdy dzieciatko trafi do ogolnej szk
    > oleczki. KAZDY bedzi emial program do zrealizowania i nikt sie "przyglupem" nie
    > zainteresuje i nie bedzie sie nad nim litowal.

    "Przyglupem"? Sory, ale chyba już nie mam ochoty z Tobą dalej dyskutować.

    > Pozdrawiam i zycze wspanialej szkoly, ale takiej nie ma. Chyba, ze czytalas "Dz
    > ieci z Bullerbyn".

    Szkoła moich dzieci jest całkiem niezła. Jestem zadowolona. Córka - klasa masowa, syn klasa integracyjna.
  • brolek 10.02.11, 19:03
    marzena123marzena napisała:

    > Ja napisałam jak funkcjonuje nasza szkoła integracyjna, być może w innych jest
    > więcej zajęć. U nas jeśli dziecko ma indywidualne trudno "wydębić" jeszcze 2-3h
    > w klasie.
    Godziny rewalidacji należą się dziecku ponieważ posiada orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Godziny nauczania indywidualnego należą się dziecku ponieważ posiada opinię o potrzebie nauczania indywidualnego. Dziecko niepełnosprawne na nauczaniu indywidualnym posiada prawdopodobnie oba te dokumenty - sytuacja prawna jest jasna, należy mu się jedno i drugie.
    Co do godzin w klasie - jeśli dziecko ma zalecone nauczanie indywidualne z włączeniem do klasy to przyznanie dziecku możliwości przebywania w klasie tylko przez 2-3h tygodniowo jest ewidentnym zaniedbaniem potrzeb dziecka i nie należy się na takie rozwiązanie godzić.
    Myślę, że warto aby rodzice znali prawa swoich dzieci.
    Aby dzicko mogło być na nauczaniu indywidualnym, my jako rodzice musimy się na to zgodzić.

    > Chodzenie do klasy na
    > określone przedmioty dot. rzeczywiście starszych klas od kl. IV, ale w zerówce
    > też mają program, gdzie część zajęć to wf, zabawy na dywanie a część typowo w ł
    > awce i nauka.

    Zgodnie z metodyką jest tak, jak napisałam wcześniej. W skrócie: treści z różnych dziedzin nauki powinny być zintegrowane tematycznie i połączone, aby pokazywać dzieciom świat jako całość. W ciągu dnia przeplatają się różne formy aktywności dzieci, ale nie ma wydzielonych lekcji przedmiotów - przynajmniej tak być powinno. Poza tym na tym etapie edukacji (zerówka) dzieci powinny uczyć się przede wszystkim poprzez zabawę i własną aktywność, a nie poprzez siedzenie w ławkach. Wbrew pozorom, w ten sposób nauczą się najwięcej. Jeśli dziecko ma zalecone nauczanie indywidualne z włączeniem do klasy, to wpuszczanie dziecka tylko na te wybrane zajęcia napewno nie służy temu celowi.

    > Właśnie powinny być szkoły dla autystów i ZA, gdzie uczy się
    > normalnym programem a jednocześnie uspołecznia dzieci i pracuje nad odpowiedni
    > m zachowaniem, gdzie kadry pedagogicznej takie zachowanie nie dziwi, wiedzą jak
    > do tego podejść; ale rzeczywistość jest jaka jest.

    No właśnie trudno mi sobie wyobrazić właściwe uspołecznienie w sytuacji, gdy w klasie są sami uczniowie za spektrum autyzmu. Jakimś wyjściem jest tworzenie takich klas w szkołach masowych i umożliwienie dzieciom integracji ze środowiskiem rówieśniczym np. w ramach rewalidacji i zajęć świetlicowych. Uważam jednak, że jeśli jest szansa, aby dziecko odnalazło się w grupie zdrowych rówieśników warto dać mu taką szansę.
    Zresztą piszemy tu o szkołach warszawskich, a w Warszawie takich klas nie ma i pani Lipszyc (dyrektor Biura Edukacji) sprzeciwia się ich powstaniu. W razie potrzeby pozostaje walczyć z Biurem Edukacji.
  • brolek 10.02.11, 20:20
    Zapomniałam dopisać, że wpuszczenie dziecka do klasy na więcej niż 2-3 godziny tygodniowo nie wymaga większych nakładów finansowych.
  • mamabeata66 10.02.11, 21:17
    Witam ja ponieważ mam juz to za sobą mam taka obserwację Mój syn też miał zostać w przedszkolu ale psycholog doradziła niech idzie do szkoły do klasy integracyjnej może tam mieć wydłuzony czas edukacji ale będzie z rówieśnikami i będzie do nich próbował ciągnąć i to była bardzo dobra decyzja oczywiście bywa różnie ale najbardziej w nauce motywuje go to że gdyby nie zdał nie miałby swoich dzieci jak określa klasę
  • aagnieszek 10.02.11, 23:44
    pewnie nowego nic nie wniosę ale w skrócie napiszę jak to wyglądało u nas (Kraków):
    pierwsza klasa - w szkole integracyjnej, "renomowanej" (ha oraz ha :/ jak się potem w praniu okazało..) Już po pół roku było widać, ze to porazka -mimo, że Mała nie miała jaichś mega trudnych zachowań oraz edukacyjnie była bardziej niż ok -dla tego równiez nie była odraczana.
    Przerósł ją jednak 20 osobowy "tłum" nieczytelne realacje społeczne oraz nadmiar bodźców. Po roku przenieśliśmy ja do lokalnej osiedlowej pdstawówki na NI realizowanego w szkole plus wejścia do klasy na luźniejsze lekcje. Po czwartej klasie dziecko poprosiło błagalnie "nie rób mi tego" i odmówiło wspólnych lekcji z rówieśnikami. Nie upierałam się bo pomimo wzglednie dobrego traktowania nie zachodziła między nimi zadna interakcja, ale to już specfika mojej córki, dla niej rówieśnicy mogliby nie istnieć, woli towarzystwo dorosłych.
    W ubiegłym roku staneliśmy przed wyborem gimnazjum. Po wielu białych nocach i garściach wyrwanych włosów stanęło na szkole specialnej, a dokładnie szkole dla dzieci niesłyszących. Od kilku lat utworzono w tym gimnazjum klasy dla dzieci z ZA i HFA o tej:
    soswddn.krakow.pl/nowa/O_nas.php I jest to jakna razie idealne wyjście. Klasy są 5-7 osobowe, nauczane jest realizowane programem szkoły masowej ale z uzwglednieniem specialnych potrzeb edukacyjnych kazdego ucznia, a kadra bardzo ok. A w dodatku ze względu na specyfike szkoła jest cicha co dla mojej nadwraziwej słuchowo panny jest ogromnym plusem. Nie zmienia to co prawda faktu, że po pół roku wzglednego entuzjazmu z jej strony, znów zaczeły się protesty "bo ona nie chce z dziećmi" ale próbuję być odporna na te jęki i płacze. W tym momencie jest to miejsce najlepsze z możliwych dla niej, przynajmniej wg. mnie. Nie chcę powrotu do NI bo w osiedlowym gimnazjum będzie funkcjonoac jako dziwoląg i odmieniec a tutaj niczym się nie wyróżnia, jest między podobnymi sobie.

    I jeszcze jedno, myśle, ze ważne w tej wymianie poglądów - posłabym ją tam nawet gdyby to była zwykła specjalna szkoła. Kiedyś owszem,miałam wielkie opory przed ta właśnie stygmatyzacją. Potrzebowałam aż sześciu lat jej edukacji by dojść do tego by ważniejsze dla mnie stało się to by moje dziecko czuło się bezpieczne i szczęśliwe (oraz w miarę możliwości samodzielne) niż fakt z jakiej szkoły posiada papierek.
    Ale oczywiście każdy sam musi zdecydować i nie sa to niestety decyzje łatwe proste i przyjemne...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka